IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
1 - Page 2

 

 1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
the odds
avatar
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: 1    Pią Wrz 12, 2014 8:56 pm

First topic message reminder :



Jedno jest pewne - jeśli zdecydujesz się spędzić tutaj noc, nie będzie ona należała do najcieplejszych. Od odrapanych ścian zionie chłodem, jednak mimo wszystko miejsce to może okazać się dobrą kryjówką, warto również je przeszukać. Kto wie, czy wśród znajdującego się na podłodze gruzu nie znajdziesz czegoś ciekawego?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
the odds
avatar
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: 1    Sob Paź 04, 2014 1:48 pm

Nagle w całym południowym skrzydle rozbrzmiał potężny głos:
- Trybuci! Wiele już przeszliście i wielu straciliście. Na pewno jesteście też głodni, spragnieni i zmęczeni. Mamy jednak dla Was dobrą nowinę - w Sali Głównej czeka Uczta. Przychodźcie więc tłumnie, ponieważ nie wiadomo, kiedy znów będziecie mieli okazję coś zjeść. Wesołych Głodowych Igrzysk i niech Los zawsze Wam sprzyja!
W tym samym momencie dało się słyszeć głośny trzask. Wszystkie znajdujące się na korytarzu drzwi zamknęły się na dobre z wyjątkiem tych, które prowadziły do Sali Głównej.


Ucztę rozpocznie post Game overa.
Póki co nie możecie wrócić do pomieszczeń. Natomiast tybuci, którzy jeszcze się w nich znajdują, niech napiszą posty z uwzględnieniem, że wyszli na korytarz, a drzwi od razu się zamknęły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: 1    Sob Paź 04, 2014 2:37 pm

Głos Bastiana był tym, co wzbudziło we zmiechu największe zainteresowanie. Potwór przerwał badanie odległego kąta pomieszczenia i obrócił się w stronę dwójki trybutów błyskają oczami i sycząc, jakby gotując się do ataku. Przez parę sekund trwał bez ruchu, po czym wystrzelił do przodu, klekocząc i napinając żądło. Wszystko wskazywało na to, że trybuci nie będą mieli szansy an ucieczkę, jednak w chwili w której rozbrzmiał komunikat rozwścieczone monstrum zamarło. Mierzyło jeszcze przez moment ostrym spojrzeniem trybutów, po tym jednak odwróciło się i zniknęło w najciemniejszym skraju pokoju.

Deli i Bastian, jesteście wolni. Możecie wyjść na korytarz. Pamiętajcie jednak, że z każdą chwilą Sebastian słabnie, a jego rana krwawi coraz obficiej na skutek substancji rozrzedzającej krew zawartej w pajęczej toksynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t2389-delilah-morgan#33936
http://panem.forumpl.net/t2394-when-you-pee-all-over-my-chippendale-suite-delilah-delilah#33971
http://panem.forumpl.net/t2392-delilah-morgan
http://panem.forumpl.net/t2761-morgan#41745
Wiek : 18
Zawód : chodzący kłopot (?)
Przy sobie : nóż ceramiczny, butelka z wodą
Znaki szczególne : ciąża i bijąca-z-twarzy-cholernie-świetlistym-światłem pogarda do świata, z którą to dumnie obnosi się panna Morgan
Obrażenia : blizna na lewej dłoni, drobne blizny poparzeniowe na ciele i... psychiczne? Hohoho.

PisanieTemat: Re: 1    Sob Paź 04, 2014 4:20 pm

Nie na tym to wszystko miało polegać. No, dobra. Może faktycznie główną ideą Igrzysk było właśnie wzajemne zarzynanie się osób do tego przymuszonych lub też czynniki sztucznie wytworzone przez brać organizatorską, jednak nie zmieniało to nawet w najmniejszym stopniu faktu, że nie o tym myślała Delilah. Ona zwyczajnie pewną częścią swojej podświadomości mimowolnie pozostawała w świecie, w którym kłamstwa były na porządku dziennym. Z tą jednak różnicą, że teraz nie okłamywała innych, lecz samą siebie.
Przez tak długi czas starała się oszukiwać wszystkich dookoła, mamić ich obietnicami niespełnialnego, przedstawiać w swych wróżbach rzeczy niekoniecznie będące zupełną fikcją, lecz z pewnością czymś w jakiś sposób mącącą umysły klientów. Ludzi, którzy to odczytywali z jej słów dokładnie to, czego akurat chcieli i potrzebowali do przeżycia kolejnego dnia bez drżenia o przyszłość.
Teraz zaś sama czuła, że dokładnie tego potrzebuje. Czegoś, co może choć na krótką chwilę odwieść ją od myślenia o nieuniknionym. Niegdyś to ona sama była kimś dającym innym tę ociupinkę nadziei na to, że słońce kiedyś wreszcie rozświetli mrok dookoła nich. Była kimś w rodzaju osoby przychodzącej ze świtem, choć sama nieustannie pogrążała się w ciemności.
Nikt jednak tego nie wiedział, nikt nie widział. Nikt poza jedną jedyną osobą, a teraz… Teraz pozostawała zupełnie sama z mrokiem. I to nie tym, w którym czuła się dobrze. To nie była ciemność z gwieździstym niebem i księżycem oświetlającym drogę swym blaskiem. To było zupełnie coś innego. Jakiś rodzaj ostatecznej głębi, po której osiągnięciu miała również automatycznie przekroczyć tę cienką linię, jaka odgradzała ją jeszcze od zupełnego szaleństwa.
Już teraz Di zachowywała się jak osoba co najmniej niespełna rozumu, zamierzając zrobić wszystko, by wydostać ich na korytarz. No, właśnie. Ich, pomimo świadomości, że naraża tym własne życie nie mając nawet cienia szans na to, by pomóc później jakoś Bastianowi. Pomóc, aby przeżył, nie poprzez ukrócenie jego cierpień, a tylko ono w tej chwili było możliwe. Nie istniała inna alternatywa.
I to sprawiało, że Delilah praktycznie zachowywała się jak dziecko błądzące we mgle. Nie mające szans na to, by od niej uciec, lecz i tak rzucające się i wierzgające w poszukiwaniu czegoś, czego mogłoby się złapać. Swoistych okruszków, które już dawno zjadły ptaki czy inne zwierzęta. A może one wcale nigdy nie istniały? Jej życie z chwili na chwile okazywało się tylko coraz większą grą pozorów, zwykłym kłamstwem. Czy istniało w nim cokolwiek, co było prawdziwe, stałe?!
Najwyraźniej nie, zaś ona sama… Czuła się jak laleczka ze szkła, cholerna szklana primabalerina, którą los wyrażony teraz w formie Organizatorów nieustannie się bawi. Przekładając ją z miejsca na miejsce, stukając w najboleśniejsze miejsca, by wreszcie wypuścić z rąk wprost na kamienną podłogę.
Teraz wciąż jeszcze leciała, lecz całą sobą czuła, że nie potrwa to zbyt długo. Wkrótce miała uderzyć o ziemię, rozbijając się na miliardy drobnych kawałeczków, które może i dało się poskładać, jednak nigdy w tak spójną całość, jaką powinny być. Atrapa życia… Poprawka, atrapa atrapy życia, której mimo wszystko chciała się trzymać, lecz która robiła z niej już tylko karykaturę tego, jakim człowiekiem na początku było jej dane być.
Rzucając kolejnymi kawałkami gruzu w celu odwrócenia uwagi pajęczaka, skacząc w stronę Sebastiana, chwytając go i usiłując uciec z nim na korytarz, czuła się jakby grała w coś w rodzaju gry, w której nie było zwycięzców. Wiedziała, że to prawidłowe odczucia, w końcu widziała poprzednich uczestników Igrzysk i nie była aż taką znowu sierotą bez jakiejkolwiek świadomości o charakterze Głodowych Igrzysk, jednak… Cóż, wszystko opierało się na chwili obecnej. Jakkolwiek to odbierać, czymkolwiek by to się nie zdawało.
Patrząc kątem oka na zmiecha, zdawała sobie sprawę z tego, jak wielką przegraną była w tej partii, jak i również miała świadomość, że kolejna już nie istniała. Jedna szansa dla każdego, jedna, której nie wykorzystała przez uczucia, jakie podstępnie nią zawładnęły i nie chciały za nic odpuścić. A ona nie zamierzała dać im odejść. Nawet w obliczu rychłej śmierci.
Jednak stało się coś, co sprawiło, że Deli mimowolnie westchnęła. Nie mając się zupełnie z czego cieszyć, bowiem Uczta równoznaczna była z kolejną rzezią, jednak robiąc to. Obserwując odejście pająka, by nie czekać zbyt długo, chwytając leżący przy ścianie obok drzwi śpiwór i wyciągając pospiesznie towarzysza na korytarz.
[z/t dla Deli i Bastiana]




Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain.
Still remains.
Within the sound of silence.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: 1    

Powrót do góry Go down
 

1

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Po godzinach :: Archiwum :: Lokacje :: 2. arena :: Skrzydło południowe-