IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Przeskok czasowy [styczeń-marzec 2284]

 

 Przeskok czasowy [styczeń-marzec 2284]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Przeskok czasowy [styczeń-marzec 2284]   Sob Paź 10, 2015 1:18 pm

Przeskok czasowy


Co działo się z Waszymi postaciami przez te miesiące? Czy tragedia w Trzynastce dotknęła ich bezpośrednio, a może zaszyli się w Kapitolu i nie wystawiają spoza niego nosa?
Zachęcamy do opisania przygód i perypetii, za każdy wpis otrzymujecie 10 PMG. Pamiętajcie jednak, że ewentualny awans należy wykupić w sklepiku, zmianę stopnia wojskowego wciąż trzeba poprzedzić podaniem, a przy poważniejszych sytuacjach Administracja ma prawo wtrącić się do fabuły. Jeśli w Waszych skrzynkach kontaktowych znajdują się wiadomości od Mistrza Gry, nie zapomnijcie uwzględnić nowych faktów w postach.
Jedna postać = jeden wpis w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Przeskok czasowy [styczeń-marzec 2284]   Sob Paź 10, 2015 2:31 pm

Styczen - marzec 2284


Początek końca miał miejsce 28 grudnia 2283 roku, gdy podczas bankietu gwiazdkowego, zorganizowanego przez prezydenta Adlera, doszło do kolejnego zamachu i porwania trzech pracownic Rządu. Winni bardzo szybko się odnaleźli, identyfikując się jako Krecik – radykalny odłam Kolczatki mający nadzieję na siłowe rozwiązanie sytuacji w państwie. Czas uciekał, a los porwanych pozostawał nieznany, na szczęście wtedy zdarzył się prawdziwy świąteczny cud pojednania – Tibalt Alder i Malcolm Randall uścisnęli sobie dłonie, by chwilę później połączyć siły i z sukcesem stawić czoła zamachowcom.
Nie obeszło się oczywiście bez komplikacji, a kruche podwaliny sojuszu runęły, gdy prezydent wydał rozkaz aresztowania wszystkich członków Kolczatki, nawet tych, którzy pomagali w odbijaniu jego własnych ludzi. W odwecie opozycja zaprezentowała światu materiał, jaki przez ostatnie miesiące zbierała w Dwunastce – prawdziwe warunki, w jakim przyszło żyć i pracować dawnym mieszkańcom getta. Szokujące nagrania i wypowiedzi ludzi, którzy usiłowali przetrwać w tych swoistych obozach pracy nie pozostały bez odpowiedzi – Tibalt Adler na wizji przyznał, że nie miał pojęcia o jawnym łamaniu prawa w dystrykcie, zwolnił odpowiedzialnych za to piekło rządowców i ogłosił amnestię dla wszystkich Bezprawnych, którzy znajdowali się w Dwunastce oraz w getcie, o ile nie ciążyły na nich wcześniej żadne przestępstwa.

Pierwszy powrotny transport z odległych ziem zaplanowano na 31 grudnia, tego samego dnia mur getta miał zostać symbolicznie zburzony podczas organizowanego w mieście sylwestra. Wydawało się, że po wielu miesiącach miał nastać wreszcie długo oczekiwany spokój, wtedy jednak wydarzyła się tragedia. Zapomniane przez Rząd, zbagatelizowane podczas ekspedycji bomby atomowe z Dystryktu Trzynastego wybuchły równo o północy niszcząc doszczętnie rodzimy Dystrykt, ale także Dwunastkę, Ósemkę i Szóstkę. Z powierzchni Panem zniknęły kontrowersyjne obozy pracy, ale także ludzie, którzy nie zdążyli powrócić do stolicy na czas. Tylko jednemu pociągowi udało się dotrzeć do Kapitolu.

Jak to się stało, że bomby te w ogóle wybuchły, czyżby na mieszkańców Panem czyhało zagrożenie, jakiego wcześniej się nie spodziewali? Po tygodniach śledztwa rząd obrał kilka teorii, a najpopularniejszą szybko stało się zaprogramowanie bomb – czy ktoś uaktywnił je specjalnie, a może był to mechanizm jeszcze sprzed czasów rebelii? Pytania te, mimo upływającego czasu, wciąż pozostają bez odpowiedzi, prowadząc śledczych w kolejne ślepe zaułki. Czy ze sprawą w jakikolwiek sposób powiązane jest nagłe ozdrowienie Almy Coin, która pod koniec stycznia wybudziła się ze śpiączki?


Tragedia na wschodzie kraju nie pozostała bez konsekwencji – ludność ze zniszczonych terenów zaczęła masowo kierować się w stronę Kapitolu z zamiarem osiedlenia się na stałe w stolicy i rozpoczęcia nowego życia. Na szczęście w tamtym okresie prezydent i jego współpracownicy mieli co zaoferować przybyszom – na terenie zburzonego getta powstawało właśnie Osiedle Nowego Początku, którego przeznaczeniem było przyjęcie uchodźców z Dystryktów oraz wszystkich tych, którzy w ostatnich tygodniach odzyskali statusy Wolnych Obywateli.

Gdy niebezpieczeństwo zmalało na tyle, by podjąć się odwiedzenia zniszczonych terenów, Rząd zdecydował się wysłać kolejną ekspedycję, która przez najbliższe pół roku miała zbierać informacje z Trzynastki, Dwunastki, Ósemki oraz Szóstki i przekazywać je do Kapitolu – poziom promieniowania, najczęściej występujące u okolicznej ludności choroby i wszystko, co wydaje się najmniejszym nawet odchyleniem od normy. Chodzą słuchy, że prezydent Adler, zafascynowany nadchodzącymi raportami, zamierza we własnej osobie wybrać się niebawem na północny wschód. Czyżby poza gruzami i krajobrazem śmierci znajdowało się tam coś, co zainteresowało głowę państwa?

Minione miesiące obfitowały nie tylko w katastrofy i problemy – udało się odnieść także kilka sukcesów. Choć część poszukiwanych wciąż pozostaje nieuchwytna na wolności, a innych uznano za zaginionych bądź martwych, śledczej Avery Arrington oraz Strażnikowi Pokoju Victorowi Sean udało się odnaleźć troje trybutów z ostatnich w historii Igrzysk Głodowych – nastolatkowie zostali oczyszczeni z zarzutów, pozostają jednak pod opieką psychiatrów w zamkniętym ośrodku w Dzielnicy Zachodniej.

Śledztwo w sprawie Kolczatki zostało oficjalnie zamknięte, a sama organizacja rozwiązana – znacznie przyczyniła się do tego Previa Benner, która na Sali przesłuchań, a także poza nią zdołała połączyć ze sobą wszystkie elementy układanki. Być może smak zwycięstwa był trochę gorzki, gdy okazało się, że członkowie Kolczatki, którzy przekazali wiele istotnych informacji wkrótce będą mogli cieszyć się wolnością, jednak nagroda nie ominie pani podoficer.

Kwiecień będzie niewątpliwie miesiącem wyborów – nie tylko politycznych, choć nowy prezydent Kapitolu niewątpliwie wtrąci swoje trzy grosze do aktualnej sytuacji. Co stanie się ze zniszczonymi terenami? Jak w ogóle doszło do wybuchu? Czy problem napływających uchodźców okaże się dla stolicy zbyt poważny? Tego dowiemy się już niebawem!

Personalnie
Malcolm Randall został skazany na dożywocie i osadzony w podziemnym więzieniu Siedziby.
Avery Arrington została naczelnikiem więzienia w Siedzibie Rządu.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1939-reiven-ruen#24596
http://panem.forumpl.net/t262-reiven-ruen
http://panem.forumpl.net/t1296-reiven-levittoux
http://panem.forumpl.net/t277-osobisty-dziennik-reiven-ruen
http://panem.forumpl.net/t564-reiven
Wiek : 19
Zawód : Prywatny ochroniarz
Przy sobie : Komórka, nóż ceramiczny, dowód tożsamości, klucze do mieszkania
Obrażenia : Implant w prawej nodze, częściowa amnezja - obrażenie trwałe.

PisanieTemat: Re: Przeskok czasowy [styczeń-marzec 2284]   Pon Lis 09, 2015 1:58 am

Ostatnie kilka miesięcy z życia Reiven Ruen.


Tą opowieść należy zacząć od tego, kiedy po raz ostatni słyszeliśmy o Reiven Ruen. To było jesienią. Dołączyła do Kolczatki, ale jej aktywność była mocno ograniczona. Trochę przyczynił się do tego niespodziewany powrót Michaela. Para, wraz z małą Di zdecydowała się zniknąć. Dzięki pomocy zaufanych znajomych udało im się niemalże rozpłynąć w powietrzu bez słowa i osiąść w Pierwszym Dystrykcie. Przez kilka tygodni żyli w radosnej ułudzie, że w końcu ich życie się ułoży tak jak powinno. Z dala od polityki, walki, niebezpieczeństwa. Na prawdę przez chwilę w to wierzyli. Rei nawet zaszła w ciążę, co wydawało się być niemożliwe, jednak sporządzone antyserum w końcu przyniosło skutki.


Każda bajka jednak w końcu się kończy. Bajka Reiven trwała na prawdę krótko. Nawet nie zdążyła się na dobre do tego wszystkiego przyzwyczaić. Wszystko po prostu znikło. Wypadek samochodowy. Tak banalna śmierć dla kogoś kto otarł się o nią tyle razy. Można by się spodziewać, że umrze w walce, na torturach, na Arenie... ale nie w wypadku samochodowym. A jednak tamtego dnia umarła. Ona, Michael, ich nienarodzone dziecko, Di. Samochód po prostu w coś uderzył, przekoziołkował, a potem stanął w płomieniach. I wszyscy zginęli. Tak przynajmniej wszyscy myśleli.


Reiven jakimś cudem przeżyła, ale była w fatalnym stanie. Wymagała natychmiastowej hospitalizacji i operacji. Nie wiedziała, że w tamtym momencie ktoś zadecydował nie tylko o tym, żeby ją ratować, ale też o tym, jak ma wyglądać jej dalsze życie. Nie wiedziała gdzie się znajduje, ile czasu minęło i co się dzieje na zewnątrz. W tamtym czasie doszło do wybuchu bomby atomowej. Rei była bezpieczna tam gdzie była, więc nie dosięgły jej żadne skutki tegoż wybuchu. Ale to nie znaczy, że była cała i zdrowa. Jej ciało powoli dochodziło do siebie, ale umysł stanowił większy problem. Reiven doświadczyła amnezji. Nie było jednak wiadomo ile z tej amnezji stanowiło skutki wypadku, a ile, było efektem celowego działania. Rei pamiętała swoje życie do momentu, kiedy przygotowywała się do wybuchu rebelii. To co było dalej wiedziała tylko z tego, co przeczytała, lub ktoś jej powiedział. Znała całe swoje życie, ale nie była to kwestia wspomnień, a wiedzy. Wiedziała, że miała męża, że była żołnierzem, kapitanem. Ale tego nie pamiętała. Część rzeczy nawet sobie przypominała, ale nie żywiła w związku z tym żadnych uczuć. Żadnych uczuć do Michaela, do Di, do swojego nienarodzonego dziecka. Nie opłakiwała ich śmierci, przyjęła ją do wiadomości. Wydawała być się chłodna i wyrachowana. Trochę jak wtedy kiedy była pod wpływem działania serum. Teraz nic nie przyjmowała, żadnych leków, serum, po prostu taka już miała być. Nie było tak, że była całkowicie nieczuła. Była zdolna do miłości, współczucia i wszelkich uczuć. Ale jej życie stało się wolne od koszmarów z przeszłości. Dzięki temu nie była teraz przybita, że straciła miłość swojego życia. Mogła rozpocząć nowe życie, na nowo się w coś zaangażować. Nie była tą słabą, zagubioną Reiven jaką się stała po odejściu Mike’a. Nie była też tą zakochaną Rei, której słabym punktem była jej rodzina i przez co zawsze musiała się oglądać za siebie. Najbardziej przypominała siebie z czasów, kiedy była świeżo po swoich Igrzyskach, ale już pogodzona ze śmiercią rodziców, skupiona na zadaniu powierzonym jej przez ówczesnych rebeliantów.


Prawdopodobnie dzięki temu wszystkiemu ominęły ją skutki aresztowania członków Kolczatki (nie wiem kiedy mniej więcej to było). Odczuwała lekki żal i współczucie do aresztowanych, ale to wszystko. Nie pamiętała, że z wieloma z nich się przyjaźniła. Nie była już związana z wojskiem, ani polityką. Jej pracą obecnie było ochranianie Sebastiana Suede, człowieka któremu zawdzięczała życie. Nie przeszkadzało jej to. Miała bezpieczną posadę bez konieczności angażowania się w politykę. To co się zaczynało rodzić między nią a Sebastianem było zupełnie inną sprawą. Czymś nieoczekiwanym i przyjemnym.


Reiven jest obecnie pewną siebie młodą kobietą, która lada dzień skończy dwadzieścia lat. Większość swojej uwagi skupia na pracy i na „współpracy” z Sebastianem. Nie pcha się do polityki, nie chce wracać do wojska. Zadbała o to, żeby jej rodzina miała grób, ale była tam tylko raz… z szacunku. Powiedziała wtedy:
”Wybacz mi Michael, ale cieszę się, że nie pamiętam tego co było między nami. Gdybym to pamiętała, to teraz bym cierpiała, że ciebie nie ma, że umarłeś. A dzięki temu mogę ruszyć do przodu. Coś mi mówi, że tego byś dla mnie chciał, żebym poukładała na nowo swoje życie.”
Co będzie dalej? Czy dosięgną Reiven konsekwencje dawnego życia? Ma nadzieję, że nie. Czy rząd wie, że Rei przeżyła tamten wypadek? Nie wiem, ale nie sądzę, by kogoś to obchodziło. Czy tamten wypadek był tylko wypadkiem czy raczej zamachem… Tego być może nigdy się nie dowiemy. Jedno jest jednak pewne. Reiven Ruen zaczęła swoje życie na nowo i tym razem ma nadzieję, że będzie mieć więcej szczęścia. Zamierza wykorzystać daną jej szansę i po prostu być szczęśliwą. Już dość pomogła Panem, nazbawiała się ludzkości. Teraz pora pomyśleć o sobie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Przeskok czasowy [styczeń-marzec 2284]   Pon Lis 09, 2015 10:17 am

Siedzący na fotelu mężczyzna obserwował pogrążoną we śnie dziewczynę. Słońce dopiero wstawało, na pokryte śniegiem dachy padały pierwsze jasne promienie, przebijające się przez wszechobecną szarość nieba. Kapitol, tętniące życiem miasto wydawało się być dziś zbyt spokojne, za ciche, za subtelne. A przecież tyle się tu działo, bankiety, Igrzyska, bale, wspaniałe pokazy mody i występy artystów… Wszystko to, czego nie doświadczyli nigdy mieszkańcy Trzynastki, tacy jak on.
Thomas Darkbloom podniósł się i podszedł do okna, by je otworzyć; wpadające do mieszkania podmuchy zimnego wiatru niosły ze sobą kilka pojedynczych płatków śniegu, wirujących w przestrzeni. Pogrążony we własnych rozmyślaniach, nie zwracał uwagi na pierwsze odgłosy życia, dobiegające z ulic miasta. Zastanawiał się nad czymś, co nigdy wcześniej nie przyszło mu do głowy. Jakim cudem jego własne dziecko było takim cholernym pechowcem?
Vivian niechętnie otworzyła oczy i uniosła się do pozycji siedzącej. Śpiący obok pies przewrócił się na grzbiet, stanowiąc niewątpliwie rozkoszny widok… na który jednak dziewczyna nie zareagowała. Była zbyt zaspana i zaskoczona obecnością ojca w mieszkaniu. Poza tym… nie bardzo pamiętała, co działo się przez ostatnie dni.
- Jak długo tu jesteś? – zapytała, patrząc na Thomasa.
Odwrócił się i obdarzył córkę szerokim uśmiechem.
- Wystarczająco długo, by wiedzieć, że potrzebujesz wakacji, Vivian. – odpowiedział.
Ton jego głosu był taki, jak zawsze. Chłodny, jakby wyprany ze wszelkich emocji, głos człowieka, który całe życie stał w cieniu Almy Coin, będąc jednym z jej doradców. Rudowłosa podeszła do okna, okrywając się naprędce kocem, który leżał na skraju łóżka.
- Wakacji? Chcesz mnie stąd wywieźć i zmusić do życia? – zaśmiała się cicho, niemalże szaleńczo, patrząc na ojca.
Przez moment nie mógł przestać myśleć o tym, że Vivian mogła oszaleć.

Badania wykazały małopłytkowość, którą należało leczyć. Wybroczyny pojawiały się na jej rękach i tułowiu, sprawiając, że Vivian denerwowała się coraz bardziej. Dlaczego nie mogła być po prostu zdrowa? Zadawała to pytanie zarówno sobie, jak i ojcu, nie mogąc przestać się dziwić skutkom tej małej katastrofy. Nie wiedziała, co dzieje się z Magnus; utrzymywała jedynie sporadyczny kontakt z ludźmi z rządu i z Rory, z którą bardzo chciały się spotkać.
Kiedy pod koniec stycznia Alma Coin wybudziła się ze śpiączki, Thomas Darkbloom był gotów do zabrania córki z Kapitolu; złożony przez niego wniosek spotkał się z aprobatą prezydenta i Vivian mogła udać się na zaległy urlop, którego tak naprawdę nie miała od pierwszego przyjazdu do Kapitolu.

Nie zabrał jej do Dwójki, która mogła kojarzyć  się z dwoma zmarłymi mężczyznami – w myślach ojciec dziewczyny nazywał ich Głównodowodzącym i oficerem-pijakiem. Padło na Jedynkę, w której oboje spędzali czas na spacerach i odwiedzinach u znajomych. Właśnie tam Vivian dowiedziała się, że jedna z młodych dziewcząt spodziewa się dziecka; ze względu na chwilowy brak lekarza, rudowłosa pomagała starszej kobiecie, akuszerce, odebrać poród. Trzymając na ręku jedno z bliźniąt, po raz pierwszy od dawna była szczęśliwa.
Czas płynął powoli, a ona odżywała, poruszona i zachwycona ludźmi z dystryktu – prostymi, zwykłymi istotami, którym nie w głowie było stroić się w drogie fatałaszki czy balangować do białego rana. Uczyła ich dzieci liczyć i pisać, pomagała im w pracach domowych, tłumaczyła trudne zagadnienia; oni zaś odwdzięczali się dobrym słowem i zaraźliwym, radosnym śmiechem. W czasie wolnym, gdy nie pomagała ojcu nad jego projektami, przechadzała się swobodnie po mieście, z psem u nogi, co rusz zaczepiana przez miejscowe dzieciaki, które chciały się z nią bawić.

10 kwietnia wsiadła do pociągu, który miał zabrać ją i zwierzęta do Kapitolu. Pożegnawszy ojca i ucałowawszy raz jeszcze swoich małych podopiecznych, Viv wyruszyła w drogę powrotną do stolicy, spokojna i zadowolona ze zmian, jakie w niej zaszły, kompletnie mając w nosie to, jaki burdel zastanie po przybyciu na miejsce. Wreszcie spokojna, wreszcie szczęśliwa.
Wreszcie wolna od przeszłości.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Przeskok czasowy [styczeń-marzec 2284]   

Powrót do góry Go down
 

Przeskok czasowy [styczeń-marzec 2284]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» 022. PRZESKOK CZASOWY 4 - INFORMACJE
» Przeskok czasowy [lipiec-wrzesień 2283]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Rejestr Ludności :: Osobiste :: Retrospekcje-