IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Frans Lyytikäinen

 

 Frans Lyytikäinen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the civilian
Frans Lyytikäinen
http://panem.forumpl.net/t1955-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t3422-relacje-fransa
http://panem.forumpl.net/t1264-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t853-frans-violator
http://panem.forumpl.net/f68-violator
Wiek : 34
Zawód : właściciel VIolatora, sutener
Przy sobie : Dowód, faje, zapalniczka, zezwolenie na broń, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, zdobiony sztylet, latarka, scyzoryk, gaz pieprzowy
Znaki szczególne : Niewyspana, zmęczona morda, która chce ci wpierdolić

PisanieTemat: Frans Lyytikäinen   Wto Mar 18, 2014 1:13 pm


Frans Lyytikäinen
ft. Ville Hermani Valo
data i miejsce urodzenia
7 luty 2250 r.
miejsce zamieszkania
Kwartał Ochrony Ludności Cywilnej
zatrudnienie
Violator
Rodzina

– William Adalbert Lyytikäinen – ojciec, właściciel Instytutu Badawczego przez wybuchem rebelii z 2282 r. Fizyk z zawodu; był współtwórcą wielu paskudnych eksperymentów na ludziach, prowadzonych w Katedrach Fizyki i Chemii. Po zamianie władz Panem został przeniesiony do KOLCa, gdzie zginął w dość krótkim czasie próbując swoich sił w ucieczce.
– Rebecca Lyytikäinen – matka. Poza wykształceniem wyższym, ładnej buźce oraz zamążpójściu nie osiągnęła niczego szczególnego… nie licząc całej masy romansów z innymi mężczyznami. Bardzo oschła dla Fransa. Zginęła wraz ze swoim mężem podczas próbie ucieczki z getta.

Historia

Jego życie powinno być niczym rzeka miodem i mlekiem płynąca. Powinien się cieszyć, że nawet jeżeli w obecnej chwili wylądował w Kwartale, to los mu sprzyjał naprawdę długo, bo miał bogatych rodziców, bo nigdy nie głodował, etc. Ba, rad być powinien, że może obecnie prowadzić bar i burdel. I w sumie… tak, ma powody do tego, żeby się cieszyć z tego co robi obecnie (nawet jeżeli coraz bardziej przypomina anorektyka i ćpuna jednocześnie), ale z przeszłości? Nie.

Wyobraźcie sobie typową rodzinę, szczęśliwą, razem jedzącą obiad. Wszystko wydaje się być piękne, z pozoru. Wszyscy się uśmiechają. Rodzice, dziadkowie, kuzynostwo... ale nikt nie dostrzega ile fałszu kryje się w głębi duszy każdej wyżej wymienionej osoby. Żona zdradzająca męża, zapracowany małżonek, który chciałby utrzymać swój status społeczny, dziecko które powinno być wizytówką rodziny, a nie jest, bo ciągle wymyśla jakieś „głupoty”. To typowy obraz rodziny państwa Lyytikäinen sprzed kilkunastu lat, aczkolwiek powtarzał się i później, tylko z delikatnymi zmianami.

Frans nie chciał być sztuczny, nie lubił wpasowywać się w kanony typowe dla Kapitolu sprzed rebelii. Irytowało go niemal wszystko – akcent, moda, sposób myślenia wielu ludzi. Nie chciał być taki sam. Dzielnie walczył z tradycjami, które próbowali mu wbić rodzice. Ba, doszło nawet do tego, że wolał pójść na studia ekonomiczne, a następnie na psychologię, byleby pozostać z dala od fizyki. Sprawiał wiele problemów, których państwo Lyytikäinen nie chcieli, a z którymi mimo wszystko musieli się zmierzyć.

Aby uspokoić syna, wpadli na dość „dobry” pomysł (dla nich). Taki, który nie tylko rozwścieczył syna, ale jednocześnie z założenia miał im zapewnić jeszcze większy status społeczny i zysk w postaci pieniędzy. Miał być to ślub, planowany rzez jasna i oczywista. Na ich nieszczęście, nie wszystko było tak kolorowe, jakby się to wydawało, a w związku z tym stracili co najmniej połowę swojego majątku, co następnie musieli odpracowywać (a raczej ojciec). Z kolei młody Lyytikäinen sporo zyskał. Aczkolwiek po tym, jak jego żona zniknęła po trzech latach przymusowego małżeństwa – nawet nie kiwnął palcem, żeby ją znaleźć. Upewnił się jedynie, gdzie mniej-więcej się ona znajduje i czy pozostanie już do końca swoich dni, a skoro i tak się okazało – ucieszył się i zaniechał otrzymywania jakichkolwiek wieści o niej.

Frans zaczął stopniowo pogrążać się w oparach wódki, narkotyków i papierosów, co zostało mu do dnia obecnego. Hulał, tańcował, bawił się ile mógł. Zdanie rodziców i rodziny w ogóle przestało go interesować. Zajął się interesami bardziej szemranymi, nielegalnymi, ukrytymi pod przykrywką kilkunastu firm, które następnie zostały sprzedawane za grube pieniądze (z pomocą teścia). W tym samym czasie zaczął zainteresowały go Igrzyska Głodowe. Tak też, po zdobyciu pierwszych dość ogromnych sum, zaczął sponsorować Trybutów.

Z wiekiem stawał się coraz bardziej zdystansowany dla świata. Wszystko zmieniło swoje barwy. Od czasu ślubu zmienił się niewyobrażalnie pod względem charakteru. Kiedyś, choć młodszy, bywał bardziej poważny, po wspomnianym wcześniej wydarzeniu zaczął natomiast wyśmiewać wszystko, co tylko się dało. Nie przejmował się wieloma rzeczami… CHYBA, że należały one do kategorii biznesu.

W tym momencie zaczyna się też najbliżej osadzona historia w stosunku do obecnego czasu (fabularnego). Dlaczego? Otóż w roku (pańskim) 2282, 1 lipca, w centrum stolicy, założony zostaje Violator, z początku tylko klub muzyczny, który ma zostać odsprzedany za kilkadziesiąt milionów dolarów. Widząc jednak na jakim poziomie prosperuje owy klub, Frans zaniechuje umowy i czyni się właścicielem lokalu… Do września Violator prosperuje w centrum miasta, jednak w związku z zażaleniami od władz miasta, zostaje przeniesiony w skromniejsze miejsce, na wschód miasta. Na miejsce siedziby zostaje obrany opuszczony teatr, który w krótkim czasie przechodzi rewitalizację, a na zwieńczenie wszystkiego otrzymuje logo róży z DM.  

W grudniu, po przejęciu władzy przez Coin – na całe (nie)szczęście budynek znajduje się na terenie Kwartału Ochrony Ludzkości. Frans, choć zapewne mógłby pozostać wolnym obywatelem nowego Panem, dzięki swojemu gadulstwu, postanawia obarczyć się kolejnymi problemami i zostaje w KOLCu. Violator, nieczynny w trakcie zamachu stanu, zostaje ponownie otwarty, tym razem proponując nowe usługi. Lyytikäinen zrzeka się niemal całego pierwszego piętra, które robiło mu za mieszkanie i otwiera nieoficjalny dom publiczny, a także stwarza małe mieszkania dla pracowników.

Od tego czasu… wszystko dzieje się w nieco szalonym, niepoprawnym tempie, a Frans gra na nerwach nowych władz… bo tak jest zabawniej.

Charakter

„Szatan czai się w każdym z nas”.

KŁAMCA. Spokojnie mógłby walczyć o tytuł największego obłudnika z Lokim, skandynawskim bogiem kłamstw. Nie wstydzi się tego tytułu, no chyba że musi w danej chwili łżeć jak pies, żeby tylko jego fałsz nie okazał się oczywisty. Jednak, gdyby ktoś przypadkowo zapytał go o kłamstwa, które ostatnio powiedział… skłamałby… chyba, że byłby pijany, ale pijaństwo zostanie poruszone później.

PRZEDSIĘBIORCA. Od zawsze zainteresowany był pieniądzem, bo pieniądz równa się władzy (pomijając to, że polityka jest dla niego po trochu przedmiotem obrzydzenia), a on zawsze miał ambicje na bycie przedsiębiorcą roku, tuż po byciu kłamczuszkiem roku. Dla pracy byłby w stanie zrobić wszystko, przez co po trochu przypomina pracoholika (praca, praca, praca).
Jego pragnienia były natomiast dość często ukracane przez rodziców, tak więc wszelkie interesy (w szczególności te szemrane) toczyły się za ich plecami, ale jednak toczyły!
Poza tym, w stosunku do swoich obecnych „pracownic” i nielicznych „pracowników” bywa naprawdę miłym szefem… pomijając momenty w których życie potrafi być naprawdę ciężkie, a on nie ma na czym się wyżyć. Ale o tym później.


KOCUR(EK). Nie, nie jest zoofilem. Ale – owszem – kocha koty. Przypominają mu jego samego. Są nieufne, a ich zaufanie naprawdę trudno zdobyć – a jego na pewno nie przez żołądek. Jak już się je zdobędzie, to dopiero okresie wielu prób i wykorzystywania można dostrzec zaledwie(!) trochę ich prawdziwego charakteru. W końcu raz kocur wbija Ci pazury w dłoń, a następnie ten sam kot może uratować jakieś dziecko w trakcie pożaru. Tada! (Magicznie!)
Oprócz tego, Frans twierdzi, że tylko zwierzętom można zaufać w tych naprawdę ciężkich czasach jakie nadeszły, a tym bardziej w KOLC-u. Takie zachowanie odzwierciedla jego relacje z innymi ludźmi w życiu codziennym. Ufa nielicznym. W końcu w tych ciężkich czasach każdy może podkablować swojego sąsiada. Nie mówiąc już o tym towarzystwie (śmietance Starego Panem), w jakim przyszło mu siedzieć (kolejny raz…) w wyizolowanym otoczeniu, tylko że na znacznie mniejszym i może nieco bardziej przerażającym terenie.

ANARCHISTA? Nic mu się nie podoba. Najchętniej, to chciałby być w pełni wolny – bez państwa, bez głupich praw, które zabraniają mu tego, a tego. Jedyne co by go ograniczało to siła drugiej osoby, jej autorytet lub to, co ma do powiedzenia. Nie popiera żadnych systemów politycznych, bez względu na to czy chodzi tu o byłą władzę, czy obecną (Rebeliantów). Ma poczucie, że ciągle jest niezrozumiany przez świat, wpierw rodziców, obecnie oburzonego, nieco zdziczałego tłumu. Gdyby tylko mógł, zapewne wyniósłby się na ziemie niczyje (teleportując ze sobą budynek Violatora, ha, ha). Tylko czy kiedykolwiek mu się to uda? No właśnie. Sen o bezkresnej wolności i równości to jedynie Utopia… chociaż nie tak bardzo skomplikowana – oddziela go od niej tylko budowany na szybko mur, tysiące kilometrów i  brak możliwości teleportacji.
Znając życie i tak złamałby nawet swoje własne obietnice o swojej i czyjejś wolności, bo Frans to taka persona, która lubi wiedzieć i mieć kontrolę nad wszystkim, co się porusza i  używa, choćby w najmniejszych stopniu mózgu. A to nieco kłóci się z jego anarchistycznymi ideami.

(NIE)PRZYJACIEL. Nie posiada zbyt wielu bliskich dusz. Ba, często nie wierzy w to, że posiada takie w swoim towarzystwie. Sam jest kłamczuchem, to dlaczego inni nie mieliby go oszukiwać? Ha! I tu jest pies pogrzebany…
Ale (!) istnieje szansa na to, że jest kimś zwyczajnie zaintrygowany i traktuje taką osobę z pewnego rodzaju sporą ulgą i odstępstwem od swoich normalnych humorów. Zdarza się i tak, że jest dla takiego kogoś milszy, łagodniejszy.

FILOZOF. Lubi pracę umysłową. Zwyczajnie ją kocha. Kocha książki, dokumenty, wiedzę! Wiedza, tak samo jak pieniądze, jest kluczem do sukcesu, do władzy, do dobrobytu, być może do wolności o której marzy (nawet tej utopijnej). Myślenie sprawia u niego euforię, a on ma poczucie, że jego mózg wcale, a wcale się nie starzeje – tak jak dzieje się to z ciałem. Być może dlatego też uważa się za młodego duchem. A czy taki jest… to zostaje w kręgu cudzej oceny.

WARIAT. Czasami bywa nieobliczalny. Nie wiadomo czy to przez pewnego rodzaju zirytowanie swoją beznadziejną sytuacją od niemal samego początku życia (uzależnienie od rodziców, uważanie na to, co inni powiedzą, znalezienie się w getcie). Zwyczajnie czasem mu odbija z różnych przyczyn. Ba, czasami gdyby mógł, to zwyczajnie stałby się totalnym wariatem, groźnym dla społeczeństwa. Lepiej nigdy nie dawać mu broni do ręki.
Ach… pewne jest to, że jeżeli komuś zazdrości czegoś bardzo, ale to bardzo mocno, to zrobi wszystko, żeby tylko to dostać. Tak samo bywa w osiągnięciu swoich celów… z tym, że trzeba pamiętać, że w obu przypadkach zrobi wszystkie, ale na pewno nie da się zabić… a tak przynajmniej wydaje się jemu.

Ciekawostki

Powszechnie uważany za dziwaka, chama, wariata, etc. Jednych przeraża, drugich bawi, innych z kolei niepokoją jego zachowania lub odraża jego wygląd.

Na jego ciele pojawiło się bardzo wiele tatuaży w ciągu kilkunastu lat od ukończenia pełnoletniości. Poza tym nie dba o swoje zdrowie od czasu zniknięcia żony, do której został przymuszony przez rodziców, jeszcze za ich życia. Gdzie ona jest, co robi i inne tego typu pytania w ogóle go nie interesują.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Frans Lyytikäinen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Rejestr Ludności :: Karty Postaci-