IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Komunikaty telewizyjne

 

 Komunikaty telewizyjne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Komunikaty telewizyjne   Wto Sie 06, 2013 3:29 am



Telewizja to główny sposób komunikacji i przekazywania społeczeństwu ważnych oświadczeń. Wszystkie odbiorniki w Panem zostały zaprogramowane w ten sposób, by włączały się samoistnie, gdy rząd ma do nadania wyjątkowo ważny komunikat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Wiek : 52
Zawód : była prezydent Panem
Obrażenia : w śpiączce

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Sro Lip 23, 2014 11:29 pm

1 czerwca wieczorem, wszystkie odbiorniki telewizyjne w kraju rozjaśniają się jednocześnie, a na ekranach wyświetla się herb Panem. Wciąż działający system automatycznego uruchamiania, za panowania prezydenta Snowa wykorzystywany do nadawania komunikatów najwyższej wagi i nieużywany od dawna, zapewne zaskakuje większość mieszkańców Kapitolu, ale wbrew pozorom nie jest to pomyłka. Po odegraniu państwowego hymnu, ukazuje się postać siedzącej na biurkiem prezydent Coin.
Kobieta wygląda perfekcyjnie jak zawsze, ale kiedy się odzywa, bije od niej charakterystyczna dla sytuacji kryzysowych zawziętość.
- Drodzy obywatele - mówi, nie zerkając w notatki. - Dzisiejszy Dzień Wyzwolenia miał być dla nas wszystkich powodem do świętowania odzyskanej wspólnymi siłami wolności. Miał uświadomić nam, że Panem może egzystować pokojowo, że czas zapomnieć o wzajemnych krzywdach i wojnach. Miał być pierwszym krokiem do jedności. Niestety, wciąż są w naszym kraju ludzie, którzy podburzają, buntują się, niszczą. Ludzie, którzy nie zawahają się pociągnąć za spust, byle tylko pokazać, że istnieją. Wyciągnęliśmy do mieszkańców Kwartału dłoń, a oni odpowiedzieli nam ogniem. - Milknie na chwilę, jakby dając publiczności czas na przetrawienie jej słów. Sięga po stojącą na blacie biurka szklankę wody, upija niewielki łyk, po czym ostrożnie odstawia naczynie. Znów przenosi spojrzenie w obiektyw kamery. - Dzisiaj w południe na Placu Wyzwolenia rozległy się strzały. Zamachowiec wysłany przez opozycjonistów zastrzelił z zimną krwią zasłużoną generał, Iris Rochester. W wyniku zamieszek, które rozpętały się później, śmiertelnie postrzelony został też doradca do spraw gospodarki, Joseph Salinger. Ostateczna liczba ofiar wśród Strażników Pokoju i cywili nie jest jeszcze znana, ale liczy się już w dziesiątkach. - Przerywa na kilka sekund. - Nie możemy, powtarzam: nie możemy ignorować takich aktów przemocy. Dlatego w ramach konsekwencji, po krótkiej naradzie, zdecydowaliśmy się - odchrząknięcie - na zorganizowanie Siedemdziesiątych Szóstych Głodowych Igrzysk. Losowanie, tak jak uprzednio, zostanie przeprowadzone wśród mieszkańców Kwartału Ochrony Ludności Cywilnej. Postanowiliśmy jednak, ze względów etycznych, przesunąć przedział wiekowy - trybuci zostaną wybrani więc spośród obywateli w wieku od 14 do 20 lat. Data losowania zostanie ustanowiona w najbliższym czasie, kiedy zapadną istotne decyzje dotyczące organizacji Głodowych Igrzysk. Niech ten komunikat będzie przestrogą dla dalszych działań opozycji - działań, które odbijają się nie tylko na mieszkańcach Dzielnicy Rebeliantów, ale też na tych, o których prawa rzekomo walczą. - Kobieta robi krótką pauzę, składając ręce razem na biurku. - Niech los zawsze wam sprzyja - dodaje jeszcze, po czym ekrany gasną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Wiek : 52
Zawód : była prezydent Panem
Obrażenia : w śpiączce

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Pią Sie 08, 2014 5:26 pm

Dokładnie tydzień po pierwszym komunikacie, pojawia się drugi, tym razem krótszy. Alma Coin, siedząc za tym samym biurkiem co poprzednio, odczytuje z podkładki krótką notatkę informacyjną.
- Drodzy obywatele - zaczyna standardowo. - Pragnę poinformować, że niezbędne kroki ku organizacji Siedemdziesiątych Szóstych Głodowych Igrzysk zostały już podjęte. Dożynki, w trakcie których spośród mieszkańców Kwartału Ochrony Ludności Cywilnej zostanie wyłonionych dwanaście par zawodników, odbędą się piętnastego czerwca na dworcu kolejowym w Kwartale, punktualnie o godzinie dwunastej. Obowiązek stawienia się mają wszyscy mieszkańcy Kwartału w wieku od 14 do 20 lat. Losowanie odbędzie się przy użyciu systemu komputerowego, który przyporządkuje poszczególnych trybutów do mentorów. Mentorzy z kolei, proszeni są o stawienie się tego dnia w Ośrodku Szkoleniowym, gdzie spotkają swoich nowych podopiecznych. Wezwania otrzymają pocztą.
Kobieta prostuje się na krześle, odkłada kartkę na stół.
- Wesołych Głodowych Igrzysk i niech los zawsze Wam sprzyja.

Z kwestii organizacyjnych:
- dzisiaj wieczorem na dworcu kolejowym w Kwartale pojawi się post Mistrza Gry, otwierający Dożynki; stawienie się zgłoszonych trybutów z KOLCa jest obowiązkowe; starsi i młodsi mieszkańcy mogą pojawić się jako obserwatorzy,
- zgłoszeni trybuci z Dzielnicy Rebeliantów na razie siedzą na tyłkach w domu i oglądają relację w telewizji, wszystko wyjaśni się jutro
- ...kiedy to pojawi się drugi post Mistrza Gry, już z losowaniem,
- mentorzy będą mogli zbierać się w Ośrodku Szkoleniowym po wylosowaniu trybutów, zostanie on otwarty dla Waszego widoku już niebawem,
- wkrótce w dziale igrzyskowym pojawi się też temat objaśniający zasady sponsorowania zawodników, stay tuned.

W razie jakichkolwiek pytań, nie bójcie się uderzać do Administracji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t2487-elijah-bergstein#36264
http://panem.forumpl.net/t2513-pan-raz-zobaczony-w-technikolorze#36274
http://panem.forumpl.net/t2510-elijah-bergstein#36266
http://panem.forumpl.net/t2511-jeden-glebszy-z-elijah-bergstein-zaprasza-na-autorski-program#36269
http://panem.forumpl.net/t2512-elijah#36270
http://panem.forumpl.net/t2576-elitarne-mieszkanie-elijaha
Wiek : 38 lat
Zawód : prezenter i gwiazdka telewizji
Przy sobie : telefon, papierosy, zapalniczka
Znaki szczególne : wiecznie rozszerzone źrenice, kultowe okulary na nosie, papieros w ustach

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Sro Sie 13, 2014 1:45 pm

Trzydziestosekundowy spot reklamowy, emitowany w Capitol TV systematycznie od dożynkowego wieczoru.

Ekran zaciemnia się, przez krótką chwilę z odbiorników nie wydobywa się żaden dźwięk: na tyle długo, by zwrócić uwagę nagłą ciszą i na tyle krótko, by nie znudzić telewidzów. Po tym małym antrakcie z głośników zaczynają płynąć coraz głośniejsze werble: czarna płachta powoli zmienia się w czerwoną, sceniczną kurtynę, wypełniającą cały ekran. Perkusja przybiera na sile i w odpowiedniej, dramatycznej chwili cichnie.
Zza kurtyny wychodzi Elijah w błękitnym, dopasowanym garniturze, charakterystycznym burgundowym krawacie i w firmowych okularach na nosie. Uśmiecha się do kamery szerokim, szczerym uśmiechem. Rozlegają się ciągłe oklaski a nad głową bruneta pojawia się świecący, złoty napis.

Dawny ulubieniec Kapitolu powraca…by powitać nowych bohaterów!


Druga część zdania rozbłyska jasnożółtym światłem i wokół stojącego mężczyzny materializują się plansze ze zdjęciami wylosowanych trybutów. Zdjęcia, widocznie wyciągnięte z archiwów, przedstawiają radosne, szczęśliwe twarze. Jest ich na tyle dużo i są na tyle małe, że praktycznie nie widać małych niedociągnięć i poprawek: gdzieniegdzie podobizny są sztucznie postarzone (widocznie nie znaleziono aktualnych fotografii albo chciano uniknąć rozczulenia nad młodym wiekiem dzieci) a czujne oko mogłoby dopatrzyć się mocnej pracy grafika w wykreowaniu na twarzy nieśmiałego i przerażonego chłopca zadowolonego uśmiechu.
Bergstein dołącza do oklaskiwania trybutów, po czym mruga radośnie do widzów – z pewnością dawni Kapitolińczycy rozpoznają kliszę rozpoczynającą każdy program prezentera – i pstryka palcami. Czerwona kurtyna szybko rozsuwa się, ukazując dawne studio. Brunet odwraca się i nonszalanckim krokiem przechodzi do swojego fotela prowadzącego, zasiadając w nim wygodnie. W tym momencie twarze trybutów rozpływają się, oklaski cichną i cały obraz znów ulega kompletnemu zaciemnieniu. Na krótko, po ułamkach sekund z mroku wyłaniają się po kolei złote litery.

WESOŁYCH 76 GŁODOWYCH IGRZYSK! I PAMIĘTAJCIE - LOS SPRZYJA ZAWSZE NAM WSZYSTKIM.

Napis przesuwa się powoli do góry ekranu a na dole wyświetlana jest godzina rozpoczęcia nadawania pasma poświęconego wyłącznie Igrzyskom. Rzecz jasna pod batutą Elijaha Bergsteina, znanego każdemu Kapitolińczykowi prezentera.



W  temacie co jakiś czas będą pojawiały się krótkie reklamy, zapowiedzi programów specjalnych, streszczenia wywiadów z trybutami a także komunikaty informacyjne. Stay tuned!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Wiek : 52
Zawód : była prezydent Panem
Obrażenia : w śpiączce

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Sro Sie 13, 2014 9:25 pm

Wieczorem, w dzień Dożynek, ekrany telewizorów w Panem znów się rozjaśniają - wygląda na to, że oficjalne komunikaty powoli stają się tradycją. Po odegraniu oficjalnego hymnu państwowego, jak zwykle ukazuje się siedząca za biurkiem Alma Coin.
- Drodzy obywatele - zaczyna, wygłaszając swoją ulubioną formułkę. Dosyć często zerka w przygotowane wcześniej notatki. - Zapewne wszyscy, którzy oglądali dzisiejsze losowanie trybutów, zdążyli już zauważyć, że na liście - obok mieszkańców Kwartału - znaleźli się także rebelianci. - Krótka przerwa, oddech, przeniesienie wzroku na kartkę i z powrotem w obiektyw kamery. - I zapewne wszyscy domagacie się wyjaśnienia. - Kobieta odkłada plik notatek na blat biurka, składa dłonie razem. - Przez cały dzisiejszy dzień sztab specjalistów gruntownie badał sprawę i wieści, niestety, nie są optymistyczne. To, co początkowo uznaliśmy za błąd systemu, było w rzeczywistości sprytnie skonstruowanym wirusem, umieszczonym na naszych komputerach przez członków zorganizowanej grupy przestępczej, uważających samych siebie za opozycję. - Przerywa na chwilę, pozwalając, by znaczenie tych słów dotarło do wszystkich odbiorców. - Podejrzewamy, że ta sama grupa dokonała zamachu na Placu Wyzwolenia. Jako Rząd, oczywiście potępiamy ich działania; jako Organizatorzy, zmuszeni jesteśmy przestrzegać zasad Głodowych Igrzysk. Jednakże - milknie na kilka sekund, pochylając głowę do przodu i patrząc intensywnie w kamerę - wciąż nie podjęliśmy ostatecznej decyzji. Jeszcze dzisiaj w nocy odbędzie się nadzwyczajne spotkanie członków Rządu, którzy poprzez głosowanie zadecydują o krokach, jakie następnie zostaną podjęte. Wynik tego głosowania zostanie podany jutro rano. Niech los zawsze wam sprzyja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t2487-elijah-bergstein#36264
http://panem.forumpl.net/t2513-pan-raz-zobaczony-w-technikolorze#36274
http://panem.forumpl.net/t2510-elijah-bergstein#36266
http://panem.forumpl.net/t2511-jeden-glebszy-z-elijah-bergstein-zaprasza-na-autorski-program#36269
http://panem.forumpl.net/t2512-elijah#36270
http://panem.forumpl.net/t2576-elitarne-mieszkanie-elijaha
Wiek : 38 lat
Zawód : prezenter i gwiazdka telewizji
Przy sobie : telefon, papierosy, zapalniczka
Znaki szczególne : wiecznie rozszerzone źrenice, kultowe okulary na nosie, papieros w ustach

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Sro Sie 20, 2014 1:48 pm

fragment wieczornej transmisji z Parady Trybutów


W studiu jak zwykle czerwony fotel prowadzącego i kanapa; za nimi: wielkie okno prowadzące wprost na plac przed Ośrodkiem Szkoleniowym. Oczywiście jest to tylko ekran z doskonałą rozdzielczością - przenosiny budynku przy skąpym budżecie nie wchodzą jeszcze w grę - pokazujący całą drogę, jaką mają za sekundę przejeżdżać trybuci. Gośćmi Elijaha w tej chwili są jakieś niezbyt rozpoznawalne persony zajmujące się produkcją rydwanów i zbieraniem bawełny na produkcję strojów. Zaproszeni do studia prawdziwi styliści zostali w ostatniej chwili zarekwirowani przez wyraźnie spiętych Strażników Pokoju. Na szczęście cała transmisja pojawia się na monitorach widzów z prawie minutowym opóźnieniem i nagłe zniknięcie z kanapy niektórych projektantów wygląda jak wynik normalnej zamiany gości po przerwie reklamowej. Atmosfera jest doskonała, pełna żartów i wyraźnego podekscytowania.

W chwili, w której drzwi hangaru otwierają się i pierwszy rydwan opuszcza poczekalnię, kanapy i fotel nie odwracają się w stronę okna a rozjeżdżają się na dwie strony. Dzięki trójwymiarowej technice wszystkie pojazdy trybutów wyjeżdżają z ekranu długim wybiegiem pomiędzy prowadzącym a gośćmi. W naturalnej wielkości; tylko uważny widz mógłby zauważyć, że to migające z wysoką częstotliwością hologramy.
- ...na pierwszy ogień trybuci Rose Garroway...panna Butterfield naprawdę jest najpiękniejszym motylem jakiego widziałem - radosny głos Elijaha komentuje każdego pojawiającego się trybuta. Odę do dystryktów na stroju Evena nazywa zachwycającym hołdem dla Almy Coin, która złączyła tak piękne krainy pod jednymi, sprawiedliwymi rządami. Słowa wydają się groteskowe, ale w połączeniu z nonszalanckim tonem Bergsteina stają się bardzo przyswajalne. Tak samo jak komentarze ekspertów na temat długich nóg Lucy (co za śliczna, niewinna dziewczyna! córka zwycięzcy Igrzysk, niesamowite!), zamieniające się jednak w lekkie zdumienie, kiedy ich oczom ukazuje się praktycznie nagi Yves. Trójwymiarowy półnagi chłopiec przejeżdża przez środek studia, uśmiechając się czarująco. - Muszę przyznać, że marynarka Reddticha jest bardzo kusząca - rzuca Elijah przy akompaniamencie dziewczęcych pisków zachwytu i wyraźnego spąsowienia zaproszonych gości. Zaczynających szybko wychwalać zakrwawiony strój Delilah, uznając to za słodką metaforę kobiecego okresu dojrzewania na Arenie.
W tym czasie pierwszy rydwan mija już połowę wybiegu...na szczęście niewidoczną dla widzów. Zamiana w szare stroje Trzynastki pozostaje niezauważona, chociaż w studiu wybucha lekka panika i rozpoczynają się nerwowe próby zaplanowania ujęcia na podsumowanie Parady. Po widocznej stronie kamery dalej jednak atmosfera jest wyjątkowo dobra. Pojawienie się Jasona, kokietującego po piracku tłum i machającego do widzów, zostaje przyjęte gromkimi oklaskami. - Jak za starych dobrych czasów, McGann ma klasę! - komplementował Elijah, radośnie postukując trzykrotnie palcami o podłokietnik fotela. Normalny, niezauważalny gest, oznaczający jednak potrzebę skrócenia trójwymiarowej ceremonii. Stroje niektórych trybutów zamieniają się na coraz wcześniejszym etapie, kiedy więc przez studio przejeżdża Sebastian jego rydwan porusza się znacznie szybciej. I tak wzbudza jednak zachwyt jednego z gości (niesamowity materiał, widziałem taki w Ósmym Dystrykcie!), wstającego z kanapy i obchodzącego dookoła kamuflujący garnitur Lyberga, zastanawiając się nad użytymi włóknami. Rydwan po chwili rozpływa się i gość prawie zostaje stratowany przez rydwan Emrysa (dlaczego ten chłopiec jest taki smutny i poważny? to sprytna taktyka, sponsorzy chętnie wywołają uśmiech na tej buzi!) i Amandy, której anielskie skrzydła musnęły fotel Elijaha.  Prezenter odsuwa się z wyraźnym rozbawieniem i nieco niepokojącym uśmiechem. Poszerzającym się jednak na widok zamaskowanego Alexandra. Tajemniczy mściciel, romantyczny bohater – opinie w studiu są podobne i na szczęście zanim garnitur chłopaka zmieni się w mundur i zanim mało kulturalna erotyczna propozycja padnie z jego ust, Amitiel już znajduje się poza kamerami.
- A teraz najmłodsza gwiazdka Igrzysk…Pandora z…puszką Pandory? Archaiczna mitologia, wspaniałe! – skomentował od razu Bergstein, jak urzeczony wpatrując się w ćmy, fruwające dookoła jego głowy. Jeden z gości – widocznie niezaznajomiony z trójwymiarową techniką zbieracz bawełny z Ósmego Dystryktu – znów wstał z kanapy, próbując złapać ulatującą chusteczkę z odbitymi ustami Rouse, powodując kolejny wybuch śmiechu, radości i cudownej atmosfery, wylewającej się z ekranu hektolitrami. Podskakujący mężczyzna w końcu usiadł, niechętnie przyznając się do porażki i zaczynając wychwalać geometryczną zbroję Turnera. Wszyscy zgodnie uznali, że antyczna księżniczka i jej nowoczesny żołnierz stanowią najbardziej dobraną parę. Dyskusja i żarty na temat ewentualnej miłości na Arenie zostają jednak przerwane w chwili, w której pojawił się rydwan z Mayą. A raczej Feniksem; pomarańczowe pióra, niesamowita suknia i złota maska znów spotkały się z aplauzem. Niegasnącym aż do pojawienia się następnej pary. Na królewski uśmiech Royce’a kilka dziewcząt zareagowało nerwowym chichotem a suknia Daisy z pewnością zwróciła uwagę. Głównie...techników; materiał pochłaniający światło w telewizji po prostu nie istniał i przez chwilę ukochane dziecko dawnego Kapitolu składało się wyłącznie z lewitującej głowy i złotych nóg. Błąd naprawiono szybko, jednak królewska para już zniknęła i przez studio przejeżdża ostatni już rydwan. Z greckim bóstwem-Raphaelem, porywającym niewieście serca (piski przybrały na sile) oraz z przesłodką i śliczną Carly Coin (dużo komentarzy na temat sprawiedliwości i takiego samego traktowania każdego przez panią Prezydent).

Fotel i kanapa wracają na swoje miejsca a za nimi pokazywane jest już półkolisty plac...z bardzo artystycznej perspektywy, dzięki której widoczne są tylko głowy trybutów i telebim z Almą Coin. Po skończonym przemówieniu kamera przejeżdża jeszcze po twarzach uczestników Ceremonii, zatrzymuje się na dłużej na stroju panny Butterfield po czym podnosi się na wiwatujący acz nieco zaskoczony tłum. Na szczęście widzowie nie muszą zachwycać się szarymi wdziankami trybutów, bo transmisja na żywo wyciemnia się a cała uwaga kamerzysty pozostaje skupiona na prezenterze i kolejnych gościach, tym razem już sensowniejszych, zajmujących się organizacją Igrzysk.

Po zakończonym programie redakcja dostaje kilka maili ze zdjęciami trybutów w szarych mundurach i pytaniami o cenzurę widowiska, jednak operatorzy kamer i informatycy ucinali przejazd trybutów tak subtelnie i umiejętnie, że wyglądało to na zwykły przypadek i niewiele osób uznało to za karygodny występek przeciwko prawdzie. W odpowiedzi do nielicznych trzeźwych telewidzów rozesłano uprzejmy komunikat o ograniczonym czasie antenowym i niemożności pokazania całego przejazdu każdej z dwunastu par.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t2487-elijah-bergstein#36264
http://panem.forumpl.net/t2513-pan-raz-zobaczony-w-technikolorze#36274
http://panem.forumpl.net/t2510-elijah-bergstein#36266
http://panem.forumpl.net/t2511-jeden-glebszy-z-elijah-bergstein-zaprasza-na-autorski-program#36269
http://panem.forumpl.net/t2512-elijah#36270
http://panem.forumpl.net/t2576-elitarne-mieszkanie-elijaha
Wiek : 38 lat
Zawód : prezenter i gwiazdka telewizji
Przy sobie : telefon, papierosy, zapalniczka
Znaki szczególne : wiecznie rozszerzone źrenice, kultowe okulary na nosie, papieros w ustach

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Czw Paź 16, 2014 11:47 am

Późny wieczór trzeciego dnia Igrzysk; jedna z części całodobowej relacji telewizyjnej z Głodowych Igrzysk.

W studiu niezmienny pozostaje tylko czerwony fotel prowadzącego i wygodna kanapa ekspertów (tym razem już z prawdziwego zdarzenia; głównie trenerzy zawodowców z Dwójki oraz osoby pracujące przy poprzednich Igrzyskach). Cała reszta nie wygląda już na eleganckie pomieszczenie teatru - wydaje się natomiast, że Elijah i towarzyszące mu osoby znajdują się tuż przy stole tegorocznego Rogu Obfitości. Początkowego, bowiem stół pewnie stoi na czterech nogach, wazy i miski pozostają niepotłuczone a znad potraw unosi się pachnąca mgiełka. Wszystko to dzięki nowoczesnej technice; hologramy wydają się stuprocentowo rzeczywiste.
Podobnie jak relacja non stop, transmitowana na czterech wielkich monitorach, umieszczonych tuż nad prowadzącym i eskpertami. Na bieżąco pokazywane są tam wydarzenia z każdego ze skrzydeł tegorocznej Areny: od nieskazitelnie białego pałacu aż po psychodeliczne, surrealistyczne wnętrza. Na razie jednak jest tam wyjątkowo spokojnie - wszyscy trybuci widocznie odpoczywają po męczącym, drugim starciu przy Rogu Obfitości. Jest to więc idealny czas na podsumowania, ciągnące się już kolejną, nocną godzinę.


- ...naprawdę nie spodziewałem się takiego rozpoczęcia Igrzysk. Postawiłem na Evena wszystkie pieniądze i zginął! Jako jeden z pierwszych! Był przecież najlepiej wyszkolony. I taki medialny: cudowny chłopak-rzeźnik, mógł zapewnić nam naprawdę sporo rozrywki. Upuszczanie krwi na wizji, tego jeszcze nie było! - jeden z starszych i statecznych ekspertów Igrzysk nie krył rozgoryczenia, nerwowo stukając chudymi palcami w podłokietnik kanapy. - Cieszę się natomiast, że dzisiaj padła ta psychicznie chora  blond lafirynda; przecież to, co odstawiała odkąd zaczęły się treningi, było co najmniej żałosne. - kontynuował już odrobinę spokojniej, rozglądając się dookoła, jakby szukając potwierdzenia swoich opinii. - A wygrać powinna prawdziwa gwiazda z klasą a nie ktoś taki...Już lepsza byłaby Maya, zaradna i skupiona na zwycięstwie, chociaż wydaje się trochę...przymulona i zlewa się z resztą. Brakuje jej jakiejś cechy charakterystycznej, mogącej przyciągnąć sponsorów. - ciągnął krytycznie, urwał jednak w momencie, w którym siedząca obok rudowłosa kobieta wydała z siebie głośne i kpiące prychnięcie.
- Daj spokój, Thomas. Wszyscy wiemy, że od zwycięstwa Odaira żaden trybut cię nie zadowolił. - podsumowała tylko dość ostro, wywołując zachwycony śmiech widowni i rozbawienie na twarzy Elijaha, na razie w spokoju jedzącego holograficzną babeczkę, podkradzioną ze stołu. – I pewnie nie zadowoli…Chociaż w twoim typie wydaje się być Raphael. Mityczny bohater, do tego ta blond czupryna…I dość znacząca wydaje się łaska, jaką obdarzył Alexandra. Miał przecież idealną szansę na wbicie zatrutej strzałki w szyję tego naczelnego buntownika Igrzysk, a jednak…tego nie zrobił. Zastanawiam się czemu – mówiła powoli, odgarniając z czoła rude kosmyki.
- I pewnie nie jesteś jedyna, chyba całe Panem było przekonane, że to już koniec Amitiela. A tu proszę, Igrzyska potrafią jeszcze zaskoczyć! – skomentował Elijah, błyskając idealnie białymi zębami w kierunku jednego z dodatkowych monitorów, gdzie w zwolnionym tempie odtwarzano wszystkie wydarzenia z drugiej rzezi pod Rogiem i gdzie właśnie pokazywano próbę strzału Lucy. – Tak samo jak panienka Crow; kto by pomyślał, że ta tęczowa istotka będzie w stanie strzelać do osób odwróconych plecami i nieprzygotowanych… – zaczął z mimowolnym podziwem, zaplatając dłonie na podłokietnikach.
- Wiesz, Elijah, mnie to akurat nie zdziwiło – wymamrotał trzeci z gości, dość posępny brodacz, wciśnięty w sam koniec kanapy i obrzucający dość urażonym spojrzeniem kamerę, robiącą zbliżenie na jego twarz. – Od początku mówiłem, że to będą Igrzyska słabych i – teoretycznie – nie mających szans. Zobacz, kto przetrwał. Niezbyt bystre dziewczę w ciąży, pokraczna skośnooka, plastikowe zaprzeczenie sztucznej inteligencji, buntowniczy krzykacz, drobniutka czternastolatka, blond książę bez zbroi i kolorowłowsa fanka jednorożców. Do tego jakieś nieliczące się szaraczki, które jednak mogą narobić sporo problemów…Z tej całej zgrai wyróżnia się tylko Maya i Emrys. Ona ma siłę ducha, mnóstwo sprytu i motywację; on – świetne umiejętności medyczne. I estetyczne – wyliczał powoli i metodycznie, a nad jego głową pojawiały się nagle kolejne – szalenie niekorzystne – ujęcia poszczególnych trybutów. Głównie z głupimi minami, co wywołało kolejny śmiech na widowni. – Gdybym mógł im coś doradzić, to…Pewnie powiedziałbym, żeby najpierw wykorzystali przewagę sojuszu w eliminacji pozostałych a potem wyrżnęli tych niedorzecznych nieszczęśników, z jakimi się teraz trzymają. – zakończył z mocą, wyraźnie z siebie zadowolony, po czym przesunął filozoficznie palcami po swojej bujnej, brązowej brodzie.
- Bzdury. – znów prychnęła rudowłosa, cmokając umalowanymi na czerwono ustami. – Maya i Emrys padną w następnej kolejności. Właśnie przez to, że są najlepsi. Ja stawiam na Carly – nie rzuca się w oczy, ma w sobie dużo z tchórza…I jest to komplement. Czasami lepiej uciec, niż dać się porwać wirowi walki i stracić głowę. Czasem dosłownie. – – dodała wesoło. – Chociaż nie ukrywam, że bardziej ucieszyłabym się, gdyby ostatnia na Arenie ostała się Pandora. Rozkoszna, złośliwa i bezkompromisowa. Do tego śliczna. Prawdziwa zwyciężczyni. – zakończyła twardo, a nad jej głową pojawił się wizerunek śpiącej w śpiworze Rouse, co wywołało głośne westchnienie rozczulenia u widowni. I samego Elijaha, kiwającego z powagą głową.
- Miejmy nadzieję, że każdy z waszych faworytów dożyje końca jutrzejszego dnia…Statystyka jest nieubłagana, połowa trybutów została już wyeliminowana, atmosfera się zagęszcza…I nie wiem jak państwo, ale ja nie mogę już doczekać się kolejnych walk. I niespodzianek, jakie kryje nasza niesamowita Arena! – kontynuował z autentycznym ukontentowaniem.

Dyskusja o szansach trybutów, pomieszana z wspomnieniami o poległych i prognozami na przyszłość ciągnęła się do wczesnych godzin porannych, przerywana tylko sporadycznymi reklamami i zmontowanymi wywiadami z rodzinami trybutów. Sielankowa i luźna atmosfera trwała aż...do wystrzału armatniego, kończącego żywot Paige na Arenie. Wtedy powrócono do konkretnego - i pełnego emocji, telefonów do studia i zbliżeń na rozespane twarze trybutów - śledzenia wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Sob Lis 08, 2014 1:27 pm

Szóstego lipca po południu transmisja z Głodowych Igrzysk zostaje nagle przerwana. To pole wokół Areny uległo zniszczeniu, ale szeroki ogół mieszkańców nie zdaje sobie z tego sprawy, bo na ekranach ich telewizorów widnieje jedynie komunikat o problemach technicznych i informacją o próbach przywrócenia transmisji. Nie wiedzą, że na Ziemiach Niczyich przed Areną toczy się dramatyczna walka o życie trybutów, ani że ich prezydent - Alma Coin - została porwana przez samozwańczych zamachowców z Kolczatki.

Dopiero późnym wieczorem tego samego dnia obraz wraca. Na ekranach nie widać jednak Areny; wyświetla się za to logo Panem oraz wygrywany jest hymn - zwiastuny nadchodzącego komunikatu rządowego. Można się spodziewać, że następnym kadrem będzie siedząca za biurkiem w siedzibie Alma Coin, ale to nie jej twarz widnieje na tle flagi państwowej.

W innym pomieszczeniu, skromniejszym, siedzi najbliższy doradca pani prezydent - Scarlett Ashworth. Choć na jej bladej twarzy nie odmalowują się żadne gwałtowne emocje, delikatne, ledwie zauważalne drżenie rąk, zdradza ich istnienie. Przed sobą ma stos kartek, ale w nie nie patrzy, a kiedy się odzywa, jej głos brzmi mechanicznie, bezosobowo, jak wygenerowany z maszyny. - Obywatele. - Patrzy prosto w obiektyw kamery. - Dzisiaj około piętnastej trzydzieści Panem stanęło w obliczu zagrożenia. Przedstawiciele podziemnej organizacji nazywającej siebie Kolczatką, zranili i uprowadzili prezydenta Panem, Almę Coin, by następnie zniszczyć pole siłowe wokół Areny. Wojska Kapitolu próbowały prowadzić negocjacje, ale zamachowcy odpowiedzieli ogniem, śmiertelnie raniąc prezydencką córkę, Melanie Coin - czy to drgnął kącik ust Scarlett? - oraz podejmując próbę zastrzelenia pani prezydent. Alma Coin znajduje się obecnie w szpitalu, przeszła szereg ciężkich operacji, a lekarze walczą o jej życie. Terrorystom i trybutom udało się zbiec skradzionym poduszkowcem, a w czasie odbicia zginęło wielu Strażników Pokoju. - Przerwała na chwilę, kiedy jej głos lekko zachrypł. Podniosła do ust szklankę z wodą, upiła łyk, odstawiła ją z powrotem. Dłonie nadal lekko jej drżały. - W chwili obecnej staramy się ustalić tożsamość wszystkich zamachowców oraz to, czy trybuci byli zamieszani w zamach. W teren ruszyły już ekipy poszukiwawcze, więc zapewniamy, że winni tej niewybaczalnej zbrodni zostaną schwytani. - Znów zamilkła, tym razem na dłużej; zupełnie jakby za chwilę miała powiedzieć coś, czego bardzo powiedzieć nie chciała. - W obliczu tragedii i oczywistej niedyspozycji prezydenta Panem, funkcję tę przejmie tymczasowo wiceprezydent, Tibalt Adler. Oficjalne zaprzysiężenie odbędzie się jutro w południe, a następnie nowy prezydent wyda oświadczenie. Jeśli ktokolwiek - uniosła głowę nieco wyżej - posiada informacje mogące wskazać miejsce pobytu poszukiwanych zamachowców, wezwany jest do ich ujawnienia. Niech Los zawsze wam sprzyja.
Ekran gaśnie, a w tle znów wygrywany jest hymn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t1247-postacie-prowadzone-przez-mg
Wiek : 55 lat
Zawód : prezydent Panem
Przy sobie : Mam sprawy całego Panem na głowie, Dystrykt Czwarty w sercu, a Almę Coin w głębokim poważaniu.
Znaki szczególne : nie jestem w śpiączce

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Pią Lis 14, 2014 12:05 pm

[7 lipca 2283 r., 18:00]

Matryce telewizorów w Panem pojaśniały, jednak na początku nie pojawiło się na nich nic innego, niż białe tło. Dopiero po upływie kilku sekund - pięciu, może siedmiu, dało się słyszeć, charakterystyczne dla poruszającego się człowieka, stukanie butów o posadzkę. Z lewej strony wszedł - wprost przed obiektyw - mężczyzna po pięćdziesiątce.
Ubrany był w butelkowozieloną marynatkę, białą koszulę oraz idealnie zawiązaną muchę. Poprawił czarne oprawki okularów, spoglądając wprost do obiektywu. Ci bardziej spostrzegawczy od razu mogli dojrzeć małą, złotą gałązkę oliwną przyczepianą do klapy. Zastanawiające - czy poprzez taki gest próbowano przemycić pewną niewerbalną aluzję? Subtelnie odkasłał.
Nikt do końca nie mógł spodziewać się tego, co miało nastąpić już za moment.
- Dobry wieczór, drodzy obywatele Panem - rozpoczął spokojnym głosem, w którym coś intrygowało i skłaniało do dalszego przysłuchiwania się mężczyźnie. - Nazywam się Tibalt Adler, lecz moje nazwisko zapewne większości z was jest obce. Dotychczas pełniłem funkcję wiceprezydenta, przebywając głównie w dystryktach, aczkolwiek w obliczu niedawnych, przykrych wydarzeń, oficjalnie mianowano mnie prezydentem Panem. Tytuł bardzo zaszczytny, choć ostatnimi czasy splamiony hańbą, kłamstwem, żądzą władzy. Do jednego z wielu czynników, decydujących o zmianie stanowiska, należy stan byłej prezydent, Almy Coin. Pozostaje stabilny, ale nie rokuje na szybką poprawę. - Czyżby ktoś podkreślał pewne najważniejsze kwestie w swojej wypowiedzi?
Nastąpiła krótka pauza, która zdawała się być swoistym podziałem rzeczy ważnych od ważniejszych, dwóch części krótkiego przemówienia.
- Nie możemy oszukiwać się, że ówczesny rząd zrobił wiele dobrego. Właściwie oszukiwał nas wszystkich, uporczywie wmawiając fałszywe wiadomości o niesamowitych działaniach, pozornie zawsze korzystnych dla wszystkich. Polityka Almy Coin w najmniejszym procencie nie wypełniła założeń poczynionych rok temu. Prowadzono rządy kłamstwa, myśląc wyłącznie o własnej wygodzie. Wstydzę się, że poniekąd stanowiłem tego małą, składową część.
Nowy prezydent równał się nowym założeniem, nowym prawdom? Znacznej części Kapitolu, jak i całego Panem, wypowiedziane słowa powinny były przypaść do gustu. Właściwie to stać się idealnym mottem na najbliższy czas.
- Z tego powodu, dystrykty otarły się ponownie o bunt. Na szczęście udało mi się opanować sytuację. Nie jest to oczywiście jednoznaczne z faktem, iż wszystko pozostaje w absolutnym porządku. Przeciwnie, jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie środki, historia z 74. Głodowych Igrzysk i wydarzeń późniejszych może się powtórzyć. Dzisiejszy Kapitol nie należy do spokojnych miejsc. Niczemu winni obywatele od kilku miesięcy znikają w niewyjaśnionych okolicznościach, czasem ich ciała odnajdują się, czasem wręcz przeciwnie. Padają ofiarami imprez masowych, których przebieg skutecznie zaburza szeroko rozumiana opozycja, odpowiedzialna również za ostatnie wydarzenia. Wszyscy musimy przyjąć to do wiadomości - Kolczatka istnieje. Poprzez rozbicie areny, uprowadzanie trybutów, zastrzelenie Melanie Coin oraz zamach na Almę Coin, zapracowali sobie na okrzyknięcie jej niebezpieczną, zagrażającą bezpieczeństwu stolicy.
Bystre, brązowe oczy zdawały się wciąż przenikliwie świdrować wypukłe szkiełko kamery.
- Sytuację należy zmienić. Pierwsze rozporządzanie dotknie Kwartał Ochrony Ludności Cywilnej. Dzielnica ta minęła się znacznie z założonym celem - zamiast izolować, zagrzewała do buntu. Nagminnie przytrafiały się ucieczki lub obecność niepowołanych osób za murami. To skłoniło mnie do powołania Krajowego Rejestru Ewidencji Społeczeństwa, pozwalającego jasno określić przynależność mieszkańców Panem - nabrał powietrza, by móc kontynuować. - Getto, potocznie zwane KOLCem, zostanie zlikwidowane. Przez tysiące niepracujących w nim osób, gospodarka wisi na włosku. Musi się to zmienić. Oczywiście, nie jesteśmy w stanie zrobić tego z dnia na dzień. Odbędą się przesiedlenia ludności na tereny dystryktów, aby pomagali w zaludnieniu i obudowie zniszczonych obszarów.
Ręce, służące do drobnej gestykulacji powolnie opadły ku tułowiu.
- Informuję również, że z dniem pierwszego sierpnia bieżącego roku, panujący rząd zostaje rozwiązany. Głownie z powodów wcześniej wymienionych.
Kamera zmniejszyła kadr, stawiając na zbliżenie twarzy nowego prezydenta.
- Jestem pewien, że przed nami lepszy czas i… niech los sprzyja nam wszystkim. Tylko tym razem niech dzieje się to naprawdę. - Uśmiechnął się życzliwie, aby po zaledwie krótkiej chwili zejść z pola widzenia.
Ekrany, zapewne w odróżnieniu do ludzkich umysłów oraz ust w całym kraju, wygasły.


W kwestii wyjaśnienia: odwołanie Rządu dotyczy jedynie ścisłej grupy osób, rządzących krajem (głównie doradców), nie dotyczy dyrektorów i naczelników organizacji państwowych (jak więzienia, wojska, prasy). Ponadto, osoby z dawnego Rządu będą mogły ubiegać się o stanowiska, kiedy zostanie powołany nowy.

Struktura Rządu, skrócona Karta Postaci prezydenta, opis Krajowego Rejestru Ewidencji Społeczeństwa, sytuacji w Kwartale, warunków wywózek, obecnej sytuacji oraz wydarzeń, pojawią się w formie tematów po przeskoku, ale jeśli macie jakieś pytania, nie wahajcie się ich zadać. :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t2487-elijah-bergstein#36264
http://panem.forumpl.net/t2513-pan-raz-zobaczony-w-technikolorze#36274
http://panem.forumpl.net/t2510-elijah-bergstein#36266
http://panem.forumpl.net/t2511-jeden-glebszy-z-elijah-bergstein-zaprasza-na-autorski-program#36269
http://panem.forumpl.net/t2512-elijah#36270
http://panem.forumpl.net/t2576-elitarne-mieszkanie-elijaha
Wiek : 38 lat
Zawód : prezenter i gwiazdka telewizji
Przy sobie : telefon, papierosy, zapalniczka
Znaki szczególne : wiecznie rozszerzone źrenice, kultowe okulary na nosie, papieros w ustach

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Sro Sty 07, 2015 6:26 pm

Fragment wieczornego programu, przedostatni tydzień września. Studio wygląda bardziej profesjonalnie: zniknęła czerwona kurtyna, stanowiąca tło każdej transmisji, a wygodny fotel i kanapę zastąpiły futurystyczne krzesła, ustawione za wysokim blatem. Wypisz-wymaluj design wieczornego programu informacyjnego, chociaż na ekranach nie widnieją kolorowe sondaże. Zastąpiły je krzepiące serce obrazki spokojnego miasta i uśmiechnięte twarze nowych ministrów i urzędników, zrobione w wyjątkowo domowych okolicznościach. Nawet pojawiająca się co jakiś czas sylwetka prezydenta prezentuje się niezwykle sympatycznie, chociaż nie jowialnie. Złoty umiar, nieco podrasowany przez grafików, przekształcających wyraz zdegustowania prezydenta w radosny uśmiech.

Odrobinę mniej szeroki od tego, jaki prezentuje Elijah Bergstein, żegnając swoich przedostatnich rozmówców. Kiedy studio opuszczają ekonomiści i socjologowie z kapitolińskiego uniwersytetu, prezenter ponownie zwraca się do widzów, poprawiając nieodłączne okulary.
- Gdybym nie widział tego na własne oczy, też nie uwierzyłbym w te opowieści o wspaniałym skoku gospodarczym naszego państwa – zaczął z lekkim rozbawieniem, chociaż z kompletną szczerością w piwnych oczach. – Ale chyba każdy z nas doświadcza tych zbawiennych zmian. Sklepowe półki znów uginają się pod ciężarem towarów, transporty z najdalszych dystryktów pojawiają się w Kapitolu regularnie...Widocznie pomysł z zaangażowaniem byłych mieszkańców Kwartału w budowanie nowego Panem sprawdza się w stu procentach. – kontynuował radośnie a tuż za jego głową pojawiały się zdjęcia z stacji kolejowej, gdzie gromada dobrze zbudowanych mężczyzn, przy akompaniamencie śmiechu i typowo samczych przepychanek, wsiadało do kolejnych, nowych wagonów. – Z korzyściami dla wszystkich, jak widać. Praca na świeżym powietrzu w pięknych okolicznościach przyrody, z dala od zniszczonego miasta lat dziecinnych…Żyć, nie umierać – podsumował Bergstein z rozbrajającym, rozumiejącym uśmiechem, dość znacząco wskazującym na niezwykłą chęć dołączenia do brygady domorosłych fanów ekologicznego trybu życia na rubieżach kraju. – A wszystko to dzięki rozsądnym reformom Adlera, prezydenta niezwykle skromnego i zajętego. Ciągle odmawia naszym zaproszeniom do studia, twierdząc, że woli robić niż bywać…chociaż myślę, że w końcu uda się go namówić. Kto jak kto, ale człowiek Dystryktów na pewno ma wiele ciekawych opowieści do zaserwowania spragnionym tajemnic obywatelom. I mnie, rzecz jasna – zakończył przy doskonale słyszalnym pomruku zadowolenia widzów w studiu, przeradzającym się w urywane oklaski, kiedy obok Bergsteina pojawili się ostatni tego dnia eksperci, nieco zdezorientowani zmienioną przestrzenią podestu i przesadną jowialnością Elijah, poklepującego ich po plecach.

Po zakończonym programie na ekranach telewizorów pojawia się czerwona, przykuwająca uwagę plansza z podobiznami osób poszukiwanych i alarmowym numerem telefonu. Zdjęcia widnieją przez kilka długich sekund, po czym powoli ciemnieją, ustępując miejsca kultowej reklamie perfum, sygnowanych nazwiskiem - i wspaniałym wizerunkiem - Finnicka Odaira.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t2487-elijah-bergstein#36264
http://panem.forumpl.net/t2513-pan-raz-zobaczony-w-technikolorze#36274
http://panem.forumpl.net/t2510-elijah-bergstein#36266
http://panem.forumpl.net/t2511-jeden-glebszy-z-elijah-bergstein-zaprasza-na-autorski-program#36269
http://panem.forumpl.net/t2512-elijah#36270
http://panem.forumpl.net/t2576-elitarne-mieszkanie-elijaha
Wiek : 38 lat
Zawód : prezenter i gwiazdka telewizji
Przy sobie : telefon, papierosy, zapalniczka
Znaki szczególne : wiecznie rozszerzone źrenice, kultowe okulary na nosie, papieros w ustach

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Nie Maj 17, 2015 4:27 pm



Tibalt Adler gościem w studiu Bergsteina!


Prezydent Panem, Opiekun Dystryktów, Czarodziej Gospodarki i Najbardziej Tajemnicza Postać Polityki. Z pewnością nie ma obywatela, który nie chciałby się dowiedzieć czegoś więcej o urzędującej głowie państwa. Do tej pory Adler unikał rozgłosu, rzadko kiedy pojawiając się na ekranach telewizorów, ale teraz zrobi wyjątek, pojawiając się w najpopularniejszym programie Elijah Bergsteina.

Co z tym Kapitolem? Jak wygląda Dwunastka i nowe życie przesiedlonych mieszkańców Kwartału? Czego nauczyła prezydenta ciężka praca w stoczni? Czy możemy czuć się bezpiecznie, kiedy brutalni terroryści atakują obrońców pokoju? Dlaczego nic nie wiadomo o losie poszukiwanych morderców i uciekinierów? W jakim stanie znajduje się Alma Coin? I...  jaki jest sekret niesamowitego uroku, którym dysponują wszyscy mężczyźni pochodzący z Czwórki? Tego wszystkiego z pewnością dowiemy się już w najbliższą środę, kiedy to Tibalt Adler pojawi się w telewizyjnym studiu, odpowiadając nie tylko na pytania dociekliwego Bergsteina, ale i Wasze. Podczas programu zostanie uruchomiona specjalna linia, pozwalająca na przesyłanie własnych problemów i zagadnień, z którymi na żywo zmierzy się prezydent Panem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t1247-postacie-prowadzone-przez-mg
Wiek : 55 lat
Zawód : prezydent Panem
Przy sobie : Mam sprawy całego Panem na głowie, Dystrykt Czwarty w sercu, a Almę Coin w głębokim poważaniu.
Znaki szczególne : nie jestem w śpiączce

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Sob Cze 13, 2015 10:38 am

Pełen energii wszedł do jasnego studia w akompaniamencie głośnych oklasków oraz staników rzuconych pod jego stopy. Skinął głową ku kamerom, wykrzywiając usta w zadowolonym uśmiechu. Marynarka w kolorze atramentu zdawała się być idealnie skrojona do jego typu sylwetki, ukazując wyłącznie jej plusy, biała koszula z materiału wyglądającego na jeden z tych luksusowych, importowanych wyłącznie do maksymalnie trzech sklepów w Kapitolu wyglądała spektakularnie w obiektywie, nogawki spodni załamujące się wyłącznie w jednym miejscu nakazywały pomyśleć o starannym wykonaniu całego stroju oraz czarne, świeżopastowane buty wskazywały na szacunek do pewnego rodzaju klasyki.
Przywitał się z Bergsteinem, ściskając jego dłoń nieco mocniej niż zamierzał to zrobić. Spokojnie usiadł na kanapie, a na jego twarzy malowało się coś na kształt zadowolenia i błogiego spokoju, który w mediach osiągali nieliczni po setkach godzin spędzonych w obecności kamer, błysków fleszy. Wyglądał jakby się z tym urodził, a kilku operatorów czyhających na draby moment zawahania nie stanowili dla niego najmniejszego problemu.
- Zacznijmy może od czegoś najtrudniejszego i najpoważniejszego; od pytania, które nurtuje większość obywateli....czy istnieje obok pana prezydenta jakaś wspaniała Pierwsza Dama? A jeśli tak, czy będziemy mieli szansę ją poznać?
Należało przyznać, że spodziewał się pytania zahaczanego o takową tematykę. Wielokrotnie takowe pogłoski obijały mu się o uszy, jednak szczerze go to rozbawiło. Nie tłumiąc śmiechu, sformułował odpowiedź.
- Nie mówię tak, nie mówię również nie. Jest to strefa mojego życia, która nie ma najmniejszego wpływu na decyzje lub sytuację w kraju, więc pozostawię takową wiedzę wyłącznie sobie. Ale obiecuję, - zerknął wprost w obiektyw kamery numer pięć - jeżeli nadjedzie taka potrzeba - wszyscy dowiedzą się prawdy. - Skwitował to czarującym uśmiechem, ukazując białe, proste zęby. Ach ta polityka Tibalta Adlera!
- Przechodząc do poważniejszych kwestii. Wszystkich ciekawi los Almy Coin. Ostatnie informacje nie były zbyt optymistyczne, a potem komentarze dotyczące zdrowia byłej prezydent ucichły w ogóle. Dlaczego tak się stało? I w jakim stanie znajduje się teraz Alma Coin?
- Rządy pani Coin się skończyły, dlatego żadne informacje na jej temat nie zostają podawane mediom. Niemniej sądzę, iż mogę wystosować w tym momencie krótki raport dla wszystkich zainteresowanych sprawą - brzmiał poważnie, chociaż w głośnie wyczuwalna była nuta ironii. Bo przecież wszyscy, łącznie z nim mieli dość starszej pani, która wyłącznie obiecywała zmiany, prowadząc politykę innego terroru niż Snow. Choć może się mylił i istniały jeszcze ciepłe kółka poparcia byłej prezydent! - Alma Coin znajduje się w stanie śpiączki, a jej stan jest stabilny. To wszystko, co wiem na ten temat.
Użył umownego znaku, by przejść do kolejnego pytania. Nie z powodu jego przynależności do kanonu niewygodnych, po prostu wyczerpał temat. Zawsze sądził, że należało szanować przeszłość, natomiast nie rozwodzić się nad nią aż nadto.
-Już około połowa mieszkańców Kwartału zyskała szansę na nowe życie w pięknych okolicznościach przyrody Dwunastki. Jak wiedzie się obywatelom w tym pięknym Dystrykcie? I jaki wpływ ma ich ciężka praca na rozwój gospodarczy kraju?
- Pokładam ogromne nadzieje w ich lepszym samopoczuciu. Zniszczone budynki getta nie są dla nikogo przyjemne. Rząd zapewnia im pracę, która, jak już wielokrotnie wspomniałem, jest nieodłącznym elementem działań mających na celu podniesienie całego kraju na nogi. Polityka prowadzona przez ostatnie lata nie przeniosła niczego dobrego. Problem ten nie dotyczy wyłącznie mieszkańców Dystryktów, ale nas wszystkich - obywateli - zatrzymał się na moment, spoglądając na wypastowaną podłogę. - I wszyscy jako obywatele musimy działać, aby poprawić sytuację. Czekanie nigdy nie przyniosło nam nic dobrego.
Wysłuchał krótkiej zapowiedzi ze szczerym zainteresowaniem, gdyż wcześniej nie miał okazji obejrzeć tego materiału. Przeniósł wzrok ku ekranowi, gdzie rozpoczęła się emisja krótkiego filmu odnoszącego się do pierwszych wywózek, przebiegających beż najmniejszych problemów, wyglądu dystryktów, planowanych zmian, początkach prac. Na sam koniec wyświetlił się prosty napis, głoszący jeszcze prostszą treść „PANEM JEST WDZIĘCZNE”.
- Co stanie się z dzielnicami oddzielonymi murem, kiedy już wszyscy mieszkańcy Kwartału rozpoczną spokojne życie na łonie natury?
- W kwestii krótkiego sprostowania - nikt nie jest skazany w dyktryktach na walkę przeciwko siłom natury. Obudowa nigdy nie była szybkim, czy prostym procesem - cmoknął. - Co do samego terenu ogrodzonego murem trwają burzliwe dyskusje, pierwsze projekty spływają mojego biura. Przyznam, że najbliższe mojej osobie są właśnie te związane z włączeniem części do użytku dla stolicy. Odbudowa? Być może. Nie chcę wybiegać aż nadto w przyszłość, gdyż sprawą priorytetową jest poprawa sytuacji gospodarczej - skwitował, spoglądając na kobietę w pierwszym rzędzie. Prawdopodobnie widział ją już wcześniej, aczkolwiek nie potrafił sobie przypomnieć gdzie lub kiedy miało to miejsce. Z zamyślenia wyrywały go dźwięki kolejnego pytania.
- Co pan sądzi o ostatniej bohaterskiej akcji Strażników Pokoju? Czy nasi mundurowi są gotowi do stawiania czoła brutalnym terrorystom?
- Bardzo cieszę się z przygotowania Strażników. Co do drugiej części - chyba potrafi pan samemu odpowiedzieć na to pytanie. Ostatnie działania nie wydarzyły się przypadkowo. Pokazały, że potrafimy, a nie tylko chcemy, sprzeciwić się działaniom, które stale wymierzone są w bezbronnych mieszkańców Kapitolu. W najbliższym czasie, optymistycznie prognozując, zakładam znacznie zmniejszenie się aktów terroryzmu.
- Co do Kolczatki...jakie informacje na jej temat posiadamy? W jaki sposób zwykły obywatel może pomóc w rozbiciu tej groźnej organizacji? I...co z poszukiwanymi, których twarze widzimy na każdym ekranie telewizora?
- Staramy przekazywać się informację na bieżąco - jak media są w stanie zauważyć - lekko kaszlnął. - Powołana została specjalna grupa, której dowódcą jest Avery Arrington. Jak się okazało odniosła już ona swoje pierwsze sukcesy. Między innymi, bardzo znaczący, schwytanie jednego z groźnych poszukiwanych Henry’egp Winstona. Nie zmienia to faktu, że nie zaprzestajemy poszukiwań, a każde potwierdzone informacje są dla nas cenne - każdy obywatel może je zgłosić na najbliższym posterunku Strażników Pokoju. - Dla rozluźnienia złożył lewą dłoń w pięść, następnie pozwalając palcom powrócić do naturalnej pozycji.
- Rządzi pan dość mocną ręką, nie uznając kompromisów. Wiele osób z wysokich stanowisk utraciło swoją pozycje...Czy zbliża się kolejna pora przetasowań wśród pana pomocników, czy obecna ekipa stanowi skład idealny?
- Żadnego składu nie można uznać za idealny. W tym momencie wszystko działa jak należy, jednak gdyby to się zmieniło, istnieje ogromna rzesza osób gotowych naprawdę poświęcać się Panem. Redukcja etatów na dowolnym szczeblu to nic trudnego… Drodzy pomocnicy, strzeżcie się. - Ostatnie zdanie wypowiedziane w żartach niosło nadzwyczaj krótkie podsumowanie poglądów pana prezydenta. Przecież jako najważniejsza osoba w państwie nie mógł pozwalać sobie na sentymenty lub zaniedbania.
- Jakie są pana najbliższe plany, dotyczące Kapitolu?
- Oczywiście dokończenie wywózek. Jednak z mojej inicjatywy zostanie zorganizowane wydarzenie ważne dla mnie nie tyle ze względów politycznych, co osobistych. Skierowane będzie do mieszkańców getta, informacje o nim podamy na dniach. Już teraz proszę wszystkich o zaangażowanie się, bo nikt z nas nie powinien zostać sam - lekko przekręcił się na sofie, wygładzając dłonią materiał śnieżnobiałej koszuli.
- Zbliża się zima. Czy miasto jest przygotowane na nagłe kaprysy natury, powodujące brak prądu, opóźnienia w dostawach żywności...?
- Pogoda to nad wyraz kapryśna współpracownica. Wszyscy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Nigdy nie możemy być stuprocentowo pewni przygotowania, niemniej robimy wszystko co w naszej mocy. Odpowiedni sztab ulepsza mechanizmy stosowane w stolicy od lat, więc wszyscy jej mieszkańcy nie muszą martwić się o ewentualne problemy. Raczej powinniśmy skupić się na wyborze idealnego płaszcza - nim udało mu się spostrzec już od dobrych kilku pytań wypowiedział się jakby znajdował się w restauracji z przyjaciółmi, dyskutując o wszystkim w oczekiwaniu na posiłek. Gdyby ktokolwiek nie był w stanie zrozumieć - tak na ludzi działali prawdziwi dziennikarze.
-Wszyscy chcielibyśmy poznać naszego prezydenta lepiej. Nie idźmy w stronę ocieplania wizerunku - tego z pewnością pan nie potrzebuje - ale czy mógłby pan zdradzić nam jakąś tajemnicę o sobie? Coś, co może wzbogacić obraz Tibalta Adlera o całkiem nowe odcienie?
- Skrywam mnóstwo sekretów - starał się brzmieć jak najbardziej poważnie. - Chyba nie wpłynę korzystnie na swój wizerunek, jeżeli opowiem państwu o zamordowaniu sąsiadki oraz przetrzymywaniu jej ciała w zamrażarce pod lodówką - melodyjny ton połączony z nierzeczywistą historią wprawił go w świetny, dowcipny nastrój. Wiedział, że czas antenowy uległ skróceniu do ostatnich kilku minut czystego wywiadu, jednakże mógłby rozmawiać Elijah naprawdę znacznie dłużej. - Ale pewnie nikogo to nie zainteresuje, więc przyznam się do czegoś, bez czego nie jestem sobie w stanie wyobrazić zwykłego dnia. Perfumy... Bez nich człowiek jest nagi. Co prawda mam w swoim domu sporą ilość buteleczek, ale posiadam kilka ulubionych. Te, które mam dziś na sobie ubóstwiam najbardziej. Zapach jest fenomenalny - może pan sprawdzić to sam - delikatnie uniósł niebieski materiał, zachęcając szanownego pana prezentera do krótkiego posmakowania charakterystycznej woni.

____________

Po aplauzie, który wybuchnął w studiu telewizyjnym po zakończeniu wywiadu, na ekranach jeszcze raz pokazano propagandowe filmiki, poruszające serca i umysły. Nie był to jednak koniec programu - na wszystkich widzów czekała niespodzianka. Uruchomiono specjalną linię telefoniczną, na którą każdy obywatel Panem może przesłać swoje pytanie, na które odpowie sam prezydent Tibalt Adler. Bez cenzury, bez ograniczeń, czysta komunikacja z najważniejszym człowiekiem w kraju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t2487-elijah-bergstein#36264
http://panem.forumpl.net/t2513-pan-raz-zobaczony-w-technikolorze#36274
http://panem.forumpl.net/t2510-elijah-bergstein#36266
http://panem.forumpl.net/t2511-jeden-glebszy-z-elijah-bergstein-zaprasza-na-autorski-program#36269
http://panem.forumpl.net/t2512-elijah#36270
http://panem.forumpl.net/t2576-elitarne-mieszkanie-elijaha
Wiek : 38 lat
Zawód : prezenter i gwiazdka telewizji
Przy sobie : telefon, papierosy, zapalniczka
Znaki szczególne : wiecznie rozszerzone źrenice, kultowe okulary na nosie, papieros w ustach

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Nie Lis 01, 2015 12:50 am

20 kwietnia równo o godzinie 19 w swojej codziennej odsłonie powraca na telewizory charakterystyczne tło serwisu informacyjnego. Zdjęcia dzisiejszego Kapitolu, Trzynastki i innych dystryktów przewijają się z tyłu ekranu, za  wysokim stolikiem oraz pojedynczym krzesłem. Tym razem Capitol’s Voice, przygotowując swój program postawił na kadry mieszane – zniszczone budynki, zgliszcza po wybuchu atomowym, sznur ludzi ciągnących w stronę wieżowców ale też nowoczesne Osiedle Nowego Początku czy przebudowane dzielnice Kapitolu. Widzowie jeszcze przez chwilę mogą podziwiać widoki z każdego zakątka Panem, bo zaraz potem na ekranach pojawia się prowadzący – Elijah Bergstein.

Ubrany w prosty, popielaty garnitur, z charakterystycznymi szkłami na nosie oraz przyklejonym, choć spełniającym swoje zadaniem uśmiechem pokrótce wita publiczność, na prawo i lewo rzucając krótkie, lecz intensywne spojrzenia. Dopiero potem obiektyw kamery oddala się, wychwytując w końcu całość studia – cztery pojedyncze, szklane stoliki z wyświetlającym się z przodu imieniem oraz nazwiskiem. Od lewej do prawej widnieją na nich nazwiska kandydatów: Sawyer Mendez, Valerie Angelini, Francis Hargrove oraz Frans Lyytikäinen. Miejsce dla prowadzącego zostało przygotowane nieco bardziej z przodu i po środku czwórki tak, aby nie posądzono go o faworyzowanie kogokolwiek.
- Jak mówi stare przysłowie: z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność. Stanowisko prezydenta Kapitolu to nie tylko ciepła posadka. Nasze miasto ostatnimi czasy zmaga się z wieloma problemami: migracje, polityka mieszkaniowa, problem ze zwrotem majątków mieszkańców Starego Kapitolu, ale też przebudowa i pomoc zniszczonym dystryktom. W obliczu natłoku zdarzeń wszyscy patrzymy dziś w przyszłość z nadzieją na poprawę sytuacji. Jednak kto poprowadzi w nią naszych obywateli? – uciął na moment i spojrzał na swoich gości, choć na żadnym jego wzrok nie zatrzymywał się na dłużej. Znów uśmiechnął się i kontynuował nieco bardziej swobodnym tonem. – Dzisiejsza debata ma na celu przede wszystkim przedstawienie publiczności sylwetek każdego z kandydatów tak, aby podczas wyborów nikt nie miał wątpliwości, co do nazwiska, na które powinien głosować. Zapytamy o założenia programu wyborczego, o planowane działania w celu zażegnania problemów, ale również o dalszą współpracę z dystryktami i wewnętrzne sprawy miasta. Każdy z uczestników ma dwie minuty na odpowiedzenie na dane pytanie. Ewentualne dyskusje będą miały miejsce, gdy wszyscy wypowiedzą się w danej dziedzinie – wyjaśnił, opierając lekko dłonie o przygotowane dla siebie miejsce. Spojrzał na kartkę leżącą przed nim, jednak zanim oficjalnie rozpoczął debatę, zapytał jeszcze o gotowość kandydatów. Gdy została ona potwierdzona, mógł kontynuować.
- Pierwsze pytanie brzmi: uchodźcy z Dystryktów przybywają do Kapitolu, otrzymują znaczne wsparcie socjalne oraz mieszkania na nowym osiedlu. Czy taki stan rzeczy powinien się utrzymać? Prognozy specjalistów wietrzą przeludnienie stolicy. Jaka jest Twoja recepta na rozwiązanie problemu?

Każde pytanie i odpowiedź będzie pojawiać się w innym poście. Od tej pory macie 72 h na odpis. Kolejność na ten moment jest dowolna, ale gdy już ustali się kolejka, trzymajcie się jej do końca. Jeśli nie dacie rady odpisać w terminie, dajcie znać w pw na konto Elijaha, a wtedy Wasza odpowiedź z wysłanych pytań, pomimo braku postu, zostanie uwzględniona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1955-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t3422-relacje-fransa
http://panem.forumpl.net/t1264-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t853-frans-violator
http://panem.forumpl.net/f68-violator
Wiek : 34
Zawód : właściciel VIolatora, sutener
Przy sobie : Dowód, faje, zapalniczka, zezwolenie na broń, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, zdobiony sztylet, latarka, scyzoryk, gaz pieprzowy
Znaki szczególne : Niewyspana, zmęczona morda, która chce ci wpierdolić

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Nie Lis 01, 2015 7:16 pm

Był zdeterminowany do tego, żeby na chwilę stać się osobą bardziej przyjazną niż wymagającą dla widzów i wszystkich osób. Nie łudził się tym, że może wygrać. Wiele osób znało go i uważało za osobę niegodną urzędu Prezydenta, więc zapewne jego występ w niniejszej debacie uważano za żart w złym guście. Mimo tego, chciał spróbować swoich sił by przemówić przynajmniej części całej społeczności Panem do rozsądku. Czy mu się to uda czy nie… nie obchodziło go. Ważne, żeby jego głos został rozpowszechniony, choćby i w żartach.

Nie można też powiedzieć, że Frans się nie denerwował… on po prostu umiał radzić sobie ze stresem. Serducho waliło mu w piersi jak opętane, a on starał się zachować powagę na twarzy, kiedy całe to spotkanie poszło w medialny eter. Wysłuchał całego długiego monologu Prowadzącego, który w jego opinii dłużył się niewyobrażalnie. Kiedy ten skończył, Frans rozejrzał się po kandydatach, zaczekał chwilę by mieć pewność, że nikt nie chce zacząć i odezwał się jako pierwszy:

Serdecznie dziękuję Państwu za zaproszenie do studia – tu uśmiechnął się ładnie w stronę Prowadzącego. Przed sobą, na pulpicie miał w punktach wypisane najważniejsze zagadnienia, które chciał poruszyć w trakcie swoich nadchodzących wypowiedzi. Odetchnął głęboko… – Szanowni wyborcy, Panie redaktorze, Panie oraz Panowie… – skinął głową kolejno do pani Angelini oraz do panów Mendez i Hargrove. Ucichł następnie na dwie-trzy sekundy, by po nich kontynuować tonem przepełnionym pewnością siebie i energii, jakby podświadomie chciał zmusić wszystkich do słuchania: – …Sytuacja napływających uchodźców z Dystryktów jest problemem wymagającym interwencji rządu już teraz! Myślę, że każdy się z tym zgodzi – spojrzał pobieżnie po wszystkich twarzach znajdujących się w studiu. – Każdy z Nas wie też, jakie zdarzenie stało się „prowodyrem” do zaistnienia tej sytuacji. Prognozy, o których powiedział Pan Redaktor niedługo staną się faktem. Oczywiście, jeżeli nikt z tym nic nie zrobi! – momentalnie rozłożył dłonie, jakby chciał podkreślić ten właśnie moment swojej wypowiedzi, a dokładniej ostatnie słowa. – Kapitol nie zdoła rozbudować się w tak krótkim czasie, by zapewnić pracę każdemu nowemu mieszkańcowi. Przeznaczanie pieniędzy na tak zwaną pomoc socjalną jest ich marnotrawieniem. Prawdziwa pomoc w tej sytuacji to inwestycja w przedsiębiorstwa i ich rozwój na terenie całego kraju! – Niemalże zakrzyknął. Był jak nakręcony, gdyby mógł to rozciągnąłby ten temat tak, jak tylko to możliwe, ale wiedział, że jego wypowiedź była ograniczona przez czas. Po tych słowach zrobił więc krótką przerwę, w trakcie której złożył swoje dłonie i przymknął oczy. Musiał się uspokoić i szybko wyciszyć. W ciągu kilku sekund poczuł, że na nowo kontroluje swoje emocje. Kolejne zdania mówił już ze spokojem, choć wciąż dużo gestykulował, jak gdyby porywany był przez kłębiące się w nim emocje: – Uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłaby redukcja wojska do potrzebnego minimum. Zaoszczędzone z tego tytułu pieniądze należałoby przeznaczyć na odbudowę i budowę państwa! Potrzebujemy wzrostu gospodarczego! Nowe miejsca pracy na terytorium całego Panem zmniejszyłyby napływ ludności z Dystryktów do Kapitolu i przyczyniły się do zagospodarowania niewykorzystanych obszarów naszego kraju.

Spojrzał na zegar w studiu, który ukazywał ile sekund wypowiedzi mu pozostało, ledwo zdążył zmieścić się w czasie. Był z siebie jednak zadowolony, ale miał też nadzieję, że wypadł dobrze. Przy następnych wypowiedziach musi opanować swoją gestykulację. Oparł się jedną dłonią o pulpit, drugą założył na swoim biodrze. Był ciekaw wypowiedzi kolejnych kandydatów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
Wiek : 36 lat
Zawód : przyszły prezydent, kustosz w kapitolińskiej galerii sztuki
Przy sobie : paczka papierosów, laptop, motor

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Nie Lis 01, 2015 10:14 pm

Spokojny rytm bijącego serca odliczał minuty dzielące go od wyjścia na scenę. Spokojnym wzrokiem wodził dookoła, rozglądając się po przestrzeni za kulisami, ostatni raz wygładzając marynarkę i poprawiając zawiązany na szyi krawat. Był pewny siebie. Był zdeterminowany do tego, aby pokazać swoją prawdziwą twarz. Nie miał zamiaru udawać, nie chciał składać obietnic, których nie mógł dotrzymać, choć jednocześnie miał świadomość, że być może nie uda mu się tego uniknąć. Taka już była polityka. Wyuczony uśmiech przyklejony do twarzy, spojrzenie pary oczu zatrzymujące się na każdym z osobna aby choć trochę odczuł, że zależy mu na wyborcach i że naprawdę stoją po tej samej stronie. A, co najważniejsze, po jednej stronie.
Czasem wciąż zastanawiał się nad tym, co skłoniło go do podjęcia tej jednej decyzji. Chyba nie zastanawiał się nad nią za długo. Być może trzymał wtedy szklankę whisky i przeglądał gazetę, a jego wzrok padł na informację o zbliżających się wyborach. Szczerze mówiąc, nie pamiętał, ale nie to było najważniejsze. Zrobił ten krok, w końcu wyszedł z cienia i pozwolił, aby Kapitol znów o nim usłyszał. Miał nadzieję, że część ludzi, których poznał, których sympatię zyskał w przeszłości, wciąż o nim pamięta.
Nie był idealny i dobrze o tym wiedział. Jego program, jego pragnienia i marzenia dotyczące sposobu, w jaki zarządzałby miastem miały na pewno wiele luk. Wiele pustych, nieuzupełnionych, białych plam, które aż kłuły go w oczy za każdym razem, gdy odtwarzał w głowie wszystko, co przygotował. A właściwie przygotowali. Czy zaszedłby chociaż do tego miejsca gdyby nie panna Arrington? Czy samemu udałoby mu się wymyślić wszystko to, czym mógł dziś operować? Być może. A być może nie. Ciężko było zadecydować, jak potoczyłaby się jego kampania wyborcza gdyby nie jej jak najbardziej cenna pomoc. Może nie potoczyłaby się w ogóle.
O dziwo nie czuł strachu. Przez całe swoje życie doświadczył zbyt wiele stresujących sytuacji i publiczne wystąpienia zdecydowanie klasyfikowały się w hierarchii najniżej ze wszystkich. Był wdzięczny swojemu losowi za to, że zahartował jego organizm nie tylko pod względem biologicznym.
Wchodząc na scenę dobrze wiedział, że teraz nie było już odwrotu. Nie żeby zamierzał się wycofywać, chyba jeszcze nigdy w swoim życiu nie był tak pewny jak tego, iż chce tam być. Iż chce zrobić wszystko, aby wygrać. W jego głowie mogło kołatać miliony myśli. Czuł pojedyncze słowa przelatujące przez jego umysł, jednak żadna z nich nie zatrzymała się tam na dłużej, ponieważ tak naprawdę w tamtym momencie nie liczyło się nic poza celem, który widniał mu przed oczami tak jasno jak jeszcze nigdy dotąd. Panie i Panowie, kolejne Głodowe Igrzyska uważam za rozpoczęte zakołatało mu głowie, gdy zasiadał przy stoliku, zdążywszy wcześniej uścisnąć dłoń pozostałych kandydatów i omalże nie roześmiał się myśląc o tym, że to studio już za chwilę może zamienić się w swego rodzaju arenę. Z tą różnicą, że oni będą tam walczyć słowem, które stanowiło w tym momencie najpotężniejszą broń. Słowem i umysłem, pomysłowością i odpowiednim wglądem w sytuację oraz umysły obywateli. Mógł mieć jedynie nadzieję, że ma to wszystko.
Kiedy przyszła jego kolej uśmiechnął się lekko, z wyraźnym już rozluźnieniem, jakby ani przez chwilę nie zagościła w nim wątpliwość czy niepewność. Nie miał przed sobą kartki, nie miał notatek dotyczących kwestii, które chciał poruszyć i jedynym, z czego zamierzał korzystać, to własny umysł i pamięć, która nigdy jeszcze go nie zawiodła.
- Dobry wieczór państwu – zaczął spokojnym i przyjaznym głosem, w którym można było wyczuć zrównoważenie i pewność siebie. Nie był to jednak głos człowieka, który już wygrał, a jedynie osoby, która przekonana jest o swoim zdaniu i nie zamierza się go w żaden sposób wyprzeć – Nie da się ukryć, iż duży napływ nowej ludności może stanowić problem, aczkolwiek Kapitol przywita z otwartymi ramionami każdego, kto zapragnie doświadczyć życia w stolicy, jednakże na pewnych konkretnych warunkach – zrobił krótką przerwę, patrząc i starając się zauważyć ludzi, którzy oglądają go przed ekranami swoich telewizorów – Jak wszyscy dobrze wiemy napływ mieszkańców nie jest jedynym problemem, z którym boryka się Kapitol. Odbudowa zniszczeń wiąże się z ogromnym wkładem finansowym. Oczywiście, uchodźcy mogą liczyć na początkową pomoc ze strony Kapitolu, otrzymanie mieszkania oraz wsparcie socjalne, które pomoże im rozpocząć życie w nowym miejscu, jednak liczę na pewną rekompensatę. Każdy, kto przybędzie do miasta powinien jak najszybciej znaleźć miejsce pracy lub mieć już nabyte wykształcenie. Nie możemy pozwolić sobie na utrzymywanie biernych jednostek, które w żaden sposób nie przyczyniają się do rozwoju miasta. Proponowałbym także wprowadzenie rejestru, mającego za zadanie kontrolę zatrudnień wśród mieszkańców, aby następnie osoby niepracujące i żyjące tylko i wyłącznie na utrzymaniu miasta mogły zostać pociągnięte za to do odpowiedzialności – starał się mówić spokojnie, jednocześnie od czasu do czasu zerkając na zegar dobrze wiedząc, że ma tylko dwie minuty aby w całości przedstawić swoją odpowiedź - Oczywiście, tyczy się to także dawnych mieszkańców. Chodzi przede wszystkim o zapobiegnięcie przeludnieniu i jednoczesne dobre wykorzystanie osób zdolnych do pracy i pomocy w odbudowie stolicy– zakończył, poszerzając odrobinę uśmiech i kiwając głową na znak, iż nie ma już nic więcej do powiedzenia akurat w momencie, w którym wskazówka zegara wskazała upływ dwóch minut. Pierwsze pytanie miał już za sobą i jeśli wcześniej nie odczuwał presji związanej ze wszystkim, co się działo, teraz właśnie to do niego dotarło. Mimo wszystko utrzymywał wciąż ten sam, opanowany wyraz twarzy, uważnie przysłuchując się wypowiedziom reszty kandydatów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t2798-valerie-johanna-angelini#42848
http://panem.forumpl.net/t3074-it-s-the-beat-that-my-heart-skips-when-i-m-with-you#47605
http://panem.forumpl.net/t3075-valerie-j-angelini#47607
http://panem.forumpl.net/t3076-walka#47608
Wiek : 45
Zawód : minister zdrowia, dyrektor szpitala, właściciel firmy w D8
Przy sobie : drobna apteczka, morfalina, przepustka, telefon

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Pon Lis 02, 2015 9:53 pm

Tego pragnęłam, prawda? Uczucie, że to właśnie ta chwila, ten moment, w którym twoje serce przyspiesza, zaś na wargi wypełza ten wszystkim znany uśmiech poczciwej Valki, która cieszy się, że tu jest, że może przemówić do tego społeczeństwa, o którego zdrowie tak dzielnie walczy. Szczególnie teraz, gdy te przebrzydłe atomówki namieszały w wielu organizmach, zaś w szpitalu... Chaos. Jeden wielki chaos.
Światła reflektorów skierowane w moim kierunku, wzrok nerwowo i mimowolnie przeleciał po literach na kartce znajdującej się tuż przede mną. W głowie stanął mi obraz Helen, która tak bardzo starała się, bym wypadła dziś doskonale. Setki razy przeczytała moje odpowiedzi, nim stwierdziła, że nadają się do wręczenia w moje dłonie. Ciekawe...
Jak zwykle olśniewający, Elijah Bergstein rozpoczyna debatę, wita nas wszystkich i zadaje pytanie. Słucham odpowiedzi swoich konkurentów. Frans? Nie znam go. Jest w trakcie tych wyborów niczym zbędne odciski na szklance nieumiejętnej obsługi. Skrzywiam się i słucham odpowiedzi, która jest całkiem trafna. Sama inwestowałam w przedsiębiorstwo w Ósemce i zamierzałam inwestować w kolejne, póki wszelkich moich perełek i planów nie zmiotło powierzchni ziemi. Raz i porządnie.
Mam ochotę zagryźć wargę jak za młodu, ale powstrzymuję się i uśmiecham się dalej, przysłuchując odpowiedziom. Muszę przyznać, że Francis wygląda olśniewająco. Wolę jednak, gdy milczy. Wtedy jest mniej groźnym przeciwnikiem...
Przywitałam się ze słuchaczami i zaczęłam swoją paplaninę:
W tym momencie uchodźcy przyjmowani są po ludzku i taki stan rzeczy powinien się utrzymać – odzywam się, gdy nadchodzą moje dwie minuty. Mam wrażenie, że kamera skierowana jest w moją stronę, że świdruje moje oczy. Kocham to. Kocham olśniewać. – Pamiętajmy, że to ludzie, którzy stracili wszystko nie ze swojej winy, lecz z powodu błędów kogoś, kto powinien ponieść za to niewyobrażalne konsekwencje – tłumaczę, gestykulując w odpowiedni sposób. Podstawa to skraść serca tych wszystkich biedaków przed telewizorami. Głosujcie na mnie! Głosujcie!
Warto również dodać, że stolica nie jest zamknięta i ograniczona. Zarówno pod względem mentalnym, jak i również fizycznym, terenowym. Pozostają w niej nadal miejsca, gdzie można stworzyć nowe mieszkania, a ich budowanie będzie jednocześnie idealną okazją do zapewnienia kolejnych miejsc pracy – kontynuuje wielkodusznym tonem, jak gdybym pragnęła naprawić całe zło świata. Pragnęłam. Chciałam, by moje dzieci do mnie wróciły, by były wolne od powybuchowych chorób. Musiałam skłonić Valeriuska do badań.
Pamiętajmy jednakże o tym, że nikt nie może pozostać bierny wobec aktualnej sytuacji. Uchodźcy z Dystryktów nie mogą natomiast wyłącznie przyjmować oferowanej im pomocy. To transakcja wiązana. My, mieszkańcy Kapitolu, oferujemy im schronienie wraz z godziwymi warunkami życia, lecz oni sami również powinni przysłużyć się temu, by faktycznie przyniosło to oczekiwane skutki. Każdy empatyczny człowiek jest w stanie dołożyć swoją cegiełkę do wielkiej, silnej podstawy, na której powinno być wybudowane nowe Panem – państwo mocne w czynach, nie słowach i czczych deklaracjach. Tę moc budujemy my wszyscy! Razem! – Optymistycznie podniesiona prawa pięść w górę wystarczy? Jesteśmy siłą! Poradzimy sobie ze wszelkimi przeciwnościami losu! Czy wierzyłam w to, co mówiłam? Moim zdaniem, każdy pozostawał człowiekiem i myślał jedynie o sobie. Miło jednak się połudzić.


crazy in love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t1247-postacie-prowadzone-przez-mg
Wiek : 38
Zawód : kandydat na prezydenta Kapitolu, szef Biura ds. Krajowego Rejestru Ewidencji Społeczeństwa

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Wto Lis 03, 2015 9:05 pm

Korciło go, by na debacie wystąpić w swoim starym, wojskowym mundurze, pamiętającym jeszcze czasy służby w imię Trzynastki. Słyszał, jak szeptano za jego plecami, gdy przychodził tak ubrany do pracy, jednak wszystkie te głosy skutecznie ignorował. Na pewno dałby jasny sygnał i wyróżnił się na tle innych kandydatów, ale dziś liczyło się zdobycie poparcia - nie mógł więc pozwolić sobie na zbyt wielkie odstępstwo od normy, tym razem musiał się zmusić, by choć trochę obchodziło go zdanie innych ludzi. Zdecydował się więc na grafitowy garnitur, kolorem grając na sentymencie, a krawat w kolorze bordo miał za zadanie dodać strojowi wyrazistości.
Choć pierwsze wrażenie miało znaczenie, wygląd powinien być dziś sprawą drugorzędną, o ile w ogóle nie całkowicie nieistotną. Dziś miały liczyć się fakty, liczby statystyki i charyzma włożona w namiętnie wygłaszane obietnice oraz zapewnienia. Chciał porwać za sobą tłumy i z przesadną pewnością siebie wierzył, że tak właśnie będzie. Mieszkańcy Kapitolu mieli już niedługo poznać jego prawdziwe oblicze, jego poglądy i stanowiska, a rozsądniejsi z nich szybko powinni zapomnieć o reputacji Sawyera, jaka krążyła po stolicy, jeśli chcieli żyć w lepszym mieście.
Konkurencja nie stanowiła dla niego najmniejszego problemu - choć z kontrkandydatami przywitał się z należną im dozą szacunku, w myślach kpił już z każdego z nich, nie dając im w wyborach żadnych szans.
Pytanie prowadzącego było przewidywalne i przygotował się na nie już dawno temu, dlatego nie potrzebował kartek czy teleprompterów by wygłosić swoje zdanie. Zaczekał, aż wszyscy skończą i dopiero, gdy Valerie zamilkła i opuściła rękę, przejął od niej pałeczkę.
- Dobry wieczór państwu - przywitanie było jedną z niewielu grzeczności, na jakie miał sobie dziś pozwolić - W przeciwieństwie do poprzedników, nie będę mamił Was pustymi frazami, ubranymi w piękne słowa. Problem jest realny i tak też trzeba do niego podejść - zaczął od razu, z wzrokiem utkwionym w kamerze; czujny i surowy - Uchodźcy z Ósemki i Szóstki powinni móc liczyć na pomoc socjalną przez kilka pierwszych miesięcy pobytu tutaj, ale dlaczego przybysze z Siódemki czy Dwójki domagają się tego samego? Czy stracili swoje domy? Jeśli przybywają do stolicy w poszukiwaniu pracy i lepszego życia oznacza to, że świadomie podjęli tę decyzję i powinni ponieść jej wszelkie konsekwencje - przerwał na moment, stosowną pauzą wzmacniając wydźwięk swojego stanowiska - Nie może być mowy o nowych osiedlach socjalnych, kumuluje się w ten sposób margines społeczeństwa i niebawem możemy mieć do czynienia z prawdziwymi slumsami. Moja recepta na rozwiązanie problemu jest konkretna - brak podjęcia zatrudnienia po trzech miesiącach od przybycia do stolicy skutkuje powrotem do miejsca pochodzenia i przejście pod opiekę Dystryktu. Kapitol nie może sam walczyć z tym problemem, potrzebna jest stanowcza reakcja na szczeblach rządowych. Jako prezydent miasta dopilnuję, by tak się stało - zakończył swoje przemówienie, kiwnął głową i zerknął na panią Minister, która po części odpowiadała za cały ten bałagan, który rozgrywał się teraz w stolicy. Jednak na pokazywanie ludzi palcami przyjdzie jeszcze czas pod koniec tej debaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
http://panem.forumpl.net/t2487-elijah-bergstein#36264
http://panem.forumpl.net/t2513-pan-raz-zobaczony-w-technikolorze#36274
http://panem.forumpl.net/t2510-elijah-bergstein#36266
http://panem.forumpl.net/t2511-jeden-glebszy-z-elijah-bergstein-zaprasza-na-autorski-program#36269
http://panem.forumpl.net/t2512-elijah#36270
http://panem.forumpl.net/t2576-elitarne-mieszkanie-elijaha
Wiek : 38 lat
Zawód : prezenter i gwiazdka telewizji
Przy sobie : telefon, papierosy, zapalniczka
Znaki szczególne : wiecznie rozszerzone źrenice, kultowe okulary na nosie, papieros w ustach

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Pią Lis 06, 2015 11:36 am

Pełen zainteresowania uśmiech gościł na twarzy Eljaha, który w ciszy wysłuchiwał odpowiedzi kandydatów, wpatrywał się on w kolejnych to wypowiadających się, co jakiś czas przenoszą również wzrok w kierunku kamer, by pokiwać z namysłem głową jakby w odpowiedzi na wyłapane słowo, nie odezwał się jednak ani razu do czasu, kiedy to głos Sawyera Mendeza nie ucichł, miny pozostałych gości nie wskazywały na chęć dalszego wypowiadania się, zaś publiczność nie przerywała już ciszy oklaskami.
- Dziękuję bardzo - odpowiedział rezolutnie, gdy uznał iż nastała pora by ponownie zabrał głos. - Zaprezentowane opinie zapewne pozwoliły już naszej publiczności, a także osobą zajmującym miejsca przed telewizorami, wyrobić sobie pierwsze zdanie o kandydatach. Jednakże pośpiech w osądach nie jest wskazany, bo oto i nadchodzi czas na kolejne pytanie. - Mężczyzna na chwilę ponownie zamilkł, powiódł wzrokiem po zgromadzonych, by następnie uśmiechnąć się szeroko, rzucić krótkie spojrzenie na leżącą przed nim kartę  i odezwać się pewnym siebie głosem: - Zatem, drodzy Panowie, Szanowna Pani: Czy Kapitol w dalszym ciągu powinien wspierać odbudowę zniszczonych Dystryktów, a może to całe państwo powinno zmobilizować się do pomocy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1955-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t3422-relacje-fransa
http://panem.forumpl.net/t1264-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t853-frans-violator
http://panem.forumpl.net/f68-violator
Wiek : 34
Zawód : właściciel VIolatora, sutener
Przy sobie : Dowód, faje, zapalniczka, zezwolenie na broń, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, zdobiony sztylet, latarka, scyzoryk, gaz pieprzowy
Znaki szczególne : Niewyspana, zmęczona morda, która chce ci wpierdolić

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Pią Lis 06, 2015 8:15 pm

Najbardziej interesowały go oczywiście odpowiedzi pozostały kandydatów, dlatego że nie chciał pozostać bierny w nadchodzącej dyskusji, która miała nastąpić po odpowiedzeniu na wszystkie pytania. Może i jego blada cera budziła zastrzeżenia, może i był nieco wychudzony, no i miał wyraźnie podkrążone oczy… był to jednak efekt przebywania w getcie zwanym wcześniej „Kwartałem Obrony Ludności Cywilnej”, a obecnie „Dzielnicą Wschodnią”. Poprzez swój wygląd chciał podkreślić, że jest osobą godną zaufania, która dużo przeszła. Chciał to podkreślić dodatkowymi atrybutami: marynarką i kamizelką koloru morskiego, białą koszulą w gęsto rozmieszczone czarne paski. Brakowało mu krawatu, ale te były zbyt sztywne, drażniły go. Jednak, sumując to wszystko chodziło o to, żeby w programie Pana Bergsteina zaprezentować się jako kandydat, który wygląda na wyluzowanego, jako kandydat, który pomimo zmęczenia i życiowych trudności wypisanych na twarzy jest człowiekiem merytorycznym, nie skupiającym się na „ja” a na „my”, na konkretach, na finansach. Wiedział, że bez względu na to kto jakie miał poglądy, wszystko i tak skupiało się na pieniądzu.  Ludzie chcą wiedzieć jedno – co z budżetem, finansami, ile zyskają dzięki takiej a nie innej polityce. Pytania, które pojawiały się na debacie miały rozgrzać atmosferę i sprawić, żeby widzowie nie byli znudzeni. Dlatego chciał też zaserwować drogiemu ludowi i rozrywkę, na której przecież znał się jak mało kto, ale i na potężnej dawce rozsądku.

Każdy wypowiadał się na temat uchodźców i pomocy socjalnej. Frans natomiast czaił się z małym ołówkiem, który to przemycił do studia. Notował niektóre kwestie jego kontrkandydatów na swojej kartce z najważniejszymi punktami, które chciał podnieść w kolejnych wypowiedziach. Wyglądało to tak, jakby Frans nie znajdował się na debacie a na jakimś uniwersytecie lub jak gdyby przyszedł tu by nie zdobywać serc wyborców, a po to, żeby zrobić im pranie mózgów. Niektórzy mogli powiedzieć, że się nie przygotował, niektórzy mogli uważać to za komiczne… ale on wychodził z założenia, że wszystko to, co jest użyteczne jest warte chwilowego śmiechu innych, a następnie ich zdziwienia. Chciał też przy dyskusji posiadać zapisane fragmenty usłyszanych wypowiedzi. Zawsze to jakaś linia obrony, a cytaty zawsze brzmią bardziej rozsądnie niż próba przywołania sobie czegokolwiek z pamięci, tym bardziej na wizji. Dlatego bezwstydnie notował, na wizji, nie przejmując się nikim.

Po wypowiedzi Pana Mendez skończył pisać. Spojrzał na swoją kartkę, uśmiechnął się delikatnie, zatarł ręce. Żaden z nich prawdopodobnie nie przeczuwał, że człowiek, którego w ogóle nie znali i którego prawdopodobnie lekceważyli może trochę namieszać. Czuł, że dyskusja po debacie będzie co najmniej bardzo emocjonalna. Czas więc podnieść ciśnienie niektórym zebranym tutaj osobom. Stopniowo. W końcu… telewizja potrzebuje jakiegoś „show”, prawda?

Do odbudowy Panem powinni w pierwszej kolejności przyczynić się wszyscy Ci, którzy doprowadzili do takiego stanu, w którym musimy w ogóle mówić o odbudowie. Mam tu na myśli dotychczasowych Prezydentów, Rządy, Rady i Przedstawicielstwa, które powstawały za ich „kadencji”… de facto dyktatur. Także żołnierzy i Strażników Pokoju – Po tych słowach odruchowo zwrócił swoją głowę w stronę Pana Mendeza i Pani Angelini. – Dlaczego ludzie nieodpowiadający za tę sytuację mają łożyć pieniądze na coś, czego nie zrobili? Jednakże, pomimo takiej opinii, twierdzę że następny Prezydent, bez względu na to kto nim zostanie, powinien starać się o polepszenie stanu życia w Naszym kraju. Tak jak mówiłem, trzeba zredukować wojsko do potrzebnego minimum, a zaoszczędzone z czasem pieniądze należałoby przeznaczyć w odbudowę Panem. Druga sprawa to zmniejszenie podatków, które nie pozwalają na rozbudowę przedsiębiorstw, bez których państwo nie ma dochodów, a bez dochodów nie ma mowy o odbudowie czegokolwiek.

Brzmiał trochę radykalnie, ale chodziło o zagranie na nosie wszystkim, którzy cisnęli go przez czas istnienia KOLC-a właśnie na podatkach, o to, żeby chociażby zagrać na części ludności Panem, że o to, kilku kandydatów za niedługo będzie próbować mówić o pomocy za coś, do czego dopuścili jako reprezentacja narodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
Wiek : 36 lat
Zawód : przyszły prezydent, kustosz w kapitolińskiej galerii sztuki
Przy sobie : paczka papierosów, laptop, motor

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   Pią Lis 06, 2015 10:16 pm

Było coś hipnotyzującego w byciu na tej scenie. W obserwowaniu tych wszystkich ludzi, wpatrujących się w oblicze ich czwórki, kształtujących swoje opinie i zastanawiających się nad tym, przy czyim nazwisku już wkrótce mają postawić krzyżyk.
Chciał zdobyć głosy ich wszystkich. Chciał być człowiekiem, któremu każdy mógłby zaufać. Wyciągał rękę w ich stronę i być może korzystał z tego, co wcześniej zaplanował dla niego los, ze wszystkich niespodzianek, które postawił na jego drodze, ale przecież o to właśnie chodziło. O umiejętne wykorzystanie wszystkich kart, które posiadał, o rozegranie całej tej gry raz a dobrze. Oczywiście wiedział, że nie może mieć wszystkiego. Życie wielokrotnie pokazało mu, że nie zdobędzie niczego od tak, bez ciężkiej pracy i dużych pokładów energii, które musi włożyć, aby osiągnąć swój cel. Wiedział to i był nauczony cierpliwości, potrafił czekać i ze spokojem obserwować rozwój wydarzeń. Spokojnym wzrokiem wodził po publiczności, zatrzymując się na co niektórych twarzach, przyglądając się ich wyrazowi, jak zmieniają się pod wpływem kolejnych słów pozostałych kandydatów. Nie był psychologiem, oczywiście że nie, na ludzkich emocjach znał się zapewne tak samo dobrze jak na medycynie, a jednak było to fascynujące. Wszyscy ci widzowie, tak bardzo różniący się od siebie, postawieni zostaną wkrótce przed poważnym wyborem. Może nie wpłynie on na ich życia, a może wręcz przeciwnie. W ich dłoniach będzie spoczywać decyzja odnośnie tego, kto ma zostać prezydentem, głową miasta.
Zaczął poważnie zastanawiać się nad dokonanym wyborem. Właśnie teraz, kiedy tak naprawdę nie wypadało mu się wycofać, począł rozmyślać dlaczego właściwie tam jest. Jak to się stało, że jego nazwisko pojawiło się na liście kandydatów? Patrząc na wszystko, co wydarzyło się w ostatnich latach miał wrażenie, że coraz mniej zależy mu na polityce, a coraz bardziej na ucieczce ze swojego życia, wyrwaniu się z domu, w którym nie słychać nic poza ciągłym echem naprzemiennych krzyków, poza tłuczonym szkłem i jego pięścią uderzającą w ścianę. Nie chodziło o to, że miał dość jej. Miał dość tego, że nie potrafili się dłużej dogadać, że przez cały ten czas, kiedy go nie było, coś się zmieniło, a kiedy wrócił, udając, że nie minęły miesiące od ich ostatniego spotkania, gdy próbował na powrót wcielić się w rolę kochającego męża, coś musiało zawieść. Pojawienie się dziecka miało to wszystko naprawić, a tak naprawdę popchnęło ich głębiej w otchłań, z której z tak wielką desperacją próbowali się wyrwać.
Dobrze wiedział, że nie był to najlepszy moment na rozmyślanie o własnych problemach małżeńskich, jednak nie mógł powstrzymać napływu myśli, które kotłowały się w jego głowie. Każda akcja wywołuje reakcję. Jedna myśl pociągnęła za sobą falę kolejnych, tworząc ciąg przyczynowo-skutkowy i chwytając go w swoje sidła w momencie, w którym powinien skupić się na czymś innym. Chciał wygrać, ale nie dlatego, żeby uciekać. Choć wciąż miał w pamięci noce, które spędzał w pracy, leżąc na kanapie we własnym biurze, patrząc się w ciemny sufit nad swoją głową i myśląc o tym, jak bardzo niespokojna jest noc, w której nie słyszy jej oddechu, delikatnego wibrowania powietrza, gdy wydychała je ze swoich ust, śpiąc tak spokojnie jak nigdy wcześniej, nie miał zamiaru chować się za biurkiem, zasłaniać wyuczonym uśmiechem. Zastanawiało go, czy teraz go ogląda, na kanapie w ich wielkim, luksusowym salonie, z lampką wina w dłoni i tym swoim spojrzeniem, przed którym nie potrafił uciec. Przed którym nie chciał uciekać.
Jakimś cudem wciąż potrafił utrzymać swoje myśli na powierzchni, nie dając im zatonąć, jednocześnie ciągnąc go ze sobą. Słuchał słów Angelini i Mendeza, aby następnie wyłapać kolejne pytanie zadane przez prowadzącego i nie pozwolić zbić się z tropu. To byłby błąd, jeden z większych, które mógł popełnić. Pokazać, że nie przykłada wagi, nie skupia się na obecnej chwili. Kolejny istotny aspekt, który musieli poruszyć, aby nakreślić ich poglądy, aby dać możliwość społeczeństwu do podjęcia odpowiedniej decyzji. Pierwszy, jak i w poprzednim wypadku, odezwał się Lyytikäinen i choć Francis naprawdę starał się nie oceniać innych zbyt pochopnie, kiedy pierwszy raz na niego spojrzał musiał przyznać, że zastanawiało go, dlaczego kandyduje. Nigdy o nim nie słyszał i szczerze wątpił, żeby z polityką miał wspólnego coś więcej poza czytaniem gazet i śledzeniem bieżących informacji. I choć jego poprzednia, jak i obecna wypowiedź, zdawała się mieć sens, mężczyzna wciąż nie potrafił odeprzeć od siebie dziwnego uczucia zdziwienia. Nie pogardy, nawet nie chęci wyśmiania tego mężczyzny. Kimkolwiek był, miał takie samo prawo znajdować się w tym miejscu jak i on i, zapewne podobnie jak Hargrove, również miał swoje powody.
Kiedy przyszła jego kolej, odchrząknął krótko, chcąc mieć pewność, iż jego głos zabrzmi wyraźnie i zdecydowanie. W końcu był pewien swojego planu, swoich przekonań. Nic z tego, co mówił, nie zostało stworzone tylko na potrzeby kampanii, dla pozyskania głosów ludzi i zdobycia uznania. Nic.
- Nie da się ukryć, iż od wielu pokoleń to Kapitol był sercem Panem. Stolica całego państwa i władza skupiona właśnie w tym miejscu nadawała mu rangę najważniejszego narządu w całym organizmie. Dlatego oczywiście, iż uważam, że Kapitol powinien zaangażować się w odbudowę zniszczonych miejsc. Jednak nie może zrobić tego sam, bez wzajemnej współpracy ani Kapitol ani dystrykty nie będą mogły funkcjonować poprawnie. On sam przeszedł przez naprawdę wyczerpujący okres, nie można zaprzeczyć, iż stolica Panem właśnie w tym momencie przechodzi przez swego rodzaju kryzys. Dlatego sądzę, iż oprócz Kapitolu pomocną dłoń powinny wyciągnąć także dystrykty, każdy mieszkaniec, aby wspólnie móc połączyć siły i odbudować na nowo silną, potężną i dobrze funkcjonującą jednostkę, której nie będziemy musieli się wstydzić. Potrzeba naprawdę dużego wkładu, cierpliwości oraz zaangażowania, cały proces nie będzie łatwy i szybki, jednak głęboko wierzę, że to wszystko jest możliwe do osiągnięcia i już wkrótce możemy być tego świadkami. Dziękuję – zakończył, splatając dłonie na blacie i opierając się w fotelu, a na jego usta wślizgnął się delikatny uśmiech. Kolejne pytanie za nim i chyba powoli naprawdę zaczynał wczuwać się w swoją rolę. Jeszcze trochę i możliwe że naprawdę to polubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Komunikaty telewizyjne   

Powrót do góry Go down
 

Komunikaty telewizyjne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Komunikacja :: Media-