IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Odbudowany most

 

 Odbudowany most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Odbudowany most   Pią Paź 09, 2015 10:54 am





Po wybuchu i całkowitym zniszczeniu mostu nad Moon River, władze zdecydowały nie oddawać go ponownie do użytku samochodów. Zamiast odnowić stalową, nowoczesną konstrukcję, zbudowano coś w stylu drewnianej kładki, co prawda wciąż łączącej dwa brzegi, ale przeznaczonej tylko dla pieszych. Wzdłuż traktu znajdują się wkomponowane w most ławki i kosze z kwiatami, a na samym środku stoi ogromna tablica pamiątkowa, zawierająca nazwiska i zdjęcia ofiar katastrofy oraz nieżyjących trybutów 75. Głodowych Igrzysk. Konstrukcję oświetla sto sześćdziesiąt osiem żaróweczek, symbolizujących sto czterdzieści osiem poległych w zamachu, oraz dwudziestu zawodników krwawego turnieju.


Pamiętacie jak kiedyś wyglądał most?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Odbudowany most   Czw Paź 15, 2015 9:43 pm

| kwietniowy start
outfit


Nogi same poniosły ją na kładkę, choć gdy zorientowała się, gdzie tak naprawdę się znajduje, nazwała to głupim sentymentem i gotowa była powędrować dalej jak najszybciej. Zamaszystym krokiem mijała kolejnych przechodniów oraz służby miejskie, wieszające na rampie kosze z kwiatami, oznakę nadchodzącej wiosny. Niepotrzebnie podniosła wzrok na te zielska (które nawet nie umywały się do róż z ogrodu jej dziadka!), bo gdy tylko jej spojrzenie oderwało się od kolorowych płatków, spoczęło na tablicy upamiętniającej, znajdującej się na środku odbudowanego mostu. A obok niej panna Snow nie mogła przejść obojętnie.
Każdemu z tych dzieciaków spoglądała w oczy, gdy jeszcze żyli, a dwóch sama tego życia pozbawiła. Jedna z twarzy była tak boleśnie znajoma, że Cordelia chciała odwrócić głowę, ale masochistyczna część natury kazała jej patrzeć na uśmiechniętą twarz Artura, swojego jedynego przyjaciela, który boleśnie zapłacił za tę znajomość.
Dlaczego nie ma tu twarzy Daisy?
Chociaż pannie Daignault należałby się raczej pomnik, oczywiście ze szczerego złota. Powinna zostać upamiętniona, jej nazwisko powinno przetrwać teraz i już na zawsze w tym mieście, które sobie ukochała. Jednak tak nie było, ona i pozostali trybuci 76. Igrzysk zostali sprowadzeni do rangi niedogodności, a o tragedii na ostatniej arenie jakby zapomniało. Ale Cordelia Snow pamiętała i nie zamierzała puszczać płazem tej zniewagi.
Odeszła parę kroków od tablicy, nie chcąc zostać rozpoznaną – ktoś na pewno odczytałby jej obecność tutaj jako słabość, lawina plotek ruszyłaby z niebywałą prędkością, pędząc i tratując po drodze opinię niewzruszonej królowej śniegu, jaką wypracowała sobie blondynka. O nie, nikt nie mógł jej zobaczyć, ale sama nie wybierała się jeszcze do domu.
Przysiadła na jednej z ławek, wyciągnęła z kieszeni telefon i szybko weszła do galerii, z której wybrała zdjęcia z kuzynką i zaczęła je przeglądać. Uśmiechnęła się pod nosem na widok szeregu min Daisy – zabawnych, poważnych, uroczo oburzonych… nie powinna móc ich oglądać tylko na zdjęciu, ale nie mogła cofnąć czasu, nawet gdyby przymarzła do ławki i spędziła wieczność na moście, który przynosił same kontrowersyjne wspomnienia.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1914-catrice-tudor
http://panem.forumpl.net/t741-catrice
http://panem.forumpl.net/t1285-catrice-tudor
http://panem.forumpl.net/t1231-you-saw-her-walking-over-poison-ivy-leaves
http://panem.forumpl.net/t740-catrice
http://panem.forumpl.net/t3453-kwatera-catrice-tudor#55562
Wiek : 20
Zawód : Strażnik Pokoju [dawniej morderca]
Przy sobie : Mundur, kamizelka kuloodporna, krótkofalówka, telefon komórkowy. Broń palna, dwa magazynki, paralizator,
Znaki szczególne : BIały mundur, długie włosy, słodki uśmiech, zawiązany czarny męski krawat na prawym nadgarstku
Obrażenia : -

PisanieTemat: Re: Odbudowany most   Pią Paź 16, 2015 4:27 pm

Hello, April!
outfit standardowy - mundur Strażnika Pokoju

Pobyt w getcie nie należał do najlepszych momentów życia Catrice, niemniej jednak można byłoby uznać go za niezwykle ciekawą sytuację. W następstwie zabicia Laroussse odzyskała wolność, jak i możliwość swobodnego przemierzania dzielnic miasta – z tą różnicą, że tym razem mogła swobodnie nosić broń. Mundur Strażnika Pokoju był tym, o czym marzyła kiedyś w dzieciństwie, nim jeszcze zabrali ją do Kapitolu i nauczyli mordować. Snute przez chwile w dziecięcych latach marzenia szybko ustąpiły miejsca zabawie w igraniu ze śmiercią, jak niekiedy w myślach nazywała swój dawny fach.
Teraz jednak, dzień po dniu patrolując miasto, Catrice nie tęskniła za zabijaniem; cieszyła się wiosną, która w końcu nadeszła, i faktem, że pomiędzy styczniem a kwietniem udało jej się zdobyć zaufanie innych Strażników. Już nie wychodzili ze stołówki, gdy wpadała coś przekąsić, nie opuszczali strzelnicy, kiedy przychodziła ćwiczyć. Z początku nieufni żołnierze wkrótce zdołali pokonać swoją niechęć do dwudziestolatki i zaczęli traktować ją jako równą sobie – kolejną osobę, noszącą biały mundur, symbol wierności państwu. Wspólne treningi, poranne musztry, niekiedy piwo w jednym z pubów, to wszystko stało się dla Cat prawdziwą rutyną, czymś, co zacieśniało jej więzi z innymi ludźmi.
Tego dnia wraz z innym Strażnikiem mieli za zadanie obejść obszar przyległy do Moon River wraz z mostem, po którym spacerowali ludzie. Dwójka Strażników obeszła wpierw prawy brzeg, wypatrując wszelkich niedociągnięć i czegokolwiek, co mogłoby być podejrzane; kilkakrotnie grzecznie poprosili o dokumenty, legitymując obywateli miasta i dziękując skinieniami za współpracę. Po przejściu przez most mieli obowiązek sprawdzić lewy brzeg, po czym zdać raport w koszarach odnośnie tego, co spostrzegli. Zwykła, urocza, rutynowa praca.
Szli przez most spokojnym, równym krokiem; para żołnierzy na służbie, których obecność nie była dla obywateli niczym niepożądanym; przywykli do obecności Strażników w każdym zakątku miasta. Dlatego też ludzie kiwali głowami i przechodzili dalej, w swoją stronę, nie poświęcając mundurowym zbytniej uwagi. W pewnej chwili Cat zatrzymała się i wpatrzyła w lśniącą powierzchnię rzeki, w której odbijały się promienie słońca. Towarzyszący jej Strażnik, dostrzegając zamyślenie szeregowej Tudor, wzruszył ramionami i ruszył dalej przed siebie.
Dziewczyna odwróciła się, patrząc wprost na tablicę, na której wyryto nazwiska ofiar katastrofy, jaka miała tu miejsce. Wiedziała, czyje nazwiska może odnaleźć na tej liście. Widywała tych ludzi, szkoliła ich, życząc, by przetrwali… Ale na nich śmierć położyła swoje chciwe dłonie, podczas gdy niewielu udało się przeżyć Igrzyska i wybuch, który zniszczył most na Moon River.
Wspominając swoich byłych trybutów, Catrice wodziła wzrokiem po tłumie, gdy nagle ujrzała znajomą postać. Ich ostatnie spotkanie, a zwłaszcza obojętne spojrzenie Cordelii, nie należały do przyjemnych spojrzeń. Teraz jednak było inaczej; Cat nie wyglądała już jak ktoś wychudzony. Z jej ciała zniknęły wszelkie ślady życia w getcie, a ona sama patrzyła na pannę Snow ze stoickim spokojem, jak gdyby nigdy się nie znały.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Odbudowany most   Sob Paź 17, 2015 4:42 pm

Sentymentalna podróż w przeszłość zajęła jej więcej czasu, niż się spodziewała; przeglądanie zdjęć na telefonie pochłonęło ja do tego stopnia, że nie zauważyła białych mundurów, zbliżających się w jej stronę. Gdy była jeszcze ukochaną wnuczką swojego dziadka, Strażnicy Pokoju nie budzili u niej większych emocji, kwalifikowani raczej jako ochroniarze jej rodziny, a nie grupa, przed którą należało mieć jakikolwiek respekt. Jednak czasy się zmieniły, władza tym bardziej i nie należało już igrać z mundurowymi, dopóki nie było się pewnym, po czyjej są stronie. Snow unikała jakiegokolwiek kontaktu z tymi konkretnymi przedstawicielami władzy, jedynym wyjątkiem był Sean, bardzo przydatna znajomość. Gdy więc zauważyła ich wreszcie, na swoim obowiązkowym patrolu, skrzywiła się nieznacznie. A grymas na jej twarzy tylko się powiększył, gdy rozpoznała Catrice Tudor.
Mało brakowało, a roześmiałaby się w głos; zamiast tego prychnęła tylko, przyglądając się uważnie swojej dawnej mentorce. Z pogardą lustrowała ją od czubka głowy po podeszwy tych paskudnych butów. Biały total look już dawno wyszedł z mody, jednak widocznie nikt nie poinformował o tym panny Tudor.
Jak to się stało, że tak szybko znalazła się w szeregach Strażników Pokoju? Być może Cordelia popełniła błąd, nie śledząc jej kariery po ogłoszeniu amnestii, wtedy przynajmniej wiedziałaby, czy ta cała przynależność to kolejna gra ze strony dwulicowej Catrice, czy prawdziwa, niemalże magiczna przemiana w bohatera. Z mundurem wiązała się odpowiedzialność, konsekwencje, ale także przywileje.
Ciekawe, kogo tym razem wydała, żeby go na siebie założyć.
Spotkały się wzrokiem, jednak Snow daleka była od obojętności – w pojedynek na spojrzenia włożyła sporą dawkę kpiny i odrobinę nienawiści. Nie miała zamiaru dłużej spędzać czasu w takim towarzystwie, nawet jeśli było ono przypadkowe i najprawdopodobniej chwilowe. Powoli podniosła się z ławki, trzymając głowę dumnie uniesioną, po czym schowała telefon do torby i już miała odejść w swoją stronę, gdy chęć dopieczenia dawno niewidzianej koleżance wygrała ze zdrowym rozsądkiem.
- A myślałam, że niżej nie możesz już upaść – upewniła się, że Tudor dobrze ją usłyszy, a jednocześnie nie potraktuje tego jako wstępu do dłuższej rozmowy. Na takową Cordelia nie miała najmniejszej ochoty.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1914-catrice-tudor
http://panem.forumpl.net/t741-catrice
http://panem.forumpl.net/t1285-catrice-tudor
http://panem.forumpl.net/t1231-you-saw-her-walking-over-poison-ivy-leaves
http://panem.forumpl.net/t740-catrice
http://panem.forumpl.net/t3453-kwatera-catrice-tudor#55562
Wiek : 20
Zawód : Strażnik Pokoju [dawniej morderca]
Przy sobie : Mundur, kamizelka kuloodporna, krótkofalówka, telefon komórkowy. Broń palna, dwa magazynki, paralizator,
Znaki szczególne : BIały mundur, długie włosy, słodki uśmiech, zawiązany czarny męski krawat na prawym nadgarstku
Obrażenia : -

PisanieTemat: Re: Odbudowany most   Wto Paź 20, 2015 10:34 am

Kto by pomyślał, że natkną się na siebie w taki piękny dzień, kiedy słońce subtelnie przygrzewa, a ptaszki śpiewają radosne trele? Mina Cordelii wyraźnie wskazywała na to, iż dziewczę nie tylko nie spodziewało się takiego widoku, ale i to spotkanie nie było czymś wielce oczekiwanym. Czemu zresztą? Cat domyślała się, że mała Snow miała coś wspólnego z zesłaniem jej do getta; kto wie, może wciągnęła w to swojego dziadka, który mimo wszystko lubił Catrice. A może oboje strzelili focha za coś, o czym Tudorówna po prostu nie wiedziała? Nie była głupia, domyślała się o udziale tej wywłoki Troy, pomstując w myślach na tę chodzącą cysternę, która dostąpiła zaszczytu udziału w Igrzyskach. W przeciwieństwie do tego czegoś, Cordelia Snow posiadała wybitną klasę i styl, nie wspominając o tym, jak wspaniale radziła sobie na arenie.
Usłyszawszy ten cichy, pełen jadu głos, Catrice zaśmiała się cicho, patrząc na Cord z istnym rozbawieniem. Doprawdy, dziewczyna była zabawna, nie można było jej tego odmówić. Nawet to pełne nienawiści spojrzenie z cyklu „wyrwałabym Ci serce z piersi i skopała szpileczkami na miazgę” spotkało się z szerokim uśmiechem Tudor, która nadal spokojnie patrzyła na nastolatkę, nie mogąc oderwać od niej spojrzenia. Coś… Coś było nie tak.
Jej włosy.
Catrice spostrzegła to w tym samym momencie, w którym ujrzała w oddali rowerzystę, pędzącego wprost na Cordelię. Nie przejmując się potencjalną reakcją byłej trybutki, pociągnęła ją gwałtownie do siebie, odsuwając od rowerzysty, który zaliczył cudowny upadek – właśnie w miejscu, w którym jeszcze przed chwilą stała blondynka. Zapewne niezadowolona z powodu tego niespodziewanego szarpnięcia, jak i ze względu na obecność Catrice.
- Nic Ci nie jest? – zapytała, patrząc w oczy Snow. – Nie wiem, co Ci do cholery zrobiłam, Cordelia, chociaż bardzo mnie interesuje, czym sobie zasłużyłam na nienawiść Twoją i Twojego dziadka. I to po tylu latach wiernej służby i dopilnowania, żebyś wyszła cało z każdej opresji, w jaką mogłaś wpaść…
Odruchowo wygładziła szalik, który osłaniał szyję dziewczyny. Przy okazji, zaledwie przez chwilę miała kontakt z włosami panny Snow, dziwnie szorstkimi i nienaturalnymi… Ogarnął ją dziwny smutek, kiedy domyśliła się prawdy.
- To skutki wybuchu? – zapytała, nie mogąc przestać patrzeć w oczy Zwyciężczyni.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Odbudowany most   

Powrót do góry Go down
 

Odbudowany most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Odbudowany most

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Kapitol :: Centrum-