IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Wagon salonowy

 

 Wagon salonowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Wagon salonowy   Pią Cze 14, 2013 10:47 am




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Pią Cze 14, 2013 12:00 pm

/dworzec

Przed wejściem do pociągu starała się robić dobrą minę do złej gry, jednak gdy tylko przekroczyła jego próg, emocje wzięły górę. Oczy jej się zaszkliły i aby się nie rozryczeć wbiła paznokcie jednej ręki w drugą. Oddychała szybko, a serce waliło jej jak oszalałe. Jedzie na śmierć, jedzie prosto na śmierć.
Przebiegła przez korytarz i pchnęła pierwsze lepsze drzwi. Znalazła się w wagonie salonowym, a jego wystrój tak ją uderzył, że aż zamrugała. Miękki dywan, ogromne kanapy, wazony z kwiatami na stolikach oraz mały fortepian stojący na końcu wagonu - to wszystko przypomniało jej stary Kapitol. Niezła sztuczka, Coin.
Rozpacz szybko przemieniła się we wściekłość, Cordelia potrzebowała już jedynie błahostki, by wpaść w furię. Postąpiła kilka kroków i spojrzała na kwiaty stojące na stoliku. Stokrotki. Dlaczego to, do cholery, nie są róże?!
Niewiele myśląc złapała jeden z wazonów i cisnęła nim przed siebie. Robił się na małe kawałeczki, woda ochlapała najbliższe meble, a kwiaty wylądowały na podłodze. Snow zaniosła się histerycznym śmiechem, zakręciła dookoła własnej osi i po chwili opadła na kanapę. Utkwiła wzrok w jednym punkcie, na ścianie przed sobą i pogrążyła się w myślach.
Nie zamierzała się poddać. Należało obmyślić strategię, pozyskać sojuszników i zwrócić na siebie uwagę sponsorów. Czy Igrzyska będą transmitowane? Na pewno będą, a w stolicy znajdowała się jeszcze garstka osób tęskniąca za starym porządkiem.
Zwycięzca tegorocznych Igrzysk, otrzyma dom w dzielnicy rebeliantów dla siebie i swojej rodziny, a także dostanie prawo ułaskawienia jednego z uznanych za zdrajców więźniów.
Chyba wszyscy byli świadomi kogo wybrałaby w tym wypadku Cordelia. Prezydent Snow oficjalnie ułaskawiony, zamieszkujący w dzielnicy rebeliantów, no to by było coś. Stara Alma na pewno jednak to przewidziała i przeżycie będzie dla panny Snow prawie niemożliwe.
Dziewczyna przypomniała sobie wreszcie o wszystkich ludziach, którzy zostali w KOLCu. Sto razy bardziej wolałabym teraz tam wrócić niż jechać do ośrodka. Matka, ojciec, Max, Frans, Artur, Candy... Czy ktokolwiek będzie za nią tęsknił? Poza tą szóstką reszta widzów na pewno będzie życzyła jej śmierci. I dlatego właśnie Cordelia nie zamierzała się poddawać. Bardzo chciała zrobić im wszystkim na złość.

/dołączy ktoś? ;>



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : Prawie 18 lat
Zawód : Dawniej piosenkarka, obecnie trybutka

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Pią Cze 14, 2013 5:34 pm

//Dworzec kolejowy

Mimo że minęło już kilka minut od losowania, wciąż nie mogłam otrząsnąć się z szoku. Z pustką w oczach szłam przed siebie, nie zwracając uwagi na pozostałych trybutów. Otworzyłam drzwi do jednego z przedziałów i nawet nie rozglądając się zbytnio po bogato umeblowanym wnętrzu siadłam na podłodze pomiędzy dwiema kanapami. Pomimo intensywnego zaciskania oczu, nie mogłam wymazać z pamięci wystraszonej twarzy Amandy, prowadzonej przez Strażników. Co my im zrobiliśmy? Co ONA im zrobiła?! Nigdy nie przypominała reszty zadufanych w sobie Kapitolińczyków, a mimo to postawiono ją przed faktem dokonanym - szła na śmierć. Obie szłyśmy. Na arenie nie powinno być miejsca na sentymenty, ale wiedziałam, że na tym nasza przyjaźń się nie skończy. Taaak, o ile którakolwiek przeżyje. Zaśmiałam się gorzko i jeszcze bardziej skuliłam.
- Boję się. - jęknęłam cicho płaczliwym głosem, mimo że w pobliżu nie było nikogo, kogo by to chociaż w najmniejszym stopniu obchodziło. Nie było przy mnie mamy, gotowej by przytulić, taty który natychmiast pocieszyłby jakimś upominkiem... Mamo! Tato! Wujku! Gdzie jesteście? Kiedyś mieliśmy wszystko, a teraz co nam pozostało?! - siłą powstrzymuję się od tego, by nie wykrzyczeć tych słów. Jakiś natarczywy głos w mojej głowie podsuwa mi jednak odpowiedź na moje pytanie: tylko śmierć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Pią Cze 14, 2013 6:55 pm

Z daleka słychać było kroki, a po chwili w przedziale pojawiła się Lorin, z którą Cordelia jakoś tak rozstała się na peronie bez słowa. Blondynka podniosła głowę i z ulgą powitała nadejście dawnej przyjaciółki. Kto wie ile by wytrzymała, gdyby przyszło jej siedzieć tu samej?
Czarnowłosa wyglądała na nieźle przestraszoną i chyba nawet nie zauważyła, że ktoś inny znajduje się w przedziale. 
-Rzuć sobie czymś, ulży ci chociaż na trochę - oznajmiła cichym głosem panna Snow, posyłając Lorin niemrawy uśmiech.
Poklepała dłonią kanapę, dając dziewczynie znać, żeby usiadła obok. Obserwowała ją odkąd tu weszła i była pełna złych przeczuć. Martwiła się, naprawdę obchodziły ją losy panny Templesmith, nawet mimo tego, że już szmat czasu nie dane im było choćby pogadać. Jednak umysł Cordelii pracował jak szalony, analizując wszelkie możliwe opcje i wyjścia z sytuacji, a najlepszym wciąż pozostawało trzymanie się razem.
-Słuchaj, klamka zapadła, jesteśmy w tym obie - powiedziała z mocą, patrząc w oczy swojej towarzyszce - Też jestem wściekła jak cholera i jeszcze bardziej przerażona, ale nie pozwól by te emocje wzięły górę.
Przyznanie się do własnych słabości przyszło Cordelii znacznie łatwiej, niż można się było tego spodziewać. Bardzo możliwe, że zadziałał dawny sentyment do Lorin, którą kiedyś przecież traktowała jako prawdziwą przyjaciółkę. Czasy się zmieniły, one też się zmieniły, ale jeśli istniał choć cień szansy na naprawienie relacji, panna Snow zamierzała z tego skorzystać.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : Prawie 18 lat
Zawód : Dawniej piosenkarka, obecnie trybutka

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Pią Cze 14, 2013 7:23 pm

- Rzuć sobie czymś, ulży ci chociaż na trochę.
Usłyszałam wydający się znajomy głos z przeszłości, i zaskoczona uniosła głowę. Cordelia. No tak, przez cały ten stres zapomniałam, że dziewczyna była pierwszą wylosowaną osobą. Kolejną przyjaciółką którą czeka śmierć. Przez pokrewieństwo z byłym prezydentem zapewne dość prędka. Dziewczyna poklepała miejsce obok siebie, zachęcając mnie bym do niej dołączyła. Z wahaniem podniosłam się i siadłam obok, posyłając dziewczynie zrezygnowane spojrzenie.
- Słuchaj, klamka zapadła, jesteśmy w tym obie. Też jestem wściekła jak cholera i jeszcze bardziej przerażona, ale nie pozwól by te emocje wzięły górę.
Spojrzałam na nią przeciągle, zdziwiona jej nagłą otwartością i przez chwilę wpatrywałam się w ścianę, analizując jej słowa. Tak, mazgajenie się jest najgorszą rzeczą, którą mogę teraz zrobić. Muszę wziąć się w garść i spróbować przetrwać chociaż kilka dni igrzysk. A z płaczącą, byłą ćpunką wszyscy rozprawią się od razu. Głęboko odetchnęłam i odwzajemniłam zdeterminowane spojrzenie Cordelii.
- Damy radę. Trzeba więcej niż kilku kretynów w rządzie, żeby nas złamać. - uśmiechnęłam się z wysiłkiem, jednak po chwili rozpogodziłam się na dobre i zrozumiałam, że te słowa powoli stają się prawdą. - Sojusz? - dodałam unosząc brwi i wyciągnęłam dłoń w stronę przyjaciółki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Pią Cze 14, 2013 7:59 pm

Cordelia poczuła, że jest na dobrej drodze poprawienia humoru Lorin i sobie, gdy dziewczyna w końcu usiadła obok niej. Sytuacja, w której obie się znalazły, była już nie do odwrócenia, więc teraz należało zrobić wszystko, by uczynić ją znośną. No i nie dać się złamać, a przecież tego oczekiwała Coin.
-No, nareszcie mówisz jak prawdziwa Lorin Templesmith! - panna Snow kiwnęła głową z aprobatą, słysząc słowa czarnowłosej. - Ci kretyni nawet nie mają pojęcia na co nas stać. Stara Alma popełniła błąd organizując Igrzyska, to jest początek jej końca. 
Być może były to czcze słowa szesnastolatki, jednak blondynka naprawdę w nie wierzyła i tego pragnęła. Warto podkreślić, że jeśli Cordelia czegoś bardzo chciała to, prędzej czy później, otrzymywała to. 
Gdy dawna przyjaciółka zaproponowała sojusz, dziewczyna nie wahała się ani chwili. Wyciągnęła rękę i ujęła dłoń przyjaciółki, zawierając w ten sposób umowę, która mogła okazać się dla niej zbawienna.
-Sojusz - przytaknęła gorliwie - Teraz jesteśmy chyba odpowiednikami Zawodowców, co?
Wiedziała, że zwyciężyć może tylko jedna osoba, ale nie chciała teraz myśleć nad tym co by zrobiła, gdyby została na polu walki tylko z Lorin. Do tego czasu wszystko mogło się zdarzyć.
W głowie przemknęły jej wszystkie Igrzyska, które oglądała z zapartym tchem. Nigdy nie ukrywała, że faworyzuje trybutów z Jedynki i Dwójki, właśnie ze względu na ich przygotowanie do walki na arenie. Sprzyjała silniejszym i teraz także się za taką uważała. Może jej sylwetka temu przeczyła, ale to nawet lepiej, nikt nie będzie podejrzewał, na co naprawdę ją stać. 
-Przez to zamieszanie nawet nie zdążyłam się zorientować kogo jeszcze wylosowali - przyznała, spoglądając na drzwi przedziału, jakby oczekiwała, że za chwilę zaczną się tu pojawiać nowe osoby - Znasz  jeszcze jakiegoś trybuta?
Pytała ze zwykłej ciekawości, ale oczywiście w jej głowie powstał także plan wciągnięcia do sojuszu jeszcze paru osób. W grupie raźniej i bezpieczniej, prawda?



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : Prawie 18 lat
Zawód : Dawniej piosenkarka, obecnie trybutka

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Sob Cze 15, 2013 8:05 pm

- No, nareszcie mówisz jak prawdziwa Lorin Templesmith! Ci kretyni nawet nie mają pojęcia na co nas stać. Stara Alma popełniła błąd organizując Igrzyska, to jest początek jej końca.
Kiwnęłam lekko głową, uśmiechając się pod nosem. Cała Cor. Jesteśmy w beznadziejnej sytuacji, niemalże dotykamy nogami mułu... A ona wciąż znajduje w sobie nowe pokłady optymizmu, żeby po raz kolejny udowodnić światu, że wciąż jest królową z tłumem poddanych gotowych spełnić najdrobniejszy rozkaz. Z drugiej strony - przez kilkanaście lat nauczyłam się, że nie warto z nią zadzierać, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka wydaje się być na przegranej pozycji. To nie jest typ dziewczyny, która się poddaje - nawet kiedy zmierza do piekła, można być pewnym, że z zemsty pociągnie pół świata za sobą. Dlatego lepiej ją mieć po swojej stronie, przynajmniej do momentu, gdy liczba trybutów się drastycznie nie zmniejszy. Wtedy niestety trzeba będzie porzucić sentymenty. Ale na razie nie ma potrzeby, by o tym myśleć.
- Sojusz. - zgodziła się Cor bez wahania - Teraz jesteśmy chyba odpowiednikami Zawodowców, co?
- Nie widziałabym rzeczywistości tak różowo, musimy się nieźle przyłożyć do treningów. Ale i tak mamy spore szanse na zwycięstwo, nie uda im się nas tak łatwo pokonać. Zwłaszcza że większość trybutów zapewne mazgai się jeszcze gorzej ode mnie przed chwilą.
- Przez to zamieszanie nawet nie zdążyłam się zorientować kogo jeszcze wylosowali. Znasz jeszcze jakiegoś trybuta?
- Nie Ty jedna. - westchnęłam ciężko - Dziwię się, że w ogóle kontaktowałam na tyle, żeby tu dojść. Wiem na pewno, że wylosowali Amandę. - przygryzłam nerwowo wargę, próbując przypomnieć sobie inne nazwiska. - Jeszcze te małe bliźniaczki... Młodego Crane'a, ale to już zapewne wiesz, w końcu jest z Tobą w parze. I Sawyera, chyba jego imię też mi mignęło.
Amanda. Cordelia. Teraz jeszcze Sawyer. Gorzej być nie może.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 15 lat
Zawód : trybut

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Sob Cze 15, 2013 8:28 pm


Wciąż nie okazywał żadnych emocji, jakby ta wiadomość go sparaliżowała. Po prostu myślał racjonalnie - rozklejanie się nie było dobrym pomysłem, nic mu nie da. Denerwowanie się tym bardziej nie należało do najrozsądniejszych wyjść, straci tylko siły, które będą mu potrzebne w przyszłości. Wciąż trzymając w ręce książkę przemierzał pociąg w te i we wte zaglądając do jego zakamarków. To chyba była naturalna ciekawskość, chęć poznania nowego terenu, na którym się znajduje i zbadania go dokładnie. Zastanawiał się, jak czuje się teraz jego rodzina. Tak bardzo chciałby, żeby matka się o tym nie dowiedziała. Przecież już po aresztowaniu Sue wpadła w depresję, a co dopiero, gdy jej syn został trybutem. Powiedzmy sobie szczerze, mógł być geniuszem, ale na arenie zbyt często liczyły się muskuły, a nie rozsądek i spryt. Już teraz należało opracować jakiś plan, który, nawet jeśli nie pozwoli mu na przetrwanie, to może chociaż dłużej utrzyma go przy życiu. Sojusznicy. Potrzebował kogoś, kto pomoże mu zdobyć potrzebne rzeczy i w razie czego, osłoni tyły. Z tego co mignęło mu na telebimach pamiętał, że wylosowanych zostało kilku jego znajomych. Powinien ich szybko zlokalizować, dowiedzieć się, czy może ewentualnie mogliby sobie nawzajem pomóc i kto zostałby ich wrogiem. Nawet nie zauważył, kiedy myśl o zabijaniu stała się całkiem normalna. Albo on, albo oni, to był prosty wybór, a już szczególnie dla kogoś tak inteligentnego jak on. Może i był okrutny, może miał w sobie coś z bezdusznego psychola, ale przecież musiał to zrobić. Jeśli nawet nie zamierzał walczyć dla siebie, to powinien walczyć dla rodziny. Matki go potrzebowały - musiał uwolnić Sue i wspomagać Amandę.
Zwolnił nieco, jakby uspokojony własnym logicznym myśleniem. Skoro nawet teraz zachowywał się w ten sposób, to oznaczało, że albo sytuacja nie jest bardzo zła, albo jest w stanie zachować się racjonalnie nawet w najgorszych sytuacjach. Chyba wolał pierwszą opcję, ale druga też nie była taka zła. Zanim się obejrzał trafił do wagonu salonowego. Kąciki jego ust lekko drgnęły, co w jego wydaniu oznaczało uśmiech. No i proszę, znalazł swoich potencjalnych sojuszników.
- Cordelia, Lorin. Powiedziałbym, że dobrze was widzieć, ale w tych okolicznościach to chyba nieodpowiednie.
Nie był ani trochę zdziwiony widząc je tutaj. Coin postanowiła za jednym zamachem pozbyć się krewnych większości wpływowych ludzi dawnego Kapitolu. Jakby nie wystarczyło jej, że zamknęła ich rodziców, wujków i resztę rodziny. No cóż, należało póki co zachować spokój i przestać myśleć o tym, jak fajnie by było, gdyby Coin zginęła. Na razie musiał postawić sobie inny cel - przeżyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Sob Cze 15, 2013 8:54 pm

- Nie widziałabym rzeczywistości tak różowo, musimy się nieźle przyłożyć do treningów. Ale i tak mamy spore szanse na zwycięstwo, nie uda im się nas tak łatwo pokonać. Zwłaszcza że większość trybutów zapewne mazgai się jeszcze gorzej ode mnie przed chwilą.
-Oczywiście, że się przyłożymy, zniosę wstawanie o każdej porze jeśli dzięki temu mam przeżyć - zażartowała, co ostatnio często zdarzało jej się w takich sytuacjach. - Nie wiem nic o żadnym mazgajeniu, a ty?
Spojrzała na przyjaciółkę unosząc brwi do góry i dając jej tym samym znać, że zapominają o chwilowej słabości panny Templesmith.
Gdy jej przyjaciółka wymieniała kolejne osoby wybrane na trybutów, Cordelia powoli zaciskała pięści na swojej sukience. O ile nazwisko Crane wśród trybutów wcale jej nie zdziwiło, reszta sprawiła, że nienawiść do Coin wzrosła, jeśli to w ogóle było jeszcze możliwe. Nie kojarzyła 'tych małych bliźniaczek', ale skoro były siostrami to naprawdę im teraz współczuła. Jęknęła, gdy usłyszała o Amandzie. Co panna Terrain zawiniła nowemu rządowi? A może po prostu miała aż tak wielkiego pecha?
-Tak mi przykro - powiedziała szczerze i zrobiła zbolałą minę - Jak tylko ją znajdziemy to wciągniemy do sojuszu, razem jakoś damy radę.
Nagle drzwi do wagonu uchyliły się i nadeszła kolejna znajoma osoba - Bob Joice. W normalnych warunkach Cordelia uśmiechnęła by się do niego i posłała jakąś zabawną zaczepkę, ale teraz nie miała już na to siły. Kogo jeszcze miała spotkać w pociągu?
-Pojawiłeś się w odpowiednim momencie - powiedziała, a w jej głosie dało się wyczuć coś w rodzaju ulgi - Akurat knułyśmy jak tu wyjść cało z tej opresji, ale skoro mamy ciebie...
Spojrzała na niego podejrzliwie, jakby chciała prześwietlić go na wylot. Czy mogła na niego liczyć? Póki nie zostaną sami na Arenie - na pewno tak, wystarczyło tylko aby jasno to oznajmił.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : Prawie 18 lat
Zawód : Dawniej piosenkarka, obecnie trybutka

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Sob Cze 15, 2013 9:32 pm

- Nawet o trzeciej? Wow, panna Snow zmieniła przyzwyczajenia? Niesamowite, brawo! - uśmiechnęłam się szeroko - Ja też nie, to na pewno był ktoś inny. -
Słysząc kolejne słowa Cordelii uniosłam zaskoczona brwi. Ona odczuwała jakiekolwiek ludzkie uczucia? Zwłaszcza wobec Amandy, która na kilka dobrych lat wyparła Cor z jej dawnego miejsca? Cóż, na to wygląda.
- Mi też. Co do sojuszu, jestem pewna. Nie zostawię jej samej, niezależnie od tego ilu znajomych z przeszłości przyjdzie mi teraz spotkać. - powiedziałam z lekko zaciętą miną, chociaż wiedziałam że Cor nawet tego nie oczekuje.
Gdy drzwi do przedziału się otworzyły, odruchowo spojrzałam w tamtą stronę. Przez chwilę mrużyłam oczy, próbując przypomnieć sobie kim jest chłopak o sprawiającej wrażenie znajomej twarzy. W końcu zaskoczyłam - Bob Joice. Kapitoliński geniusz, który kiedyś udzielał mi korepetycji.
- Cordelia, Lorin. Powiedziałbym, że dobrze was widzieć, ale w tych okolicznościach to chyba nieodpowiednie.
- Pojawiłeś się w odpowiednim momencie. Akurat knułyśmy jak tu wyjść cało z tej opresji, ale skoro mamy ciebie...
- Może i nieodpowiednie, ale ja to powiem. Ciebie też dobrze widzieć. Nawet bardzo dobrze. Może zabrzmię chamsko i egoistycznie, ale zgadzam się z Cor - teraz nie ma czasu na urocze towarzyskie pogawędki i owijanie w bawełnę. Jesteś mądrzejszy od wszystkich tegorocznych trybutów. Powiem wprost: chcę Twojego mózgu, i nie przyjmuję odmowy. - postawiłam sprawę jasno, przez chwilę sama dziwiąc się swojej stanowczości. Dawno nie byłam taka kategoryczna, i na pewno w niczym nie przypominałam już tej znudzonej, lekko wycofanej dziewczyny która siedziała w jego pokoju i niepewnie dukała odpowiedzi, bezskutecznie próbując nauczyć się matematyki. O nie. Teraz byłam Lorin gotową na wszystko żeby tylko przetrwać chociażby godzinę dłużej. I bez wahania dołączę do każdego, kto może mi to umożliwić, a do takich osób z pewnością należał Bob.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 15 lat
Zawód : trybut

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Sob Cze 15, 2013 9:54 pm

Ach, jakie milutkie przywitanie, no naprawdę. Mogły chociaż spróbować udawać, że się naprawdę cieszą na jego widok. Chociaż w tej sytuacji może nie każdy myślał o błahych sprawach jak odpowiednia gra. A więc już zaczęły knuć. Jak dobrze, że zdecydował się wejść akurat do tego pomieszczenia, inaczej i minęłaby go najważniejsza część. Mimo wszystko możliwe, że szczęście nie odwróciło się od niego całkowicie. Zanim zdążył w jakikolwiek sposób skomentować słowa Cordelii wtrąciła się Lorin. Oho, czyżby naprawdę nie miał nic do gadania? No cóż, ten zespół w sumie nie był zły. Co prawda nie znał umiejętności Lorin, ale Cordelia była sprytna. Skoro zrozumiała już dawno, że lepiej nie mieć w nim wroga, to oznaczało, iż nie była głupia. Ech, mimo wszystko, wolałby mieć w drużynie kogoś, kto potrafi walczyć. Mimo wszystko, ktoś musiał ich bronić, chociaż... Jeśli nauczy dziewczyny zakładać pułapki, oczywiście te najbardziej prymitywne i najłatwiejsze dla niego do ominięcia, to mogą wyeliminować całkiem sporo osób. "Jesteś mądrzejszy od wszystkich tegorocznych trybutów. Powiem wprost: chcę Twojego mózgu, i nie przyjmuję odmowy." Nie można zaprzeczyć, że czuł się mile połechtany. Odgarnął grzywkę z czoła, jakby rozważając dokładnie fakt, czy powinien jednak odrzucić ich propozycję. W końcu wzruszył ramionami w gęscie rezygnacji.
- No cóż, chyba nie mam wyboru. Albo z wami, albo przeciwko wam, a ta druga opcja nie bardzo mi odpowiada.
Nie wiedział, czy wolałby, żeby najpierw zginęły, czy żeby przetrwały do samego końca. Nie chciał ich zabijać, w końcu łączyły ich pozytywne relacje. Najlepiej by było, gdyby zginęły w międzyczasie z rąk innych trybutów. To by bardzo wiele ułatwiło. No dobra, póki co może jednak postawi sobie jeden cel - przetrwać i to najlepiej w grupie. W jego mózgu pojawiła się głupia myśl, pełna nadziei - może rebelianci odbiją ich z areny? Tak już kiedyś było, ale... Nie, to było nierozsądne i irracjonalne, powinien jak najszybciej o tym zapomnieć. Tym razem będzie tak jak wcześniej, wygra jedna osoba, a pozostałe spotka krwawy koniec na nowej arenie, zaprojektowanej z pewnością w bardzo oryginalny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Sob Cze 15, 2013 11:55 pm

Amanda rzeczywiście wskoczyła na miejsce Cordelii, ale była to wina tylko i wyłącznie panny Snow. Ten jeden wyjątek, ta jednak plama na honorze to było własnie pozostawienie Lorin samej sobie, w momencie gdy najbardziej potrzebowała wsparcia. Blondynka uznała po prostu, że ma wobec panny Terrain jakiś dług do spłacenia, dlatego nie zamierzała walczyć z nią o pozycję przyjaciółki czarnowłosej. Chciała podejść do sprawy z klasą, a skoro los postawił ich w takiej sytuacji... należało się bratać a nie skakać sobie do gardeł. Zwłaszcza, że Lorin zapewne stanęłaby po stronie Amandy i wszelki sojusz trafiłby szlag. No co? Nikt nigdy nie mówił, że Cordelia nawet teraz będzie działać bezinteresownie.
Wręcz przeciwnie. Zwłaszcza teraz należało zebrać dobrą grupę sojuszników, ludzi którym można względnie ufać, bo całkowicie to panna Snow nie ufała nawet sobie.
-Trochę tych znajomych możemy tu spotkać - stwierdziła z goryczą w głosie i przeniosła wzrok na Boba.
Lorin powiedziała właściwie wszystko, o czym ona sama myślała.
"Jesteś mądrzejszy od wszystkich tegorocznych trybutów. Powiem wprost: chcę Twojego mózgu, i nie przyjmuję odmowy"
Czymże jest góra mięśni wobec bystrości umysłu? Jasne, że powinny znaleźć także kogoś silnego, ale jeden bądź dwóch mięśniaków zawsze się znajdzie (Cord wolała na razie nie myśleć w jaki sposób trzeba będzie ich skusić). Poza tym - sama Snow nie była taka bezbronna. Lata gimnastyki artystycznej i szermierki zrobiły swoje, a KOLC dał jej prawdziwą szkołę przetrwania. W połączeniu z jej silną wolą (bądź oślim uporem, jak kto woli) dawało to całkiem realne szanse na wygraną.
A potem przypomniałam sobie, jak się nazywam i jak bardzo kocha mnie stara Alma.
-I to jest bardzo dobra decyzja - pogratulowała Bobowi i kiwnęła głową wyrażając aprobatę co do powiększenia sojuszu - Może Ty wiesz kogo jeszcze wybrali?
Musiała zapytać, bo złe przeczucia męczyły ją odkąd weszła do pociągu. Do pełnego składu trybutów wciąż brakowało jej kilkunastu osób, była pewna, że wśród nich znajdują się jakieś znajome nazwiska.
Podniosła się z kanapy i podeszła do barku, poczuła bowiem iż jest naprawdę spragniona. Nie spodziewała się żadnych szaleństw, więc widok dzbanka z wodą i kilku szklanek wcale jej nie zaskoczył. Nalała sobie i gestem zapytała, czy Lorin albo Bob też mają ochotę. Upiła kilka łyków i oparła się o mebel.
-Mówcie co chcecie, ale według mnie naprawdę mamy szanse - wzruszyła ramionami i rzuciła im wyzywające spojrzenie.

~ N.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : Prawie 18 lat
Zawód : Dawniej piosenkarka, obecnie trybutka

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Nie Cze 16, 2013 6:37 pm

Wpatrywałam się uważnie w Boba, który wyglądał jakby bardzo poważnie rozważał odmowę. Gdy chłopak odgarnął włosy z czoła, domyśliłam się, że decyzja została już podjęta. Tylko pozostało pytanie, czy na tej decyzji skorzystam... Może jednak byłam trochę za ostra?
- No cóż, chyba nie mam wyboru. Albo z wami, albo przeciwko wam, a ta druga opcja nie bardzo mi odpowiada.
- I to jest bardzo dobra decyzja! - stwierdziła Cordelia z aprobatą - Może Ty wiesz kogo jeszcze wybrali?
- Tak myślałam. - odparłam z pewnym siebie uśmieszkiem. - Już rozmawiałyśmy z Cor na temat dawnych znajomych, ale szczerze mówiąc niewiele udało nam się ustalić. Dobrze byłoby powiększyć sojusz, komuś może się wydawać że trzy osoby to już tłok, ale im więcej osób po naszej stronie tym lepiej. Zwłaszcza że część zapewne odpadnie z gry już pod Rogiem. - tym eufemistycznym stwierdzeniem zakończyłam wypowiedź, lekceważąco oglądając swoje paznokcie, jakby nadchodząca śmierć dawnych przyjaciół niewiele mnie obchodziła. W gruncie rzeczy tak było - przez całe moje życie przewinęło się zbyt wiele osób, żebym teraz żałowała wszystkich które umrą. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć tych, za którymi naprawdę byłabym w stanie zapłakać. A w miarę upływu czasu na arenie zapewne będzie ich coraz mniej.
Panna Snow podniosła się z siedzenia, podeszła do barku i zabrała się za badanie jego zawartości. Chyba nie sądzisz, że zrobiliby tu nam zakrapianą imprezę? Gdy nalała sobie do szklanki przezroczystego płynu z dzbanka, lekko uśmiechnęłam się pod nosem. Zwykła woda, tak jak się można było spodziewać. Pokręciłam głową - co prawda trochę chciało mi się pić, jednak uznałam że wytrzymam do Ośrodka. Oby nas nie głodzili przed trafieniem na arenę - pomyślałam z lekkim strachem.
- Mówcie co chcecie, ale według mnie naprawdę mamy szanse.
- Nie mam najmniejszego zamiaru zaprzeczać. - stwierdziłam optymistycznie - Fantastyczna czwórka, przynajmniej dopóki nie pojawią się inni sojusznicy. Ale wtedy też będziemy fantastyczni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 15 lat
Zawód : trybut

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Nie Cze 16, 2013 8:41 pm

Co prawda w czasie losowania trybutów skupił się częściowo na utrzymywaniu kamiennej twarzy, nie oznaczało to jednak, iż odwrócił swą uwagę do telebimów. Zapamiętał większość nazwisk, chociaż większość nic mu nie mówiła. Niektóre kojarzył z wysoko postawionymi urzędnikami, ale inne były mu zupełnie obce. Możliwe, że cześć trybutów została wylosowana w sposób zupełnie przypadkowy z mieszkańców KOLCa. Oni musieli mieć naprawdę dużego pecha.
- Pod opieką mojej mentorki jest również jakaś Illisa De'ath . Oprócz tego pamiętam dwóch Crane'ów, dwie dziewczyny nazwiskiem Flickerman, Atenę Sky oraz Serenity Vaught.
Sam nie był pewien, dlaczego akurat te nazwiska najbardziej utkwiły mu w pamięci. Z resztą, czy było to teraz aż takie ważne? No cóż, chyba będą musieli faktycznie powiększyć sojusz jeszcze bardziej, jeśli chcieli dłużej pożyć. Dla Boba oznaczało to jednak, oprócz większych szans, również problemy. Rzadko pracował w grupie, a jeśli już, to starał się manipulować innymi dla własnych celów. Był niemal pewny, że jeśli ich sojusz rozrośnie się, to z pewnością nie będą mogli uniknąć wewnętrznych sporów i kłótni, a coś takiego mogło ich poważnie osłabić. Zdenerwowani będą nieostrożni i bardziej podatni na ataki. Będzie musiał stosować swą starą i sprawdzoną technikę - nie mówić wiele, zabierać głos tylko wtedy gdy to niezbędne i trzymać się raczej na uboczu. Może i był inteligentny, ale niech sobie nie wyobrażają, że będzie im niańkował na arenie.
Obserwował Cordelię podchodzącą do barku. Sam nigdy nie pił i poczuł coś na kształt ulgi, gdy dziewczyna nalała sobie do szklanki najzwyklejszej wody. Alkohol niszczył organizm i przytępiał zmysły, więc współpraca z kimś kto go pija mogłaby być dość ciężka. Przynajmniej one dwie myślały optymistycznie. On jednak jak zwykle musiał być głosem rozsądku, nawet jeśli jego słowa miały być niczym kubeł zimnej wody.
- Szanse? Wątpię. Jesteśmy krewnymi urzędników, a więc nasza śmierć ma być główną atrakcją programu. Jeśli nie zabiją nas inni trybuci, to zrobią to zmiechy i inne ustrojstwa na arenie.
No cóż, taki był Bob, racjonalny w każdym calu. Jeśli oczekiwały od niego uśmiechu i pocieszających formułek w stylu "wszystko będzie dobrze", to niestety pomyliły adres. Nawet jeśli będą umieli pokonać innych trybutów, to Bob wątpił, aby Coin pozwoliła pożyć im zbyt długo. Zwłaszcza Codrelii. Nie wypowiedział tego na głos jedynie ze względu na to, iż znali się od dzieciństwa, można powiedzieć, że był to swoisty akt łaski. Jej nazwisko było na tych Igrzyskach równoznaczne z wyrokiem śmierci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Nie Cze 16, 2013 9:12 pm

"Komuś może się wydawać że trzy osoby to już tłok, ale im więcej osób po naszej stronie tym lepiej. Zwłaszcza że część zapewne odpadnie z gry już pod Rogiem."
Odpadnięcie z gry pod Rogiem byłoby doprawdy wielkim wstydem, a przynajmniej tak postrzegała to Cordelia. Zazwyczaj już na szkoleniu łatwo było zorientować się, kto ma nieco większe ambicje, a kto już dawno poddał się i czeka na śmierć. Sojusz sporej ilości osób zwiększał ich szanse na przeżycie pierwszej rzezi, a nawet wyłuskanie cennych łupów, takich jak broń i artykuły pierwszej potrzeby. Jednak ludzi trzeba było wybierać ostrożnie, selekcja była tutaj bardziej wskazana, a Cordelia miała to szczęście, że jakiekolwiek pozytywne relacje łączyły ją akurat z lepiej prosperującymi trybutami.
-O tych siostrach już wiemy, coś czuję, że Alma dostanie za nie po tyłku - oznajmiła ze złowieszczym uśmiechem na ustach - Starszy Crane mógłby nam się przydać, ale pewnie jego warunkiem będzie włączenie do sojuszu młodego. Florian to straszny mazgaj.
Przewróciła oczami i upiła kolejny łyk wody.
-Atena odpada. No chyba, że chcecie robić za niańki - zadrwiła spoglądając na swoich towarzyszy - Chociaż nią pewnie zajmie się Serenity. Nie lubię jej, jest za miękka.
Odstawiła szklankę do barku i zaczęła powoli przechadzać się po przedziale. Przyglądając się bliżej kinkietom, wpadła na szalony pomysł, który postanowiła zrealizować, gdy pociąg zatrzyma się, a trybuci zaczną opuszczać wagony.
Ponownie zerknęła na Lorin i Boba. O ile dziewczyna była nastawiona optymistycznie, to chłopak okazał się realistą.
-Nie mówiłam o przeżyciu - mruknęła cicho, uświadamiając sobie, że przez jedną krótką chwilę naprawdę przeszło jej to przez myśl - To jasne, że Coin będzie się starała nas ukatrupić. Musimy więc namieszać jak najwięcej się da. Igrzyska na pewno zasiały ziarno niepewności w umysłach byłych rebeliantów, nie zdziwiłabym się, gdyby część z nich już planowała jak odsunąć ją od władzy. Pomóżmy im zebrać ten plon. Napsujmy jej krwi, wyprowadźmy z równowagi. Skoro i tak jesteśmy skazani na śmierć, pokażmy jej, że nie tak łatwo pokonać Kapitol.
Zakończyła swoją wzniosłą przemowę i ponownie opadła na kanapę obok Lorin. Śmierć z misją, no kto by pomyślał.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : Prawie 18 lat
Zawód : Dawniej piosenkarka, obecnie trybutka

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Sro Cze 19, 2013 7:27 pm

Przepraszam, że tak późno i tak bez sensu, ale wczoraj się wyprałam z weny ;_;

Flickermanówny - tak, to się zgadzało z moim stanem wiedzy. I dobrze mi się wydawało, że starszy Crane też trafił na Igrzyska. Z pozostałymi nie łączyły mnie bliższe więzi, jednak wszystkich znałam przynajmniej ze słyszenia - nic w tym dziwnego, skoro również ich rodziny miały dużo do czynienia z organizacją Igrzysk.
- Przestań marudzić, błagam! - powiedziałam z irytacją, odwracając się do Boba - Może od razu się połóżmy pod Rogiem i czekajmy na śmierć? Musimy mieć chociaż odrobinę nadziei na to, że uda nam się przetrwać. Zresztą - większość tegorocznych trybutów łączy pokrewieństwo z dawną władzą, a chyba jednego zwycięzcę muszą zostawić. Kto powiedział, że to nie może być któreś z nas?
Zaczęłam poważniej zastanawiać się nad obecnością Floriana w sojuszu. Nie było żadnych wątpliwości, że chłopak stanie się kulą u nogi, jednak zgodziłam się z Cor, że inaczej nie uda nam się pozyskać Sawyera.
- Możemy włączyć młodego do sojuszu... ale nikt nie powiedział, że nie możemy się go szybko i sprawnie pozbyć. Weźmiemy go na małą wycieczkę krajoznawczą po arenie, po czym biedny mały chłopczyk zgubi się i zostanie rozszarpany przez zmiecha... Przykre, prawda? - powiedziała bez cienia jakichkolwiek uczuć w głosie. Dawniej miała okazję poznać młodego Crane'a i stwierdzenie, że nie zapałała do niego sympatią, byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. Najzwyczajniej w świecie był jednym wielkim wrzodem na tyłku. Im szybciej się go pozbędą, tym lepiej. A ona już ma sposoby na przebłaganie i pocieszenie Sawyera, o to się nie muszą troszczyć.
Krótkim skinieniem głowy zgodziła się, że Atena nie byłaby najlepszym nabytkiem do ich sojuszu. Owszem, jak mało komu współczuła jej trafienia na arenę, ale musiała myśleć przyszłościowo. Dwunastolatka mogła im tylko wadzić, zwłaszcza że zapewne mazgaiłaby się po każdym zabitym trybucie. Tak, ona odpadała już w przedbiegach, niech ktoś inny „robi za niańkę”. Za to Serenity... Ona mogłaby im się przydać, jednak podejrzewała że rzeczywiście panna Vaught nie zdecyduje się zostawić Ateny samej sobie.
Do końca monologu Cordelii siedziała prosto z wzrokiem wbitym w ścianę, ale było rzeczą oczywistą, że w pełni zgadzała się z dziewczyną. Przeżyje tylko jedno z nich, ale to wcale nie oznacza, że nie mogą pociągnąć za sobą do piekła kochanej pani prezydent. Uśmiechnęła się pod nosem i zdołała się ostatecznie rozpogodzić. Trudno, zapewne zginie, ale przynajmniej uda jej się zrobić coś pożytecznego.


jagody, latarkę, ząbkowany nóż x2, zapałki i butelkę wody utlenionej, mały zestaw bandaży i plastrów, woda, krótki miecz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Czw Cze 20, 2013 5:26 pm

Gdy Lorin zaczęła opieprzać Boba, Cordelia posłała mu tylko spojrzenie w stylu 'ona ma rację' i ponownie odwróciła się stronę barku i zajęła się poszukiwaniem czegoś do zjedzenia. Dorwała się do lukrowanych pączków i przez chwilę była w niebie, dawno już nie jadła niczego słodkiego.
Nie była taka pewna, czy gdyby zwycięzcą okazał się ktoś spokrewniony z dawną władzą, Alma wciąż byłaby za tym, by zostawić go przy życiu. Nie mniej jednak, obrała sobie za cel przeżycie tych Igrzysk, a jeśli bardzo się czegoś pragnie... Przynajmniej w przypadku panny Snow to powiedzenie zawsze się sprawdzało, oby i tym razem. Do momentu trafienia na arenę trzeba zawrzeć mocne sojusze, jednocześnie nie ufając nikomu, poza sobą. Akurat to było proste, Cordelia od małego była uczona, że jeśli chcesz by coś zostało zrobione dobrze, należy zrobić to samemu. Mając za wzór taką wybitną personę jak jej dziadek, szybko zorientowała się, że na obdarzaniu ludzi zbytnim zaufaniem nikt jeszcze dobrze nie wyszedł. Nawet jej rodzice.
-Skoro jest w mojej parze, mogę to jakoś załatwić - mruknęła tylko, nie chcąc wdawać się w niepotrzebne gdybania.
Chociaż z Floriana nie będzie zapewne pożytku, a pomysł Lorin wydawał się całkiem kuszący, wolała na głos nie wypowiadać swoich zamiarów czy planów.
Sięgnęła po kolejnego pączka, ale nagle poczuła, że pociąg zaczyna hamować.
Oho, czy to już?
Na korytarzu usłyszała kroki, widocznie reszta trybutów zaczęła się już zbierać do wyjścia.
Spieszy im się na śmierć, nie ma co.
-Miło było tutaj z wami siedzieć, ale obowiązki wzywają - oznajmiła z ironią w głosie, odłożyła pączka i otrzepała dłonie.  - Rozważnie dobierajmy ludzi do sojuszu, nie litujcie się nad biednymi dzieciaczkami, które zostały bez opieki.
Pociąg stanął. Cordelia spojrzała jeszcze raz na swoich towarzyszy podróży, po czym skinęła głową w ich kierunku, zabrała swój płaszcz i wyszła z przedziału. Będą mieli jeszcze niejedną okazję by porozmawiać, ale teraz przyszła kolej na poznanie swojego mentora i partnera, który i tak będzie musiał zginąć, jeśli Cordelia miała przeżyć. A zamierzała tego dokonać na złość wszystkim.

/zt, kierunek: Ośrodek Szkoleniowy, apartament na pierwszym piętrze



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 15 lat
Zawód : trybut

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   Czw Cze 20, 2013 7:59 pm

Nie marudził, a jedynie dzielił się z nimi swoimi przemyśleniami. Postanowił, że skoro i tak nie chcą słuchać jego uwag, to nie będzie ich rzucał. Najwyraźniej Cordelia zajęła się najbardziej produktywnym, z możliwych zajęć – jedzeniem. Nie był głodny, choć na zewnątrz nie okazywał jakichkolwiek emocji, to nie mógłby niczego przełknąć. Tym bardziej nie mógłby zjeść niczego słodkiego. Od nadmiaru cukru w niektórych produktach spożywczych niemal go mdliło. Wolałby coś pełnoziarnistego i bardziej odżywczego. Miał nadzieję, że dostaną coś takiego w Ośrodku.
Jemu również podobał się pomysł pozbycia się młodego. Jeśli nie mógł im w jakikolwiek sposób pomóc, to powinni się go szybko pozbyć.
- Młody z pewnością zechce poznać okolicę… – powiedział jedynie, a na jego twarzy pojawił się delikatny, złowieszczy uśmiech.
Rzadko pozwalał sobie, na pokazanie innym, że nie jest jedynie chłopcem, któremu poszczęściło się w życiu, i który otrzymał od losu niezwykłą inteligencję. Zanim zdążył pomyśleć o czymkolwiek innym, oto znaleźli się już na miejscu. Nie zwrócił uwagi na odgłos kroków reszty trybutów, jeśli chcą iść tak szybko, to niech pędzą.
Może po drodze złamią sobie kark i będzie nieco mniej przeciwników.
- Nie martw się, litość to dla mnie obce pojęcie. Do zobaczenia później. – rzucił, wychodząc z przedziału.
Poprawił marynarkę, już dawno nauczono go by, bez względu na sytuację, wyglądał elegancko. Był ciekawy z kim przyjdzie mu w najbliższej przyszłości współpracować. Kojarzył nazwisko drugiej trybutki, która będzie wraz z nim pod opieką mentorki. Bodajże jej ojciec był dość ważną osobą w Panem. Znał się z jego matką, a ta często wspominała w domu o osobach, z którymi przyszło jej współpracować.
Za to nie miał zupełnie pojęcia kim jest jego mentorka. Nie była zwyciężczynią żadnych dotychczasowych Igrzysk, tego jednego był pewien. Znał na pamięci imiona i nazwiska, a także kojarzył twarze triumfatorów. Miejmy nadzieje, że ta laska przekaże im jakiekolwiek ważne informacje i postara się, aby podopieczni przeżyli nieco dłużej. Może przynajmniej będzie się starała, aby dostawali wiele prezentów od sponsorów.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Wagon salonowy   

Powrót do góry Go down
 

Wagon salonowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Wagon restauracyjny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Po godzinach :: Archiwum :: Lokacje :: KOLC - Ośrodek Szkoleniowy-