IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Matthew Turner

 

 Matthew Turner

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Matthew Turner   Sro Wrz 03, 2014 11:03 pm

~~ * * * ~~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2425-matthew-turner
http://panem.forumpl.net/t2444-matt
http://panem.forumpl.net/t2443-matthew-turner
Wiek : 19
Przy sobie : kurs pierwszej pomocy
Obrażenia : poparzona kwasem prawa dłoń, dodatkowo opuchnięta od ugryzienia szczura, głębokie rozcięcie na czole, poderżnięte gardło, śmierć

PisanieTemat: Re: Matthew Turner   Sob Wrz 06, 2014 7:23 pm

/nie wiadomo skąd, może już jako duch, bo ta winda ich zabiła?

Igrzyska przed śniadaniem, igrzyska przed treningiem, igrzyska w trakcie obiadu i w końcu igrzyska przed snem. Miał już tego wszystkiego dosyć. Każdą sekundę jego życia wypełniało myślenie o arenie i tym, że z dużym prawdopodobieństwem nie wyjdzie z niej żywy. Im bardziej próbował sobie wmówić, że będzie inaczej, tym uścisk w żołądku stawał się silniejszy. Mdłości były jednak najmniejszym problemem, z którym musiał się mierzyć. Problematyczność tego wszystkiego wynikała pewnie z tego, że wprost nienawidził wszelkich publicznych wystąpień. Dotąd niewiele musiał się tym przejmować, bo takich unikał jak ognia, chociaż w jego wypadku może niekoniecznie jak ognia, zważywszy, że uchodził za podpalacza. Niemniej, udawało mu się to lepiej lub gorzej, ale w chwili gdy kazano mu stanąć przed tłumami w trakcie parady trybutów zrozumiał, że nie wizja śmierci przyprawia go o mdłości i niepohamowany lęk. Świadomość bycia nieustannie obserwowanym nie była przyjemna, a teraz jeszcze miał sam jeden pojawić się przed grupą ludzi, która potencjalnie mogła mu pomóc przeżyć. Nie był pewien, czy zdoła pokonać jeden lęk, by uchronić się przed innym.
Od rana był jakiś nieswój, choć stan ten raczej utrzymywał się od czasu, gdy postawił stopę w apartamencie. Dziś jednak nie zmrużył przez całą noc oka walcząc z myślami, które nie chciały mu dać spokoju. Nie miał zielonego pojęcia co mógłby pokazać ani tym bardziej wykazać się jakąś szczególną umiejętnością. Zdążył już zorientować się, że w stosunku do innych trybutów był raczej marnym celem dla sponsorów. Sama idea sponsorignu teraz wydawała mu się niezwykle poniżająca, ale w końcu przez lata jakoś mu to nie przeszkadzało. Ba, jego ojciec dość aktywnie uczestniczył w tym procederze obierając sobie co roku kolejną trybutkę, którą mógł 'zaliczyć do swojej kolekcji'. Nigdy nie szczędził na to pieniędzy, ale bez względu na to jak dużo wykładał na kolejne dziewczyny te dość często wracały martwe z areny. To dodawało Mattowi trochę otuchy dając nadzieję, że nawet bez sponsora będzie w stanie jakoś sobie poradzić.
Zastanawiał się setki razy nad tym, dlaczego nie uciekł z placu w chwili, gdy tylko ujrzał swoje nazwisko na wielkim ekranie. Wprawdzie taka próba zakończyłaby się marnie, ale zaprzepaścił jedyną szansę na wyrwanie się z tej błazenady, która miała być 'wyrównaniem rachunków z kapitolińczykami'. Mieli już raz igrzyska, w których uczestniczyły dzieci ze stolicy, te, które szumnie nazywano 'ostatnimi igrzyskami w historii Panem'. Co z tego wyszło? Władze widocznie dostrzegły w nich szansę na zastraszanie ludności udowadniając, że tak naprawdę niczym nie różnią się od obalonych poprzedników. Jeżeli ktokolwiek zapytałby w tej chwili Matthew o zdanie to stwierdziłby bez żadnych wątpliwości, że ci, którzy bombardują prace Coin wiedzą co robią. Może zabójstwo nie było zbyt rozsądne, ale nie dało się ukryć, że niektórzy sobie na to zasłużyli...
Od polityki trzymał się z daleka nauczony tego jeszcze przez Alvertusa. Widać ojciec wcale nie wpoił mu tylko złych rzeczy.
Próbował jakoś opanować zdenerwowanie, ale fakt, że był gdzieś na końcu kolejki do pokazów indywidualnych wcale mu tego nie ułatwiał. Chodził wte i wewte po korytarzy, przysiadywał i bawił się wyczyniając palcami różne figury byle tylko choć na chwilę zapomnieć o tym, co miało go czekać. Kolejni trybuci wchodzili na salę, by po jakimś czasie z niej wyjść. Z wyrazu ich twarzy Matt starał się wyczytać jak im poszło, ale niektórzy z nich maskowali swoje emocje. Serce waliło mu coraz mocniej, gdy zbliżała się chwila, w której do on miał wejść na sale.
Wreszcie nadszedł moment, na który tak długo czekał. Przysiadł właśnie, gdy wyczytano jego nazwisko. Przymknął jeszcze na chwilę oczy, by wziąć głęboki oddech, który miał go chociaż trochę uspokoić. Wstał ze swojego miejsca i ruszył.
Dobrze znał salę treningową, ale teraz nie bardzo wiedział, czego miałby tutaj szukać. Już w wejściu dostrzegł siedzących za polem siłowym widzów, którzy najwidoczniej doskonale się bawili. Ojciec raz zabrał go na taki pokaz i szczerze mówiąc, dziesięcioletni Matt bawił się na nim doskonale, ale z tamtych odczuć nie pozostało już nic. Serce podeszło mu do gardła, gdy próbował się przedstawić.
- Matthew Turner, Kwartał Ochrony Ludności Cywilnej - wydusił z siebie nieco zachrypłym głosem lekko kiwając głową zebranym. Wpatrywał się w nich jeszcze chwile, gdy w końcu zorientował się, że oczekują, by coś zrobił. Jedyne co przyszło mu do głowy to popisanie się umiejętnościami strzeleckimi. Innych nie posiadał, więc oczywistym wydawało się, że właśnie na to się zdecyduje.
Ruszył ku stojakowi, na którym zawieszony był łuk i kołczan ze strzałami, który przewiesił sobie przez ramię. Przez drżące dłonie o małe nie rozsypał strzał, ale jakoś udało mu się je złapać w połowie drogi ku podłodze. Uśmiechnął się głupkowato przeklinając się w duchu. Prawie taki sam łuk Turner posiadał mieszkając jeszcze na Kapitolu. Szkoda, że nie mógł takiego zabrać ze sobą na arenę...
Sięgnął po broń, po czym stanął naprzeciwko tarczy przestawiających ludzką sylwetkę. Rzucił jeszcze krótkie spojrzenie zgromadzonym widzom, wziął głęboki oddech, a następnie wyciągnął jedną ze strzał. Jakoś udało mu się opanować drżenie rąk. Naciągnął cięciwę i wystrzelił trafiając w sam środek tarczy. Nie czekał na reakcje, tylko szybko powtórzył czynność kilkakrotnie celując w kolejne tarcze. Celność miał dość dobrą, ale idealnie trafić udało mu się tylko dwa razy, choć żadna z wystrzelonych strzał nie minęła celu.
Matt po wszystkim opuścił obie dłonie gapiąc się jeszcze chwilę w punkt przed sobą. Po kolejnym głębokim wdechu odwrócił się w stronę przyglądających mu się ludzi czekając na ich reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Matthew Turner   Sob Wrz 06, 2014 9:40 pm

Pokaz Matthew wywołuje w Organizatorach raczej średnie zainteresowanie; kilkoro z nich faktycznie śledzi jego strzały, od czasu do czasu kiwając głowami, ale większość jest bardziej zafascynowana zawartością swoich talerzy, niż popisami trybuta. Podnoszą głowy dopiero kiedy na dłuższą chwilę zapada cisza, a chłopak staje przed nimi, czekając na dalsze instrukcje.
Przewodniczący komisji odchrząkuje cicho.
- Tak, hm, dziękujemy - mówi, odchylając się na krześle. - Czeka cię jeszcze zadanie dodatkowe, przygotuj się - dodaje... ale Matthew nie ma czasu na owo "przygotowanie" bo nad jego głową rozlega się trzepot skrzydeł, kiedy sporej wielkości projekcja przypominającego ptaka zmiecha, pojawia się pod sufitem, kłapiąc złowieszczo dziobem.
Stworzenie na pierwszy rzut oka wygląda na przerośniętego orła, ale ma znacznie większe skrzydła i brzuch pokryty czymś w rodzaju łuski. Zatacza spore koło nad salą, po czym rzuca się w dół, pikując w stronę trybuta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2425-matthew-turner
http://panem.forumpl.net/t2444-matt
http://panem.forumpl.net/t2443-matthew-turner
Wiek : 19
Przy sobie : kurs pierwszej pomocy
Obrażenia : poparzona kwasem prawa dłoń, dodatkowo opuchnięta od ugryzienia szczura, głębokie rozcięcie na czole, poderżnięte gardło, śmierć

PisanieTemat: Re: Matthew Turner   Sob Wrz 06, 2014 11:22 pm

Chwila kiedy wpatrywał się w obserwujących, czy też raczej zajmujących się jedzeniem, widzów trwała chyba trochę za długo, więc próbując ją przełamać chrząknął cicho. Widać niezbyt skutecznie, bo dopiero po kolejnych sekundach zauważono, że już jest po pokazie. Mężczyzna, którego Matthew uznał za przewodniczącego tej całej jakże zacnej komisji, czy jak to tam zwali, przemówił nieco znudzony. Nie spodziewał się innej reakcji, w końcu nie przyszedł tutaj robić z siebie błazna, nawet za cenę zdobycia sponsora. Wprawdzie nie miałby chyba nic przeciwko temu, by ktoś wysłał mu na arenę łuk, ale jakoś poradzi sobie bez niego. W najgorszym wypadku zginie, prawda?
Skrzywił się na informację o dodatkowym zadaniu. Liczył raczej, że postrzela trochę z łuku i będzie po sprawie, a to wszystko trwało już chyba znacznie dłużej niż pokazy innych trybutów. Takie przynajmniej wrażenie miał sam Matt, któremu wszystko dłużyło się niemiłosiernie i najchętniej już by stąd wyszedł. Niestety, organizatorzy mieli dla niego przygotowane coś jeszcze.
Po słowach mężczyzny nie zdążył zrobić dosłownie nic poza zgrabnym przeturlaniem się po podłodze, by uniknąć pikującego ptaka. Był zaskoczony atakiem, ale nie mniej tym, że specjalnie postarano się o coś, co będzie trudno dorwać z łuku. Po uniku płynnie stanął na równe nogi, by chwilę później podbiec do tarcz, do których chwilę wcześniej strzelał i wyciągnąć z niej dwie strzały. Orzeł uderzył tuż obok niego co dało mu szansę na przyjrzenie mu się z bliska. Dostrzegł, że jego brzuch pokryty jest czymś co uznać można za łuski albo podobny wytwór. Szybko zrozumiał, że ciężko będzie go postrzelić z łuku, ale przy odpowiednim ustawieniu było to możliwe. Wystarczyło zmusić ptaszysko do ataku z dobrej strony...
Zwierzę wzbiło się znowu ku górze, a chwilę tę Matt wykorzystał, by napiąć po raz kolejny cięciwę i wypuścić strzałę w orła, który znów zaczął pikować ku niemu. Strzała uderzyła w łuskowy pancerz odbijając się i uderzając z brzękiem o podłogę. Matt zrobił kolejny unik chowając się za jedną z tarczy i opierając się o nią plecami. Wziął kilka głębokich oddechów i sięgnął po kolejną strzałę sterczącą tuż obok niego, a następnie wysunął się nieco zza osłony, by znów wycelować w wielkiego ptaka. Tym razem trafił w skrzydło bestii, co tylko zwierzaka rozwścieczyło, ale nie uniemożliwiło latania. Stwór rozpoczął kolejny wściekły atak, ale tym razem Turner doskonale wiedział co ma zrobić. Uskoczył lekko na bok i w chwili, gdy ptak znów zaczął podrywać się ku górze posłał w jego kierunku trzecią już strzałę tym razem mając widoczną górną część ciała zwierzęcia. Grot wyleciał w stronę zwierzęcia, kwestia tylko czy zdoła wbić się w jego kark i skutecznie je unieszkodliwić. Matt gotowy był, by w każdej chwili znów skryć się na tarczą. Nie miał już tylko w zasięgu ręki żadnych strzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Matthew Turner   Nie Wrz 07, 2014 11:09 am

Z gardła zwierzęcia wydobywa się przerażający skowyt, kiedy strzała niemal wbija się w nieosłoniętą część jego karku; niemal, bo grot zrywa co prawda kilka warstw skóry i rozszarpuje mięsień, ale trafienie nie jest idealnie celne. Strzała, zraniwszy mocno zwierzę, leci dalej i ze stukotem opada na posadzkę.
Zmiech zaczyna machać wściekle skrzydłami, nie wzbijając się już w górę, a jedynie miotając się ślepo po pomieszczeniu i przewracając kolejne sprzęty treningowe, ale kiedy zauważa Matthew, rzuca się w jego kierunku, kłapiąc dziobem ze złością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2425-matthew-turner
http://panem.forumpl.net/t2444-matt
http://panem.forumpl.net/t2443-matthew-turner
Wiek : 19
Przy sobie : kurs pierwszej pomocy
Obrażenia : poparzona kwasem prawa dłoń, dodatkowo opuchnięta od ugryzienia szczura, głębokie rozcięcie na czole, poderżnięte gardło, śmierć

PisanieTemat: Re: Matthew Turner   Nie Wrz 07, 2014 4:55 pm

Miał nadzieję, że uda mu się powalić zwierzę, a jeżeli już nie zabić to chociaż na tyle unieruchomić, by stwora było łatwo dobić. Niestety po raz kolejny jego skromne prośby nie zostały wysłuchane i w tej chwili zamiast atakującego go wielkiego orła miał na głowie wielkiego rozwścieczonego orła. Zwierzę najwyraźniej za swój główny cel obrało sobie rozszarpanie tego, kto ośmielił się je zranić. Perspektywa dość niepokojąca, zwłaszcza, że Turner nie miał już przy sobie niczego, czym mógłby walczyć.
Matt nie tracił czasu, wykorzystując chwilę, w której stwór rzucał się po sali, by zebrać najbliżej leżące strzały, by mieć czym się bronić. Ruszał się nadzwyczaj szybko. W końcu godziny spędzone na codziennych ćwiczeniach w końcu się opłaciły. Szkoda, że wykorzystywać musiał to wszystko w takich a nie innych okolicznościach.
Stanowisko, na którym znajdowały się noże było zbyt daleko, by do niego podbiec, więc musiał zadowolić się ostrymi grotami. Po raz kolejny napiął cięciwę łuku posyłając dwie strzały w stronę wielkiego orła. Nie spodziewał się, że tym razem uda mu się go powalić, ale musiał coś zrobić. Próba ta zwróciła uwagę zwierzęcia na strzelającego do niego chłopaka, ale dokładnie o to chodziło. Na szybko sklecony w głowie plan działania zakładał właśnie taką reakcję i jak na razie wszystko szło tak jak powinno. Stanął przed tarczą strzelecką odrzucając na bok łuk i czekał. Pięść zacisnął na ostatniej strzale trzymanej w prawej ręce. Prawie każdy jego mięsień drżał w napięciu gotowy, by w każdej chwili zareagować. Uskoczył dosłownie chwilę przed atakiem upewniając się, że ptak z impetem uderzy w tarczę całym swoim cielskiem. To go powinno było chociaż na krótki czas ogłuszyć, a Matt zrobił wówczas jedną z najgłupszych w życiu rzeczy - wskoczył na ogromnego ptaka, który zaczął straszliwie się wierzgać. Chłopak poświęcił chwilę, by złapać równowagę, po czym zamachnął się ze wszystkich sił i przeszył strzałą łeb stwora zagłębiając grot dokładnie w jego czaszce. Sekundy przed, miejmy nadzieję, śmiertelnym ciosem z gardła Matta wyrwał się okrzyk, w końcu już nie zachrypniętym głosem, który rozszedł się echem po sali. Z przebitego łba trysnęła krew pokrywając całą twarz i pierś Turnera, który zsunął się z leżącego na ziemi zwierzęcia. Położył się na chłodniej posadzce rozkładając dłonie i łapiąc oddech, by następnie wstać i podejść do loży, w której zasiadali widzowie. Nie miał pojęcia, czy ktokolwiek był zainteresowany rozgrywającym się pojedynkiem, ale w tej chwili już go to nie obchodziło. Wykonał swoje zadanie.
To chyba koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Matthew Turner   Nie Wrz 07, 2014 7:12 pm

Projekcja zmiechopodobnego ptaka znika zaraz po tym, jak zwierzę nieruchomieje, a twarze wszystkich członków komisji koncentrują się na Matthew. Przez chwilę panuje cisza, nie przerwana bynajmniej oklaskami, a głosem Głównego Organizatora.
- W porządku - mówi, odchrząkując cicho i wbijając tęskny wzrok w stojący przed nim kawałek ciasta. - Jesteś już wolny, możesz odejść. - Przenosi niechętnie spojrzenie na chłopaka, jednocześnie wskazując dłonią na drzwi wyjściowe. - Punktacja za wszystkie pokazy zostanie ogłoszona wieczorem - dodaje, uśmiechając się trochę sztucznie i czekając, aż trybut opuści pomieszczenie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Matthew Turner   

Powrót do góry Go down
 

Matthew Turner

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pandora Rouse & Matthew Turner
» Matthew Montgomery
» Matthew Finnigan
» Christine Turner
» Matthew Osborne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Po godzinach :: Archiwum :: Lokacje :: Ośrodek Szkoleniowy :: Sala treningowa :: Pokazy indywidualne-