IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Andrew Jebediah Angelini

 

 Andrew Jebediah Angelini

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the leader
Andrew Jebediah Angelini
Wiek : 45 lat
Zawód : wynalazca

PisanieTemat: Andrew Jebediah Angelini   Sob Wrz 27, 2014 1:07 am


Andrew Jebediah Angelini
ft. Jeffrey Dean Morgan
data i miejsce urodzenia
31.10.2238 roku, Kapitol
miejsce zamieszkania
bliżej niezidentyfikowane miejsce w Siedzibie Almy Coin
zatrudnienie
wynalazca pracujący dla Coin
Rodzina

Cóż można powiedzieć? Jebediah miał pełną i dosyć szczęśliwą rodzinę, choć nie do końca się kochającą, przynajmniej na linii druga żona - córka. Panie nigdy nie potrafiły się dogadać, zaś on zawsze musiał stawać między nimi, sprawiając również pieczę nad synem z drugiego małżeństwa.

Warto wspomnieć również o jego dwóch kochanych, lecz niereformowalnych młodszych braciach oraz starym ojcu będącym tym wszystkim, czym Jeb nigdy nie potrafił się stać.

W tej chwili tego już jednak nie ma. Obecnym substytutem rodziny są dla niego wszelkiej maści środki wywołujące narkotyczne wizje. Nierzadko rozmawia z barwnymi króliczkami czy też sarenkami, jednak pomińmy to i przysłońmy milczeniem.

Historia

Jebediah Angelini… Postać nie tyle znana i lubiana… Co bardzo dobrze znana, uwielbiana i od dawna niewidziana. Albowiem pan Jeb miał to do siebie, że wyparował na dwa tygodnie przed swoimi urodzinami. Sam już nie pamięta, którymi.

Przepadł jak kamień w wodę. Dzień wcześniej wszystko wydawało się być jak najbardziej w porządku i na miejscu. Nikt nie pomyślałby, że nagle sytuacja tak diametralnie się zmieni. W końcu poważani ludzie nie znikają sobie od tak, prawda?

Cóż. Andrew najwyraźniej zaburzył ten niepisany porządek. Najgorszą rzeczą nie było jednak to, że wielotygodniowe poszukiwania mężczyzny nie przyniosły żadnego rezultatu. O nie! Bowiem rzeczą najpaskudniejszą było to, że razem z Angelinim przepadło nadzwyczaj wiele rzeczy, szans, nadziei.

Z początku bliscy przyjaciele rodziny sądzili, iż niespodziewany wyjazd był kolejnym z wyskoków młodej pary małżonków, tak dobrze przecież znanej z nieprzewidywalności i robienia tego, na co akurat miała ochotę. Jednak do tej wersji nie pasowało kilka ważnych elementów, których to raczono się dopatrzeć dopiero na dwa tygodnie po ostatnim znaku życia państwa Angelini.

Po pierwsze: dlaczego z mieszkania nie zginęła ani jedna rzecz? Ni spory przedmiot, ni mały drobiażdżek. Po drugie: dlaczego wszystko wyglądało tak, jak gdyby pozostawione było w pośpiechu? Nietknięta kawa na stole, naczynia w zlewie, byle jak pościelone łóżka… Chwila, moment! Jakie pościelone łóżka?! Druga żona Andrew nigdy tego nie robiła…

Samochody w garażu, otwarte drzwi, zapalone światło w spiżarce, pranie w pralce, pies zamknięty w składziku na drewno… Wszystko to byłoby co najmniej niepokojące dla normalnego, przeciętnego człowieka. Dla kogoś z bardziej zaangażowanej w spiski grupy oznaczało tylko jedno.

To, że mieszkańcy nie opuścili swojego domu dobrowolnie. Z czasem jednak sprawa starzała się i cichła, aż w końcu mało kto o niej pamiętał. Zwłaszcza po tym, jak w miejsce zamieszkania powróciła małżonka Jeba z dziećmi i jego bratem, oznajmiając wszem i wobec, że jej mąż miał tragiczny wypadek, zaś ciała nie dało się odszukać.

Co tak naprawdę wydarzyło się tamtego wieczoru? To wie tylko sam Jebediah. Obecnie jednak zbyt zaćpany, by choć próbować myśleć rozsądnie. Niegdyś tak szanowany mężczyzna będący młodym, ale darzonym wielkim autorytetem, przedstawicielem jednego z najstarszych rodów Kapitolu, w tej chwili uzależniony jest od dobrej woli i litości osób, które zniszczyły mu życie.

To właśnie przez nie jest wrakiem samego siebie, geniuszem uzależnionym od środków odurzających, którego wykorzystują do tworzenia najbardziej nieludzkich przedmiotów. Broni, których, całe szczęście!, świat jeszcze na oczy nie widział. Jego wrodzone zdolności, intelekt, który tak sobie cenił… To wszystko sprawiło, że skończył tak paskudnie. Z zatrutym umysłem i nienawiścią do samego siebie.

Bardzo szybko zatracił się w swoim własnym świecie. Świecie rozpisywania skomplikowanych wzorów i obliczeń, rysowania projektów, wykonywania zleconych mu przedmiotów i przyjmowania kolejnych dawek odurzaczy. Właśnie na tym polegało jego życie. Polegało i nadal polega.

Codziennie ten sam schemat. Powtarzany do znudzenia i jeszcze bardziej. Przynajmniej dobrze, że od czasu do czasu potrafi załatwić sobie coś, czego normalny więzień mieć nie powinien. Drogie cygara, kapeczka whiskey, jakieś mocniejsze tabletki…

To wszystko udaje mu się czasem wyżebrać od pewnej osoby, która najwyraźniej jest jedyną kobietą w całej dziwnie popapranej organizacji, czy co to tam jest, i która to ma do niego wyraźną słabość… To również dzięki jej nieostrożności, zbyt dużej pewności i roztrzepaństwu wszedł w posiadanie kilku zupełnie nieprzydatnych mu w tej chwili przedmiotów.

Przepastnego portfela, noża, którym co najwyżej może w akcie desperacji podciąć sobie żyły oraz kompletu kluczyków najprawdopodobniej uruchamiających jakiś pojazd, którego to jednak nigdy na oczy nie widział. To zresztą nie jedyna rzecz, o której nic mu nie wiadomo. Obecny wygląd świata, przejęcie władzy przez Rebeliantów, mających go teraz zresztą w swych łapach, kolejne Igrzyska... Nie wie kompletnie nic, żyjąc w swoim świecie.



Charakter

Wspominając już o charakterze Jeba… Jaki jest naprawdę? Otóż można swobodnie stwierdzić, że przez te wszystkie lata niewoli nauczył się posłuszeństwa. Nie jest już tym samym, młodym chłopaczkiem, który tryskał energią i chciał dokonać wszystkiego na własną rękę.

Najlepiej już w momencie, w którym przyszło mu to do głowy. Teraz! Zaraz! O nie. Jebediah, bo właśnie tym imieniem się przedstawia, okazuje obojętność wobec wszystkich i wszystkiego. Czuje się wypalony, gdyż zdaje sobie sprawę z tego, że oprawcy go zniszczyli.

Najokrutniejszą rzeczą, którą przez tyle lat zaprzątał sobie umysł było to, że prócz niego samego ucierpiała i jego ukochana rodzina. Synek, którego ostatni raz widział tamtego pamiętnego wieczoru, córka i jego żona, najdroższa mu Valerie, z którą przez ten cały czas widział się tylko raz. Zostawiła go, ale nigdy nie miał jej tego za złe. Pocieszał się myślą, że przynajmniej może być bezpieczniejsza od niego i że kiedyś może odkupi swe winy.

Niegdyś był inny. Bardziej się starał, powierzone zadania wykonywał z pasją. Zgrywał wesołka, który zawsze zachowuje się tak, jakby nic nie mogło go zranić. Praktycznie cały czas śmiał się i plótł najróżniejsze głupotki, które to tak oczarowały jego Vali. Był jak tornado. Zawsze pełen życia, gotów do pomocy.

Zarówno tej czysto fizycznej, jak i psychicznej. Prawdziwy chłopak o złotym sercu. Myślał, że uda mu się samemu zmienić świat. Przynajmniej ten bliski mu kawałek świata.

Jak bardzo się mylił! W przeciągu chwili stracił wszystko, co było dla niego istotne. Powoli zaczął popadać w obojętności i odrętwienie. Z początku próbował przeciwstawiać się porywaczom, przez co otrzymywał bolesne ciosy. Nie tylko te skierowane prosto w niego, ale i również w jego ukochaną kobietę, przez jego ukochaną kobietę.

Dzięki temu sprawnie nauczył się trzymać język za zębami, swoje spostrzeżenia pozostawiać dla siebie, a polecenia wykonywać bez słowa sprzeciwu. Narkotyki podawane w jedzeniu tylko pomagają mu zapomnieć o otaczającej go rzeczywistości.



Ciekawostki

Gdy wiemy już co nieco o historii oraz wewnętrznej części Jeba, warto jeszcze wspomnieć o tym typowo zewnętrznym kawałku.

W końcu jak cię widzą, tak cię piszą. A tutaj zdecydowanie jest o czym pisać. Andrew jest bowiem mężczyzną, którego swobodnie uznać można za przystojnego. Ma ciemne, wzburzone włosy, których nawet nie próbuje ujarzmić.

W jego brązowych oczach nie sposób jest się nie zatracić, szkoda tylko, że bardzo często ukryte są pod wybitnie ciemnymi szkłami okularów przeciwsłonecznych… Które to nosi nawet w pomieszczeniach… Co nie jest zbyt dziwne, patrząc na to, że nie dane jest mu opuszczać swoich pokoi zbyt często, a nawet jeśli już mu się to zdarzy… Cóż… Wtedy najczęściej jest nieprzytomny i transportowany do innego miejsca, w którym akurat potrzebują jego pracy.

Andy to wysoki i, o dziwo!, wysportowany człowiek. To ostatnie zawdzięcza głównie tym przebłyskom świadomości, w których do głosu dochodzi potrzeba dbania o swoją kondycję. Takie momenty jednak zdarzają mu się tylko od wielkiego święta.

Mężczyzna ubiera się dokładnie tak jak chce, gdyż nie miewa pożądanych gości, a ci niepożądani zwracają uwagę tylko na jego pracę. Skutkiem tej swobody są przyciężkawe, ale wyjątkowo wygodne stylizacje utrzymane w ciemnych kolorach. Jest to coś w rodzaju pozostałości po jego starym życiu i dawnych przyzwyczajeniach.

Niegdyś dało się o nim powiedzieć znacznie więcej. Teraz? Teraz jest dosłownie nikim.

Przynajmniej dla samego siebie, bowiem fakt faktem, iż tak naprawdę nieświadomie dostarcza Rebeliantom kolejnych innowacji, pracując dla nich pod swoistym przymusem, który nie przeszkadza mu aż tak straszliwie. Przynajmniej dopóki ma dostęp do jakichkolwiek odurzaczy. Dawkowanych tak, aby jeszcze trochę podtrzymać jego marną egzystencję, lecz z pewnością siejących niesamowite spustoszenie w jego organizmie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the prophet
Ashe Cradlewood
http://panem.forumpl.net/t1888-ashe-cradlewood
http://panem.forumpl.net/t267-ashe
http://panem.forumpl.net/t1278-ashe-cradlewood
http://panem.forumpl.net/t718-the-ashes-of-memories
http://panem.forumpl.net/t3226-ashe-cradlewood
Wiek : 21
Przy sobie : czarna, skórzana torba, a w niej: fałszywy dowód tożsamości, mapa podziemnych tuneli, wytrych, medalik z kapsułką cyjanku, nóż ceramiczny, zapalniczka, paczka papierosów, leki przeciwbólowe, latarka z wytrzymałą baterią
Obrażenia : złamane serce

PisanieTemat: Re: Andrew Jebediah Angelini   Sob Wrz 27, 2014 2:11 am

Karta zaakceptowana!

Witaj na forum! Mamy nadzieję, że będziesz czuć się tutaj jak u siebie, i że zostaniesz z nami długo. Załóż jeszcze tylko skrzynkę kontaktową i możesz śmigać do fabuły. Nie zapomnij też zaopatrzyć się w naszym sklepiku. Na start otrzymujesz morfalinę (1 gram), laptop i alarm mieszkaniowy. W razie jakichkolwiek pytań pisz śmiało. Zapraszamy też do zapoznania się z naszym vademecum.

Uwagi: Intrygująca postać. Historia przedstawiona z dosyć ciekawej perspektywy - na tyle, że wybaczam lekkie dziury fabularne, zresztą biorąc pod uwagę okoliczności, trudno byłoby mi prosić o ich wypełnienie. Technicznych błędów nie zauważyłam, witam kolejnego Angeliniego, baw się dobrze i śmigaj do fabuły. <3



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Andrew Jebediah Angelini

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Rejestr Ludności :: Karty Postaci-