IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Cass-Cori

 

 Cass-Cori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3093-cassian-lancaster?nid=1#49688
http://panem.forumpl.net/t3172-relacyjne-cassa
http://panem.forumpl.net/t3173-cassian-lancaster#49692
http://panem.forumpl.net/t3174-cassianowe-wspomnienia#49695
http://panem.forumpl.net/t3175-cassian#49697
http://panem.forumpl.net/t3198-cassian-lancaster
Wiek : 30
Zawód : Wiceminister Finansów i Skarbu Państwa
Przy sobie : Dokumenty, klucze, telefon, drobne, cygaro, zapalniczka
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku.

PisanieTemat: Cass-Cori   Sob Maj 30, 2015 11:53 pm

|na pewno po wizycie w getcie
Zerknąłem w stronę leżącego na stole telefonu przez krótką chwilę naprawdę się wahając. Chciałem usłyszeć jej głos, poradzić się co do wszystkiego, opowiedzieć o tym co mnie gnębi, z drugiej strony... Bałem się, że szczerość w tej kwestii może mnie złamać. Czy nie łatwiej byłoby więc wysłać wiadomość, odpuścić sobie wszystko, nie rozdrapywać sytuacji narażają się na zbędny ból? Bo przecież wiedziałem, że takowy będę czuł, że niedosyt kontaktu z Corinne da o sobie znać już po pierwszych, wypowiadanych przez nią słowach.
A jednak. Nie mogłem się przed tym powstrzymać. Sięgnąłem po komórkę, szybko wybierając jej numer. Tęskniłem za nią. Bardziej niż ktoś byłby w stanie to zrozumieć. Na tyle mocno, że irytował mnie powtarzający się dźwięk sygnału, złośliwie wbijającego się w mózg. Rodzącego myśl, że może jednak nie odbierze. A to byłoby o niebo gorsze.
Dlatego odetchnąłem z ulgą, gdy usłyszałem jej głos.
- Hej, Cori - przywitałem się, uśmiechając się ciepło w stronę telefonu. - Nie będę gorszy od architektów, nie ma mowy... - powiedziałem, po czym zaśmiałem się cicho. Ogarnęła mnie dziwna euforia na myśl o tym, że wreszcie znowu mam ją na chwilę dla siebie. Prawie dla siebie. - Odpowiadając na twoje pytanie, jakoś żyję, pracuje po godzinach, zapełniam sobie czas. A co u Ciebie?



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3097-corinne-lancaster-budowa#48005
http://panem.forumpl.net/t3162-corinne#49456
http://panem.forumpl.net/t3161-corinne-lancaster
http://panem.forumpl.net/t3163-corinne#49461
http://panem.forumpl.net/t3191-corinne-lancaster
Wiek : 31 lat
Zawód : wiceminister Kultury & bizneswoman
Przy sobie : klucze, dokumenty, telefon, nóż motylkowy.
Obrażenia : złamany kręgosłup moralny, początki leukopenii

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 12:05 am

Telefon zadzwonił niemalże tuż po kolacji, a Corinne podnosiła się do niego dość leniwie, w pamięci mając istne maratony rozmów z architektami i geodetami, które miały miejsce poprzedniego dnia. Coś jednak podpowiadało jej, że to Cassian, naglony wyrzutami sumienia i wymowną wiadomością tekstową, mógł chwycić za słuchawkę i wybrać jej numer. I nie pomyliła się.
- Bracie marnotrawny - przywitała go, chwytając telefon w dłoń i rozsiadając się wygodnie na kanapie, nastawiając się na nieco dłuższą rozmowę - Do czego to doszło, żebym musiała prosić się o rozmowę? - zapytała z falszywą przyganą w głosie, bo przecież tak naprawdę ona sama także mogła do niego zadzwonić.
Tęskniła za nim i dawała o tym znać na swój dziwaczny sposób. Oczywiście, że zamierzała mu też o tym powiedzieć wprost, ale nie po tak mało szczegółowej odpowiedzi z jego strony.
- Wymijająca odpowiedź - zauważyła, ale nie przyciskała mocniej. Jeszcze - Przenieśliśmy fabrykę do końca, produkcja rusza w tym tygodniu. Z pracy dzwonią co chwilę, ale już wszystko dogadane, budynki wybrane, resztę można burzyć - musiał wiedzieć, co mówiło się ostatnimi czasy o losach terenu getta, nie robiła więc z tego żadnej tajemnicy.
- Byłeś ostatnio za murem? - zapytała z czystej ciekawości, nawet nie podejrzewając, że szczera odpowiedź mogłaby ją zdenerwować.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3093-cassian-lancaster?nid=1#49688
http://panem.forumpl.net/t3172-relacyjne-cassa
http://panem.forumpl.net/t3173-cassian-lancaster#49692
http://panem.forumpl.net/t3174-cassianowe-wspomnienia#49695
http://panem.forumpl.net/t3175-cassian#49697
http://panem.forumpl.net/t3198-cassian-lancaster
Wiek : 30
Zawód : Wiceminister Finansów i Skarbu Państwa
Przy sobie : Dokumenty, klucze, telefon, drobne, cygaro, zapalniczka
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku.

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 12:29 am

Nie mogłem nie uśmiechać się słysząc jej głos. Mimo iż gdzieś wewnątrz mnie czułem nieprzyjemny uścisk, na myśl jak daleko w tym momencie znajduje się Cori. Tyle kilometrów dzieliło nas od siebie, a ja nie potrafiłem tego zmienić. Chciałem, ale nie byłem w stanie. Choćby dlatego, że wiedziałem, iż odwiedziny w Ósemce mogłyby wszystko pogorszyć. Nie byłem jeszcze gotowy psychicznie na taki wyjazd, musiałem się zebrać w sobie, by mieć pewność, że będę w stanie wrócić bez większych problemów do Kapitolu.
- Byłem zapracowany, wybacz - odpowiedziałem na jej pytanie, nie rozmijając się nawet z prawdą. Do tej pory nigdy jeszcze nie spędzałem tylu godzin w biurze co teraz.
Wysłuchałem uważnie jej słów, w pierwszej chwili odruchowo potakując na nie głową. Dopiero po chwili przyłapałem się jednak na tym geście, skarciłem się więc w duchu, krzywiąc się nieznacznie. Ona przecież mnie nie widziała.
- Rozumiem - zapewniłem więc, zgodnie z prawdą. Nie ominęły mnie plotki o przyszłych losach getta, między innymi dlatego chciałem jak najszybciej załatwić sprawę z Maeve. Inaczej jej los byłby przesądzony.
Myśl o przyszłej narzeczonej (te słowa nadal brzmiały dla mnie abstrakcyjnie) wzbudziła we mnie wyrzuty sumienia, które narosły jeszcze z pytaniem Corinne. Zacisnąłem mocniej palce na słuchawce, starając się odpędzić natrętne myśli w kozi róg.
- Nic z pracy tam mnie nie gnało ostatnio - odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, choć mocno wymijająco. Miałem tylko nadzieję, że Cori nie podejmie dalej tematu.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3097-corinne-lancaster-budowa#48005
http://panem.forumpl.net/t3162-corinne#49456
http://panem.forumpl.net/t3161-corinne-lancaster
http://panem.forumpl.net/t3163-corinne#49461
http://panem.forumpl.net/t3191-corinne-lancaster
Wiek : 31 lat
Zawód : wiceminister Kultury & bizneswoman
Przy sobie : klucze, dokumenty, telefon, nóż motylkowy.
Obrażenia : złamany kręgosłup moralny, początki leukopenii

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 12:40 am

Znali się na wylot i zazwyczaj potrafili doskonale wyczuwać swoje nastroje, nawet na odległość. Podobnie było z umiejętnością ocenienia, czy drugie z nich kłamało, jednak przez telefon zadanie to było znacznie trudniejsze do wykonania. Corinne wiedziała, że nabroiła, ni stąd ni zowąd decydując się na wyjazd do Ósemki, jednak w tej chwili odzywała się w niej hipokrytka.
- Wybaczam - odpowiedziała automatycznie, chcąc jak najszybciej usłyszeć, co jeszcze do powiedzenia ma jej bliźniak.
Zawiodła się, gdy usłyszała kolejną wymijającą wypowiedź i zero szczegółów. Jeśli był zmęczony lub nie chciałby o tym gadać - wystarczyło wspomnieć. Corinne nie mogła jednak uwierzyć w to, że podczas rozłąki nie działo się w życiu Cassiana nic ciekawego. Nie chciała dopuścić do siebie myśli, że brat mógł cokolwiek przed nią ukrywać.
I już, już miała mu zwrócić uwagę, że wcale nie o to pytała i drążyć dalej temat getta, ale dosłownie w ostatniej chwili ugryzła się w język. Być może istniał jakiś dobry powód, dla którego Cass nie chciał jej zdradzać całej prawdy i lepiej dla niego, żeby faktycznie tak było. Lancaster i tak zamierzała dowiedzieć się wszystkiego po powrocie do stolicy.
- Masz już całe mieszkanie dla siebie, czy natręci dalej w nim koczują? - zmieniła więc temat, choć przyszło jej to z trudem - Po powrocie zatrzymam się chyba u ciebie na kilka nocy - nie pomyślała nawet, by pytać go o zgodę, bowiem dotychczas te kwestie przyjmowała za pewnik.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3093-cassian-lancaster?nid=1#49688
http://panem.forumpl.net/t3172-relacyjne-cassa
http://panem.forumpl.net/t3173-cassian-lancaster#49692
http://panem.forumpl.net/t3174-cassianowe-wspomnienia#49695
http://panem.forumpl.net/t3175-cassian#49697
http://panem.forumpl.net/t3198-cassian-lancaster
Wiek : 30
Zawód : Wiceminister Finansów i Skarbu Państwa
Przy sobie : Dokumenty, klucze, telefon, drobne, cygaro, zapalniczka
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku.

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 10:49 am

Wyrzuty sumienia sprzed chwili były niczym w porównaniu do tego co uderzyło we mnie, gdy już wypowiedziałem swoje ostatnie słowa. Na dobrą sprawę, nawet nie wiedziałem czemu nie mówię prawdy. Przecież to Corinne, jej zdanie zawsze liczyło się dla mnie najbardziej. Wiedziałem, że nie popierałaby mojego działania, byłem też jednak pewien, że zaakceptowałaby je. Może nie od razu, ale na pewno nie odsunęłaby się ode mnie przez coś takiego. Czemu więc utrudniałem wszystko, mieszałem między nami, skoro dobrze wiedziałem, że skończy się to źle?
Czułem się tym gorzej, gdy zmieniła temat. W końcu jej słowa mogły okazać się najmilszą rzeczą, która spotkała mnie w ciągu ostatnich dni, gdyby nie fakt, iż teraz byłem niemal stuprocentowo pewien, że nie znajdą one odbicia w rzeczywistości. W chwili, w której Cori dowie się co przed nią ukrywałem nie będzie zapewne tak chętna na spędzenie u mnie tych kilku dni. Tym bardziej, że wtedy już gościnną sypialnie, być może, będzie zajmowała Maeve.
- Mieszkanie mam już wolne, przyjeżdżaj kiedy chcesz - powiedziałem jednak, nie mogąc się powstrzymać przed przepchnięciem odrobiny nadziei w głos. Może jednak uda się z tego jakoś wybrnąć. - Mam coś specjalnego przygotować na twój powrót? Jakieś życzenia kulinarne? A może innej natury? Wizyta w kinie? Teatr? Czegóż sobie życzysz, siostrzyczko?



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3097-corinne-lancaster-budowa#48005
http://panem.forumpl.net/t3162-corinne#49456
http://panem.forumpl.net/t3161-corinne-lancaster
http://panem.forumpl.net/t3163-corinne#49461
http://panem.forumpl.net/t3191-corinne-lancaster
Wiek : 31 lat
Zawód : wiceminister Kultury & bizneswoman
Przy sobie : klucze, dokumenty, telefon, nóż motylkowy.
Obrażenia : złamany kręgosłup moralny, początki leukopenii

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 11:18 am

Westchnęła cicho, niepewna tego, co powinna sądzić o jego kłamstwach. Wyczuwała, że coś może nie grać, ale rozmowa przez telefon nie nadawała się na wyciąganie tajemnic z brata. Należało spotkać się w cztery oczy i wreszcie wyjaśnić sobie wszystko, bo tych niedopowiedzeń zrobiła się ostatnio cała góra.
Choć Corinne miała w planach zabawić w Ósemce przez najbliższych kilka tygodni, rozmowa z Cassianem dała jej do myślenia i w jej głowie toczyła się właśnie mała bitwa, której głównym tematem był wcześniejszy powrót do domu. Wiedział doskonale, ze bywała nadopiekuńcza i wścibska, ale ona nie chciała okazywać tego aż tak ostentacyjnie. Nie mogła jednak pozwolić, by relacje między nimi zaczęły opierać się na omijaniu niewygodnych prawd.
- Nie mam specjalnych życzeń. Chciałabym tylko, żeby po moim powrocie nic się nie zmieniło - a jej odpowiedź mogła znaczyć wszystko i nic. Tylko od Cassiana zależało, jak to teraz rozegra, a jego siostra zastygła w bezruchu ze słuchawką w ręku, czekając na ładunek szczerości bądź kolejną wymówkę.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3093-cassian-lancaster?nid=1#49688
http://panem.forumpl.net/t3172-relacyjne-cassa
http://panem.forumpl.net/t3173-cassian-lancaster#49692
http://panem.forumpl.net/t3174-cassianowe-wspomnienia#49695
http://panem.forumpl.net/t3175-cassian#49697
http://panem.forumpl.net/t3198-cassian-lancaster
Wiek : 30
Zawód : Wiceminister Finansów i Skarbu Państwa
Przy sobie : Dokumenty, klucze, telefon, drobne, cygaro, zapalniczka
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku.

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 11:41 am

W tym momencie cała radość związana z rozmową z Corinne ulotniła się ze mnie doszczętnie, pozostawiając po sobie jedynie mieszankę uczuć, z której żadnego nie mogłem nazwać pozytywnym. Oddychałem przez chwilę w ciszy, tępo wpatrując się w ścianę, zdając sobie sprawę, że w swoimi ostatnimi słowami Cori zapędziła mnie w kozi róg. Cokolwiek bym nie zrobił, żadne rozwiązanie nie było dobre, w końcu mogłem znowu skłamać (a byłem pewien, że to zostanie natychmiast zauważone), bądź przyznać się do winy. Już teraz, oszczędzając nam wiele późniejszych problemów.
Odchrząknąłem, zaciskając palce wolnej ręki w pięść.
- To chyba nie jest do końca możliwe, Cori... - wyszeptałem w końcu, ostatecznie podejmując decyzje.
Cokolwiek by się teraz nie działo nie mogłem już więcej unikać prawdy. Wyrzuty sumienia były zbyt silne by pozwoliły mi na dalsze plątanie się w odpowiedziach.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3097-corinne-lancaster-budowa#48005
http://panem.forumpl.net/t3162-corinne#49456
http://panem.forumpl.net/t3161-corinne-lancaster
http://panem.forumpl.net/t3163-corinne#49461
http://panem.forumpl.net/t3191-corinne-lancaster
Wiek : 31 lat
Zawód : wiceminister Kultury & bizneswoman
Przy sobie : klucze, dokumenty, telefon, nóż motylkowy.
Obrażenia : złamany kręgosłup moralny, początki leukopenii

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 11:57 am

Zdawała sobie sprawę, że nie prowadzi tej rozmowy w sposób wygodny dla Cassiana, ale podejrzenie kłamstwa brata obudziło w niej najgorsze cechy. Sumienie nie dochodziło więc do głosu, nie zdążyła pomyśleć dwa razy, zanim nie postanowiła jeszcze bardziej skomplikować wszystkiego, robiąc z siebie tą złą.
- Przepraszam - powiedziała więc, zanim brat zdążył cokolwiek dopowiedzieć - Gdybym nie wyjechała tak nagle, wszystko mogłoby być po staremu. Obiecuję, że wynagrodzę ci to po powrocie - jej ton był pokorny, niemalże uniżony i starała się z całych sił, ale podświadomie wiedziała, że Cass w mig rozgryzie jej grę.
Chciała wywołać w nim wyrzuty sumienia, sprawić, że się przyzna, chciała poczuć swoją wyższość. Przyłapała go na kłamstwie, jeszcze nie wiedziała jakim, ale już czuła doskonale, że będzie to miało swoje konsekwencje dla nich obojga. Nie obawiała się jednak o przyszłość ich relacji, w końcu cokolwiek by się nie działo, oni będą trwać przy sobie na zawsze.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3093-cassian-lancaster?nid=1#49688
http://panem.forumpl.net/t3172-relacyjne-cassa
http://panem.forumpl.net/t3173-cassian-lancaster#49692
http://panem.forumpl.net/t3174-cassianowe-wspomnienia#49695
http://panem.forumpl.net/t3175-cassian#49697
http://panem.forumpl.net/t3198-cassian-lancaster
Wiek : 30
Zawód : Wiceminister Finansów i Skarbu Państwa
Przy sobie : Dokumenty, klucze, telefon, drobne, cygaro, zapalniczka
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku.

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 12:12 pm

Niesamowitą zaletą, a zarówno największą wadą, naszej relacji było to, że znaliśmy się na wylot, doskonale potrafiliśmy wyczuć swoje nastroje, nie mieliśmy problemów z przyłapaniem się na kłamstwie, umieliśmy tak doskonale grać na emocjach drugiej strony osiągając w ten sposób niemal wszystko czego chcieliśmy. Zazwyczaj jednak było to niepotrzebne, zbytnio sobie ufaliśmy, zbyt zależało nam na sobie, by którekolwiek wplątało się w jakieś gierki. A jednak, dzisiaj ja spróbowałem wymigać się od odpowiedzi, a Corinne była tego doskonale świadoma, tak samo jak tego, że jej słowa wywołają odpowiedni efekt. Choć wiedziałem, że wypowiedziała je celowo.
Skuliłem ramiona, przytłoczony tym wszystkim. Wcześniejsze wymiganie się od odpowiedzi ciążyło mi na sumieniu, równie mocno, co fakt, iż w ogóle zdecydowałem się na podjęcie działań związanych z Maeve, na podróż do getta i wyrażenie zgody na zbliżający się ślub.
- Spotkałem się z Maeve Blackwood - powiedziałem w końcu, głosem lekko załamującym się od nadmiarem emocji.
Byłem pewien, że dla Corinne teraz wszystko będzie jasne. Nie mogła przeoczyć wyrzutów sumienia, które wdarły się w mój głos. Ani smutku, który pojawił się wraz z myślą, że tym zachowaniem mogłem ją zranić.
- Przepraszam, Cori.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3097-corinne-lancaster-budowa#48005
http://panem.forumpl.net/t3162-corinne#49456
http://panem.forumpl.net/t3161-corinne-lancaster
http://panem.forumpl.net/t3163-corinne#49461
http://panem.forumpl.net/t3191-corinne-lancaster
Wiek : 31 lat
Zawód : wiceminister Kultury & bizneswoman
Przy sobie : klucze, dokumenty, telefon, nóż motylkowy.
Obrażenia : złamany kręgosłup moralny, początki leukopenii

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 1:01 pm

Wciągnęła szybko powietrze, sycząc przy tym złowieszczo, gdy tylko usłyszała jedno ze znienawidzonych przez siebie nazwisk. Od jakiegoś czasu wiedziała już, że Cassian był kuszony przedziwnymi ofertami zza muru, jednak nigdy nie przypuszczałaby, że bliźniak zechce zabawiać się w obrońcę uciśnionych na stałe. Co takiego powiedział mu Nestor Blackwood, że udało mu się złapać jej brata w pułapkę?
- Mam nadzieję, że jej ojciec dostał wreszcie to, na co zasłużył - od razu przeszła do konkretów, nie ukrywając nawet, że jej wcześniejsza pokora była tylko zagrywką - Nie jesteśmy im niczego winni, nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.
Nie musiała dodawać, że jest tą całą sytuacją nieźle poddenerwowana, że nie podoba jej się fakt, iż Cass zatajał to wszystko przed nią przez dobrych kilka dni (tygodni?). Na pewno wyczuwał doskonale zmiany w jej nastroju, mógł więc też spodziewać się kolejnej poważnej rozmowy, gdy tylko siostra wróci do domu.
- Przepraszasz mnie za to, że się z nią spotkałeś, czy za to, że dopiero teraz mi o tym mówisz? - zapytała jeszcze chłodnym tonem, nie mając dla niego litości.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3093-cassian-lancaster?nid=1#49688
http://panem.forumpl.net/t3172-relacyjne-cassa
http://panem.forumpl.net/t3173-cassian-lancaster#49692
http://panem.forumpl.net/t3174-cassianowe-wspomnienia#49695
http://panem.forumpl.net/t3175-cassian#49697
http://panem.forumpl.net/t3198-cassian-lancaster
Wiek : 30
Zawód : Wiceminister Finansów i Skarbu Państwa
Przy sobie : Dokumenty, klucze, telefon, drobne, cygaro, zapalniczka
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku.

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 1:13 pm

Przez chwilę naprawdę chciałem wierzyć w to co mówiła Corinne, złapać się tej myśli i porzucić zobowiązania, chwilę po tym, jak już takowe nastąpiło. Następna wizyta w getcie miałaby wtedy prosty cel, zabrałby telefon Maeve, nie chcąc pozostawić po sobie żadnych śladów w jej życiu, powiedział, że nie ma szans bym wywiązał się z tak chorej umowy, a potem wróciłbym do mieszkania. I zapomniał. Odciął się od tego wszystkiego, nie interesował się faktem, że tak krucha dziewczyna, której zdrowie podupadało z dnia na dzień zmuszona zostanie do pracy. Nie wiedziałem nawet w jakich warunkach. Naprawdę zapragnąłem by tak było. I może byłbym w stanie to zrobić. Gdyby Cori była obok mnie i w większy sposób wywarła na mnie swój wpływ. Tak jednak mój honor doszedł do głosu od razu po tym, jak ledwo zdążyłem pomyśleć o wycofaniu się, uświadamiając mi, że nie ma na to szans.
Byłem zbyt dumny na łamanie takich umów.
Chłodny ton jej głosu sprawił, że wbiłem spojrzenie w nadal zaciśniętą w pięść dłoń, czując się jeszcze podlej niż chwilę wcześniej. O ile to było w ogóle możliwe. Nienawidziłem takich sytuacji, nienawidziłem, kiedy cokolwiek sprawiało, że nasze zdania były tak różne.
- Za to co zrobiłem - powiedziałem w końcu, ze smutkiem przywołując w głowie obraz pierścionka zaręczynowego, który zdążyłem już kupić. W tym momencie leżał schowany w jednej z szuflad w sypialni, czekając niechybnie na przekazanie go nowej właścicielce.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3097-corinne-lancaster-budowa#48005
http://panem.forumpl.net/t3162-corinne#49456
http://panem.forumpl.net/t3161-corinne-lancaster
http://panem.forumpl.net/t3163-corinne#49461
http://panem.forumpl.net/t3191-corinne-lancaster
Wiek : 31 lat
Zawód : wiceminister Kultury & bizneswoman
Przy sobie : klucze, dokumenty, telefon, nóż motylkowy.
Obrażenia : złamany kręgosłup moralny, początki leukopenii

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 2:10 pm

Już sam fakt tego, że Cass nie wdał się z nią w kolejną polemikę, mógł świadczyć o tym, że dawno przegrał tę bitwę z samym sobą. Perswazje Nestora okazały się zbyt silne, a honor jej brata przerodził się w słabość, którą wykorzystali wrogowie. Bo Corinne nie postrzegała Blackwoodów w innych kategoriach, jak tylko kolejnego kapitolińskiego ścierwa, którego los wciąż był sto razy lepszy niż jej własny, dziesięć lat temu.
Odetchnęła ciężko, obiecując sobie w duchu, że gdy tylko wróci do stolicy, postara się zrobić z tym wszystkim porządek. Weźmie sprawy w swoje ręce, a ta cała Maeve zapomni nawet imię Cassiana.
Zbyt długo nie było jej w Kapitolu, za dużo wymknęło się spod kontroli. Należało czym prędzej wracać do domu i ratować rodzinę.
- Nie przepraszaj mnie - odezwała się wreszcie, po dłuższej chwili ciszy pomiędzy nimi - Po prostu odkręć to, co nabroiłeś - nie pytała nawet, co takiego zrobił, że targają nim aż tak duże wyrzuty sumienia.
I tak zamierzała dowiedzieć się tego w domu.
- Wierzę w ciebie - dodała jeszcze, lecz nie natarczywym tonem. Naprawdę liczyła, że po powrocie do stolicy zastanie bliźniaka w dobrej formie.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3093-cassian-lancaster?nid=1#49688
http://panem.forumpl.net/t3172-relacyjne-cassa
http://panem.forumpl.net/t3173-cassian-lancaster#49692
http://panem.forumpl.net/t3174-cassianowe-wspomnienia#49695
http://panem.forumpl.net/t3175-cassian#49697
http://panem.forumpl.net/t3198-cassian-lancaster
Wiek : 30
Zawód : Wiceminister Finansów i Skarbu Państwa
Przy sobie : Dokumenty, klucze, telefon, drobne, cygaro, zapalniczka
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku.

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 2:42 pm

Odetchnąłem głębiej kilkakrotnie, zaciskając i rozluźniają palce wolnej dłoni, starając się opanować choć w drobnym stopniu szalejącą w głowie burzę. W tym momencie naprawdę miałem ochotę wszystko odkręcić. Odpuścić sobie, znaleźć jakąś wymówkę. Tym bardziej, że każde kolejne słowo padające z ust Cori mnie do tego zachęcało. Wiedziałem jednak, że nie potrafię, że nie zrobię tego. Wiedziałem również, że Corinne nie będzie z tego zadowolona. Milczałem więc na razie, pozwalając sobie na odsunięcie w czasie tej decyzji. Nie ukrywałem w ten sposób prawdy, nie kłamałem, w końcu nie żądała ode mnie żadnych zobowiązań na tę chwilę.
Westchnąłem cicho, po czym uniosłem rękę do góry i potarłem nerwowo czoło. Cholernie brakowało mi siostry u boku.
- Tęsknie za tobą, Cori - powiedziałem w końcu cicho, w parę tych słów wbijając wszystkie emocje które towarzyszyły mi od jakiegoś czasu, całą tęsknotę, smutek, żal i zniechęcenie. - Bardzo.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3097-corinne-lancaster-budowa#48005
http://panem.forumpl.net/t3162-corinne#49456
http://panem.forumpl.net/t3161-corinne-lancaster
http://panem.forumpl.net/t3163-corinne#49461
http://panem.forumpl.net/t3191-corinne-lancaster
Wiek : 31 lat
Zawód : wiceminister Kultury & bizneswoman
Przy sobie : klucze, dokumenty, telefon, nóż motylkowy.
Obrażenia : złamany kręgosłup moralny, początki leukopenii

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 3:01 pm

Gdyby tylko pozostała w Kapitolu, gdyby tylko była przy nim, do tego wszystkiego by nie doszło. Wsparłaby go, pomogłaby odeprzeć żebracze ataki Blackwooda, być może nawet sama załatwiłaby tę sprawę raz na zawsze. Mimo wszystko daleka była od obarczania siebie jakąkolwiek winą. Jasne, wyrzucała sobie, że mogła lepiej upilnować brata, lecz jego wina wciąż była mniejsza, zasłaniana przez nienawiść żywioną do Nestora.
Nie musiała mu odpowiadać, w żaden sposób artykułować tego, że czuła w stosunku do niego to samo. Nawet przez telefon, nawet w dalekiej od ideału rozmowie, to wszystko dało się po prostu wyczuć.
- Naprawimy to - oznajmiła pewnie, święcie przekonana, że tak właśnie będzie. Nie mogła się spodziewać, że margines szkód zakłada także pewne uregulowania prawne, które niebawem miały wejść w życie.
- Dzwoń o każdej porze - musiała mu to jeszcze raz wyraźnie zaznaczyć, bowiem ostatnio ich kontakt nie był tak częsty, jakby tego chciała - Wiesz, że tylko ty masz prawo obudzić mnie telefonem nawet o piątej rano - w jej głosie mógł już usłyszeć radośniejsze nuty, jednak Corinne nie do końca rozpogodziła się, w głowie już planując rychły powrót do stolicy i szybkie pozamiatanie wszystkich problemów.






Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t3093-cassian-lancaster?nid=1#49688
http://panem.forumpl.net/t3172-relacyjne-cassa
http://panem.forumpl.net/t3173-cassian-lancaster#49692
http://panem.forumpl.net/t3174-cassianowe-wspomnienia#49695
http://panem.forumpl.net/t3175-cassian#49697
http://panem.forumpl.net/t3198-cassian-lancaster
Wiek : 30
Zawód : Wiceminister Finansów i Skarbu Państwa
Przy sobie : Dokumenty, klucze, telefon, drobne, cygaro, zapalniczka
Znaki szczególne : Blizna na prawym policzku.

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   Nie Maj 31, 2015 3:30 pm

Nie skomentowałem jej pierwszych słów, jedynie nieznacznie krzywiąc się na myśl o tym jak moje działania mogą odbić się na naszej relacji. Nie skupiłem się jednak na tym, odepchnąłem już to wszystko na skraj umysły, zduszając obawy wraz z wyrzutami sumienia, zamiast tego koncentrując się na innych emocjach. Tęsknocie, która - byłem tego stuprocentowo pewien - była obustronna, na zapewnieniach siostry i już cieplejszych nutach, które pojawiły się w jej głosie. Cokolwiek bym nie robił, cokolwiek by się nie działo, ona była dla mnie najważniejsza i nic tego nie mogło zmienić. A przedłużająca się rozłąka tylko jeszcze mocniej mnie uświadomiła jak bardzo przywiązany jestem do Corinne.
- Wiem - odpowiedziałem, pozwalając by na mojej twarzy ponownie zagościł cień uśmiechu. Przecież doskonale widziałem, że zawsze możemy na siebie liczyć. - Ty też możesz dzwonić, kiedy tylko zechcesz - przypomniałem jej, już wygodniej rozsiadając się na kanapie.
Choć czekała nas zapewne kolejna poważna rozmowa, czy to, kiedy zdzwonimy się ponownie, czy też dopiero, kiedy Cori wróci do Kapitolu, powoli udawało mi się rozluźnić. Na razie zapanował pokój. A kiedy uświadomiłem sobie o tym poczułem jak wraz ze znikającym stresem pojawia się zmęczenie.
- Przepraszam, że tak mało ostatnio poświęciłem ci czasu. Dzisiaj chyba też tego nie nadgonimy, muszę wstać wcześnie rano, a jestem naprawdę zmęczony - powiedziałem więc, podnosząc się z kanapy. Pora na wzięcie kąpieli i położenie się do łóżka. - Odezwę się najszybciej jak będę mógł, dobrze? A tymczasem dobranoc, Cori. Śpij dobrze. Kocham Cię.

[zt]x2



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Cass-Cori   

Powrót do góry Go down
 

Cass-Cori

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Komunikacja :: Sieć telefoniczna :: Linie telefoniczne-