IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Odcinek B1

 

 Odcinek B1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
the prophet
avatar
http://panem.forumpl.net/t1888-ashe-cradlewood
http://panem.forumpl.net/t267-ashe
http://panem.forumpl.net/t1278-ashe-cradlewood
http://panem.forumpl.net/t718-the-ashes-of-memories
http://panem.forumpl.net/t3226-ashe-cradlewood
Wiek : 21
Przy sobie : czarna, skórzana torba, a w niej: fałszywy dowód tożsamości, mapa podziemnych tuneli, wytrych, medalik z kapsułką cyjanku, nóż ceramiczny, zapalniczka, paczka papierosów, leki przeciwbólowe, latarka z wytrzymałą baterią
Obrażenia : złamane serce

PisanieTemat: Odcinek B1   Sob Cze 08, 2013 10:54 am




Chyba najlepiej zachowany ze wszystkich tunelów. Biegnie bezpośrednio pod tą częścią dzielnicy. Czasem przeprowadzane są tu ćwiczenia wojskowe.
Okresowo tunel zalewany jest wodą. Jest to działanie zamierzone, ma na celu pozbycie się ewentualnego robactwa.

Możliwe połączenia:

Odcinek A1
Odcinek C1
Odcinek B2
Wyjście X5





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Lip 25, 2013 12:50 am

Tesla szedł ostrożnie, rozglądając się uważnie dookoła. Póki co, teren był czysty. Ale kto wie, kiedy natkną się wszyscy na jakąś wesołą minę i wszystko pójdzie się kochać? Szlag wie, ot co. Zresztą, kogo to teraz obchodzi?
W swoim jakże uroczym mniemaniu, Tesla nie był człowiekiem wybitnie skomplikowanym... No okej, może w momentach, kiedy ktoś go bardzo denerwował, robił się z niego prawdziwy cham - a mieszanie ludzi z błotem bywało nader przyjemne.
Ciężar plecaka był całkiem przyjemny, ale przyjemniejsze było co innego - mała, śliczna piersiówka z cudownym wytrawnym winem, przyprawionym jego ulubionym smakołykiem. Gdy nikt nie patrzył, upił szybki łyk i oblizał usta, zadowolony; tak, tego było mu trzeba.
- Panno Melanie, wszystko w porządku? - zwrócił się uprzejmie do blondynki i podał jej ramię, aby mogła się na nim wesprzeć.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Lip 25, 2013 8:20 pm

Coś zaszczekało, zupełnie jak najzwyczajniejszy pies, kundel, który przypadkiem zgubił właściciela na ruchliwej ulicy w sercu Kapitolu. Dźwięk rozniósł się echem po tunelu, najpierw jako cichy szelest, potem donośny ryk nie psa, a opętanego dzikimi żądzami niedźwiedzia, który zapragnąłby nagle zasmakować ludzkiego mięsa.
Pojawił się znikąd, razem z towarzyszącą mu śliną cieknącą z pyska i odorem zgnilizny, który nie opuszczał go ani na krok oraz szybko zajął cały podziemny korytarz, wbijając się nieprzyjemnie przebywającym tu ludziom w każdy otwór ciała. A potem zabrzmiał kolejny, dziki szczek.
Nikola został mocno ugryziony w prawą łydkę, a podczas tego ataku gwałtownie bryznęła krew i kawałek jego mięśnia został w pysku psa. Dylan, która szybko pobiegła mu na ratunek, została mocno podrapana, a jej ubranie - podarte. Nie było pewne, co temu dzikiemu psu strzeli do głowy, więc najlepiej byłoby natychmiastowo się go pozbyć, z tym, że Nikola raczej nie był w stanie tego zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Lip 25, 2013 8:45 pm

Tak więc ruszyli. Mel, utykając, skacząc i wydziwiając różne dziwne rzeczy, żeby nadążyć za towarzyszami przeklinała tunele na wszystko co tylko znała. Oczywiście w myslach, żeby towarzysze nie wzięli jej za jakąś wyjątkową świruskę. Następny tunel był oczywiście mokry, a jakby inaczej, ale przynajmniej oświetlony. Jest to jakiś plus, czyż nie? - Panno Melanie, wszystko w porządku? Mel powstrzymała ochotę wydarcia się na pana Nikolę, żeby jednak zrezygnował z tych tytułów.
-Tak… – Powiedziała wspierając się na panu Tesli, co było dużym udogodnieniem dla niej. Zanim jednak skończyła to mówić usłyszała szczekanie psa. Najpierw miała ochotę stwierdzić, ze bidny piesek, cud, ze jeszcze żyje, jednak następny dźwięk sprawił, że się zatrzymała. Co do cholery… Nie dokończyła myśli, bo po chwili przed nimi stanęło… coś. Mel nawet nie roztrząsała co to jest. W każdym bądź razie to coś po chwili oderwało ładny kawał nogi jej towarzyszowi. Przez co Mel, pozbawina nagle podparcia, wylądowała tyłkiem w tym czymś, co umownie możemy nazwać wodą, chociaż ani barwą ani zapachem owej wody nie przypominało. Tyle, ze w tym momencie Mel miała większe zmartwienia niż ciecz pod nią. A mianowicie miecha obok niej. Niewiele myśląc chwyciła za pistolet, który każdy dostał jeszcze na powierzchni i wpakowała kilka kulek w łeb tego czego, co nazwała umownie psem. Po co utrudniać sobie życie wymyślając dziwne nazwy, skoro i tak albo to coś albo ona zginie? Urocza perspektywa. Mel odsunęła od siebie myśl o zostaniu pożartą przez psisko i niezgrabnie wstała z sykiem podpierając się na bolącej nodze. Jak się nie postara, to będzie ją bolała nie tylko noga. Lepsza taka motywacja niż żadna. Nikolą zajęła się kobieta, która z nimi była, a której imienia nie kojarzyła. Nie rozgladała się, więc nie wiedziała gdzież to jest pan Anthony – wielce doświadczony w walce człowiek, który młodym ludziom broni do ręki by nie dał. Być może Mel przesadnie źle go oceniła, ale cóż. Stres i inne czynniki sprawiały, ze szufladkowała towarzyszy jeszcze szybciej niż normalnie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Nie Lip 28, 2013 1:38 am

Kilkanaście minut od zawalenia korytarza, cała zgromadzona w sektorze B czwórka ponownie usłyszała dziwny, dobiegający nie-wiadomo-skąd szum wody. Dokładnie tak, jak poprzednio, dźwięk ustał po chwili, a niecałą minutę później, ciszę znów rozerwał huk pękającej skały. Wyglądało na to, że pierwsze zarwanie porządnie nadszarpnęło całą konstrukcję korytarza i kolejna katastrofa to tylko kwestia czasu.
Chwilę później, niesiony wcześniej przez Richarda radioodbiornik, odzyskał na chwilę łączność ze światem zewnętrznym. Sygnał był słaby, urywany i pełen trzasków, ale przez kilka sekund zgromadzeni mogli usłyszeć męski głos, wyłapany z położonej gdzieś wyżej stacji.
- ...elne śluzy... woda w... maks... alnie pięć godzin... jakaś grupa jest w... ektorze... - Po tych słowach urządzenie trzasnęło jeszcze kilka razy i ponownie straciło zasięg.


Melanie, Nikola, Anthony - miejsce, w którym się aktualnie znajdujecie, raczej nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. Lojalnie radzę ruszyć się do przodu, bo coś mi mówi, że konstrukcja długo nie wytrzyma.
Nikola, jesteś ranny, możesz iść, ale ból w nodze znacznie Cię spowalnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Nie Lip 28, 2013 11:34 am

Wszystko było dobrze.
Zaproponował Melanie pomoc i uśmiechając się, zaproponował, żeby przeszli na mówienie sobie bezpośrednio po imieniu... Gdy usłyszeli warkot psa.
Nikola pomyślał, że to pewnie jakiś cud, że bytuje tu jakaś forma życia, jednak psina najwidoczniej była bardziej zajęta ślinieniem się na widok ludzi. Cholera, zaatakuje nas...!
W mordę... Nie nas...
Mnie...
- CHOLERA JASNA!!!!!!!!! - wydarł się na cały głos, kiedy sierściuch wbił zęby w jego prawą łydkę i wyszarpnął kawałek ciała.
Młoda dziewczyna, imieniem Dylan, ruszyła mu na pomoc, ale sama została podrapana. Cholera, co, jeśli to bydlę ma wściekliznę albo inne paskudztwo?
- ...elne śluzy... woda w... maks... alnie pięć godzin... jakaś grupa jest w... ektorze... - usłyszeli nagle z radioodbiornika, jednak to było wszystko, na co mogli liczyć. Tesla miał ochotę wyć z bólu, ale nie było na to czasu. Wiedział, że ból w nodze go spowolni, ba, być może nawet zginie, zostawiając na świecie Artemis, Haldira i Evę...
Eva.
Przypomniał sobie jej twarz i ogarnęła go fala zawziętości. Przeklinając w myślach cały świat, podał rękę Mel i nadal ją prowadził.
- Damy radę, Melanie. - powiedział z przekonaniem. - Damy radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Nie Lip 28, 2013 12:02 pm

Brawo. Pan Tesla postanowił przejść na ty. cud się stał, nieba się rozstępują... No dobra. Nie nieba. W tym problem, że Mel zauważyła coś nie fajnego. Miała deja vu. Znowu ten sam dźwięk. Tyle, że tym razem nie było ciszy. Nie mogli sobie pozwolić na to, zeby stać w miejscu i czekać na zbawienie w postaci sufitu walącego się na nich. Kij z tym, że Nikola był w gorszym stanie niż ona. Wręcz ciągła go do przodu. Do tyłu nie było gdzie uciekac, a przód wydawał się trochę bezpieczniejszy. Anthony na pewno da sobie radę. ...elne śluzy... woda w... maks... alnie pięć godzin... jakaś grupa jest w... ektorze...  I wszystko stalo się jasne. Zastanawiała się czy to własnie im pozostało te pięć godzin, czy tym drugim… Mel przełknęła głośno ślinę starając nie poddać się strachowi. Strachowi, który może sparaliżowac człowieka i sprawić, ze mimo możliwości ucieczki będzie stał i się gapił na swoją własną śmierć. Tak jak niedawno się stało przy zawaleniu się sufitu. Wszyscy stali i patrzyli się jak debile zamiast uciekac. Najgorsze było do przełknięcia dla Mel, że ona tez była takim debilem.  Damy radę, Melanie. Damy radę. Miała ochote parsknąc śmiechem. Pozytywne myslenie to podstawa, tak? Tylko, ze pozytywne myslenie nie uratuje im dupy. Chwyciła go mocniej za ręke i przyśpieszyła na tyle, ile mogła. Kostka dawała o sobie znac przy każdym kroku, ale starała się to ignorowac na tyle na ile mogła. Miała gdzieś czy nikola daje rade, czy nie. Lepiej, żeby troche pocierpiał niż żeby przygniotła go ściana gruzu, betonu, ziemi i bój jeden wie jeszcze czego.

357612784623 literówek, wiem ;3


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 42
Zawód : Główny strateg i dowódca wojsk w Kapitolu

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Nie Lip 28, 2013 4:08 pm

Ciemne, wyblakłe murowane ściany, które swym urokiem odciągały potencjalnych podróżników. Nikt tego głośno nie mówi, jednak podziemne tunele nie raz stawały się kąskiem dla ludzi, którzy śmieli nazywać się odważnymi. W czasie rebelii stanowili główny, cichy środek transportu - później przyciągały jedynie głupców. Sam nie raz musiał oglądać poszarpane ciała mężczyzn i kobiet, którzy zapuścili się w otchłaniach podziemnego świata. Jego ramię było ociężałe, jednak nie przeszkadzało mu w dalszym marszu. Ta... już nie raz było gorzej, był w końcu zwycięzcą Igrzysk. Od tego momentu przybyło mu trochę niepotrzebnych lat, alkoholu we krwi, oraz zmarszczek. Nie był już tym samym chłopcem, jednak jak na swój wiek dysponował dużą siłą, którą mógł reprezentować przed młodszymi kolegami.
Szli, wpatrując się w odstające metalowe pręty, wszechobecną pleśń i małe kałuże wód. Do jego uszu dotarło skomlenie psa. Stanął, a ryk rzekomego psa przypomniał mu wołanie niedźwiedzia. Dosłownie znikąd pojawił się pies, dotknięty jakimś okropną chorobą, o czymś świadczyła piana z pyska i duszący odór. Spojrzał na niego i dosłownie minęły sekundy, gdy kula Melanie trafiła w czaszce psiaka. Podszedł do niego, utrzymując bezpieczną odległość. Swoim rękawem, zakrył nos, by chronić go przed palący odorem. - Wścieklizna, będzie tu ich więcej. - Odparł, wracając do grupki towarzyszy. Trochę się oddalił, lecz na pewno nie zostawiłby ich. Tym razem sam dał oddał strzał w stronę zwierzęcia. Chciał się upewnić, że już nie żyje. Kula kobiety zbyt wolno została wystrzelona, ponieważ Nikola został zraniony.
Ponownie usłyszał kapanie wody, co było cholernie złym zwiastunem do grupki. Świadczyło o tym, że rury i cała konstrukcja korytarzu legnie z gruzami. To tyle kwestia czasu... minut czy sekund? Nie mieli najmniejszego pojęcia i to było ich zgubą. Odbiornik w jego ręku zareagował, jednak było to krótki, słaby i urywany sygnał. Choć utrzymywał od towarzyszy znaczną odległość, teraz postanowił dołączyć do nich.
- Mamy bardzo mało czasu... - Spojrzał na kostkę mężczyzny. - Mam nadzieje, że umiecie pływać... - Postanowił wysunąć się na przód, jednak nie zarzucał żadnego tempa. Zraniony przez psa mężczyzna nie nadaje się na szybkie przechadzki, potrzebują czasu... ile?






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Pon Lip 29, 2013 12:27 pm

Ledwie grupa minęła następne załamanie korytarza, z tunelu za ich plecami odpadły kolejne, spore fragmenty sufitu, niosąc echem huk uderzających o siebie skał i metalu. Odcinek do którego weszli, wydawał się za to bardziej solidny - strop był w tym miejscu wzmocniony żelbetowymi belkami, których końce znikały w litej skale po bokach. Na posadzce zalegało za to coraz więcej wody, a po kilkunastu minutach marszu, sięgała im już do połowy łydek.
Nagle, kilkanaście metrów przed sobą, zobaczyli załamanie korytarza, jednak to nie ich latarki zalały je pomarańczowym światłem. Zza zakrętu dobiegały odgłosy kilku par nóg, także brodzących w wodzie, a od ścian odbijały się jasne snopy sztucznych promieni z latarek, które zbliżały się z każdą chwilą.


Anthony, Nikola, Melanie - macie teraz wybór. Możecie otworzyć ogień do nieznajomych, gdy tylko wychylą się zza załamania korytarza, bądź podjąć ryzyko i spróbować z nimi porozmawiać. Nie wiadomo jednak, jakie zamiary będą mieć, ani jak zareagują na Wasz widok. :>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 42
Zawód : Główny strateg i dowódca wojsk w Kapitolu

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Pon Lip 29, 2013 1:24 pm

Po tym niefortunnym początku misji, miał nadzieję, że najgorsze jest już za nimi. Trzymał w sobie nadzieje, że śmierć dzisiaj nie upomni się o jego życie. Podobno najgorsza tortura to tak, gdy kładą człowieka w pustym pomieszczeniu, pozwalając aby krople wody powoli spadały na jego czoło. Wydaje się to zabawne, lecz tak bardzo wyniszcza to naszą psychikę, tak że nie możemy spać, czy myśleć. Skupiamy się jedynie na kroplach, które zdają się mieć siłę przenikać nam przez skórę i czaszkę. Każda pojedyncza kropla, uszkadza nam jeden ze zmysłów. Mamy dość... wolimy umrzeć. Wyrywanie placów, wydłubywanie oka to bóle przejściowe, lecz nic bardziej nam nie szkodzi jak przemoc psychiczna, która zostawia swoje piętno do końca życia.
Słyszał je, jedynie oczekując kiedy nastąpi zawalenie. Tunele mają już swoje lata, a rebelia doszczętnie je zniszczyła. Obawiał się, że przejście ich będzie dla nich zbyt niebezpieczne. Musiał uważać, ponieważ już był wystarczająco wykończony, a droga była długa. Anthony'ego pochłonęła cisza, choć trudno to przyznać, skoro zawsze miał swoje trzy gorsze do dodania. Starał się jak najbardziej skupić na misji, jednak przez jego głowę przelatywały coraz to różniejsze myśli. Głównie były one natchnione porwaniem córki. Co za głupiec się na to zdecydował? Porwać córkę kogoś tak nikczemnego, pozbawionego skrupułów. Nie zależało mu na niczym, oprócz Seraphine. Tak bardzo przypominała Sophie, że jej widok był dla niego jak balsam. Łagodził wszystkie jego rany, dodając otuchy. Samotność to najgorsza śmierć, z którą miał do czynienia. Druga osoba jest opoką i skałą, na której trzyma się słaby człowiek. Czy Anthony był słaby człowiekiem? Pewnie nie, jednak nadal potrzebował miłości i uczucia.
Za ich plecami zawalały się fragmenty tunelu, zmuszając ich do przyśpieszenia truchtu. Na posadzce było coraz więcej wody, której wysokość w zawrotnym tempie sięgnęła do kostek. Zza korytarza oślepiło go światło najprawdopodobniej latarki, a ciszę przerwały nieznajome szepty. Ktoś najwyraźniej także urządził sobie spacer po tym mrocznym miejscu, jednak co oznacza to dla nich? Mieli strzelać, czy czekać?
- Pod ścianę, pod ścianę. - Cisnął przez zęby, opierając plecy o wilgotny murek. Usadowił się tuż przy zakończeniu tak, iż po wyjściu nieznajomych mógł doskonale ich zobaczyć. Oczywiście oni też mogli to zrobić, jednak z gorszym efektem. W dłoni ścisnął broń, celując ją w stronę podłogi.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Pon Lip 29, 2013 10:34 pm

Gdyby tylko się dało, Nikola najchętniej rozszarpałby na strzępy bydlę, które go uchlało. Ale nie był w stanie. Ból, przeszywający kończynę przy każdym ruchu był nie do zniesienia. Niemalże. Ty cholerny, głupi dupku, warczał na siebie w myślach. Wiesz doskonale, co robi się w takich sytuacjach. Bronisz kobiety, zabijasz wroga… Łatwo powiedzieć, nie? To nie było przyjacielskie psisko, które merda ogonem i przynosi ci piłeczkę do rzucenia. To było cholerne zwierzę, które najprawdopodobniej zafundowało ci wściekliznę, idioto!
Chyba każdy ma czasem ochotę pokląć na siebie w myślach… ale w przypadku Tesli było to wręcz nagminne. Potrafił karcić się w myślach za byle co, od przesunięcia stopą dywanika w łazience począwszy, aż po inne duperele, którymi pewnie nie powinien był się przejmować.
- Jak tylko stąd wyjdziemy, idziemy do szpitala po szczepionki – mruknął ni to do siebie, ni to do Melanie i Dylan, idących blisko.
Gdzieś za nimi rozległ się głośny huk, zwiastujący zawalanie się kolejnego stropu. Nikola nie był tym zachwycony, zwłaszcza, że obecnie brodzili niemal po kolana w wodzie. Prowadził ich wojskowy, Anthony Larousse, który najwidoczniej wiedział, jak iść. Chociaż nie uznawał się za wybitnie religijnego,  Tesla złapał się na bezgłośnej modlitwie, jaką odmawiał w myślach, modlitwie w łacinie, którą kierował w stronę Stwórcy lub jakiejkolwiek istoty, kierującej tym światem.
Powoli przyzwyczajał się do bólu, łagodzonego przez wodę. Wiedział, że znacznie opóźnia marsz, i nie miał tak naprawdę nic przeciwko temu, żeby zostawili go tu w cholerę. Już otwierał usta, żeby to zaproponować…
- Pod ścianę, pod ścianę. – zakomenderował Larousse, gdy zobaczyli w oddali światła latarek.
Nikola posłusznie pokuśtykał w stronę ściany i usiadł obok wojskowego, sięgając po broń. Ranny czy nie, miał zamiar przysłużyć się w misji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Sro Lip 31, 2013 8:48 am

Wścieklizna, będzie tu ich więcej. Cudownie. Najskrytszym marzeniem Mel było użeranie się z przerośniętymi, wściekłymi psiakami. Nawet nie chciała myśleć o zakażeniach jakie mogą się wdać w ranę Nikoli, jeszcze dodatkowo o wściekliźnie. Miała to gdzieś. Chyba, ze powinna teraz się popłakać i stwierdzić, że dalej nie idzie bo się boi. Bardziej przerażał ją huk zawalającego się za nimi korytarza. Pomyśleć, że chwilę temu wszyscy tam stali. Gdyby się nie ruszyli, to… To wiadomo jakby się to skończyło. Mam nadzieje, że umiecie pływać... Jeśli zaleje cały tunel to niewiele im to pomoże, ale Melanie zdążyła się ugryźć w język i nie powiedziała tego na głos.
Chwilę później dotarli do zakrętu. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że snopy światła oświetlały korytarz również zza zakrętu. Cała trójka przypadła do ściany i wyciągnęła broń. Cholera wie kto to i jakie ma intencje. A jeśli złe, to ilu ich jest. I jak są uzbrojeni. Mel wręcz starała się nie oddychać. Już nawet nie zwracała uwagi na to, że woda sięgała jej do połowy łydki i jeśli się nie pośpieszą, a tamci ich nie zabiją, to utoną tutaj i nikt się o tym nie dowie. Swoją drogą skąd tutaj się bierze tyle wody? Nie, nie chciała wiedzieć. Mimo wszystko nie uśmiechało jej się utonąć w tych tunelach. W ogóle nie uśmiechało jej się tu umrzeć. Chociaż prawda jest taka, że nikt by za nią raczej nie płakał. Chyba, ze braciszek. Tylko, ze jemu mogłoby ulżyć… Nie ważne, nie roztrząsajmy tego. Nikt nie zginie. Tak? Głęboki wdech i czekamy na rozwój wydarzeń.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Sro Lip 31, 2013 11:02 am

Kilka sekund później, zza załomu wychyliły się sylwetki czterech osób - trójki mężczyzn i jednej kobiety. Oni także byli nad wyraz czujni, co sugerowało, że również usłyszeli obcą grupę wcześniej. Światło ich latarek skierowało się w stronę rebeliantów, w ciemności błysnęły lufy pistoletów.
- Nie strzelajcie! - powiedział jeden z przybyszy, stojący wyraźnie na przedzie. Nie mówił głośno, ale w ciszy, która zapanowała w korytarzu, zdawało się, jakby krzyczał. Na znak, że nie ma złych zamiarów, skierował światło latarki na siebie, żeby reszta mogła zobaczyć, jak chowa broń z powrotem za pasek spodni. Reszta jego towarzyszy, po chwili ociągania, zrobiła to samo.
Kim była nieznajoma grupa - pozostawało na chwilę obecną tajemnicą. Nie mieli na sobie mundurów ani odznak, wprost przeciwnie - ubrani byli całkiem zwyczajnie, chociaż też nie jakoś specjalnie dobrze. Kiedy struga światła zatańczyła obok kobiety, widoczne stały się jej, dawno już wyblakłe, kolorowe pasma we włosach, ale poza tym, nie wyróżniali się niczym szczególnym.
Przez chwilę nikt się nie odzywał, a przywódca przybyłych po prostu omiatał wzrokiem korytarz, jakby spodziewał się przybycia jeszcze kogoś. W końcu skierował spojrzenie na stojących naprzeciwko niego ludzi, a na jego twarzy malowało się lekkie niezrozumienie.
- Jesteście grupą, która miała zbadać kanały, prawda? - zapytał, upewniając się, chociaż wyglądało na to, że jest to dla niego oczywiste. - Dlaczego jest was tylko czwórka? Powiedziano nam, że we włazie zniknęło co najmniej dziesięć osób.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 42
Zawód : Główny strateg i dowódca wojsk w Kapitolu

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Sro Lip 31, 2013 11:48 am

Nikt nie był tak posępny i nieufny jak Anthony Larousse. Czterdzieści jeden lat. Tyle już przeżył na tym zakłamanym, fałszywym świecie. Jego blade oczy przeszywały wszystkich na wskroś. Lubował się w cisz, dokładnie obserwując ruchy swoich towarzyszy. Na pewno są to cechy sprzyjające dowódczy czy strategowi, jednakże nie sprzyjają w zawieraniu nowych znajomość. Sam znał wszystkich ważniejszych obywateli Panem, oraz paru tych mniej ważnych. Za to większość znało jego. Powodem nie są jedynie Igrzyska, a także pozycja, którą przybrał w państwie. Może przez to ma problemy z sercem? Bał się własnych myśli, na karku czuł ciągłe obserwacje - idealne stresogenne środowisko. Tego jeszcze mu było trzeba! Nie potrafił się tak po prostu odciąć, szczególnie teraz.
Światła zbliżały się coraz bardziej, aż ujawniły się cztery postacie. Szybko dostrzeli pistolety, prosząc ich, aby nie strzelali. Nowi goście schowali pistolety, próbując nawiązać rozmowę. Mężczyzna odchrząknął, podnosząc pistolet w ich stronę. Broń schowana za pasem nie była dla niego gwarancją bezpieczeństwa.
- Wyciągnijcie bronie i połóżcie je na ziemię. - Lufa powoli zmierzała w stronę nowych towarzyszy. Nie mógł sobie pozwolić na takie niedopatrzenie. Trzej mężczyźni i jedna kobieta. Bez odznak, munduru, bez żadnego znaku, że można im zaufać.
- Z czyjego rozkazu się tu znaleźliście i co tu robicie? - Spytał, nadal trzymając pistolet na wysokości ich twarzy. Zapewne nie sprzyjało to ich rozmowie i przyjaznym stosunkom, jednak pewnie roiło się tu od rebeliantów. Zrobił krok w przód, dając znak towarzyszom, aby robili to co on.
- Ręce za głowę. - Rzucił, przyglądając się dokładnie ich twarzom.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Sro Lip 31, 2013 12:34 pm

Pozwoliłam sobie nie czekać na resztę, będziecie mogli zawrzeć całą rozmowę w jednym poście.

Przez moment na twarzach przybyszów wykwitło zaskoczenie. Nie wiadomo, jakiej reakcji spodziewali się po napotkanej grupie, najwidoczniej jednak - nie takiej. Ręce kobiety i stojącego za jej plecami mężczyzny odruchowo drgnęły w kierunku przyczepionej do paska broni, ale koniec końców oboje zamarli, decydując się nie robić niczego, bez wyraźnego rozkazu ze strony przywódcy. Ten z kolei zdążył już odzyskać nieco pewności siebie, choć nadal był lekko zbity z tropu. Uniósł ręce wyżej, skierowane wnętrzem dłoni w stronę Anthonego, tak, by pozostawały widoczne, ale nie spełnił polecenia mężczyzny.
- Spokojnie - powiedział powoli, starannie wypowiadając każdą sylabę. - Na podłodze jest pełno wody. Jeśli położymy tam broń, proch zamoknie i stanie się bezużyteczna. - Wskazał głową w stronę posadzki, a raczej miejsca, gdzie powinna się znajdować, bo poziom wody sięgał im już do połowy łydek. - Nie przychodzimy tu, żeby was skrzywdzić. Nikt też nami nie dowodzi. Gdzie są wasi towarzysze? - Zamilkł na moment, jednak widząc, że te argumenty raczej nikogo nie przekonają, kontynuował. - Przyszliśmy z Kwartału - powiedział w końcu i, jakby spodziewając się, jaką reakcję może to wywołać, dodał szybko. - Planowaliśmy wysadzić część muru otaczającego getto, ale część naszych się zbuntowała. Zabrali ładunki i umieścili je pod najważniejszymi budynkami w Dzielnicy Rebeliantów. Studio telewizyjne, most na Moon River, sami do końca nie wiemy, gdzie jeszcze. Bomby aktywują się samoistnie, gdy poziom wody urośnie do pewnego poziomu. - Spojrzał poważnie po wszystkich zebranych w korytarzu ludziach. - Wiedzieliśmy, że jakaś grupa ma wejść i to sprawdzić, dlatego zawaliliśmy korytarz, żeby nie mogli wejść do sektora A. Nie chcemy niepotrzebnych strat w ludziach. Jednocześnie staramy się zamknąć śluzy, żeby woda przestała się podnosić, ale uszkodzili ich kilka, a nas jest mało. Dlatego powtarzam - gdzie są wasi ludzie? Musicie wyjść stąd jak najszybciej, zanim zrobi się niebezpiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Sie 01, 2013 3:57 pm

Nie strzelajcie! Okej. Mel i tak nie chciała strzelać. Nawet nie była pewna ile ma naboi. A po co marnowac je na ludzi, którzy może akurat nie cchą ich zabić? Głos przemawiającego niósł się po tunelach głośnym echem, mimo, że mężczyzna nie krzyczał. Ba. Nawet nie mówił zbyt głośno. Prowadzący opuścił broń, a za jego przykładem zrobiła to reszta grupki. Anthony zamiast z nimi rozmawiac najpierw się… ubezpieczał? Być może. W końcu tamci mają przewagę liczebną, ponadto nie mają w grupię dwóch kulawych i jednego z dopiero co nastawionym barkiem. A przynajmniej nic na to nie wskazywało. Wysłuchała tego, co powiedzieli przybysze. Jeśli dobrze zrozumiała, to Kwartał się buntował przeciw rebelii, a przeciw temu buntowi również by bunt? Nieważne. Ważne, że miała przed sobą ludzi z Kwartału, przez co Mel postawiła na nich ogromną krechę. I najchętniej by ich wyzabijała. Ale skoro w jakiś sposób mają im pomóc, to czemu nie zaczekać z tym do wyjścia na powierzchnię?
- Przy zawaleniu sufitu zostaliśmy rozdzieleni, nie mamy kontaktu z drugą częścią grupy. – Mruknęła, ale echo rozgłośniło to na tyle, że wszyscy słyszeli. Trzeba trzymać język za zębami, bo wszystko słychać. Dosłownie wszystko. Mel rozglądnęła się po tunelu, chociaż to, co widziała lekko ją przerażało. Nawet nie lekko, lecz bardzo. Woda uruchomi bomby, tak? Jak by na wszystko nie patrzec, tunel był coraz bardziej zalany. Ewentualna ucieczka byłaby strasznie utrudniona. A płynąć się jeszcze nie dało. Z reszta gdyby Melanie miała wybierać, to wolałaby biec niż płynąć. Mimo wszystko to pierwsze wychodziło jej lepiej. Dużo lepiej.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 42
Zawód : Główny strateg i dowódca wojsk w Kapitolu

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Sie 01, 2013 4:28 pm

Choć było bardzo słabe światło, mężczyzna wytężał wzrok by zapamiętać każdy szczegół nowych towarzyszy. W głowie nadal analizował słowa nieznanego mu mężczyzny. Wysadzić część muru otaczającego getto... umieścili je pod najważniejszymi budynkami w Dzielnicy Rebeliantów.... Studio telewizyjne... most na Moon River... Bomby aktywują się samoistnie, gdy poziom wody urośnie do pewnego poziomu... Poziom wody cały czas wzrastał, odliczając czas do nieuchronnego wybuchu. Wszystko wskazywało na to, że napotkali rebeliantów - których jako dowódca sztabu wojskowego Panem - Anthony miał obowiązek ich pojmać. Postanowił siebie pod bardzo trudną sytuacją. Zagrażało mu towarzystwo nieznanej mu bliżej kobiety i Nikola, którzy mogli spiskować pod płaszczem Prezydent Coin. I co miał zrobić w tej sytuacji?
- Jesteście rebeliantami? - Spytał, choć zdawał sobie doskonale sprawę, że było to retoryczne. W końcu sami mu o tym powiedzieli... ale dlaczego mieli to robić? Nie zdawali sobie sprawy, że tutaj rozgrywa się misja na rozkazach ich przeciwniczki? Starał się nie ujawniać, nadal przepytując napotykanych gości.
- Z kogo rozkazu się tu znaleźliście? Skąd wiecie o naszej misji? - Ściągnął plecak ze zdrowego ramienia, otwierając go tak, by jego zawartość ukazał się napotkanym rebeliantom. - Tutaj możecie złożyć swoją broń. - Rzucił oschle, bojąc się, że strzelanina to tylko kwestia minut. Najważniejsze było dla niego bezpieczeństwo... może nie tak bardzo swoje, jak swoich współpracowników. Żywił w środku nadzieje, że później uda mu się wypytać o porwanie Seraphine, choć domyślał się, że to sprawka obecnej władzy.
Zadziwiło go to, że chcieli pomóc. Pomóc? Im? Czyż to nie było na wskroś podejrzane? Skarcił wzrokiem kobietę, która podała im informacje o drugiej grupie. Za dużo siedział w sztabie wojskowym by ufać każdej napotkanej osobie. Może to test? W jego głowie piekliło się tysiąc myśli, a on ponownie poczuł ból. Oparł się o wilgotną ścianę, a na jego czole połyskiwały krople potu. Nie można ukrywać, iż Anthony miał poważne problemy z sercem, a przebywanie pod ziemią dawały mu we znaki.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Sie 01, 2013 8:47 pm

Mężczyzna przymknął na moment oczy i przeklął bezgłośnie - nie wiadomo, czy na wieść o rozdzieleniu grupy, czy ze zniecierpliwienia. Wpatrywał się przez moment w zaciętą twarz Anthonego, ale nie wyciągnął broni, żeby oddać ją dowódcy.
- Powiedział wam już, kim jesteśmy. - Tym razem odezwała się kobieta, robiąc krok do przodu i wchodząc w plamę światła z latarek. Dopiero teraz mogli zauważyć, że była wyjątkowo młoda - mogła mieć co najwyżej dziewiętnaście lat - a przez jasną skórę na jej policzku biegła cienka, podłużna, lekko różowa blizna. Jasnoniebieskie oczy zaświeciły blado w sztucznym oświetleniu. - Ludzie, nie rozumiecie, o co toczy się gra? Nie mamy czasu na zabawę w kotka i myszkę. Zostało nam maksymalnie półtorej godziny, zanim woda uruchomi ładunki. Wiecie, jak wygląda wybuch w zamkniętej przestrzeni? Do nas być może nie dotrze, ale z Waszych przyjaciół nie zostanie nic, nigdy nie znajdziecie nawet ich szczątków. - Przerwała na chwilę, poprawiając jasne włosy, które wpadały jej do oczu. - Możecie nas zabić, ale wtedy nigdy się stąd nie wydostaniecie. Wejścia w koszarach są obstawione przez naszych ludzi, zastrzelą was, jeśli nie będzie nas z wami. O ile prędzej się nie utopicie. - Spojrzała błagalnie na każde z nich po kolei, jakby spodziewała się, że w ten sposób dotrą do nich jej słowa. - Wbrew temu, co o nas sądzicie, nie jesteśmy waszymi wrogami. To wy przyszliście do naszego domu, wygoniliście nas z naszych mieszkań i zamknęliście w gettcie. Wy jesteście najeźdźcami w tej wojnie, nie my. Naprawdę spodziewaliście się, że nie będziemy się bronić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 42
Zawód : Główny strateg i dowódca wojsk w Kapitolu

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Sie 01, 2013 9:51 pm

Rozdwojenie jaźni? Tak można by opisać zachowanie zagorzałego rebelianta i opozycjonistę. Człowieka, który heroicznym zapędem wywalczył krwawą wolność, złożoną - niestety - na ramiona Almy Coin. Wydarzenia, które następowały w stolicy niczym nie różniły się od tego, co działo się tu rok temu. Zmieniły się jedynie strony. Brudni mieszkańcy dystryktów posmakowali dogodnego życia, a ich przeciwnicy poznali świat za krat. Role się odwróciły, lecz gra toczyła się ciągle o to samo. Wolność. Zamknął plecak, choć zrobił to bardzo niechętnie. Przemówienie nieznajomej kobiety nie zmieniło jego poglądu, postanowił jednak przestać grać przed towarzyszami misji i ukazać swoją twarz rebelianta. Nie mógł dopuścić do tej katastrofy, a opinia Nikola i Melanie przestała mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie. Cóż... co by mu zrobiła Alma? Miał "plecy" u rebeliantów i wszystkich byłych mieszkańców uciśnionej części Panem. Dlatego właśnie pracował w rządzie - ludzie go kochali i co najważniejsze ufali mu. Nie było to spowodowane jego znikomą sympatią, ale działaniami, oraz pochodzeniem. Na chwilę zapomniał o swojej grze aktorskiej, a Alma została oddalona w cień. Nie chciał zaprzątać sobie głowę konsekwencjami swojego czynu.
- Nikt tutaj nie ma zamiaru się bawić. - Opowiedział, lodowatym tonem. - Musicie zrozumieć, że na naszych szyjach wiszą pętle, które zaciska obecna władza. Rebelianci są nieoficjalną opozycją, która można przyśpieszyć naszą śmieć... lub co gorsza naszych bliskich. - Na myśl od razu przyszła mu córka. Co jeśli to jej przyjdzie zapłacić za jego czyny? - Mam nadzieje, że doskonale zdajecie sobie z tego sprawę. - Jego głos wydawał się bardziej przyjazny... choć może były to pozory wywołane nasileniem bólu. - Mamy tu rannego. - Spojrzał na kostkę Nikola. - Reszta grupy ruszyła głębiej w kanały, lecz już na samym początku zginął nasz przewodnik. Są pewnie zagubieni. - Odchrząknął głośno. - Możemy wam pomóc, jednak musicie obiecać bezpieczeństwo przy powrocie moim towarzyszom. - Spojrzał na kobietę, oczekując przystania na jego propozycję. W tym momencie nie myślał o sobie. To są rebelianci... nie miał się czego obawiać z ich strony.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Pią Sie 02, 2013 1:58 pm

Nikola stał oparty o ścianę, z całych sił zaciskając pięści i zęby. Byleby nie krzyknąć z bólu, który co rusz przeszywał jego nogę.W głębi duszy, cieszył się, że Larousse wspomniał, że mają rannego, może to coś da.
Przysłuchiwał się wymianie zdań, koncentrując się na poszczególnych słowach, zapamiętując je.
- Jak myślisz, pomogą nam czy wystawią do wiatru i coś zrobią? - mruknął wprost do ucha Melanie.
- Reszta grupy ruszyła głębiej w kanały, lecz już na samym początku zginął nasz przewodnik. Są pewnie zagubieni. Możemy wam pomóc, jednak musicie obiecać bezpieczeństwo przy powrocie moim towarzyszom.
Wojskowy przemawiał jak należy, wymagając tego, czego powinien wymagać, kładąc nacisk na bezpieczeństwo obu grup. Miał rację, to było najważniejsze. Obie grupy musiały bezpiecznie dotrzeć na powierzchnię jak najszybciej.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Sob Sie 03, 2013 1:18 am

Choć po grupie buntowników nie przeszedł szmer ulgi, widać było, że nieco się rozluźnili, zupełnie jakby przestali wstrzymywać powietrze.
- Zdajemy sobie z tego sprawę, jednak w tej chwili najgroźniejszą pętlą jest ta woda - mruknęła dziewczyna, wskazując na brudną ciecz, ledwie zauważalnie płynącą w stronę sektora A. Na wiadomość o rannym, drgnęła nieznacznie. Obróciła się przez ramię, odnajdując wzrokiem młodego, może dwudziestoletniego mężczyznę. - Casper - zwróciła się do niego. Wyglądało na to, że w mig zrozumiał o co chodzi, bo ściągnął z ramion plecak i podał go blondynce. Ta go złapała i rzucając jeszcze niepewne spojrzenie Anthonemu, ruszyła ostrożnie w stronę Nikoli, jakby się bała, że wciąż może zostać zaatakowana.
Przykucnęła przy mężczyźnie, żeby obejrzeć jego ranę. - Oprzyj nogę o ścianę, nie dam rady nic zrobić w tej wodzie - poprosiła, po czym zaczekała aż Tesla spełni prośbę. Rozsunęła zamek błyskawiczny plecaka, wyjmując butelkę czystej wody, mniejszą buteleczkę wody utlenionej i zwój czystego bandażu. - Jak tylko stąd wyjdziesz, pokaż się w szpitalu, skurczybyk mógł być czymś zarażony - dodała, zajmując się opatrywaniem rany. Miała spokojny i przyjazny głos, nieco zachrypnięty od wilgotnego powietrza. W blasku światła z latarek, jej skóra wydawała się nienaturalnie blada, prawie przezroczysta, jakby od dłuższego czasu nie widziała słońca.
Tymczasem reszta grupy zbliżyła się na kilka kroków, tłumacząc Anthonemu, Melanie i Dylan, jak dokładnie wygląda sytuacja.
- Poprosilibyśmy was o pomoc w zamykaniu śluz, ale macie rannych, którzy potrzebują opieki medycznej - powiedział najstarszy mężczyzna, ten, który przemówił jako pierwszy. - Musicie też jak najszybciej powiadomić swoich o obecności grupy w sektorze A. Może komuś z zewnątrz uda się ich wydostać, może... wciąż nie jest za późno. - Spojrzał poważnie po twarzach zebranych. - Sunny, skończyłaś? - zwrócił się do dziewczyny o kolorowych włosach. Ta właśnie podnosiła się z posadzki, zasuwając plecak. Zamiast odpowiedzieć, kiwnęła głową. - Świetnie. Poprowadzimy was do najbliższego wyjścia, znajduje się w koszarach. Sugeruję, żeby ktoś pomógł iść rannemu, im szybciej tam dotrzemy, tym lepiej.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Sob Sie 03, 2013 1:31 am

Poczuł się skrępowany, kiedy podeszła do niego młoda dziewczyna.
- Oprzyj nogę o ścianę, nie dam rady nic zrobić w tej wodzie.
Posłusznie oparł nogę, unosząc ją nieco, aby ułatwić zadanie swojej zbawczyni. Przemyła ranę, odkaziła ją i obandażowała, mówiąc do niego.
- Jak tylko stąd wyjdziesz, pokaż się w szpitalu, skurczybyk mógł być czymś zarażony...
- Dziękuję - powiedział Tesla, z lekkim wahaniem stając na zranionej nodze.
Bolało znacznie mniej, jak gdyby dziewczyna wraz z opatrunkiem zaserwowała mu silny lek przeciwbólowy, zdolny zwalić z nóg mamuta.
- Świetnie. Poprowadzimy was do najbliższego wyjścia, znajduje się w koszarach. Sugeruję, żeby ktoś pomógł iść rannemu, im szybciej tam dotrzemy, tym lepiej. - powiedział mężczyzna, który najwidoczniej nimi dowodził.
Nikola powiódł wzrokiem po Melanie, Dylan, Larousse i grupie, która ich odnalazła.
- To co, ruszamy...?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 42
Zawód : Główny strateg i dowódca wojsk w Kapitolu

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Sob Sie 03, 2013 1:30 pm

Najwidoczniej rozluźniona atmosfera nie sprawiła ulgi rebeliantom. Wszystkie te wydarzenia zrobiły mu prawdziwą siekę z mózgu. Minął rok od wybuchu rewolucji w dystryktach. Widok wszechobecnej krwi, gruzów i śmierci wielu przyjaciół doszczętnie wyssało z niego chęć życia i walki. Dzisiaj ludzie tak często zapominają, że walczyli przeciwko władzy, nie ludziom. Nie da się ukryć, że pozostał żywy sentyment emocjonalny. Większość mieszkańców KOLC'u to wielcy fani Igrzysk, którzy z uśmiechem na twarzy obserwowali śmierć naszych dzieci. Pozostają dwie perspektywy, które świadczą o ważności tej wojny. Każdy patrzy na to inaczej, dlatego tak wiele spraw nadal nie ujrzały światła dziennego. Dzieje się tak wiele, a on ma jedynie ochotę skryć się w swoim domu, delektując się ciszą. Kiedy on ostatnio był w domu? Całe dnie spędza w Sztabie Wojskowym lub w Siedzibie Coin uzupełniając papierki.
To czego się nauczył w ciągu swoje życia w Kapitolu to nieufność. Każdy z nich miał swoje za uszami, próbując ukryć swoje nielegalne przekręty. To miasto nakręcały pieniądze, które każdy chciał posiadać. Anthony trochę inaczej na to patrzył. Otóż swoje pierwsze pieniądze dostał po wygraniu Igrzysk Głodowych, jednak były dla niego brudne. Widział na nich krew swoich rywali. Nie mógł nimi dysponować. Wypełniała go pusta. Dziwne uczucie, gdy długo o czymś marzysz, a gdy to dostaniesz pozostajesz bez marzeń. Alkohol. Tak, to doskonały lek dla wszystkich wrażliwych. Wrażliwych? Ludzi, który zdają sobie sprawę co dzieje się w Panem.
Podszedł do Nikoli, prosząc by oparł się o jego zdrowy bark. Nie dało się ukryć, że z każdym krokiem odczuwał ból, jednak mężczyzna pogryziony przez te chore zwierze nie może tracić teraz dużo sił. Będą mu jeszcze potrzebne.
Czy to wszystko oznacza koniec ich misji czy dopiero początek? Wrócą do koszar, Anthony zasiądzie za swoim biurkiem, przeglądając zbiór nowych papierów. A może nie? Może stanie się coś tak okropnego, że zostaną tu na zawsze. Czterdziestolatek o dziwo zawsze przygotowany był na najgorszy scenariusz. Woli się sympatycznie rozczarować niż liczyć na zbyt wiele. Rzucił okiem na podziemnych działaczy.
- Skąd znacie kanały? Mapki posiadają nieliczni... a w KOLC'u raczej ciężko je znaleźć...






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Nie Sie 04, 2013 5:04 pm

Nikola z wdzięcznością przyjął ramię, które zaoferował mu Anthony Larousse. Wychodził wprawdzie z założenia, że mógłby dać sobie radę samemu, ale najważniejsze było to, żeby wszyscy bezpiecznie wyszli z tych przeklętych kanałów.
Ku swojemu wielkiemu zdumieniu, odkrył, że wcale nie chce mu się mówić. Pozwolił, żeby to Larousse mówił w imieniu całej grupy, zwłaszcza, że obrał właściwą drogę pytań. Miał rację, w KOLC-u było ciężko o mapy podziemi, jak więc je zdobyli i co tu robią? Byli sprzymierzeńcami czy wrogami?
Tesla westchnął cicho, kierując uśmiech w stronę Melanie i Dylan. Obie dziewczyny z pewnością były już wycieńczone tą misją. Nie do końca pojmował, czemu zgłosiły się do misji. W jego pojęciu, kobiety były płcią delikatną, acz niezależną, i nie powinny brać udziału w czymś, co mogło zagrozić ich życiu.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Pon Sie 05, 2013 9:20 am

Jak myślisz, pomogą nam czy wystawią do wiatru i coś zrobią? Tak. Nie. Może. Melanie sama nie wiedziała co myśleć. Walczyła w niej chęć wydostania się z tuneli z wrodzoną niechęcią do ludzi z Kwartału. Z jednej strony wiedziała, że jeśli im nie pomogą, to będą błądzić po tunelach aż ich zaleje całkowicie, a z drugiej strony cały czas wydawało jej się, że „rebelianci” wyprowadza ich w pole i zostawią na pewną śmierć.
- Miejmy nadzieję, że pomogą. – Odpowiedziała. Do grupy wolała się nie odzywac, bo Anthony był chyba niezbyt zadowolony z tego, ze powiedziała o tym, co się stało reszcie grupy. Ciekawe, czy jeszcze żyją.
Mimo wszystko Mel na razie postanowiła odrobinę zaufać tamtej grupie. I tak nie mieli innego wyjścia. Koniec końców ruszyli z rebeliantami. Mel nie odzywając się szła za nimi. Wszyscy szli trochę wolniej ze względu n wodę, więc Melanie tak strasznie nie odstawała od grupy. Zastanawiała się, czy ta woda nie mogłaby wywołac zakażenia u Nikoli, ale na razie chyba było lepiej. Opatrzyli mu prowizorycznie rane i poradzili iść na powierzchni do szpitala. Poza tym Anthony mu jakoś pomagał. I dobrze. Może wszystko jednak dobrze się skończy. Na tyle, na ile może, oczywiście. Ciekawiło ją co się dzieje z drugą grupą. Czy jeszcze w ogóle zyją.

zt czy coś?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   

Powrót do góry Go down
 

Odcinek B1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Odcinek B1
» Odcinek A1
» Moda na Black'a, odcinek 1950
» Odcinek C1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Kapitol :: Podziemne korytarze :: Sektor B-