IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Stanowisko pirotechniczne - Page 2

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
 

 Stanowisko pirotechniczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 08, 2014 1:33 pm

First topic message reminder :



Wyobraź sobie, że jesteś już na arenie, przez dłuższy czas wędrujesz w pełnym słońcu, lecz nagle temperatura zaczyna spadać, a Ty - choć wyciągasz z plecaka ciepłą kurtkę i prędko ją ubierasz - i tak trzęsiesz się z zimna, marząc o odrobinie ciepła. Warto więc przypomnieć sobie słowa trenera zajmującego się tym stanowiskiem. Nauczysz się tutaj, czego używać do rozpalania ogniska, w jaki sposób to zrobić i jak kontrolować dym, by ten nie przyciągnął uwagi innych trybutów - lub wręcz przeciwnie. Jako że na arenie możesz natrafić na przeróżne rzeczy i znaleźć się w przeróżnych sytuacjach, z pewnością przyda Ci się także wiedza o montowaniu prostych ładunków wybuchowych i rozbrajaniu ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2381-raphael-grant
http://panem.forumpl.net/t2382-raphael
http://panem.forumpl.net/t2383-raphael-grant#33798
Wiek : 17 lat
Zawód : trybut, naczelny arystokrata
Przy sobie : Plecak numer 12: śpiwór, pusta butelka, paczka jedzenia, ząbkowany nóż, dwa małe nożyki, widelec, dwie garści owoców, dwa plastry pieczeni, dwa kacze udka

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 30, 2014 8:45 pm

Krótko uścisnąłem dłoń trenera, która twarz wydawała mi się znajoma. Spróbowałem się skupić i odnaleźć ją w pamięci, ale szybko tego zaprzestałem, prychając cicho.
Kolejny znajomy trener do kompletu? Pieprzę takie znajomości.
Przez chwilę znowu pomyślałem o Catrice, a może o Tudor, pani Tudor, może tak powinien ją tytułować, ale zmarszczyłem tylko brwi i powróciłem do witania się z tym trenerem, który, znajomy czy nie, miał mnie w końcu czegoś nauczyć. W ramach wdzięczności raczej nie powinienem był sztyletować go wzrokiem, więc spróbowałem się uśmiechnąć.
-Miło poznać.- O ile jeszcze się nie znamy, skwitowałem ponuro w myślach, ze wszystkich sił próbując skupić się na jego słowach.
Obracałem w palcach podniesiony ze stołu kawałek drewna, delikatnie zdzierając z niego korę. Musiałem czymś zająć ręce, żeby nie próbować kogoś nimi zabić, więc wybrałem najłatwiejszą opcję. Słuchałem go ze spokojem, może odrobinę wymuszonym, ale za to niezmąconym, co dawało jakąkolwiek szansę, że zdołam coś zapamiętać. Kiwnąłem głową, a następnie w ślad za nim ująłem dwa krzesiwa i powtórzyłem jego ruchy, może odrobinę gwałtowniej (nic nie może równać się furii Granta), tak, że wykrzesana iskra poparzyła mnie w palec. Powstrzymałem się od upuszczenia cholernego krzesiwa, zaciskając je mocno w dłoni.
-Kurwa.- Rzuciłem przez zaciśnięte zęby, po czym spróbowałem się uspokoić. Powtórzyłem sekwencję koniecznych ruchów i ponownie pojawiła się iskra; tym razem jednak nie dotknęła mojej skóry, więc odetchnąłem z ulgą.
-Jakich roślin mogę dodać, żeby wywołać trujące opary?- Zapytałem niemal natychmiast po tym, jak o nich wspomniał. Nie lubiłem brudzić sobie rąk, więc jeśli mogłem pozbyć się innych trybutów w znacznie czystszy sposób... Cóż, była to obiecująca opcja. Uśmiechnąłem się do trenera, kiedy zawołał koleżankę, gotowy cierpliwie poczekać na jej przyjście. Pochyliłem lekko głowę, przyglądając się krzesiwu, kiedy poczułem na ramieniu czyjąś dłoń. Ledwo powstrzymałem się od nieeleganckiego drgnięcia, gdy poczułem dotyk palców na karku.
-Myślę, że bez problemu powinieneś rozpalić każdy ogień swoją osobą.
Trzask; miarka się przebrała. Nie wytrzymałem i złamałem w ręce obdarty już prawie całkowicie z kory patyk. Najwyraźniej ktoś całkiem dobrze się bawił, wybierając na Igrzyska zarówno mnie, jak i tą wariatkę Haggard, Alexa, Lucy i... Yvesa, którego nie sposób było nie poznać po głosie.
-Chcesz mnie pocałować czy raczej skręcić mi kark, Redditch?- Zapytałem, nawet nie odwracając się w jego stronę.- Decyduj się szybko, masz zimne ręce.
Dodałem jeszcze, uśmiechając się krzywo na wspomnienie jego słów.
-Chcę się nauczyć wzniecać zwykły ogień, pożary, jak już wspomniałeś, potrafię tworzyć sam- rzuciłem, unosząc lekko brwi i dopiero wtedy spoglądając w jego stronę. Nie zmienił się. Prawie.- Całkiem niezła sztuczka na Ceremonii Otwarcia. Podobno konie rydwanu jadącego za Tobą do tej pory są wytrącone z równowagi. Najwyraźniej też potrafisz rozpalić każdego, więc co tu robisz?
Zapytałem jeszcze, tym razem odwracając się już zupełnie w jego stronę.


They used to shout my name- now they're whisperin'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2518-yves-redditch
http://panem.forumpl.net/t2520-miss-around-with-yv
http://panem.forumpl.net/t2521-yves-redditch
Wiek : prawie 18
Zawód : próbuję żyć
Przy sobie : dwa widelce, średniej wielkosci nóż, jabłko, kiść winogrona, plecak, scyzoryk, paczka z jedzeniem, kompas, antybiotyk
Obrażenia : o dziwo, brak

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pon Wrz 01, 2014 6:51 pm

Od wieków zakładano, że czas posiadał wiele różnych, czasem kojących właściwości. U jednych goił rany, niezależnie od pochodzenia - te mentalne, po złamanym sercu, czy może te od ciosów zadanych przez minione, realne zagrożenie; u drugich skracał się niebezpiecznie szybko i pomimo wszystkich szalonych zabiegów estetycznych ludzie musieli pogodzić się z nadchodzącym wielkimi krokami końcem; u trzecich działa na zupełną niekorzyść powodując zmęczenie wypisane na twarzy, przygnębienie malujące się pod przygaszonym kolorem tęczówki, ogólną niechęć do egzystencji lub nawet pchał do tak śmiałych czynów, do jakich należało odebranie sobie życia… Natomiast tych czwartych stanowiła kategoria najbardziej lubiana przez Yvesa. Znajdowali się w niej wszyscy ludzie, którzy mogli wysłać kwiaty do nieznanego domu, gdzie mieszkał Czas, gdyż nie wystawił ich na żadną próbę. Po prostu działał na ich z jak największą korzyścią. Sprawiał, że rysy twarzy wyostrzały się, tworząc z kogoś całkiem przeciętnego coś intrygującego, plastycznego. Jak na zasadzie bajki o brzydkim kaczątku, przemieniającym się w olśniewającego łabędzia.
Jeśli na miałby szczerze stwierdzić, to pan Grant został oszlifowany przez upływ tych wszystkich miesięcy od ich ostatniego spotkania. Oczywiście, że nie nazwałby go diamentem, jednak taki tok myślenia był już komplementem samym w sobie.
- Nie tak ostro, Grant - uśmiechnął się krzywo, dostrzegając jak patyk bez kory pękał pod naciskiem jego dłoni. Miał całkiem ładne place. - Nie tak ostro i nie tak szybko.
Zaskakujące, że po sporo ponad roku, może nawet dwóch - nie pamiętał, nadal tak na niego działał. Wydawało mu się, że Raphael zakopał topór wojenny razem z uczuciem do tamtej idiotki… Co jeśli się mylił?
Otóż, często bywało, że dwóch młodych mężczyzn, a raczej chłopców rywalizowało o dziewczynę, kłóciło się o względy jakieś młodej damy, która się nie okazywała po pierwszej imprezie, gdzie zdążyła pocałować trzy czwarte zaproszonych gości niezależnie od płci. Ale to trochę inna historia! Ich przypadek różnił się od tego przestawionego przed momentem.
Najzwyczajniej w świecie blondyn miał swoją przyjaciółkę-do-całowania, jak nazywał ją w myślach Yv. Wszystko układało się świetnie między nimi, momentami nawet nie mógł patrzeć na romantycznie przechadzających się korytarzami. Abrakadabra! Jednego dnia rozstali się, a ona przyszła do Redditach z propozycją wspólnego wyjścia wieczorem.
Szlachetna i szybka żałoba po zakończonym związku, naprawdę. Odczekała może jakieś pół godziny. Plus minus. Był po wrażeniem.
Oczywiście, że jej odmówił, dorzucając kilka słów o pozbawionym jakiegokolwiek smaku zachowaniu oraz idealnie pasującym do tego ubraniu, gdyż gdzieś głęboko w sobie uważał, że mężczyźni powinni trzymać się razem. Nawet jeżeli nigdy otwarcie do tego nie dotarł.
Kiedy pył wojenny opadł, wychodzili często w swoim towarzystwie na papierosa.
- Jeszcze się zastanawiam. Co byś wolał? Ja już mam pewien pomysł. - Dopisywał mu nadzwyczaj dobry humor, ciągle podtrzymywał jego ramię, jakby był to jakiś niewerbalny sposób komunikacji. Trochę jak przekazywaniem informacji poprzez dotyk. Ciepło bijące spod materiału jego ubrania, przyjemnie ożywiało skórę.
- Może razem mogliśmy rozpętać żywioł tak ogromny, że z trudem uszlibyśmy z niego obaj w całości… - jak za starych, dobrych czasów? Całkiem możliwe! - Jak się masz? Widziałeś się ze swoją przyjaciółką od namiętnej wymiany śliny? - prawie nadął teatralnie wargę w desperackiej próbie udania zasmuconego pięciolatka.
Nadal trzymał dłoń w identycznej pozycji, rozważając przeniesienie palców bliżej szyi, a także licząc sekundy, zastanawiał się nad tym, czy istniała jakąkolwiek opcja, że taka bliskość zostanie natychmiast odtrącona.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2425-matthew-turner
http://panem.forumpl.net/t2444-matt
http://panem.forumpl.net/t2443-matthew-turner
Wiek : 19
Przy sobie : kurs pierwszej pomocy
Obrażenia : poparzona kwasem prawa dłoń, dodatkowo opuchnięta od ugryzienia szczura, głębokie rozcięcie na czole, poderżnięte gardło, śmierć

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Wto Wrz 02, 2014 8:17 pm

/ze stanowiska strzeleckiego, a co!

Jeżeli chodzi ogień to Matt miał już w tym trochę doświadczenia. Może niekoniecznie znał się na ukrywaniu dymu, czy rozpalaniu ogniska za pomocą dwóch patyczków, ale podpalanie szło mu całkiem nieźle. Wprawdzie nie robił tego od lat, ale takich rzeczy się przecież nie zapomina! Był pewien, że jeżeli coś może mu się przydać w realizacji jego taktyki to z pewnością znajdzie to na stanowisku pirotechnicznym.
W całkiem dobrym nastroju po szkoleniu z łucznictwa i niezłych tego rezultatach przyszedł tutaj, ale ku swojemu rozczarowaniu odkrył, że nie tylko on tak postanowił. Z odległości rozpoznał już Yva. Trudno byłoby zapomnieć taką osobistość, w końcu nie każdy decyduje się na przejazd przed mieszkańcami Kapitolu z gołym tyłkiem. Trochę to pokrętne, ale zdobył tym u Matta szacunek. Nie, nie świeceniem dupą, tylko jajami, którymi się popisał. Nie, to też źle brzmi. W każdym razie udowodnił, że twardy z niego zawodnik, choć i to nie jest najlepszym określeniem. Drugiego trybuta Matt nie miał okazji poznać, do teraz. Obaj toczyli ze sobą jakąś dyskusję, która chyba niewiele miała wspólnego z tym, po co tu przyszli. Mniejsza o to. Nie interesowały go sprzeczki, czy romanse innych trybutów.
Kiwnął głową każdemu z osobna, a następnie przywitał się z trenerem.
- Mam parę pytań - zaczął od dość oczywistego stwierdzenia. Nie przychodziłby tutaj przecież gdyby takowych nie miał.
- Przede wszystkim o maskowanie dymu - wolałby, gdyby był tu sam, ale nie będzie krążył po raz dziesiąty po ośrodku czekając aż Redditch i Grant w końcu sobie pójdą. Nie było na to czasu.
- Jak rozpalić ognisko i nie zdradzić jednocześnie innym swojego położenia? - ukrywanie się w dżungli, czy gdziekolwiek się znajdą byłoby zupełnie bezsensowne, gdyby dał się wytropić przez zwykłe kłęby dymu.
- Jeżeli już uda mi się wszystko rozpalić i zamaskować to czy istnieje jakiś sposób, by ochronić ogień przed strugami deszczu? - zakładał, że projektanci zaoferują im drastyczne zmiany pogody, więc dobrze byłoby przygotować się i na takowe. Zwłaszcza, że władze mają dość wybujałą wyobraźnię i już nie raz udowodnili, że lubią dręczyć dzieciaki na arenie - Poza rozpalaniem ogniska w jaskini - uzupełnił prawie natychmiast. Takie rozwiązanie wydawało się oczywiste, ale nie sądził, że będzie miał tyle szczęścia, by jakaś jaskinia pojawiła się w chwili, gdy będzie jej potrzebował. W kwestii igrzysk należało pozostawać realistą, ewentualnie lekkim pesymistą. Liczenie na to, że los się do kogoś uśmiechnie i 'jakoś to będzie' było najprostszą drogą do wyjścia z areny nogami do przodu. Zakładając oczywiście, że po wszystkim trybut będzie miał nogi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sro Wrz 03, 2014 2:42 am

KONIEC TRZECIEGO DNIA TRENINGÓW

Trzeci dzień upłynął spokojnie i bez większych komplikacji, obyło się bez krwawych niespodzianek i poważnych zamachów na psychikę. Trybuci zachowywali się jak należało, w sposób kulturalny utrzymując odpowiednie kontakty z towarzyszami ich doli oraz trenerami, zdobywając wiedzę potrzebną im do przetrwania na Arenie. Mimo iż aktywność na treningach tego dnia była najmniejsza Mistrz Gry nadal pozostaje dumny ze swoich dzieci, mając świadomość, iż rozpoczynająca się szkoła mogła pochłonąć ich uwagę. Od dziś możecie się zatem cieszyć chwilą wolności, zbierając pokłady weny na rozpoczynające się niebawem pokazy indywidualne.

Od tego momentu do czasu rozpoczęcia pokazów możecie spokojnie prowadzić interakcje między sobą.

Punktacja dnia trzeciego pojawi się w godzinach popołudniowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   

Powrót do góry Go down
 

Stanowisko pirotechniczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Stanowisko pirotechniczne
» Stanowisko strzeleckie i rzucania nożami oraz oszczepem
» Stanowisko zaplatania węzłów, tworzenia pułapek i kamuflażu
» Stanowisko pierwszej pomocy

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Po godzinach :: Archiwum :: Lokacje :: Ośrodek Szkoleniowy :: Sala treningowa-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu