IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Hol główny

 

 Hol główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Hol główny   Sob Lis 15, 2014 8:22 pm



Po wejściu do budynku, znajdujemy się w holu głównym. Pracownicy siedziby Rządu legitymują się specjalnymi przepustkami. Interesanci muszą zarejestrować się w recepcji okazując dowód tożsamości, a następnie otrzymują przepustki tymczasowe dla interesantów, które należy zwrócić przy opuszczaniu budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
http://panem.forumpl.net/t2872-farrie-risley#46638
http://panem.forumpl.net/t3026-farrie#46642
http://panem.forumpl.net/t3023-farrah-risley#46639
http://panem.forumpl.net/t3024-listy-do-rodzicow#46640
http://panem.forumpl.net/t3025-farrie#46641
http://panem.forumpl.net/t3063-farrie-risley-i-kitty-stonem#47034
Wiek : 20 lat
Zawód : asystentka Mendeza; KRESowiczka
Przy sobie : laptop, pendrive, telefon komórkowy, inhalator, przepustka do siedziby rządu
Znaki szczególne : orli nos; znoszona, dużo za duża szara bluza z kapturem

PisanieTemat: Re: Hol główny   Sob Sty 24, 2015 3:56 pm

| z mieszkania

Tak szczerze - nie spodziewała się tego. Owszem, zgłaszała się do roli ewentualnej asystentki Mendeza z całą świadomością ryzyka i obowiązków, jakie spadłyby na nią w chwili objęcia tego stanowiska, ale jednocześnie rozumiała, że nie jest to pewne. Po Kapitolu przechadzało się mnóstwo zdolnych biurokratek, łasych na ciepłą posadkę w ostatnio najpopularniejszej gałązce rządu, mających CV wypełnione Bardzo Ważnymi Umiejętnościami (ładne wyglądanie, zaparzanie kawy, odsyłanie natrętnych interesantów, polerowanie parkietu w gabinecie szefa pończochami..), czyniącymi z nich kandydatki pierwszego wyboru. W porównaniu z takimi żywymi cyborgami Farrie wypadała niezwykle blado: młoda dziewczyna bez żadnych typowych asystenckich umiejętności. A przynajmniej tak siebie postrzegała w chwili zgłaszania swojej gotowości do podjęcia kolczatkowego zadania. Właściwie, gdyby miała być już szczera śmiertelnie z samą sobą, szalę decyzji przeważyły dwie osoby. Malcolm - na pewno zapadnie mu w pamięć, dzięki swojemu zaangażowaniu i będą musieli spotykać się znacznie częściej i...Gavin. Spotykała się z nim niezwykle sporadycznie, po kryjomu, wykorzystując rzadkie wycieczki do getta i przerzucanie tam żywności. Wyglądał całkiem nieźle, przeważnie był trzeźwy (postęp), ale Farrah doskonale wiedziała, że im dłużej gnije za murami tym większe prawdopodobieństwo jego wywózki. Gdzieś daleko; gdzieś, gdzie wbrew telewizyjnej manipulacji, nie czekał ośrodek wypoczynkowo-odchudzający. Nie mogła pozwolić na ponowną utratę przyjaciela rodziny, zwłaszcza, jeśli mogła coś w jego sprawie działać.
Praca w KRESie wydawała się więc szansą nie tylko dla Kolczatki ale i dla samej Farrie. Przyjęła więc wiadomość od McAllister z mieszaniną radości i lekkiego niepokoju, malejącego jednak z każdą godziną przygotowań do rozmowy. Ewentualne konkurentki nie wydawały się jej już aż tak zawadzające, a własne CV - niedopracowane. Miała przecież spore doświadczenie, wspierała nowy Rząd od początku, jej matka była kimś zaufanym w szeregach władzy. Nic nie wskazywało na działalność Risley w szarej strefie. Od dawna pracowała przecież dla Coin i Adlera, sumiennie wykonując swoją żmudną robotę, nie skarżąc się i wręcz promieniejąc przy każdym kontakcie z współpracownikami w Siedzibie.
Do której wchodziła kilka minut przed dwunastą z typowym dla siebie, szerokim uśmiechem. Dzień jak co dzień; pomachała jednemu z sympatyczniejszych ochroniarzy, przywitała się z recepcjonistką, wręczając jej przepustkę - stałą. Tak czy siak przebywała w tym budynku każdego dnia. Jeśli w jakikolwiek sposób denerwowała się dzisiejszego ranka, to teraz praktycznie zapomniała o tym, że działa w nieprawej wierze. Zwykła rozmowa o pracę. Zero stresu; no może jedynie ten, wynikający z jej niecodziennego stroju. Zazwyczaj pojawiała się tutaj w ukochanych spranych dresach; teraz miała na sobie strój szalenie elegancki (jak na standardy Risley): dżinsy i białą bluzkę, przez co i tak wybijała się z tłumu ludzi w marynarkach i garsonkach. Nie wprawiało jej to jednak w niepokój - jedyny dyskomfort, jaki odczuwała, płynął z zbyt obcisłych ubrań. Dawno nie nosiła tak wystawnego stroju i miała wrażenie, że przyciąga nieco za dużo uwagi. Westchnęła więc tylko, roztrzepując jasne włosy - plus dziesięć do ukrycia leciutkiego zawstydzenia - rozglądając się dookoła i czekając na kogoś, kto zaprowadzi ją do biura KRESu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Hol główny   Sob Sty 24, 2015 8:53 pm

Wysokie na co najmniej szesnaście centymetrów obcasy zastukały miarowo o wypolerowaną posadzkę w holu głównym, kiedy z korytarza z windami wyłoniła się wysoka blondynka. Szczupła i zgrabna, ubrana w ołówkową, granatową spódnicę (nieco przykrótką) i jedwabną, kremową bluzkę, której dwa guziki rozpięły się przypadkowo, odsłaniając spory kawałek kształtnych piersi, przystanęła w miejscu, rozglądając się dookoła i mrużąc lekko oczy o niespotykanie długich rzęsach. Prawie natychmiast namierzyła Farrah, rozciągając pomalowane szkarłatną szminką usta w szerokim uśmiechu i błyskając białymi zębami. Podeszła do niej szybkim krokiem, ledwie zauważalnie mierząc ją spojrzeniem od stóp do głów. - Pani Risley? - zapytała, ale nie czekała na odpowiedź, od razu wyciągając na powitanie drobną dłoń z długimi paznokciami. - Kristin McAllister, pracuję w kadrach - wyjaśniła, podkreślając groteskowo słowo 'pracuję' - zupełnie jakby chciała dać młodszej koleżance do zrozumienia, jak bardzo ważnymi sprawami się zajmuje. - Chodź za mną, zaprowadzę cię do biura - dodała, gładko przechodząc z dziewczyną na 'ty' i odwracając się na pięcie, czy raczej - na szpilce. Niespiesznym krokiem skierowała się w stronę wind, cały czas sprawdzając, czy Farrah jest obok niej. - Musisz być podekscytowana. Od rana przychodzą tu różne dziewczyny, ale pan Mendez póki co wszystkie odprawił z kwitkiem - szczebiotała wesoło, z widocznym uwielbieniem wypowiadając nazwisko szefa. Gdy weszły do windy, wcisnęła guzik z cyfrą jeden. - Właściwie nic dziwnego, przecież tu chodzi o Niesamowicie Ważne Sprawy - dodała, poprawiając włosy w szerokim na całą ścianę kabiny lustrze i odrywając wzrok od swojego odbicia dopiero na dźwięk rozsuwanych drzwi. Następnie czekał je jeszcze krótki spacer na koniec korytarza, gdzie Kristin przystanęła nagle, przodem do dwóch par drzwi. Tabliczki na obu informowały o znajdujących się za nimi biurach Krajowego Rejestru Ewidencji Społeczeństwa, z tym że na jednej z nich widniało oprócz tego nazwisko szefa, Sawyera Mendeza. - Pan Mendez już na ciebie czeka, ale masz jeszcze kilka minut, więc możesz... doprowadzić się do porządku, czy co tam chcesz - rzuciła kobieta, kładąc dłoń na klamce drugich drzwi. - Gdybyś czegokolwiek potrzebowała, będę u siebie - dodała, nie wyjaśniając jednak, co oznaczało owo 'u siebie'. Następnie zniknęła w przestronnym biurze, kierując się do jednego z biurek.

Możesz pisać już w biurze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Hol główny   

Powrót do góry Go down
 

Hol główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Kapitol :: Dzielnica Północna :: Siedziba Rządu :: Parter-