IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Kendra Irvine

 

 Kendra Irvine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t3353-kendra-irvine#53453
http://panem.forumpl.net/t3371-kendra
http://panem.forumpl.net/t3370-kendra-irvine
Wiek : 22 lata
Zawód : butnowniczka z wyboru, profesjonalny muromazacz i kamieniorzucacz, drobny złodziejaszek
Przy sobie : dwa papierosy w kieszeni kurtki, zapalniczka, kilka plastrów, chusteczki
Znaki szczególne : za każdym razem inne
Obrażenia : ogólne osłabienie; stłuczona kość ogonowa po upadku z ogrodzenia, siniaki na nogach, strupy po obtarciach na rękach

PisanieTemat: Kendra Irvine   Pon Cze 08, 2015 10:05 am


Kendra Irvine
ft. Giza Lagarce
data i miejsce urodzenia
29 marca 2261, Kapitol
miejsce zamieszkania
obrzeża Kapitolu
zatrudnienie
włóczy się po ulicach i rozrabia
Rodzina


Tysiące szkiców sylwetek, setki próbek materiałów, igły, nici i drażniący zapach perfum - oto moje pierwsze skojarzenie z matką. Lavinia Irvine była stylistką trybutów z Dystryktu Drugiego, kobietą oddaną ślepo swojej pracy, zafascynowaną Igrzyskami, płytką i nieodpowiedzialną. Pochodziła z Kapitolu, a jej rodzice prowadzili SPA. Urodziła mnie, gdy miała dwadzieścia lat, a od zaprojektowania linii stylowych ciuszków dla niemowląt zaczęła się jej kariera. Pewnie kochała mnie na swój sposób, ale była mi raczej koleżanką niż matką. Po rebelii została uwięziona w getcie, skąd w zeszłym miesiącu wywieźli ją do Dwunastki. Nie płakałam w poduszkę z tego powodu, bo przysłowiową pępowinę odcięto mi razem z tą biologiczną.

Mój ojciec jest tym, kim zechcę żeby był. Raz Strażnikiem Pokoju, którego moja matka poznała za czasów jego szkolenia w Dwójce. Innym razem jest jednym ze Zwycięzców, który w Kapitolu pozostawił po sobie nie tylko wieczną chwałę. Czasem bywa też politykiem na wysokim stołku, ostatnio usiłuję dopasować na ten wakat biografię Adlera. Mamy identyczny kolor oczu, coś w tym musi być.



Historia

Za każdym razem opowiadam inną historię, koloruję swoje życie w jedyny znany sposób, bezbolesny i obrzydliwie wręcz prosty. Dawno już nauczyłam się, że prawda jest zawsze nieprzyjemna bądź nudna, a w moim przypadku zadziałały oba te czynniki.
Matka urodziła mnie mając zaledwie dwadzieścia lat, będąc bez żadnego stałego partnera na horyzoncie. Nigdy nie powiedziała mi, kim był mój ojciec, a ja nie chciałam pytać, tę część biografii zawsze mogłam wymyślić sama. Dorastałam w Kapitolu, poznając go dość dobrze, ponieważ rodzicielka zawsze miała na głowie sprawy o wiele ważniejsze, niż wychowywanie córki. Ona tworzyła nowe kreacje dla trybutów z Dwójki, dzieciaków czasem ledwie starszych ode mnie, często zgłaszających się na rzeź osobiście. A ja podpatrywałam ją w pracy, a gdy to mi się znudziło, wychodziłam z mieszkania (które w większości i tak było dla wszystkich pracownią) i zwiedzałam ulice stolicy.
Nie lubiłam chodzić do szkoły, nie interesowały mnie oceny, nie czułam potrzeby zdobywania wiedzy w dziedzinach, które kompletnie mnie nie interesowały. Chciałam być… właściwie nigdy nikim konkretnym, po dziś dzień nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie. Nie miałam wielu zainteresowań, nie chodziłam na siedem zajęć dodatkowych w tygodniu. Nie wpadłam w złe towarzystwo, to ja nim byłam. Rodzice innych dzieci nie chcieli, aby ich pociechy zadawały się ze mną, ale kilkoro przyjaciół zdołałam sobie znaleźć. Pozostawionych samym sobie, rozkapryszonych, z bogatych domów. Imponowałam im, bo potrafiłam odpyskować dorosłym, bez mrugnięcia okiem ukraść coś ze sklepu czy zdobyć używkę, o której oni mogli tylko pomarzyć. W zamian wyjeżdżałam na wakacje, które oni fundowali i zwiedzałam Dystrykty i korzystałam z życia.
W Trójce podrasowałam swój tablet, panowie z Czwórki nauczyli mnie, jak obchodzić się z… powiedzmy, że wędkami, wizyty w Piątce praktycznie nie pamiętam, widocznie wzięłam za mocne prochy. Po Szóstce podróżowałam poduszkowcem, a Siódemkę zapamiętam z najlepszej zabawy w –podchody, jaką kiedykolwiek rozgrywałam na trzeźwo (względnie). W Ósemce spotkałam matkę, przybyłą po tekstylia do nowej kolekcji, więc szybko czmychnęłam do Dziewiątki, gdzie wdałam się w krótki acz burzliwy romans z kierowcą pługa. Dziesiątkę miałam sobie darować, nie przepadałam za zwierzętami, ale w końcu przekonali mnie znajomi. Po Jedenastce nie spodziewałam się dobrej zabawy, na szczęście srodze się zawiodłam, jednak Dwunastka nie trafiła na listę miejsc, do których chciałabym kiedykolwiek powrócić. Trzynastka? Wtedy dla mnie nie istniała.
O studiach nawet nie myślałam, w głowie cały czas miałam podróże, czerpanie z życia garściami, urabianie ludzi na swoją korzyść. Z matką widywałam się od święta, z dziadkami jeszcze rzadziej. W nosie miałam sytuację polityczną, potyczki na Arenie kompletnie mnie nie interesowały.
Rebelia zastała mnie w Jedynce, gdzie zostałam już do jej końca, szczęśliwie unikając dzięki temu przesiedlenia do getta, gdzie trafiła moja rodzina i część znajomych. Myślałam, że będzie to stan przejściowy, że moje nazwisko już wkrótce wróci do pełni łask, a ja dalej będę mogła przechadzać się ulicami Kapitolu i wieść takie życie, jakiego tylko zapragnę. Ale fundusze topniały, nowe nie nadchodziły, frustracja rosła, podobnie jak skuteczność Strażników Pokoju w wyłapywaniu moich kolegów. Nie miałam już na kim żerować, zostałam zmuszona do powrotu do stolicy, ale ta jakby nie chciała przyjąć mnie na swoje łono. W Dzielnicy nie ma dla mnie miejsca, bo jestem Bezprawna, a musiałabym być skończoną idiotką, by posłusznie zameldować się w getcie i liczyć na (nie)łaskę od Rządu. Zresztą, Dwunastka wybitnie mi się przecież nie podobała.
Zaczęłam więc koczować na obrzeżach, w miejscach, które dobrze znałam i które były sprawdzone. Wiedziałam, które zniszczone mieszkania stoją puste, a latem sen pod gołym niebem nie robił mi różnicy. Spotykałam mnóstwo ludzi, który wybrali ten sam tryb życia, nauczyłam się odwiedzać getto i Dzielnicę na swoich warunkach, pozostając nie wykryta przez władze. Granie im na nosie wybitnie mi się spodobało. Zaczęłam malować po murach, wybijać szyby na posterunkach, okradać mieszkania co bardziej naiwnych Strażników Pokoju.
Bywam brudna, głodna, a zła jestem właściwie niemalże przez cały czas. Daleko mi jednak do opozycjonistki, jestem po prostu wściekła, zbuntowana, sfrustrowana i nie mam zamiaru pogodzić się ze swoim losem. Kto powiedział, że nie zdziałam niczego w pojedynkę? Wszystko jest możliwe, trzeba tylko wiedzieć, gdzie uderzyć.


Ciekawostki


# Nie rozstaję się z odtwarzaczem muzycznym, na którym znajduje się cały soundtrack mojego życia. Ucieczka przed Strażnikami Pokoju? Sprzątanie aktualnej miejscówki? Mając słuchawki w uszach, każda czynność nabiera zajebistości.
# Mam kilka kompletów fałszywych papierów. Część ukradłam, część pozyskałam bardziej legalnie, za inne zapłaciłam tym, co akurat miałam przy sobie (a tyłek mam zawsze). Inne personalia, inne historie, bardzo pasuje mi takie rozwiązanie.
# Tak naprawdę to nie ja palę, robi to dziewczyna, za którą często się podaję. Ale alkoholu nie odmawia żadna z nas.
# Mam w Dzielnicy kilka sprawdzonych miejscówek do spania, tylko jedna z nich jest mieszkaniem. Stary magazyn, zaplecze sklepu, opuszczony garaż... klucze do tych przybytków trzymam na jednym, wielkim pęku i modlę się, by ich nie zgubić. A jeśli tak się stanie... cóż, umiem otwierać zamki siłą woli.
# Cieszę się, że nie mam rodzeństwa, bo nie chciałabym, żeby wiodło żywot podobny do mojego. Od matki nie dostałam nawet pocztówki z Dwunastki!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t3353-kendra-irvine#53453
http://panem.forumpl.net/t3371-kendra
http://panem.forumpl.net/t3370-kendra-irvine
Wiek : 22 lata
Zawód : butnowniczka z wyboru, profesjonalny muromazacz i kamieniorzucacz, drobny złodziejaszek
Przy sobie : dwa papierosy w kieszeni kurtki, zapalniczka, kilka plastrów, chusteczki
Znaki szczególne : za każdym razem inne
Obrażenia : ogólne osłabienie; stłuczona kość ogonowa po upadku z ogrodzenia, siniaki na nogach, strupy po obtarciach na rękach

PisanieTemat: Re: Kendra Irvine   Sob Cze 13, 2015 5:13 pm

skończona, można sprawdzać!


my favourite way to fall
...none of my body parts are just my own, I think we might be all alone. It's so easy to lose control, part of myself is ready to go. Streets have never been so cold.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t307-charles-lowell
http://panem.forumpl.net/t371-charles
http://panem.forumpl.net/t1302-charles-lowell
http://panem.forumpl.net/t562-chaz
Wiek : 31
Zawód : redaktor naczelny CV
Przy sobie : paczka papierosów, zapalniczka, prezerwatywa
Obrażenia : tylko psychiczne

PisanieTemat: Re: Kendra Irvine   Sob Cze 13, 2015 7:02 pm

Karta zaakceptowana!

Witaj na forum! Mamy nadzieję, że będziesz czuć się tutaj jak u siebie, i że zostaniesz z nami długo. Załóż jeszcze tylko skrzynkę kontaktową i możesz śmigać do fabuły. Nie zapomnij też zaopatrzyć się w naszym sklepiku. Na start otrzymujesz odbiornik radiowy, apteczkę i fałszywy dowód tożsamości. W razie jakichkolwiek pytań pisz śmiało. Zapraszamy też do zapoznania się z naszym vademecum.

Uwagi: Bardzo żałuję, że tak karta jest tak okropnie krótka. Biegnij do fabuły, bo chciałbym poczytać coś więcej! Akcept, ale pamiętaj, że Ziemie Niczyje nie są prostym miejscem do przetrwania, a poruszanie się między nimi a Dzielnicą także należy do piekielnie trudnych. Strasznie podoba mi się motyw ze zmianą bycia różnymi Kendrami. Wpadnę do Ciebie do relacji, nie martw się. :>






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Kendra Irvine   

Powrót do góry Go down
 

Kendra Irvine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Rejestr Ludności :: Karty Postaci-