IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Ferris i Andy

 

 Ferris i Andy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t3275-andrew-ezekiel-rose
http://panem.forumpl.net/t3448-andy-rose#55385
http://panem.forumpl.net/t3278-andrew-ezekiel-rose#51371
Wiek : 22 lata
Zawód : Brak
Przy sobie : Skórzany, wytarty plecak
Znaki szczególne : Kolczyk w wardze, długa blizna na nadgarstku (pamiątka po jednej z walk)
Obrażenia : Brak

PisanieTemat: Ferris i Andy   Sob Maj 16, 2015 11:59 pm

23 maja, 2270 rok, Kapitol.


Zawsze ciężko było być dzieciakiem z dobrego domu. Fałszywość i interesowność wdzierały się wówczas do życia drzwiami i oknami, pozostawiając nieprzyjemną, lepką warstwę samotności na czystym, nieskalanym dotąd wnętrzu. Włączały się mechanizmy obronne, takie jak fałszywe poczucie własnej wartości, niesłychana u chłopca w takim wieku, duma czy choćby pomiatanie całą resztą świata, tak jak mu się żywnie podobało. Wielu ludzi traktował niczym pionki w nudnej rozgrywce w szachy. Jeden fałszywy ruch i zbijał ich w zastraszającym tempie, wyrzucał ze swojego życia. Na "przyjaźń" z nim trzeba było zasłużyć, bo przecież w kolejce stało wielu innych, którzy chcieliby spędzić z nim czas. Ale Andy wtedy nie zdawał sobie jeszcze tak bardzo sprawy z tego, że jego przyjaciele nie powinni być tak nazywani.

Był ciepły, słoneczny dzień. Druga połowa maja. W tym czasie ludzie urządzali pikniki w pobliskim parku, na niewielkim, choć bardzo przyjemnym fragmencie zieleni pośród całej tej betonowej dżungli w której na co dzień żyli.
Młodzież też w nich uczestniczyła.

Pośrodku grupki osób, w cieniu na ławce, siedział wyjątkowo posępnie wyglądający dzieciak, znacznie wyróżniający się z tłumu.
Jego twarz była naturalnie blada, skóra cienka jak pergamin. Wyglądałby dość niezdrowo, gdyby nie pełne, lekko zaróżowione policzki. Kontrastowały z nimi czarne jak smoła, włosy zaczesane grzecznie do tyłu.
Lustrował wszystko ze znudzeniem wymalowanym w niebieskich, niczym to bezchmurne niebo, oczach okolonych wachlarzem ciemnych, gęstych rzęs.
Ubrany był w elegancką, szarą marynarkę, pod którą nosił nieskazitelnie białą koszulę, zapiętą schludnie pod szyję, krótkie spodnie nad kolano, poniżej których znajdowały się męskie podwiązki, trzymające białe skarpety ginące w gustownych trzewikach.
Nie można było powiedzieć - był wyjątkowo urodziwym i niemal równie zepsutym chłopcem.

Nie rozmawiał ze wszystkimi, zgromadzonymi przy jego osobie. Przyjaźń traktował jak towar, który można było w jakiś sposób kupić i tak w jego otoczeniu w pewnym sensie było. Jednocześnie mógł pozwolić sobie na to, by zbyć tych, którzy stawali się dla niego męczący.
Dlatego w którymś momencie po prostu wstał i ruszył przed siebie, przez park, zmierzając w stronę wyjścia, gdzie czekał na niego kierowca w dużym, luksusowym samochodzie.
Rozczarowane dzieciaki wołały go, chcąc zatrzymać, ale on zdawał się być zupełnie głuchy. Znudził się ich towarzystwem i chciał odpocząć.
W samotności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t3300-ferris-lovercraft
http://panem.forumpl.net/t3305-wujek-ferris
http://panem.forumpl.net/t3304-ferris-lovercraft#51614
Wiek : 57
Zawód : męska dziwka
Przy sobie : wielofunkcyjny scyzoryk, karty do gry, gram dowolnego narkotyku, zwój liny

PisanieTemat: Re: Ferris i Andy   Nie Maj 17, 2015 12:08 pm

Tętniący życiem Kapitol nie mógł się znudzić.
Błąd.
Ferrisowi znudził się bardzo szybko i pomimo tego, że szczerze kochał to miasto, brakowało mu rozrywki i adrenaliny. Nie tęsknił za areną, ale ostatnio w jego życiu działo się zdecydowanie zbyt mało. Imprezy i bankiety wyglądały podobnie, zachowanie ludzi przestało go szokować, szybkie numerki w toaletach (dziury chwały zwyczajnie mu zbrzydły) były pospolite, a rozrywki Kapitolińczyków stawały się konwencjonalne. Śmiał to oceniać on, prostaczek z Dwunastki - przeżarty jednakże stolicą niemalże do cna. Wiedział, co w trawie piszczy, kto i za ile się ceni, kto uważa się za towar luksusowy. Znał ludzi, oni znali jego, więc miał święte prawo poszukiwać czegoś więcej i dlatego z niecierpliwością wyczekiwał kolejnych igrzysk i nowych twarzy. Trybutów, których łaskawie by sponsorował, a potem trzymał głęboko w dupie, nie mogąc wykrztusić słowa, zakneblowany brudną od krwi szmatą, którą wcześniej nosił na grzbiecie.
Niestety, daleko było do następnej biby w stylu starożytnego Rzymu (#tak_bardzo_nowatorskie_pomysły) i Lovercraft musiał szukać rozrywki gdzie indziej. W jednym z nielicznych parków, obserwując młodych i zepsutych przyszłych twórców technokratycznego systemu. Na szczęście w mieście rozpusty nikt nie śmiałby oskarżyć go o pedofilię, zwłaszcza, że tylko leżał rozwalony na trawie i obserwował dzieci, podlotki i młodzieńców. Jednocześnie śliniąc się na widok chłopców w przedziale wiekowym <18 (Nabokov z pewnością by go zrozumiał), lecz nie nagabując nikogo. Ot, ekscentryczny Zwycięzca, nieszkodliwy starszy pan. Rozbierający wzrokiem co bardziej intrygujące jednostki, ale o tym przecież nikomu nie było wiadomo. Nie zaczął się jeszcze onanizować, więc wszystko zmierzało w dobrym kierunku zwyczajnych fantazji i odreagowaniu w zwykły sposób. Urządzenia sobie pościgu za smokiem u starych znajomych i wspólne pukanie.
Dźwignął się z trawnika, nienaturalnie pobudzony i uwalony ziemią, która pozostawiła brązowe smugi na jego jasnych spodniach. Czym specjalnie się nie przejął, kwitując to wzruszeniem ramion, najlepiej i tak czuł się nago. Wychodziła tutaj rzekoma bezpruderyjność Kapitolińczyków - wszystko pięknie, ładnie, ale ekshibicjonizmu jakoś nie tolerowali.
Radosna wycieczka do parku skończyłaby się przypuszczalnie inaczej, gdyby nagle pod nogi Ferrisa nie napatoczył się dzieciak, jeden z tych, które wcześniej obserwował. Zwrócił jego uwagę, bo nie zachowywał się typowo, nie brykał, nie hasał (nad wiek dojrzały? Jemu nadal zdarzało się wariować na placach zabaw, co czasami sprawiało mu więcej frajdy niż drętwe spotkania w klubach)
- Te, junior - zawołał za nim - chyba coś zgubiłeś - krzyknął, wyciągając w jego stronę ozdobną zapalniczkę - w sumie całkiem ładna. Może mógłbym ją zatrzymać? - zastanawiał się na głos, chowając zdobycz do kieszeni - ile masz lat, młody? Nie za wcześnie na psucie sobie płuc? - spytał surowym tonem konserwatywnego nauczyciela, ganiącego nieposłusznego uczniaka. A wewnętrznie pękając ze śmiechu, ponieważ złotych rad płynących z jego ust raczej nie powinno traktować się poważnie.


Ostatnio zmieniony przez Ferris Lovercraft dnia Nie Maj 17, 2015 2:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t3275-andrew-ezekiel-rose
http://panem.forumpl.net/t3448-andy-rose#55385
http://panem.forumpl.net/t3278-andrew-ezekiel-rose#51371
Wiek : 22 lata
Zawód : Brak
Przy sobie : Skórzany, wytarty plecak
Znaki szczególne : Kolczyk w wardze, długa blizna na nadgarstku (pamiątka po jednej z walk)
Obrażenia : Brak

PisanieTemat: Re: Ferris i Andy   Nie Maj 17, 2015 12:52 pm

Andy nawet na niego nie spojrzał. Właściwie mijając ludzi, sprawiał wrażenie ślepego. Przechodził obok, czasem kogoś potrącił... Ale nigdy na nikogo nie spoglądał.
Teraz jednak był zmuszony. Jakiś mężczyzna go zawołał.
Przystanął i odwrócił się w jego stronę. Najpierw rzuciła mu się w oczy zapalniczka ojca. Momentalnie serce podeszło mu do gardła. Miałby problemy, gdyby mu jej w porę nie zwrócił.

- Wykluczone! Oddawaj! - krzyknął, bo kiedy się denerwował, od razu zaczynał krzyczeć. Zanim jednak zdążył wyciągnąć po nią rękę, mężczyzna już schował ją do kieszeni.
Uniósł więc wzrok, spoglądając w jego oczy. Nieczęsto widziało się dzieciaka o tak gniewnym spojrzeniu.

- Nie twój interes. Należy do mnie, więc ją oddaj. - mówiąc te słowa, wyciągnął ku niemu dłoń, oczekując, że za chwilę pojawi się na niej jego własność. Nawet nie zamierzał prosić. Musiał ją oddać. Musiał i już. Przecież wszyscy go słuchali.
Właśnie w tym momencie zmrużył lekko oczy. Kojarzył skądś jego twarz. Czy to nie znany z telewizji, Ferris Lovercraft?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t3300-ferris-lovercraft
http://panem.forumpl.net/t3305-wujek-ferris
http://panem.forumpl.net/t3304-ferris-lovercraft#51614
Wiek : 57
Zawód : męska dziwka
Przy sobie : wielofunkcyjny scyzoryk, karty do gry, gram dowolnego narkotyku, zwój liny

PisanieTemat: Re: Ferris i Andy   Nie Maj 17, 2015 7:49 pm

Ferris nie miał za dużo do czynienia z dziećmi. Całe szczęście był najmłodszy ze swojego rodzeństwa, ponieważ w całej palecie swych zalet i umiejętności, nie aspirował do pełnienia roli modelowej niańki. Nie wiedział, jak można zachwycać się czerwonawymi istotkami, wydymającymi usteczka i wyjącymi ile sił w małych płucach. Na domiar złego, bachorzątka posługiwały się jakimś niezrozumiałym językiem - żeby go ogarnąć, musiałby być kimś pokroju Turinga. Albo zostać matką, a ani na jedno, ani na drugie się nie zanosiło. Starsze dzieci irytowały go równie mocno, lecz przynajmniej wyraźnie artykuowały swoje potrzeby i czaiły bazę, gdy łapał je za kark i pół żartem groził sękatym palcem. Inaczej rzecz się miała z nastolatkami, ci z kolei mieli o sobie podejrzanie wysokie mniemanie i szczerze bawili Lovercrafta swoim szczenięcym zachowaniem. Mężczyzna widział w nich arogancję Kapitolińczyków, ale też ukochaną przez niego beztroskę i to właśnie dlatego młodzi chłopcy najbardziej pobudzali jego starzejące się członki. Ten krzykacz miał na przykład spore pokłady źle ulokowanej energii i Ferris chętnie pomógłby mu się z nimi uporać. Rżnąc ostro...w karty i oskubać chłopaszka z mięsięcznego kieszonkowego, co na pewno wyszłoby mu na dobre. Był hardy, a w cudownych oczętach malowała się czysta wściekłość, co cholernie nakręcało mężczyznę. Do dalszego droczenia się z juniorem, z którym jednak nie zamierzał grać w "kto pierwszy mrugnie", bo porażka z takim knypkiem uwłaczałaby nieco jego godności.
- Wyluzuj, dzieciaku - uśmiechnął się tylko, odsłaniając krzywe zęby. Wyciągnął z kieszeni wymiętą paczkę papierosów, wygrzebał dwie sztuki (na wymienianie buchów jeszcze będzie czas) i umieścił jednego w ustach zaskoczonego chłopaka. Przypalając go swoim, już odpalonym szlugiem.
- Ciągnij, ciągnij, bo zgaśnie - poradził, wydmuchując z ust niemal idealne kółko szarego dymu. I wesoło podrzucające zdobyczną zapalniczkę, nie nosząc się na razie z zamiarem zwrócenia jej właścicielowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t3275-andrew-ezekiel-rose
http://panem.forumpl.net/t3448-andy-rose#55385
http://panem.forumpl.net/t3278-andrew-ezekiel-rose#51371
Wiek : 22 lata
Zawód : Brak
Przy sobie : Skórzany, wytarty plecak
Znaki szczególne : Kolczyk w wardze, długa blizna na nadgarstku (pamiątka po jednej z walk)
Obrażenia : Brak

PisanieTemat: Re: Ferris i Andy   Pią Maj 22, 2015 7:30 pm

Młody był równie zaskoczony, co wściekły, kiedy nieznajomy wepchnął mu do ust szluga i po chwili podpalił własnym. Nie zaciągał się, to było niebezpieczne, zwłaszcza, że jego rodzice byli bardzo znani w tych okolicach.
Gdyby któryś ze znajomych lub sąsiadów, zobaczyłby go w parku ze starszym nieznajomym i w dodatku z papierosem w ręku, na pewno nie omieszkali by o tym wspomnieć jego rodzicom. Z pewnością zostałby surowo ukarany, bo jego matka potępiała nawet nałóg jego ojca.

- Zwariowałeś?! Nie palę w miejscach takich jak to... - syknął na niego wściekle, oddając mu fajkę. - Zabieraj to i oddawaj moją zapalniczkę...Ferrisie Lovercraft!

Sądził, że gdy zdradzi mu, że poznał w nim mężczyznę z telewizji, wystraszy go i będzie mógł nim w jakiś sposób manipulować. Nie wiadomo skąd wzięły się u niego takie myśli.
Chłopak podjął kolejną próbę, aby zabrać mu zapalniczkę, kiedy nią tak beztrosko podrzucał. Liczył na to, że uda mu się ją złapać w locie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t3300-ferris-lovercraft
http://panem.forumpl.net/t3305-wujek-ferris
http://panem.forumpl.net/t3304-ferris-lovercraft#51614
Wiek : 57
Zawód : męska dziwka
Przy sobie : wielofunkcyjny scyzoryk, karty do gry, gram dowolnego narkotyku, zwój liny

PisanieTemat: Re: Ferris i Andy   Sob Maj 23, 2015 12:05 pm

Kanon i wszelkie konwenanse były mu totalnie obce. Łamał formy wcześniej niż nauczył się mówić i choć matka załamywała ręce, a ojciec kręcił głową z dezaprobatą nad nietaktownym zachowaniem syna, on bez zahamowań żył jak mu się podobało. Uwagi odbijały się od niego jak groch od ściany, a próby wpojenia mu podstawowych zasad dobrego wychowania kończyły się spektakularną porażką. Był człowiekiem, który nader cenił sobie wolność i nie pozwalał, by śmieszne cowypadaaconie popsuło mu kilkadziesiąt lat na tym padole łez. Póki mógł, chciał się bawić i korzystać; nie rozumiał ludzi, którzy rezygnowali z przyjemności z powodu przesłanek nakazujących im się umartwiać. Masochizm czy wstrzemięźliwość, obojętnie. Dla Ferrisa nie istniała różnica między tymi pojęciami. Weganie na własne życzenie żywili się kartonami, abstynenci wyrzekali się trzeciego oka, a zatwardziali hetero lub homoseksualiści pozbawiali się możliwości posmakowania życia i głupio egzystowali z jedną ręką związaną gdzieś za plecami. Czarnowłosy dandys zaś niemal sikał w majtki ze strachu przed złą reputacją tudzież jej utraceniem, co również niepomiernie Lovercrafta bawiło. Głównie dlatego, że Kapitol oddychał skandalami, a powietrze przesycał zapach plotek (wyssanych z palca i jak najbardziej rzetelnych) - im pikantniejszych i bardziej gorszących, tym opinia publiczna zachwycała się bardziej. Dlatego przed laty stał się bohaterem i udało mu się utrzymać swoją pozycję, szokując i świecąc pośladkami gdzie popadnie. Poczuł się więc mile połechtany, gdy junior zwrócił się do niego po imieniu - choć wątpił, by ktokolwiek mógł go nie kojarzyć. Legenda naczelnego kapitolińskiego zbiornika na spermę wciąż była żywa - może nawet rodzice opowiadali ją swoim dzieciom na dobranoc?
- Nie krzycz tak, bo ktoś pomyśli że cię gwałcę - zwrócił mu uwagę uprzejmym tonem - ale bez obaw, nie robię tego w takich miejscach jak to - dodał śmiertelnie poważnym tonem, parafrazując słowa chłopaka, biorąc od niego fajkę, zaciągając się dwiema naraz i śmiejąc się, gdy młody desperacko wyciągał ręce po zapalniczkę.
- Co ci tak śpieszno, kolego? - spytał mężczyzna pobłażliwie, ignorując agresywną postawę chłoptasia. Który sprawiał wrażenie, jakby chciał go rozszarpać na strzępy za tą niewinną igraszkę. Rozkoszne dziecko, doprawdy.
- Możemy negocjować - uśmiechnął się chytrze, wzruszając ramionami. Nie w jego interesie leżało odzyskanie zapalniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Ferris i Andy   

Powrót do góry Go down
 

Ferris i Andy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Ferris Lovercraft

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Po godzinach :: Archiwum :: Osobiste :: Retrospekcje-