IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Fel Boreau

 

 Fel Boreau

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the civilian
avatar

PisanieTemat: Fel Boreau   Nie Lip 26, 2015 1:53 am


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar

PisanieTemat: Re: Fel Boreau   Nie Lip 26, 2015 2:07 am

- Skoro Twoje… …mieszkanie jest w rozsypce to możesz u mnie zamieszkać – mówię.

Mój gość może poczuć się niezręcznie, bo na niego nie patrzę, ale tak naprawdę śledzę jego ruchy. Tak kątem oka. Jesteśmy sami w mieszkaniu (po raz pierwszy od dawna) i nie czuję się z tym dobrze. Wiem że to dobra osoba. Nigdy mnie (jeszcze) nie zawiodła i mam zobowiązania wobec niej. Oczywiście to nie on narzucił je mi. Zrobiłam to sama. Staram się by być lepszym człowiekiem, więc powinnam wszystko robić w celu osiągnięcia tego. Pomoc znajomemu w potrzebie może być jednym z drobnych kroków.

- To znaczy, że nie u mnie jako u mnie. Nie zrozum mnie źle. Mój synek Cię uwielbia, ale to taka moja fobia. W zamian za to mam wolny składzik… …na strychu. Jest bardzo jasny. Prawie nie ma pajęczyn. Możemy tam posprzątać – w mojej głowie to lepiej brzmiało.

Słowo się rzekło. Pierwszy raz wgapiam się w mojego gościa i czekam na to co on powie. Kiedy przyszedł na herbatę (nie dla mnie; był w okolicy) wszystko było łatwiejsze. Wiem że ma problemy. To widzę po jego oczach. Nic nie mówił o problemach z mieszkaniem. Nie dzisiaj. Wcześniej za to tak. Dlatego dalej myślę, że o to chodzi.

- JJ?...

[pisałam w edytorze; wybacz krótkość]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
Wiek : 36 lat
Zawód : Strażnik Pokoju (pseudolekarz)
Znaki szczególne : nieco hipsterskie okulary (wiecznie na nosie)

PisanieTemat: Re: Fel Boreau   Wto Lip 28, 2015 10:36 pm

/po wątku z Jo w mieszkaniu Joe

- Mieszkanie…? Co? Ee… Nie. Nienie. – Wyrwany z zamyślenia, złapałem się za głowę i potrząsnąłem nią, aby powrócić na właściwe tory w swoim rozumowaniu. Serio, Los mi świadkiem, że ostatnio coś nazbyt często przychodziło mi popadać w takie stany zawieszenia, kiedy ledwo rozumiałem, co mówili do mnie inni ludzie. Cudem nad cudami było to, że podobne działanie, a raczej jego brak, nie przysporzyło mi jeszcze żadnych kłopotów. Cóż, jak to mówią – wszystko jeszcze przed nami, nie?
Oby jednak nie. Zbyt mocno ceniłem sobie moje życie. Nawet wtedy, kiedy komplikowało się ono do tego pokręconego stopnia, jaki osiągnąłem w ostatnim czasie. Tak czy inaczej, te wszystkie pokręcone zwroty akcji, jakie przydarzały mi się ostatnio, nie miały raczej zbyt dobrego wpływu na nic, co było ze mną związane. Dużo bardziej wolałem tę szarą, zwykłą rzeczywistość, która nie niosła za sobą tak olbrzymich pokładów adrenaliny. Cóż, powiedzmy sobie szczerze – chyba zaczynałem się starzeć, bowiem tamten młodziak z przeszłości z pewnością podchodziłby do takich rzeczy dużo raźniej, bardziej ochoczo. A ja… Ja narzekałem, plując sobie w brodę, kiedy znowu miało miejsce coś nieoczekiwanego. Zmieniłem się, nie mogłem tego ukrywać… Zwłaszcza przed samym sobą, bo przed światem już tak. Aktorzyna ze spalonego teatru – raz!
- Fel… Dziękuję za propozycję, ale naprawdę nie musisz się fatygować. Mam problemy, owszem, ale je wszystkie da się rozwiązać bez wplątywania cię w to. Ty też nie zrozum mnie źle… – Tu pozwoliłem sobie na szeroki uśmiech w towarzystwie mrugnięcia do niej jednym okiem, zupełnie jak stary Joe z dawnych czasów. – To wspaniałe, że ktoś ma tyle serca, by zaoferować mi podobny ratunek, że ty masz tyle serca, jednak muszę sam to wszystko rozwiązać. I szczerze wierzę w to, że niedługo wszystko nabierze zupełnie innych kolorów. Niepoprawny optymista ze mnie, co? Hę? – Dorzuciłem jeszcze bardziej pogodnie, przez moment chcąc poklepać ją po ramieniu, przed czym powstrzymałem się dosłownie w ostatniej chwili.
Czasami zwyczajnie zapominałem, że coś takiego nigdy nie było przez nią zbyt dobrze przyjmowane. Ot, odruchy… Które mogły sprawić, że moja przyjaciółka zamieni się w prawdziwe spłoszone dzikie zwierzę, które wpada w popłoch przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Nadal nie rozgryzłem przyczyny tego, jednak nie ona się w tym wszystkim liczyła. Dużo ważniejsze było przeciwdziałanie nieprzyjemnym sytuacjom. I cóż, odchrząknąłem, przez moment unikając jej wzroku, aby wreszcie dodać.
- A potem zabiorę gdzieś Młodego, by wynagrodzić mu to, że jego mama przez dłuższy czas była zaaferowana moimi kłopotami. Co ty na to, Fel? Nie daj się prosić. Wiesz, że go nie zjem, a ty w tym czasie będziesz mogła chociaż trochę odpocząć. – Powiedziałem, prawie natychmiastowo rzucając jeszcze kolejne zdanie. – Nawet nie myśl, że nie wiem, jak wy tam ciężko pracujecie, bo wiem, więc się nie wymigasz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Fel Boreau   

Powrót do góry Go down
 

Fel Boreau

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Po godzinach :: Archiwum :: Lokacje-