IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Ogród botaniczny

 

 Ogród botaniczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Ogród botaniczny   Sob Cze 27, 2015 11:44 pm




Ogród należy zarówno do wydziału przyrodniczego jak i medycznego. Jego większa część udostępniona jest zarówno studentów, jak zwykłym przechodniom, lecz gdzieniegdzie pojawiają się strefy, w których można przebywać jedynie pod opieką odpowiednich wykładowców.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Wto Cze 30, 2015 1:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Pon Cze 29, 2015 8:48 pm

| sala wykładowa

Choć zgrzytnięcie drzwi usłyszała doskonale, nie podniosła głowy od razu. Natychmiast przerwała czytanie, jej wzrok nie śledził już tekstu, ale przez chwilę trwała jeszcze w takiej wymuszonej pozie, by swój wzrok na zbliżającego się profesora podnieść dopiero, gdy ten zbliżał się do ławek. Uśmiechnęła się uprzejmie, choć przecież wcale go nie rozpoznawała, po czym zajęła się szybkim skanowaniem jego aparycji. Starszy, nie wyglądał na pedanta, a co za tym idzie mógł także zawieruszyć gdzieś plakietkę ze swoim imieniem, której Snow nie dostrzegła przypiętej do fartucha. Odezwał się jednak rzeczowym tonem głosu i wyciągnął rękę ku swojej uczennicy, jej pierwsze wrażenie nie było więc negatywne. Oczywiście, że nerwica kazałaby jej dopatrywać się w tym jakiegoś spisku, sztuczki mającej na celu uśpić jej czujność, ale póki co, sama pozostawała uśpiona dzięki hektolitrom kawy i innego rodzaju używek, pochłoniętych w tym tygodniu.
- Wzajemnie, profesorze – odpowiedziała na uścisk dłoni i obdarzyła starszego mężczyznę profesjonalnym uśmiechem numer pięć, zarezerwowanym dla grona pedagogicznego, któremu należało się podlizać, jednak nie w sposób bezpośredni i stereotypowy.
Nie mogła sobie przypomnieć jego nazwiska i sprawiało jej to lekki dyskomfort, jednak zapał profesora był chyba zaraźliwy, bo blondynka już po chwili zapominała o tej drobnostce i zaciekawiona chwytała swoje rzeczy, by następne podreptać za mężczyzną i opuścić salę wykładową.
Początkowo nie miała pojęcia, dokąd się udają i dlaczego nie czekają na resztę studentów, jednak tak już przywykła do specjalnego traktowania, że nie sprawiało jej to nawet najmniejszego problemu. Tajny projekt, którego będzie jedyną uczestniczką? Mało brakowało, a jej ciało przeszyłby dreszcz ekscytacji.
Wkrótce jednak zorientowała się, dokąd prowadzi ją profesor i uśmiechnęła się tylko na widok sylwetki ogrodu botanicznego, majaczącego w oddali. W poprzednim, szczęśliwym życiu, pielęgnowała wraz z dziadkiem swój własny skrawek raju, nic więc dziwnego, że dobre wspomnienia poprawiły jej humor.
Wiernie podążała za starszym mężczyzną, nie zatrzymując się i nie kręcąc głową na boki, choć wciąż bacznie obserwując okolicę. Nie mogła się doczekać zadania, jakie zostanie jej powierzone i w tej chwili nawet plany wyprawy do getta musiały zejść na dalszy plan, bo oto lekko już podekscytowana Cordelia przekraczała próg ogrodu botanicznego.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Wto Cze 30, 2015 1:40 pm

Droga pomiędzy salą wykładowczą a ogrodem minęła im szybko oraz spokojnie. Przeszli obok paru zaspanych studentów, zatopionych w książkach naukowców, jednak żaden z nich nie zwracał szczególnej uwagi na inną studentkę oraz profesora przemykających tak wczesną porą na zajęcia. Zatrzymali się dopiero przy głównych drzwiach, już otwartych, gdzie mężczyzna wpuścił do środka Cordelię, a zaraz potem poprosił ją, aby chwilę zaczekała i sam skręcił w jedną z licznych ścieżek wytyczonych wśród dziko rosnącej roślinności. Wrócił już po paru minutach z kartą magnetyczną w dłoni oraz przepraszającym uśmiechem na ustach. Widać roztrzepanie nie było obce nawet profesorom. – Mam nadzieję, że teraz nie napotkamy już żadnych przeszkód – rzucił częściowo do siebie i ruszył w dalszą drogę.
Przez parę minut mieli okazję z bliska podziwiać różne okazy roślin – od tych znanych do coraz mniej, aż w końcu znaleźli się w alejce zamieszkanej przez gatunki, które zdążyły już wyginąć. Im głębiej się zapuszczali, tym temperatura zdawała się rosnąć. Mężczyzna nie zatrzymywał się jednak ani na moment, nie przyglądał się też żadnym okazom, ale szybkim krokiem poruszał się do przodu. Przystanął na chwilkę dopiero przy tulipanach o cętkowanych płatkach, zamyślił się, westchnął i kontynuował spacer.
Teraz ogród zaczął się przerzedzać aż w końcu cała roślinność zniknęła całkowicie, zastąpiona sterylnymi ścianami, a słońce wpadające przez ogromne okna – ostrym światłem jarzeniówek. Ostatni przystanek miał miejsce przy wysokich drzwiach opatrzonych jedynie tabliczką „Pracownia”. Mężczyzna przyłożył kartę do magnetycznego zamka, coś szczęknęło i wrota same otworzyły się przed nimi. Cordelia po raz kolejny została wpuszczona jako pierwsza, jednak tym razem nie tylko ze względu na kulturę osobistą, jaką mógł się wykazać wykładowca. Kiedy sam minął próg, zamknął drzwi od środka, schował kartę do wewnętrznej kieszeni fartucha, a z jego twarzy zniknęła cała serdeczność. Niechętnym spojrzeniem obrzucił wnętrze składające się z paru stołów, krzeseł, miejsca dla wykładowcy oraz zamkniętymi drzwiami na zaplecze. Dopiero potem, jakby przypomniał sobie, że nie jest tu sam, spojrzał na studentkę, podchodząc parę kroków bliżej niej. – Zawsze myślałem, że jesteś bardziej ostrożna – powiedział, ujmując jej podbródek w dwa palce. – Wydawało mi się, że odziedziczyłaś po Snowach coś więcej niż tylko urodę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Wto Lip 28, 2015 12:57 pm

| Sto lat później. Przepraszam!

W oczekiwaniu na profesora rozejrzała się uważnie dookoła, zwracając uwagę na okazy znajdujące się nieopodal, a nie przemykających co jakiś czas studentów, a gdy starszy pan pojawił się z powortem, trzymając w dłoni kartę magnetyczną, ruszyła za nim bez słowa sprzeciwu.
Mijane okazy w większości nie robiły na niej wrażenia, z częścią z nich miała szansę zapoznać się już wcześniej, gdy jako dziecko odwiedzała z dziadkiem podobne placówki. Jednak ostatnia alejka kryła w sobie niesamowite gatunki, niektóre z nich dopiero co odtworzono, więc nawet panna Snow nie mogła się pozbyć z twarzy wyrazu podziwu. Ach, gdyby tylko genetyka nie cofała się teraz w rozwoju, swoich najlepszych przedstawicieli posiadając w więzieniach, a na ich miejsce sprowadzając niekompetentnych głupców z getta… Medycyna i technologia mogłyby wciąż prężnie się rozwijać i nawet poziom nauczania byłby wyższy, gdyby tylko najlepszych ludzi nie zamknięto w getcie.
Cordelia nie mogła pozwolić sobie na takie rozważania, jeśli nie chciała zepsuć sobie dnia. Wciąż zaciekawiona zadaniem od profesora, weszła za nim ufnie do pracowni, odłożyła torbę na jeden ze stolików i odwróciła się twarzą do mężczyzny, uśmiechając się lekko. I wtedy właśnie zauważyła, że coś jednak było nie tak, a uśmiech momentalnie zszedł z jej twarzy.
Starszy pan momentalnie przestał wydawać się jej tak potulny, jak wcześniej, gdy tylko zamknął za sobą drzwi do pracowni, a kartę schował w wewnętrznej kieszeni fartucha. Jego słowa nabrały nagle dziwnie złowieszczego znaczenia i gdy podszedł do swojej studentki, wyciągając ku niej dłoń i dotykając jej podbródka, ta przełknęła nerwowo ślinę. Nie spuściła jednak wzroku z profesora, unosząc butnie brodę i cofając się dwa kroki, z wyrazem obrzydzenia wymalowanym na twarzy.
Nie mogła działać gwałtownie, to nie był też czas na wyrzucanie sobie, co przeoczyła i jak w ogóle doszło do takiej sytuacji. Dla własnego dobra powinna skupić się teraz na zachowaniu zimnej krwi i szybkiej analizie prowadzącej do podjęcia odpowiednich kroków. Czy przed wejściem do ogrodu znajdowały się kamery? Ilu dokładnie uczniów minęli? Czy na karcie magnetycznej znajdowało się nazwisko i jakimś cudem udało jej się je zapamiętać? Drzwi na zaplecze były zamknięte, ale czy na klucz? I znów była na Arenie, a Igrzyskowy koszmar miał się chyba nigdy nie skończyć.
- Nigdy nie byliśmy piękni, jesteśmy za to dość wpływowi – odpowiedziała spokojnie, przybliżając się do własnej torby, z której w razie czego zdołałaby w porę wyciągnąć coś do obrony – Więc otwórz drzwi, a ja zastanowię się, czy zachowasz posadę po takim popisie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Pią Sie 07, 2015 8:09 pm

Mężczyzna w spokoju obserwował cofającą się dziewczynę, podczas gdy sam nie ruszył się na krok. Poziom jego irytacji, początkowo dość wysoki, z kolejnymi sekundami nieco opadał, choć po nieco zagubionym starszym profesorze wszelki ślad zaginął. Zaśmiał się krótko, słysząc groźbę, ale nie ośmielił się zbliżyć do studentki czy, tym bardziej, spełnić polecenie. – Czasy świetności Snowów już dawno przeminęły. Jedyna władza, jaką możesz mieć to znajomości, ale czy sięgają one aż tak daleko, aby aresztować kogoś o takim autorytecie jak mój? – zapytał skromnie, nie spuszczając wzroku z torebki, którą trzymała. Coś wyraźnie chodziło mu po głowie, bo choć nic nie mówił, cały czas przyglądał się Cordelii.
W końcu zdecydował się przejść kawałek do przodu, w stronę drzwi prowadzących na zaplecze, ale nadal parę dobrych metrów od nie do końca swojej studentki. Nie musiał obawiać się, że jego gość ucieknie – drzwi przecież były zamknięte na klucz. – Choć, nie powiem, i tak udało ci się utrzymać na powierzchni, podczas gdy reszta współpracowników dziadka utonęła już jakiś czas temu. Alma i Adler są za dobrzy, ale to nie ich wina – powiedział niemalże tak jakby chciał obronić wspomnianą dwójkę. Mówiąc to, wchodził jednocześnie do drugiego pomieszczenia, żeby już po chwili wyłonić się z niego z bukietem intensywnie pachnących, różowych róż, który położył na swoim biurku. – W końcu jak ktoś pochodzący z dystryktu miałby dać sobie radę z rządzeniem w Kapitolu? – zapytał niemalże filozoficznie, czekając na reakcję swojego gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   

Powrót do góry Go down
 

Ogród botaniczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Wiśniowy ogród
» Ogródek różany
» Ogród Królowej
» Rosarium (ogród różany)
» Ogródek pani Foster

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Kapitol :: Centrum :: Uniwersytet-