IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Odcinek B1 - Page 2

 

 Odcinek B1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
the prophet
avatar
http://panem.forumpl.net/t1888-ashe-cradlewood
http://panem.forumpl.net/t267-ashe
http://panem.forumpl.net/t1278-ashe-cradlewood
http://panem.forumpl.net/t718-the-ashes-of-memories
http://panem.forumpl.net/t3226-ashe-cradlewood
Wiek : 21
Przy sobie : czarna, skórzana torba, a w niej: fałszywy dowód tożsamości, mapa podziemnych tuneli, wytrych, medalik z kapsułką cyjanku, nóż ceramiczny, zapalniczka, paczka papierosów, leki przeciwbólowe, latarka z wytrzymałą baterią
Obrażenia : złamane serce

PisanieTemat: Odcinek B1   Sob Cze 08, 2013 10:54 am

First topic message reminder :




Chyba najlepiej zachowany ze wszystkich tunelów. Biegnie bezpośrednio pod tą częścią dzielnicy. Czasem przeprowadzane są tu ćwiczenia wojskowe.
Okresowo tunel zalewany jest wodą. Jest to działanie zamierzone, ma na celu pozbycie się ewentualnego robactwa.

Możliwe połączenia:

Odcinek A1
Odcinek C1
Odcinek B2
Wyjście X5





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Wto Sie 06, 2013 3:04 am

Przepraszam, że tyle czekaliście, następnym razem kopnijcie mnie w dupę i pogońcie.

Przez kilka minut szli we względnym milczeniu. Blondwłosa dziewczyna o imieniu Sunny trzymała się nieco z tyłu, od czasu do czasu rzucając zaciekawione, ukradkowe spojrzenie w stronę obcej grupy. Dwóch towarzyszących jej mężczyzn rozmawiało między sobą przyciszonymi głosami, natomiast ich przewodnik zrównał się z Anthonym.
- Nie znamy - odpowiedział machinalnie. - Zdążyliśmy zbadać jedynie fragmenty. - Wskazał ręką na korytarz, którym się poruszali. - Nie wszyscy Kapitolińczycy są skończonymi idiotami, jak wydaje się mieszkańcom dystryktów. Kiedy wojska Coin podeszły pod miasto, część z nas od razu wyczuła co się święci. Zeszliśmy pod ziemię, zanim jeszcze zbudowano Kwartał. Większość od tej pory ani razu nie widziała słońca, a minęły ponad trzy miesiące. - Zamilkł na chwilę, jakby zastanawiając się nad własnymi słowami. Tymczasem tunel zaczął nieznacznie piąć się w górę, co spowodowało, że woda, początkowo sięgająca im do kolan, zaczęła pozornie opadać, aż w końcu wyszli na suchą, metalową posadzkę. Ich buty stukały miarowo, a kroki odbijały się echem, które wracało zwielokrotnione. - Do tej pory po prostu czekaliśmy. Byliśmy pewni, że Alma Coin w końcu zrozumie, że nie uda jej się zbudować państwa bez nas. Spójrzcie prawdzie w oczy, jest was garstka. Macie coś takiego jak statystyka? Tak nieduża społeczność nie jest w stanie zapewnić ciągłości gatunku... technicznie. - Zerknął na swoich rozmówców, żeby sprawdzić, czy wiedzą, o czym mówi. - Ale ile możemy czekać? Trudno jest utrzymać w ryzach tylu ludzi. Wściekłych ludzi, zgromadzonych w jednym miejscu. A właśnie... witajcie w naszych skromnych progach. - Ledwie przebrzmiało echo jego słów, minęli załamanie korytarza, a ich oczom ukazało się coś, czego z pewnością nie spodziewali się tu zobaczyć. Tunel rozszerzał się nagle, tworząc ogromną przestrzeń, wielkości hangaru. Pod ścianami, w odległości mniej więcej pięciu metrów jeden od drugiego, stały przenośne grzejniki, sprawiając, że temperatura była tu znacznie wyższa niż w korytarzach. Na całej powierzchni hali zbudowano natomiast coś w rodzaju prymitywnego osiedla, w którym rolę domów pełniły sklecone ze starych tkanin i mebli namioty. Dookoła nich krzątało się kilkudziesięciu ludzi, w większości noszących pozostałości dawnego życia w Kapitolu - kolorowych włosów, tatuaży, czy barwionej skóry. Teraz sprawiali wrażenie zniszczonych, starych lalek, porzuconych na pastwę losu. - Dawne archiwum wojskowe - powiedział prowadzący ich mężczyzna, odpowiadając na pytanie, które - mimo iż nie zostało zadane - najwidoczniej wisiało w powietrzu. - Jesteśmy pod koszarami. Ten hangar był używany kiedyś przez żołnierzy, dopóki system nie został skomputeryzowany. Później o nim zapomnieli. Od razu mówię - nie zawracajcie sobie głowy zapamiętywaniem tego miejsca, zanim dotrzecie na powierzchnię, będziemy już daleko stąd. Przenosimy się gdzieś indziej. - Przerwał, kiedy podbiegł do niego starszy mężczyzna z długą, sięgającą do pasa brodą i zaczął szybko do niego mówić, nerwowo gestykulując. Co chwilę rzucał też ukradkowe spojrzenia w stronę towarzyszących mu Anthonego, Nikoli, Melanie i Dylan. - Słuchajcie - odezwał się, odwracając się z powrotem do nich. - Zrobimy piętnaście minut przerwy. Udało nam się nawiązać łączność z naszymi ludźmi na powierzchni, być może pomogą. Dalej poprowadzi was Sunny, ale rozejrzyjcie się przez ten czas. - Dokończył, po czym oddalił się, wciąż wymieniając uwagi z brodatym mężczyzną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 42
Zawód : Główny strateg i dowódca wojsk w Kapitolu

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Wto Sie 06, 2013 3:46 am

Czuł się dziwnie prowadzony przez podziemnych opozycjonistów, obrzucany różnymi brudnymi słowami. Cóż... może nie do końca zdawał sobie sprawę, jaki stosunek łączy te obie grupy. Mieszkańcy Kapitolu vs. mieszkańcy byłych dystryktów. Czyż to nie był śmieszny pojedynek? Dla niego było to dość zabawne. Aaa! Jak on mógł tak mówić podczas trwającej rebelii. Słowa jednego z mężczyzn dokładnie zarysowały mu opinię uciśnionych mieszkańców KOLC'u na temat ludzi jego pochodzenia. Groteska. Wszędzie pojawiała się groteska. Obie grupy walczyły o wolność, która został im odebrana. Cały czas podtrzymywał ciężar Nikola na swoich ramionach, przemierzając coraz bardziej w górę. Zacisnął zęby, próbując opanować swoje zirytowanie.
- Twoje słowa brzmią stosunkowo absurdalnie. - Zaczął spokojnie, ukazując swoje anielskie opanowanie. - Nie możecie obarczać całą winę tego zatęchłego świata na uciśnioną jednostkę, która odzyskała wolność. - Zrobił przerwę na głęboki oddech. - My także byliśmy rebeliantami, walczącymi o lepsze jutro, bo życie na końcu kapitolińskiej piramidy nam się znudziło. - Nie powinien tego mówić teraz, gdy są sprowadzani na wolność, jednak absurd, który się szerzy był nie do zniesienia. - Mieszkańcy dystryków. - Powtórzył na głos. - Trzy miesiące to bardzo mało w porównaniu do pół wieku. - Miał za złe słowa towarzyszącego mu mężczyzny. Szczególnie gdy przed oczami śmignęły mu obrazy zdemolowanej Czwórki. Dzieci uwięzione w szkołach. Brud, smród i krew. Wszechobecna zagłada. Anthony zatrzymał się na chwilę, gdy droga zaczęła drążyć mocniej pod górę.
- Radzę Ci uważać na słowa. - W jego głowie można było wyczuć nutkę groźby. - Mam nadzieje, że doskonale zdajesz sobie sprawę, że bez byłych mieszkańców dystrytków nie uda wam się ponownie powrócić na łono Kapitolu. - Bronienie godności swoich rodaków było celem priorytetowym wojskowego. Znał wszystko od podszewki i nie pozwolił na zhańbienie odwagi poległych już ludzi. To oni z herezją w oczach walczyli o lepsze jutro. Choć nie wyszło im tak, jak sobie to wymarzyli. W końcu ktoś położył swoje chude łapska na ich zwycięstwie. Anthony był zażartym rebeliantem, lecz to nie oznacza, że musi się z nimi zgadzać w każdej kwestii. Miał swojej racje, którymi kierował się w tym przepełnionym najlepszą whiskey i paczką papierosów życiu.
W końcu zbliżali się coraz bliżej koszar. Ich oczom ujawnił się widok podziemnego życia mieszkańców Kapitolu. Wszyscy oni zebrali się wokół dawnego archiwum wojskowego, dodając temu szaremu miejscu swojego uroku. Wymalowaniu ludzie przypominali bardziej lalki z sklepowej witryny niż zaciętych opozycjonistów. Na ich ciałach nie znajdowały się blizny, lecz najróżniejsze tatuaże. Coś jednak w nich się zmieniło, na ich twarzach zamiast kolorowych uśmiechów pojawiło się piętno niepokoju. Piętnaście minut przerwy? Brzmiało wyśmienicie, szczególnie dla obolałego Anthony'ego. Dalej mieli podążać za młodą Sunny. Miał nadzieje, że mężczyzna miał dość odwagi by pokazać wojskowego - potencjalnemu wrogowi - swoją kryjówkę. Odwagę? To słowo tutaj nie pasuje, ponieważ Larousse stał po ich stronie... może nie do końca, ale jego porywcze serce zawsze znajdowało się tam, gdzie rewolucja.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Sie 08, 2013 10:19 am

Doszli do miejsca, które najwidoczniej służyło za kryjówkę owej przesympatycznej grupie prowadzących ich ludzi. Było tu pełno Kapitolińczyków, zabiedzonych i zmęczonych. Tesla dostrzegł małą dziewczynkę, która spała, zwinięta w kłębek. Była wychudzona.
- Biedni ludzie - powiedział cicho do Melanie. - Kapitolińczycy czy nie, powinni mieć szansę życia na powierzchni.
Myśl o Evie dodawała mu sił. Nie mógł i nie zamierzał zostawić jej samej na tym świecie.Niemalże ze znudzeniem przysłuchiwał się wymianie zdań pomiędzy Larousse a mężczyzną. Obaj mieli swoje argumenty. Obaj mieli poniekąd rację. Ale Tesla nie był w nastroju do pogaduszek.
Pociągnął łyk wina z piersiówki i uśmiechnął się do dziewczyny nazywanej Sunny.
- W jaki sposób nas poprowadzisz i dokąd?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Sie 08, 2013 10:33 am

Gdy doszli do swego rodzaju hali Mel podeszła d najbliższej ściany. Noga wciąż dawała jej o sobie znać, więc wolała jej nie nadwyrężać. Stojąc na jednej nodze i opierając się o ścianę rozglądnęła się po pomieszczeniu. Kapitolińczycy. Dużo Kapitolińczyków. I wszyscy byli w tragicznym stanie. Mel uśmiechnęła się delikatnie na ten widko, ale zaraz ukryła ten uśmiech. W tym przypadku wolała nie robić sobie kłopotów. Co innego poniżać jednego mieszkańca Kwartału, co innego wyśmiewać całą hordę ludzi. Biedni ludzie E tam, mogili by być biedniejsi. Albo martwi. Kapitolińczycy czy nie, powinni mieć szansę życia na powierzchni.
- Ależ mają… Chociaż fakt, że na powierzchni nie ma duzo lepszych warunków. – Mel sama się zastanawiała dlaczego zawsze gra osobę współczującą ludziom z Kwartału. No, prawie zawsze, wyjątkiem jest czas spędzany z bratem. Ciekawe co u niego… Dawno go nie odwiedzała. W ogóle chciała już być na powierzchni. Pare miesięcy w Kapitolu wystarczyło, by odzwyczaiła się od przebywania pod ziemią. Co prawda w hali był ten plus, że było sucho. Woda tu nie doszła. Jeszcze.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Czw Sie 08, 2013 12:59 pm

Blondynka uśmiechnęła się, słysząc pytanie Nikoli. - Najbliższe wyjście kończy się w pomieszczeniu technicznym w koszarach. Sami z niego nie korzystamy, bo nagłe pojawienie się grupki poszukiwanych Kapitolińczyków w samym środku waszego wojska raczej nie skończyłoby się dobrze - powiedziała, wzruszając ramionami. W kryjówce było jaśniej niż w tunelach; delikatne, lekko rozproszone światło wyciągało z mroku więcej szczegółów, więc i jej podłużna blizna na policzku stała się bardziej widoczna. - Chociaż ich miny pewnie byłyby warte zachodu - dodała po chwili, uśmiechając się szeroko. Natychmiast jednak spoważniała, jakby zorientowała się, że raczej nie wypada jej żartować, a ludzie, których prowadzi, najprawdopodobniej nie są do niej pozytywnie nastawieni.
Zanim wyruszyli, ponownie podszedł do nich mężczyzna, do tej pory będący ich przewodnikiem.
- Zostawiliśmy anonimowe doniesienie o położeniu waszych towarzyszy. Ktoś od was powinien niedługo po nich pójść. Co do nas, udało nam się skierować strumień, zalewający sektor A, w inne miejsce, ale musicie się spieszyć, niedługo zrobi się tu niebezpiecznie. Sunny? - zwrócił się do dziewczyny, jakby oczekując jakiegoś potwierdzenia. Musieli rozumieć się bez słów, bo blondynka w mig załapała, o co chodzi i kiwnęła głową.
- Chodźcie - powiedziała, przywołując całą grupę do siebie i kierując się w głąb korytarza, odbiegającego nieco w lewo od tego, którym tu przyszli.


Kierujecie się tutaj, ale z postami zaczekajcie na wprowadzenie Mistrza Gry. To już będzie ostatnie zadanie, jakie na Was czeka - później dam Wam już spokój i rozdam niespodzianki. (:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
Wiek : 15
Zawód : bezrobotna
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk, fałszywy dowód, nóż

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Pon Wrz 02, 2013 2:34 pm

Szła dalej. Tutaj była już elektryczność, choć nikła, więc wyłączyła latarkę i pozostała przy sprawdzaniu terenu kamerką termowizyjną. Szczury. Nienawidziła szczurów. Ale tutaj wydawało się być ich mniej, ogólnie tunele były lepiej zachowane. Idąc zastanawiała się czy nad nią znajdują się Koszary. I co by się stało gdyby jakimś cudem sufit nad nią się zawalił i do tunelu wpadli żołnierze. Nie miałaby najmniejszych szans. Powoli też zaczęła odczuwać skutki zamknięcia w ciasnej przestrzeni i perspektywy że nad nią znajduje się kilka metrów ziemi. Poruszała się szybko, żeby uniknąć wyziębienia, ale powoli i tak zaczynały jej kostnieć palce, a zęby mimowolnie zaczęły szczękać. Skierowała się do Sektora C, zastanawiając się gdzie bezpiecznie będzie wyjść - w ruinach czy przez piwnicę szkoły.
// Sektor C Mam nadzieję...






We have to cherish our memories, because they're the only thing in our lives
that no one can take from us.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3127-warren-thomas-budowa
http://panem.forumpl.net/t3137-warrenoslaw#48723
http://panem.forumpl.net/t3132-warren-thomas#48638
http://panem.forumpl.net/t3140-warren#48779
Wiek : 19
Zawód : Pan dla panów.
Przy sobie : Opankowanie prezerwatyw | Latarka z wytrzymałą baterią | Paczka Papierosów | Zdobiony Sztylet
Obrażenia : Blizna rozciągająca się na całe prawe ramię po pazurach zmiecha.

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   Sro Sty 07, 2015 10:39 pm

Wyszedłem w całkiem dobrze zachowanym tunelu. Nieco zwolniłem, wsadziłem ręce w kieszenie i oglądałem ściany. Patrząc na puste zawieszki, gdzie pewnie kiedyś były lampy, ogarnąłem, jakim jestem idiotą. Po co łażę w tych pieprzonych ciemnościach,  jeśli mam latarkę? Ehh. Kretyństwo wrodzone.
Wziąłem w ręce użądzenie, które rzuciło jasny snop światła na jakieś trzy metry przede mną. Zatrzymałem się na chwilę i zastanowiłem nad tym, co teraz. Chyba nie powinienem się zbytnio oddalać. Ze swoją wspaniałą orientacją w terenie pewnie już bym nie potrafił wrócić do tamtego miejsca, gdzie znalazłem właz. Ale trudno. Ciekawość,  co czai się za następnym zakrętem zwyciężyła i ruszyłem dalej.
Stanąłem przed dwiema kolejnymi odnogami. Nad jedną było wybazgrolone "B2" a nad drugim, ciemniejszym, skąd dochodziły miarowe głosy chlupotu... i czegoś jeszcze, nosiło nazwę "C1". Co wybrać? To pytanie chyba jest proste. Niemal wbiegłem do wlazu C1. Koniecznie musiałem poznać każdy skrawek Kapitolu.
→C1


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Odcinek B1   

Powrót do góry Go down
 

Odcinek B1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Odcinek B1
» Odcinek A1
» Moda na Black'a, odcinek 1950
» Odcinek C1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Kapitol :: Podziemne korytarze :: Sektor B-