IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Stanowisko pirotechniczne

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
 

 Stanowisko pirotechniczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 08, 2014 1:33 pm



Wyobraź sobie, że jesteś już na arenie, przez dłuższy czas wędrujesz w pełnym słońcu, lecz nagle temperatura zaczyna spadać, a Ty - choć wyciągasz z plecaka ciepłą kurtkę i prędko ją ubierasz - i tak trzęsiesz się z zimna, marząc o odrobinie ciepła. Warto więc przypomnieć sobie słowa trenera zajmującego się tym stanowiskiem. Nauczysz się tutaj, czego używać do rozpalania ogniska, w jaki sposób to zrobić i jak kontrolować dym, by ten nie przyciągnął uwagi innych trybutów - lub wręcz przeciwnie. Jako że na arenie możesz natrafić na przeróżne rzeczy i znaleźć się w przeróżnych sytuacjach, z pewnością przyda Ci się także wiedza o montowaniu prostych ładunków wybuchowych i rozbrajaniu ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 22, 2014 3:24 pm

/ z mieszkania państwa T.

Błogość.
Tylko tak Nikola mógł określić ostatnie dni, a właściwie wszystkie dni, które minęły od momentu, w którym poślubił pannę Magnus. Świeżo upieczony żonkoś przez ostatnie tygodnie robił dosłownie wszystko, by jego kobieta nie musiała kiwnąć choćby małym paluszkiem u nogi. Wszystko…? No dobra, nie malował paznokci Evie, bo tego przecież nie umiał, ale czy ktoś by się tego czepił?
Świtało, gdy pan Tesla zjawił się przy stanowisku pirotechnicznym. Był ciekaw tegorocznych trybutów, a praca trenera wydawała się być całkiem przyjemna. Dlatego też, ubrany w strój trenera, stał spokojnie przy swoim stanowisku, oczekując towarzyszki niedoli - lub i doli. Jeśli pamięć go nie myliła, miała to być pani Chantelle Troy, jedna z trybutek, które były na arenie, gdy nastała rebelia.
Chantelle Troy. Nikola znał mniej więcej jej rodzinę, nawet kojarzył małą Channy z czasów, gdy mieszkał w Trójce. Miła, niepozorna dziewczynka, wyjątkowo charakterna. Pamiętał tę chwilę, gdy wysadziła inną uczestniczkę Igrzysk w powietrze…
Nikola westchnął i potargał czuprynę, czekając, aż zjawi się jakiś trybut, chętny do nauczenia się paru sztuczek.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2370-margaritka-butterfield
http://panem.forumpl.net/t2373-spiewajaca-stokrotka#33710
http://panem.forumpl.net/t2376-margaritka-butterfield#33753
Wiek : 17 lat
Zawód : uliczna śpiewaczka

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 22, 2014 3:37 pm

Przeczesała palcami włosy, które po paradzie były wciąż w kolorze jaskrawych lodów truskawkowych. Drogę do Sali Treningowej umilały jej myśli o swoich ostatnich w życiu cukierkowych snach. Niepokój i głód stłumiły ich kolory zaraz po wybuchu rebelii, jednak w KOLCu póki nic się nie wydarzyło, jej przyszłość malowała się dość stabilnie. Na Arenie, wzdrygnęła się lekko na myśl o Arenie, jej podróże pod skrzydła Morfeusza będą niepewne, niespokojne, nerwowe. O ile w ogóle sen w takich warunkach odważy się zbliżyć do jej powiek. Prawdopodobniej prędzej wyruszy na spotkanie gnijących pod ziemią rodziców i całych dywizji poległych przez całe pokolenia trybutów. Których widok za ekranem w pikselach zdawał się być taki odległy. Nie, nie lubiła myśleć o Igrzyskach w kontekście dawnego Kapitolu. To był dla niej psychiczny masochizm.
Margaritka nie miała bliżej określonej strategii na te trzy treningowe dni. Chciała przede wszystkim nie zmarnować czasu i nakarmić umysł jak największą ilością informacji, aż do przejedzenia. Na ćwiczenie spinaczek i zręczności był czas, teraz postanowiła podejść do stanowiska, z których mogła wynieść jak najwięcej z nieznanych dziedzin. Chwilę krążyła po sali i w końcu z założonymi rękami, wolnym krokiem podeszła do stanowiska pirotechnicznego. Uniesione brwi wskazywały na sceptycyzm, jednak gdy się tylko zbliżyła, szybko ustąpił on zaciekawieniu. Z iskierkami w oczach, adekwatnymi do stanowiska, zaczęła podziwiać co też mają dla niej do zaoferowania. W końcu zwróciła uwagę na mężczyznę opiekującego się tym dobytkiem.  
- Kiedyś podpaliłam sobie włosy – rzuciła wesoło na przywitanie  – jak mogłabym to powtórzyć na Arenie?
Jej wzrok, który wciąż swobodnie biegał po całym stanowisku, natrafił po chwili na miejsce związane z tworzeniem materiałów wybuchowych. To ją zdecydowanie zainteresowało.
- Najlepiej z wybuchem. I na cudzych włosach - dodała z zadziornym uśmiechem.




we were born for this
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 22, 2014 3:53 pm

No i proszę. Nie minęła chwila, a pierwsza duszyczka, dziewczę o włosach w jaskrawym odcieniu, pojawiła się przy jego stanowisku. Nikola przywitał trybutkę uśmiechem i obserwował, jak przygląda się stanowisku.
- Mam nadzieję, że nic poważnego Ci się nie stało. – rzucił przyjaźnie, wysłuchawszy wesołej wzmianki o podpaleniu sobie włosów. – Mogę zapytać, jak to zrobiłaś?
Podpalenie czyichś włosów. I wybuch. Nikola zamyślił się.
- Cóż, najfajniej byłoby, gdyby jakiś Twój przeciwnik miał na sobie coś łatwopalnego, ale zawsze możesz użyć jednej z małych bomb zapalnych, które zazwyczaj są przy Rogu Obfitości. Natomiast zrobienie czegoś takiego samemu na arenie… Cóż, to niełatwe, wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądać arena, ale zawsze możesz liczyć na sponsorów. Oczywiście, możesz w prosty sposób zrobić na przykład dynamit, ale zapewne uważasz wybuch i płomienie za bardziej efektywne?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2395-adah-haggard
http://panem.forumpl.net/t2390-adah-i-przyjaciele
http://panem.forumpl.net/t2391-adah
Wiek : 16
Zawód : Trybucenie
Obrażenia : Podejrzane wychudzenie

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 22, 2014 3:59 pm

Jak zaczynałem to pisać, nie było tutaj żadnych postów :c

// Start

Młoda, przeciętna dziewczyna wkroczyła na salę treningową. Spod zaczesanej grzywki unosiła spojrzenia na niezauważających ją Trybutów, a może powinna powiedzieć - wrogów - z którymi miała się zmierzyć już niebawem. Nie czuła jednak strachu przed nimi. Po prostu wiedziała, co ją czeka. Wyglądała nietypowo. Dziewczyna dzisiaj wyjątkowo miała uczesane włosy, ponieważ w łazience swojego apartamentu znalazła białą, dużą szczotkę, która przez jakiś czas wydawała się jej ozdobą pomieszczenia. Dawno nie widziała szczotki, a już na pewno nie takiej eleganckiej. Dziewczyna praktycznie nigdy nie miała uczesanych włosów. Mieszkała przecież w rozwalającej się, kapitolińskiej ruderze, z której praktycznie nie wychodziła. Po co było jej odstawiać się na wielką pannę z Kapitolu? Potem mieszkała w KOLCu, gdzie tym bardziej nie miała powodu by przeczesać swoją bujną grzywę. Nieswobodnym krokiem przeszła przez pomieszczenie, od drzwi aż po prostopadłą do jej drogi ścianę. Wyczuwała kilkanaście osób, ale to nie byli wszyscy Trybuci. Dziewczyna zbierała informacje. Czuła wszystko, co dzieje się dookoła niej, czasami spoglądała. Wyczuwała tego chłopaka na ściance wspinaczkowej, tamtą dziewczynę przy stanowisku zagadek logicznych. Badała, jakie zagrożenia na nią czekają. Jakiemu złu będzie musiała stawić czoła. Wiedziała, że nie będzie zabijać byle kogo. Będzie egzekutorką tych, którzy zasługują na śmierć, i tych, którzy postanowią wejść jej w drogę.
Nieruchome ciało jest najlepsze. Przypomniałam sobie kwestię, którą powtarzał mój nauczyciel i wuj.
Tak, to właśnie ja, Adah. Wielki samozwańczy superbohater, który nie zna miłości, jest ślepą sprawiedliwością, Temidą, ze złotą wagą w wyciągniętej dłoni. To właśnie strój, który założyłam na paradzie - wielka bogini sprawiedliwości, to, co zawsze bierze górę. Potem mój strój zmienił się w postrzępione, szare skrawki, zadrapane, wyblakłe, bez uczuć. Te ubiory idealnie oddawały właśnie mnie, ponieważ byłam ślepa i nie odczuwałam nic, co dałoby mi inspirację.
I wtedy stanęłam na małym rozdrożu. W którym kierunku iść? Odwróciłam się od ściany po minucie i przejrzałam wszystkie oferty dookoła. Było tutaj wiele stanowisk, jednak wiedziałam, że muszę przede wszystkim zbadać, które umiejętności będą dla mnie odpowiednie. Dla słabej, a sprytnej dziewczyny, która sama nic nie zdziała. Będę musiała uciec się do podstępów, kłamstw i działania za plecami, za kulisami. A Ci, którzy pozostali na scenie będą powoli odpadać, jak płatki kwiatów.
Ogień. To właśnie tego potrzebowałam. Musiałam kontrolować przede wszystkim eksplozje, ogłuszenia i podpałki, dym, trujące opary i zabezpieczenia. Zaczęłam iść w kierunku stanowiska pirotechnicznego. Mimowolnie po chwili przyspieszyłam, ponieważ przed oczami przedstawiła mi się gigantyczna klepsydra, w której widziałam swoje odbicie. To wyglądało jak wizja zbliżającej się śmierci. Oczywiście nie boję się już tych wizji.
Nie boję się niczego.
Podeszłam do stanowiska, starając się nie przerywać drugiej dziewczynie. Poczekałam, aż pan i dziewczyna skończą rozmawiać. Ta młodsza wyglądała na miłą. Na dobrą. Jak już wspominałam, zamierzam wyeliminować z gry tylko tych złych. Gdy skończyli, szybkimi słówkami zapytałam:
- Jak mogę skonstruować proch strzelniczy lub coś eksplodującego na Arenie? Coś, co wywoła duży dym? Czy muszę zdawać się tylko na to, co jest pod Rogiem Obfitości i w platformach startowych? - założyłam, że jest to możliwe, dzięki jakimś łatwopalnym torfom, piaskom i różnym rzeczom, których nie znałam. Mogłam się mylić, ale musiałam wiedzieć to przede wszystkim. Jeśli będę mogła wywołać dym na pstryknięcie palcami, niemal zawsze będę gotowa do ucieczki lub do małego zabójstwa od tyłu. Podobała mi się ta myśl. Musiałam zabijać bezpiecznie - to był mój klucz do sukcesu. Jeśli stanę kimś w pojedynku, moje słabe dłonie i kruche kości nie zdziałają wiele.
- Chciałabym też nauczyć się trochę jak kamuflować dym i poznać coś, co pomoże mi przetrwać pożar, coś, co pomoże mi ugasić ogień na sobie. Oprócz wody, naturalnie - oczywiście, musiałabym przeprowadzać eksperymenty z bombami na Arenie, co pewnie zostałoby zauważone, a tego nie chciałabym. Nie chciałabym także, żeby mój prototyp nie zadziałał w chwili, gdy będę w zagrożeniu. Podobno na którychś Igrzyskach dziewczyna została otoczona przez pierścień ognia i powoli zginęła w gorącu. Może nie zamierzam wygrać, ale nie chcę zginąć w taki sposób.
Nim opiekun stanowiska zdążył odpowiedzieć, dodałam:
- Jeszcze jedno: co po wrzuceniu do ognia powoduje trujące opary lub eksplozję? - to byłaby bardzo fajna metoda na zabicie. Podczas snu mogłabym podrzucić komuś karnister benzyny lub styropian do ognia. Raczej nie zdążyliby uciec. Tylko jest jeden problem. Na bardzodużo procent na Arenie nie będzie żadnej benzyny lub styropianu.
Zastanowiłam się, czy aby nie potrzebuję więcej rad w kwestii pirotechniki. Ciekawe, czy można tutaj stworzyć jakąś prototypową bombę. Widzę tutaj jakieś kijki, liście, gazety i inne ogniskowe bajery, ale może są gdzieś tutaj schowane także i bardziej zabójcze rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2370-margaritka-butterfield
http://panem.forumpl.net/t2373-spiewajaca-stokrotka#33710
http://panem.forumpl.net/t2376-margaritka-butterfield#33753
Wiek : 17 lat
Zawód : uliczna śpiewaczka

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 22, 2014 10:14 pm

Troska mężczyzny była przemiła. Był młodszy od jej ojca w jej najstarszych, zakurzonych wspomnieniach, a jednak to skojarzenie pojawiło się samoistnie. Nie było chwili od jego śmierci w której nie czułaby piekącego uczucia tęsknoty. Nie ważne jak próbowała je wydrapać z głowy, wyrwać z włosami, wyjęczeć, wypłakać. Cokolwiek. Na szczęście teraz był to jej najmniejszy problem, więc myśl o nim nawet nie zmąciła jej pogodnego nastroju. W najbliższym czasie miała wygrać Igrzyska, albo się z nim spotkać w innym świecie, a to nie powinno napawać jej smutkiem. Uniosła kącik ust, jakby rozbawiona swoimi wspomnieniami.
- Och, naprawdę nic ciekawego. To chyba była zapalniczka ojca. A ja jestem po prostu  zepsutym dzieckiem – wzruszyła ramionami.
Chyba. W rzeczywistości pamiętała to nazbyt dokładnie. Wrzask matki - odrażające chude usta które ciskały w Margaritkę słowami jak zatrutymi strzałami. Roztrzaskujący się talerz pod nogami gosposi. Rosnący płomień. Szamotanie się ludzi wokół. Byli rozmazani i słabi w obliczu jej chorych myśli. Własny paranoiczny śmiech zagłuszany kołataniem serca. Szczypiąca woń palonych włosów.  
Pokiwała głową. Kiedy myślała o wyposażeniu o które wyrzynali się nawzajem trybuci gdy tylko zaczynała się pierwsza rzeź, zapomniała o materiałach wybuchowych. Dobrze byłoby zdobyć taki drobiazg. Albo jeszcze lepiej stworzyć. Mogłoby to pociągnąć za sobą coś większego, jeśli okoliczności byłyby sprzyjające. Materiał wybuchowy dawał pole do popisu i nawet w jej niepozornych rękach mógł być silną bronią. Koniem Trojańskim. Śmiercionośną pułapką. Zabijanie z oddali, ukrycia, bez bezpośredniego zanurzania rąk we krwi byłoby bardzo wygodne.
- Dynamit – pochwyciła prędko. Jej głos przeciął słowa opiekuna, nim zdążył skończyć. - Chciałabym dowiedzieć się jak zrobić dynamit. I wszystko co może spowodować eksplozję z niezbyt wyszukanych materiałów.  
Jeśli byłaby możliwość stworzenia ładunku wybuchowego od podstaw, byłaby to wyjątkowa szansa.
W pewnym momencie obok zjawiła się druga dziewczyna. Margaritka nie umiała dobrze ocenić jej wieku, raczej był zbliżony do jej. Na razie podchodziła z rezerwą do wszystkich trybutów, nie chciała patrzeć na nich jak na worki mięsa, które trzeba rozpruć ostrym narzędziem, czy wysadzić dynamitem, chociaż dobrze wiedziała, że właśnie tym dla niej są. Przegryzła w skupieniu wargę. Obserwowała ją czujnym spojrzeniem przenikliwych lazurowych oczu i wsłuchiwała się w zadawane pytania.
- I co należy zrobić jeśli zorientuję się, że wokół mnie są ukryte materiały wybuchowe? Czy w ogóle da się je w jakiś łatwy sposób rozbroić bez zmiany stanu skupienia? – dorzuciła własny pytanie, gdy trybutka zamilkła. Nie zamierzała na arenie zastygnąć w bezruchu i czekać na śmierć, gdyby faktycznie znalazła się w tego typu nieciekawej sytuacji. Wtedy zabójczy mógłby się okazać motylek siadający w niewłaściwym miejscu. Taka myśl ją rozbawiła. O, motyli bogowie, litości.




we were born for this
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 23, 2014 10:08 am

Słuchając dziewczyny, Nikola myślał o niesprawiedliwości losu. Igrzyska powinny zostać raz na zawsze zakończone, ale najwidoczniej rząd nie radził sobie z tym, co się dzieje.
- Prosty dynamit zrobisz już przy pomocy papieru i zdrapanej siarki z główek zapałek. Wystarczy, że zrolujesz kawałek papieru - chwycił kartkę i zrolował, po czym drugi arkusz papieru zmiął i wsunął do jednego końca. - zakleisz brzegi czymś lepiącym, niektórzy mówią, że muł jest całkiem niezły, i zawsze dobry, jeśli nie masz kleju. Potem musisz tu wsypać tej siarki, może nawet nieco prochu z naboi do broni palnej, dajesz kawałek sznurka, i gotowe.
Jego dłonie cały czas pracowały, pokazując trybutce, jak należy wykonać dynamit domowej roboty. Pytanie o bomby było jeszcze ciekawsze.
- Istnieje pogłoska, że bomby, które otaczają tarcze na arenie, te, na których staniecie, rozbrajają się dokładnie w momencie, w którym rozbrzmiewa gong. Wystarczy, że je rozkopiesz i ponownie nastawisz na wybuchanie, wtedy możesz ich swobodnie użyć, ale pamiętaj - są bardzo wrażliwe na jakikolwiek nacisk.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t201-chantelle-pourbaix-troy
http://panem.forumpl.net/t247-relacje-chan
http://panem.forumpl.net/t1514-chantelle-troy
http://panem.forumpl.net/t1543-chan
Wiek : 18
Zawód : Doradca ds. technologii
Obrażenia : Brak

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 23, 2014 10:20 am

Jak pierdolnę merytoryczną bzdurę przepraszam.

//Obrady

Żaden z trenerów, przypisanych w ubiegłych latach do stanowiska pirotechnicznego nie mógł narzekać na nadmiar obowiązków. Właściwie trudno było się temu dziwić – pomimo swej przydatności materiały wybuchowe były traktowane po macoszemu zarówno przez organizatorów, jak i zniechęconych zaporową ceną sponsorów.  Dodatkowo niewiele osób posiadało wystarczającą wiedzę, by zrobić z nich dobry użytek. W tym roku jednak trybuci najwyraźniej zaczęli doceniać walory pirotechniki – zamiast towarzyskich pogawędek z Nikolą, rozmyślań dotyczących możliwości uratowania Daisy i przyglądania się szkoleniom pozostałych trenerów czekało mnie dzielenie się wiedzą z chętnymi, z których pierwsi przybyli do stanowiska już po kilkunastu minutach od rozpoczęcia treningów. Zważywszy jednak na fakt, że miałam ich przygotować nie tylko do przetrwania, ale głównie do perfidnego mordowania, byłam z tego powodu aż nazbyt zadowolona. Dopóki jednak większość po rozpoczęciu wygodnego życia z łatwością zapominała o co walczyliśmy, dopóty pozostali  musieli zadbać o wyrwanie trybutów z przegniłych szponów śmierci.
Podczas gdy Nikola zajmował się szkoleniem różowowłosej dziewczyny – wyglądającej tak, jak gdyby w jej snach Stary Kapitol nigdy nie upadł – uśmiechnęłam się lekko do nadchodzącej trybutki, którą dosyć szybko skojarzyłam z osobą Cordelii. Niemalże zatarłam dłonie po usłyszeniu wyrzuconej z siebie serii pytań, chociaż raczej nie miałam dla dziewczyny wielu pozytywnych informacji.
– Jak mogę skonstruować proch strzelniczy lub coś eksplodującego na Arenie? Coś, co wywoła duży dym? Czy muszę zdawać się tylko na to, co jest pod Rogiem Obfitości i w platformach startowych?
– O ile arena nie zostanie umiejscowiona w laboratorium albo fabryce, prawdopodobnie będziesz skazana na gotowe środki, wyprodukowanie na niej prochu raczej nie będzie możliwe. W teorii mogłabyś spróbować stworzyć jeden z jego składników – węgiel drzewny – ale bez dostępu do odczynników i odpowiedniego miejsca nie ma szans na produkcję mieszanki wybuchowej. Sam węgiel mógłby się przydać do wywołania pożaru, jednak jego przygotowywanie wiąże się z dymem, który mógłby zwabić przeciwników. Mimo wszystko, jest jedna rzecz, którą z pewnością możesz wykorzystać na arenie by uzyskać eksplozję – wspomniane przez Ciebie platformy startowe, a raczej umieszczone przed nimi miny. Po zakończeniu odliczania dezaktywują się, jednak można z powrotem je uruchomić. Jeśli chcesz, pokażę Ci jak najłatwiej to zrobić.
– Chciałabym też nauczyć się trochę jak kamuflować dym i poznać coś, co pomoże mi przetrwać pożar, coś, co pomoże mi ugasić ogień na sobie. Oprócz wody, naturalnie.
– Jednym z najskuteczniejszych sposobów na przetrwanie pożaru jest rzecz jasna ucieczka przed nim, nie wolno jednak biec pod górę ani w stronę drzew, ale to raczej oczywiste. Najlepiej wybieraj tereny skaliste i piaszczyste, gdzie ogień nie będzie się rozprzestrzeniał. Jeśli chodzi o gaszenie ognia – piasek i ziemia przydadzą się także w tej kwestii. Proponuję jednak poszukać pod Rogiem niepalnego kombinezonu, w ubiegłych latach organizatorzy czasami umieszczali tam pojedyncze sztuki.
– Jeszcze jedno: co po wrzuceniu do ognia powoduje trujące opary lub eksplozję?
– W teorii silne rozgrzanie jakiegokolwiek tworzywa sztucznego powoduje powstanie szkodliwych oparów, ale nie będą to stężenia duże na tyle, by spowodować straty. Dodatkowo każdy przedmiot zdobyty na arenie jest na wagę złota, więc nie zużywałabym ich w taki sposób. Zamiast tego lepiej rozgrzać w ogniu tłuszcz, dosyć łatwy do pozyskania ze zwierząt, podczas długiego palenia wydziela toksyczną akroleinę. Eksplozja... nie wiem czy taka skala „wybuchu” by Cię zadowoliła, ale spróbuj z odległości podlać takie ognisko wodą, radzę tylko uciec zanim przerodzi się w obosieczną broń.
Jestem okropna.
Zamilkłam na kilka sekund, jak gdybym jeszcze nad czymś się zastanawiała, po czym na sam koniec dodałam:
– Słyszałam kiedyś, że przy spalaniu niektórych roślin także wydzielają się trujące substancje, takie jak cyjanek, ale żeby dowiedzieć się na ten temat więcej, musiałabyś później zajrzeć na stanowisko roślin jadalnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
http://panem.forumpl.net/t2166-alexander-amitiel#28951
http://panem.forumpl.net/t2173-mlody-gniewny#29048
http://panem.forumpl.net/t2174-alexander-amitiel#28990
http://panem.forumpl.net/t2182-prawie-buszujacy-w-zbozu#29049
http://panem.forumpl.net/t2176-alex#28993
Wiek : 19 lat
Zawód : naczelny pechowiec
Przy sobie : ŚWIECZNIK, zestaw zatrutych strzałek (zostały 3). jodyna, latarka, ręcznik, przyprawy,pusta butelka, zwój liny, antybiotyk, połówka chleba, trzy mandarynki, dwa pączki, wieprzowina ze stołu, pół bochenka chleba,2 banany, zwiększenie szansy na powodzenie podczas walki wręcz (kości)
Znaki szczególne : brak
Obrażenia : fizycznie trzyma się nieźle

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 23, 2014 11:50 am

Śmierć stała się bardziej realna. Przypuszczał, że prędzej czy później tak się też stanie i że wygłupianie się na pochodzie rydwanów (czy jak tam to się nazywało) zakończy wiek niewinności. Z tym, że Alexander do czasu parady miał naprawdę głęboko gdzieś, czy przyjdzie mu ginąć czy może stanie się triumfatorem i całkiem na serio każą mu wylizywać Almę. Przypuszczał, że pod spódnicą chowa całkiem spory asortyment męskich gadżetów płciowych - żadna kobieta nie patrzyłaby bez litości na śmierć dwudziestu trzech nastolatków - ale nawet to odkrycie nie mogło poprawić mu humoru, który przypominał karuzelę.
Niegdyś sądził, że wyrósł już z nastoletniego okresu burzy i naporu oraz że daleko mu do smętnego pedała Wertera, który dla miłości swojego życia postanawia się zabić, ale ostatnio coraz częściej przyłapywał się na snuciu wizji swojego pogrzebu - statystyka była prosta, zostawał tylko jeden zwycięzca i Alexander Amitiel, zrodzony z matki - śpiewaczki operowej i ojca - psychiatry był w stu procentach przekonany, że tą szczęśliwą (doprawdy?) triumfatorką Głodowych Igrzysk (nawet nie pamiętał których) musi być jego dziewczyna. Nawet nie dostrzegł ironii całej sytuacji - jeszcze kilka dni temu groził jej pożarciem przez zmiecha - będąc przekonanym, że dokonał jedynego słusznego wyboru.
O którym raczej nie zdołał poinformować Daisy. Zasady ich krótkiego, acz intensywnego związku były proste. Wśród ludzi i wśród przyszłych przeciwników (ewentualnie sojuszników) byli sobie obcy, więc wszelkie szukanie siebie wzrokiem i wysyłanie serduszek z dłoni odpadało. Mógł mieć tylko pewność, że wieczorem znowu będzie leżeć obok niej cnotliwie i domagać się ukojenia swoich kosmatych myśli (o to było coraz trudniej) w jej ramionach. Platonicznie, nie nalegał na nich, przeczuwał, że dziewczyna ma jeszcze mniejsze doświadczenie niż on sam, więc pozwalał sobie tylko na znikomy kontakt cielesny, czując się i tak szczęśliwym.
To odkrycie było jeszcze gorsze od tego, które towarzyszyło mu od rozpoczęcia treningów. Wolałaby naprawdę odczuwać jakaś depresję, histerię albo zespół porażenia nerwów twarzy po bliskim spotkaniu z butem strażnika, ale nie, Amitiel na kilka dni przed śmiercią przeżywał uporczywe motylki w brzuchu i szczerzył się do nieprzyjaciół swoich, kiedy wkraczał już jako zwycięzca do sali tortur, czując się upojony widokiem rzucającego nożami Sebastiana - pedała. Chętnie podszedłby bliżej i przywaliłby mu w nos za jakiekolwiek kontakty z jego dziewczyną, ale obiecał sobie względny spokój i harmonię, więc szukał wzrokiem jedynie swojej współlokatorki, by z nią odbyć pierwszy tego trening.
Nie podchodził do stanowiska walki - bić się potrafił - ani tym bardziej do stanowiska pierwszej pomocy. Przypuszczał, że na widok krwi po prostu zacznie reagować szaleństwem (może to i dobrze?), więc tamowanie jej byłoby bezsensowne. Za to kwestie związane z ogniem... Wychował się w Kapitolu, ogień znał z obrazków, więc to mogło się mu przydać. Spojrzał raz jeszcze w głąb sali, próbując odszukać wzrokiem złotą czuprynę, ale musiał dać za wygraną.
- Adah, pani... - zawahał się, nie znał młodej dziewczyny, która zajmowała się treningami w tej części sali - Mogę dołączyć? - pytanie retoryczne, od tego tu byli - od tego, by naszykować ich na lepsze widowisko i śmierć, która właśnie krążyła w jego krwiobiegu jak zawodniczka najwyższej klasy. Na równi z pieprzoną miłością, która miała czelność zjawiać się za późno..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t201-chantelle-pourbaix-troy
http://panem.forumpl.net/t247-relacje-chan
http://panem.forumpl.net/t1514-chantelle-troy
http://panem.forumpl.net/t1543-chan
Wiek : 18
Zawód : Doradca ds. technologii
Obrażenia : Brak

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 23, 2014 1:07 pm

Zajęta odpowiedzią na pytania Adah, nie zauważyłam zbliżającego się do stanowiska trybuta do momentu, gdy ten się nie odezwał.
– Żadna pani, jestem Chan. – ze względu na zapewne dość nikłą różnicę wieku nieformalnie się przedstawiłam, a następnie gestem dłoni wskazałam mu, by zajął jedno z wolnych miejsc przede mną – Wolisz zacząć od rozpalania ognisk, czy od bomb?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
http://panem.forumpl.net/t2166-alexander-amitiel#28951
http://panem.forumpl.net/t2173-mlody-gniewny#29048
http://panem.forumpl.net/t2174-alexander-amitiel#28990
http://panem.forumpl.net/t2182-prawie-buszujacy-w-zbozu#29049
http://panem.forumpl.net/t2176-alex#28993
Wiek : 19 lat
Zawód : naczelny pechowiec
Przy sobie : ŚWIECZNIK, zestaw zatrutych strzałek (zostały 3). jodyna, latarka, ręcznik, przyprawy,pusta butelka, zwój liny, antybiotyk, połówka chleba, trzy mandarynki, dwa pączki, wieprzowina ze stołu, pół bochenka chleba,2 banany, zwiększenie szansy na powodzenie podczas walki wręcz (kości)
Znaki szczególne : brak
Obrażenia : fizycznie trzyma się nieźle

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Nie Sie 24, 2014 12:48 pm

Nie zdążył policzyć, ile pięt achillesowych znajduje się pośród tych stanowisk. Może czas zacząć wątpić także w swoje umiejętności arytmetyczne? Nigdy nie miał problemu z logicznym myśleniem - o ile głowy i niższych rejonów ciała nie zajmowało mu pożądanie - więc szybko wywnioskował, że może być marnie. Nie był dzieckiem Kwartału, fakt, nauczył się szybko kraść i lawirować wśród rozpędzonego tłumu, ale nie znaczyło to wcale, że jest tak doświadczony przez Los jak jego koledzy i koleżanki (już świętej pamięci), którzy zdawali się zachowywać tak, jakby urodzili się z nożem w ręce.
Całe szczęście, że pamiętał Igrzyska i mógł przywołać obraz dzieciaków, które ginęły jako pierwsze, bo były przekonane o własnej nieomylności. Przynajmniej mógł pocieszać się tą myślą, rozpoczynając swój straceńczy trening i taksując głodnym wzrokiem swoją trenerkę. Zawsze taki był - przyglądał się ludziom zbyt nachalnie, skanował ich pod względem niedoskonałości i wyciągał to potem na światło dzienne, próbując ugrać z tego jak najwięcej. Ciężko było mu pogodzić się z tym, że teraz to on znajduje się pod ostrzałem spojrzeń - nie tylko ze względu na trenerów, ale przede wszystkim trybutów, którzy szukali partnera do sojuszu. On upatrzył sobie już dawno potrzebne mu osoby i mógł czekać tylko na bezpośredni kontakt, który przypominał mu zabawę w Ciuciubabkę. Dlatego podchodził do tych treningów tak poważnie, nie obserwując wzrokiem miłości swojego krótkiego życia, a Chan, która nagle stała się przyjaciółką i zwyciężyła w pojedynku z Adah, która chyba nie chciała nawiązać z nim bliższych relacji.
Usiadł naprzeciwko dziewczyny, pokazując jej, że interesuje go ogień. Bomby wydawały mu się dość wybuchowe, a on lubił jednak swoje członki. Wprawdzie wątpił, że zauważy różnicę, kiedy będą zbierać go do worka - włożą jednolitą masę czy zmiotką uprzątną resztki - ale chyba wolałaby opuścić ten świat w jednym kawałku. Koniecznie w wyniku noża bądź walki, a nie głodu i zimna, więc musiał nauczyć się rozpalać ogień.
- Widziałem na filmikach, że trzeba pocierać, ale to tak szybko jak... przy masturbacji? - zapytał w swoim bezczelnym tonie, uśmiechając się lekko - wieczny czaruś, który próbował znowu być niepoważny. - Czy drewno musi być suche? Co zrobić, żeby podtrzymać ogień? Jak wykonać pochodnię? - zadawał pytania prędko, jakby bojąc się, że za chwilę znowu zjawi się Strażnik Pokoju i go potraktuje butem wojskowym.
Dokładnie takie same dostrzegł na stopach jednego z trenerów i mało brakowałoby, a znowu zwymiotowałby krwią na prowizoryczne ognisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2395-adah-haggard
http://panem.forumpl.net/t2390-adah-i-przyjaciele
http://panem.forumpl.net/t2391-adah
Wiek : 16
Zawód : Trybucenie
Obrażenia : Podejrzane wychudzenie

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Nie Sie 24, 2014 4:05 pm

Po wyczerpującym wykładzie doszłam do wniosków, których mogłam w sumie domyśleć się sama. Mój los zależał w większości od sponsorów, i od tego, co od nich dostanę. Miałam mało czasu na zaprezentowanie się, a na paradzie byłam praktycznie nieobecna. Może to dlatego, że miałam opaskę na oczach, stałam jak posąg i miałam równie kamienną twarz.
- Hmm... Zakładając, że zdobyłam proch, czy mam jakąś możliwość by skonstruować procę, która strzela dymnymi pociskami? A raczej amunicję do niej? - wtrąciłam, po czym przeszłam dalej - Z czego są zrobione te kombinezony? Czy jeśli znajdę jakiś sklep z ubraniami lub szafę w czyimś domu, mogę znaleźć ukryty wśród nich taki kombinezon? - zakładam, że pod Rogiem Obfitości ciężko będzie mi znaleźć takie ubranie, ale na pewno na Arenie są poukrywane jakieś znajdźki - A żywica? Gdzieś słyszałam, że wydziela trujące opary po spaleniu - chciałam mieć pewność. Zaczęłam rozmyślać, czy udałoby mi się zdobyć tłuszcz od zwierząt. Przecież takie truchło jak ja nie potrafi polować. Po chwili brunetka kontynuowała wypowiedź, dając mi nadzieję na zdobycie trucizn - Mam zamiar wybrać się na stanowisko roślin - dokończyłam, i dodałam znowu:
- Chętnie też nauczyłabym się, jak bawić się tymi bombami - posłałam jej delikatny uśmiech. Podobno na ludzi z uczuciami takie rzeczy działają.
- Adah, pani... Mogę dołączyć? - młody chłopak, moja para z parady, rywal, do którego mi najbliżej. Nie chciałam go widzieć, ponieważ od początku przeczuwałam, że jest podejrzanym typem. Te wodzące wzrokiem oczy, lisi wyraz twarzy. Nie bałam się jednak przyglądać się mu. Chciałam widzieć jego słabości, żeby wykończyć go na Arenie.
- Widziałem na filmikach, że trzeba pocierać, ale to tak szybko jak... przy masturbacji? - myślałam, że to ja jestem niekulturalna i niewdzięczna. Nie czułam wielkiego obrzydzenia ani jakiegoś zdziwienia. Zwyczajna, ludzka rzecz, którą każdy z reguły ukrywa. Nie podobało mi się to, że Alex był inny. Był nieprzewidywalny czy tylko starał się takim być? Co chwila odwracał wzrok i w ogóle się nie skupiał.
Trenerka, która przedstawiła się jako Chan (to imię raczej kojarzy mi się ze wschodem, ale może to jakieś zdrobnienie) chyba też to zauważyła.
- Alex, co zamierzasz trenować? - zapytałam, zmuszając się do przyjacielskiego wyrazu twarzy. Musiałam obadać teren, zrobić rozeznanie, wiedzieć, z kim mam do czynienia. Jeśli będę wiedzieć, czego zamierza się nauczyć, łatwo znajdę jego słaby punkt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t201-chantelle-pourbaix-troy
http://panem.forumpl.net/t247-relacje-chan
http://panem.forumpl.net/t1514-chantelle-troy
http://panem.forumpl.net/t1543-chan
Wiek : 18
Zawód : Doradca ds. technologii
Obrażenia : Brak

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pon Sie 25, 2014 12:55 am

***rano wstawię posta, bo dopiero wróciłam do neta, ale jeśli wolno, to daję Alexowi i Adah po maksie, ładnie tu postują ***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
http://panem.forumpl.net/t2166-alexander-amitiel#28951
http://panem.forumpl.net/t2173-mlody-gniewny#29048
http://panem.forumpl.net/t2174-alexander-amitiel#28990
http://panem.forumpl.net/t2182-prawie-buszujacy-w-zbozu#29049
http://panem.forumpl.net/t2176-alex#28993
Wiek : 19 lat
Zawód : naczelny pechowiec
Przy sobie : ŚWIECZNIK, zestaw zatrutych strzałek (zostały 3). jodyna, latarka, ręcznik, przyprawy,pusta butelka, zwój liny, antybiotyk, połówka chleba, trzy mandarynki, dwa pączki, wieprzowina ze stołu, pół bochenka chleba,2 banany, zwiększenie szansy na powodzenie podczas walki wręcz (kości)
Znaki szczególne : brak
Obrażenia : fizycznie trzyma się nieźle

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pon Sie 25, 2014 5:07 pm

Chyba przez przypadek odkrył swój mocny punkt i mało brakowałoby, a roześmiałby się prosto w twarz nie tylko swojej trenerce (niczego co, powtarzał sobie to w myślach), jak i partnerce z parady, z którą nadal nie nawiązał bliższych kontaktów. Nic dziwnego, Alexander nie był skory do proponowania przyjaźni i sojuszy każdego, kogo napotykał na swojej drodze. Wolał skupić się na jednym atucie, który właśnie trzymał w ręce i to sprawiało, że bawił się doskonale na tym treningu. Wszyscy traktowali te ćwiczenia tak śmiertelnie poważnie, zupełnie jakby wybierali się na śmierć (czarny humor nie opuszczał go nawet na sekundę) i tylko Amitiel odkrywał, że cokolwiek będzie się działo na Arenie, to wróci tylko jedna osoba. I tą osobą nie będzie Adah, Even czy nawet Pandora. Nie rozumiał, czy nagle zaczął coś w rodzaju wyrzutów sumienia (ciężko orzec, skoro tego narządu nie użytkował przez lata), ale miał ochotę roześmiać się na całego z tego odkrycia.
Wiedział, że Daisy musi przeżyć i że powinien starać się bardziej, żeby jej pomóc, więc przykucnął, próbując nie przestraszyć się na widok ognia, który zaczął palić się nierównym płomieniem.
Pewnie to samo czuł jaskiniowiec, który pierwszy raz staje oko w oko z tym żywiołem, ale Alexander był tylko biednym Kapitolińczykiem, któremu wydawało się, że płomienie są wyhodowane przez Snowa razem z różami i dlatego od czasu objęcia władzy przez naczelną lod...owatą Coin tak często brakuje prądu w Kwartale. Nie miał kto rozporządzać naturalnymi źródłami energii, które najwyraźniej nie brały się tylko z powietrza.
Uśmiechnął się szeroko do Chantelle, pokazując jej świeżo nabyte umiejętności. Z bombami miał już do czynienia - kiedy trzeba było wysadzić rządowych (albo tylko szkołę) zawsze podnosił rękę. Nie zrozumiał pytania Adah. Być może dlatego, że to były pierwsze słowa, które padły od niej do niego i ten komunikat trzeszczał mu nieszczerością, jakby ktoś podpiął ją do wariografu.
Nie zamierzał jednak kierować się uprzedzeniami. Wstał i uśmiechnął się szeroko. pokazując ogień trenerce. Był tak zajęty swoim dziełem, że nawet nie spostrzegł jej odpowiedzi. - O bombach i seksbombach porozmawiamy kiedyś - wyszczerzył do niej ząbki, jakby faktycznie rozchodziło się o tani podryw, pragnąc zachować dla siebie swoje umiejętności w zakresie wielkiego BUM, które niestety mogło pochłonąć jego umiłowaną towarzyszkę. - Chwilowo kończę, a jutro idę zapytać tego gościa od roślin, czy ma coś do wypalenia - spojrzał na nią z uśmiechem i wyminął ją, podążając do wyjścia.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pon Sie 25, 2014 7:36 pm

KONIEC PIERWSZEGO DNIA TRENINGÓW

Ten dzień z pewnością był pełen wrażeń, trybuci byli świadkami nietypowej bójki, można więc powiedzieć, że zabawa była przednia! Mistrz Gry jest dumny ze swoich podopiecznych i życzy im miłego wypoczęcia, bo już od jutra rozpoczną się kolejne treningi - miejmy nadzieję, że równie fascynujące!

Trybuci mogą pisać w tematach już od jutra, przypominamy o tym, że aby uzyskać punkt, trzeba przeprowadzić interakcję z Mistrzem Gry, Trenerem lub trybutem, napisać w lokacji minimum dwa spójne i sensowne posty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t2389-delilah-morgan#33936
http://panem.forumpl.net/t2394-when-you-pee-all-over-my-chippendale-suite-delilah-delilah#33971
http://panem.forumpl.net/t2392-delilah-morgan
http://panem.forumpl.net/t2761-morgan#41745
Wiek : 18
Zawód : chodzący kłopot (?)
Przy sobie : nóż ceramiczny, butelka z wodą
Znaki szczególne : ciąża i bijąca-z-twarzy-cholernie-świetlistym-światłem pogarda do świata, z którą to dumnie obnosi się panna Morgan
Obrażenia : blizna na lewej dłoni, drobne blizny poparzeniowe na ciele i... psychiczne? Hohoho.

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Czw Sie 28, 2014 5:59 pm

/siłownia

Nie powinna tutaj przychodzić sama, nie zamierzała pojawiać się w tym miejscu bez jakiejś znającej jej lęki obstawy, która mogłaby jej pomagać i łapać ją w razie ataku bezpodstawnej paniki. Nie miała jednak możliwości znalezienia kogoś do wspierania jej, bowiem wszyscy odpowiedni ludzie byli akurat niedostępni. Baaardzo niedostępni, jeśli wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności.
Na przykład sprawę związaną z Amandą i jej domniemanym atakiem na instruktorkę w pragnieniu zrobienia z niej siekanych kotletów. Delilah była wtedy akurat jakoś nieobecna czy też zajęta, sama nawet dokładnie tego nie wiedziała, więc nie widziała samego momentu, w którym to wszystko się stało ani też nie rozmawiała po tym z Dee, jednak plotki roznosiły się po Ośrodku Szkoleniowym z prawdziwą prędkością torpedy, wiec co nieco udało jej się dowiedzieć. Choć z pewnością były to rzeczy dosyć mocno przerysowane, ale cóż…
Tak czy inaczej, Amanda wypadła z treningów, więc automatycznie nie mogły pójść tutaj razem. Sebastiana zaś o uwagę prosić nie zamierzała, tak samo było zresztą z jakimś specjalnym narzucaniem się. Najnormalniej w świecie postanowiła więc schodzić mu z drogi, unikając go zupełnie i ignorując, jak on ignorował ją. Szczerze wątpiła bowiem w to, by nawet chciał jej pomóc czy też wspierać ją w walce z panicznym lękiem przed wszelkiego rodzaju sprawami związanymi z wybuchami i otwartym ogniem.
A że odwiedzić to miejsce tak czy siak musiała, wolała chyba zrobić to już prędzej niż później, by w ostatnim dniu treningów mieć to już z głowy i móc chociaż troszeczkę się odstresować przed stresem niewątpliwym. Wiedziała aż za bardzo doskonale to, że stanowisko pirotechniczne, które odstręczało ją już samą swoją nazwą, było zbyt ważne, by je od tak sobie opuścić, więc jakoś pociągnęła nogę za nogą i stała przy nim już po, co prawda dłuższej, chwili. Patrząc przy tym nadzwyczaj podejrzliwie na wszystko to, co się tam znajdowało.
Stanęła w niewielkim oddaleniu od przedmiotów, jej zasada ograniczonego zaufania była tutaj bardziej widoczna niż przy pobycie koło większości innych stanowisk, rozglądając się w poszukiwaniu kogoś wyglądającego na odpowiedzialnego za to miejsce. I, gdy tylko odpowiednią osobę zauważyła, obdarowując ją uśmiechem. Nie promiennym, nie radosnym, ale przynajmniej też nie wyglądającym jakoś specjalnie wrednie. Ot, zwykły uśmiech osoby skazanej na śmierć, która jeszcze nie poddała się tak do końca… No i panicznie boi się, że jednym nieostrożnym ruchem spowoduje pożar tysiąclecia.
- Bry. – Mruknęła, zadowalając się takim sposobem powitania i dodatkowo uprzedzając: - Mam delikatną fobię związaną z ogniem i wszelkimi większymi wybuchami, więc wolałabym nie zbliżać się do materiałów nim nie będzie to potrzebne. Wolę obserwować z daleka.
Ten dzień nie był ani odrobinę pozytywny, więc dzień dobry ani też dobry nie należały do odpowiednich przywitań, zaś zwyczajne bry z pewnością było odpowiednie. W razie czego mogła przecież uznać sobie, że było to niedokończone słowo brytfanka czy też brykiet, gdy wszyscy dookoła mieli uważać, iż właśnie się przywitała. I wszyscy zadowoleni. Po chwili przeszła też do rzeczy.
- Czy mogłabym dowiedzieć się, w jaki sposób mogę rozpalić ogień bez zbytniego zbliżania się do niego? Zwłaszcza przy braku zapałek czy też czegokolwiek, czym mogłabym to zrobić od tak. I w jaki sposób można zadbać o to, by dym nie był specjalnie widoczny? – Spytała, przeczesując palcami grzywkę i ponownie podejrzliwie patrząc na przedmioty przy stoisku. – Jak też mogę szybko znaleźć gałęzie odpowiednie do rozpalenia ogniska, gdy dookoła pada deszcz? Słyszałam dodatkowo, że można spróbować przywabić do siebie trybutów, by unieszkodliwić ich za pomocą dymu z palonego drzewa mancinelli. Jak więc mogę sprawić, by dać odpowiednio wyraźny znak swojej obecności i nie otruć się przy tym? – Stwierdzając, że to chwilowo wystarczy, zamilkła, czekając na odpowiedź.




Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain.
Still remains.
Within the sound of silence.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 29, 2014 6:19 pm

Spod stolika, prawie niczym z katapulty, wyskoczyła niezbyt wysoka, młoda kobieta. Kiedy panna Morgan podeszłą do stanowiska, najwidoczniej zajmowała się zabraniem części składowych miniaturowej bomby o sporej sile rażenia.
Uśmiechnęła się szeroko na widok swojej najnowszej uczennicy.
- Dzień dobry! - powitała ją aż nadto melodyjnym głosem, odgarniając rude loki z twarzy. - Jest mi smutno, że nie przepadasz za ogniem, bo to naprawdę cudowny żywioł - zadowolenie nie schodziło jej z twarzy. - Być może jakoś uda nam się temu zaradzić… jest jakiś konkretny powód twojej „małej fobii”? - Zakreśliła w powietrzu cudzysłów, starając się podążyć wzorkiem, za tym, co w danej chwili obserwowała dziewczyna.
- Wzniecenie ognia bez zbliżania się do niego? -zapytała sama siebie, z trudem ukrywając rozbawienie. - Istnieją dwie opcje - musisz posiadać zdolność pirokinezy lub celnie rzucać zapałkami na powierzchnie łatwopalnych cieczy… to które? - skwitowała swoją wypowiedź śmiechem, szybko próbując wrócić do wcześniejszego wyrazu twarzy. - Na poważnie… w przedstawionym przez ciebie przypadku najlepsze będzie zdanie się na sponsorów i zapałki/zapalniczkę. Ogień trzeba ciągle kontrolować, bo inaczej może nie być ciekawie. Nie polecam robienia tego z daleka. Co do dymu, to nie wolno zadusić niczym ognia, nawet przy dokładaniu kolejnych gałęzi rób to ostrożnie oraz musisz wybierać tylko suche drewno. Inaczej soki zawarte w drewnie lub woda na powierzchni będzie chciała zagasić żar. - Trenerka przygryzła lekko wargę. - Ubrania też należy palić rozważnie, tworzywa sztucznie często spalają się z nieprzyjemnym czarnym dymem - urwała na moment. - Przede wszystkim dam ci jedną radę, która stanowi uniwersalne prawo - odpowiednia cyrkulacja!
Zaklaskała w dłonie z nadzieją, że ktoś oprócz niej nadążał za jej niepoprawnie szybkim tokiem myślenia.
- Jeśli dookoła pada deszcz, to będzie piekielnie ciężko rozniecić ogień, co dopiero go utrzymać. Wszystko jest wtedy beznadziejne w równym sobie stopniu. - Plany morderczej taktyki, które snuły się w głowie dziewczyny, wydawały jej się być zatrważające i niesamowicie niedopracowane. Aczkolwiek była tam głównie, by odpowiadać na pytania. - Ukazać innym trybutom swoją obecności? To nie powinno być trudne - wystarczy dodać cokolwiek zielonego do dużego ogniska. Siwy dym szybko poszybuje ku górze. Natomiast co do drzewa mancinelli… masz rację, chociaż ja na twoim miejscu, po wrzuceniu do ognia kory/gałęzi/owoców uciekałabym, gdzie pieprz rośnie. Trucizny są dla wszystkich jednakowo sprawiedliwe - spojrzała jej prosto w oczy. - Jeżeli chcesz zobaczyć jakie nieprzyjemne uczucia pozostawia po sobie nieznaczna ilość czegokolwiek z tego drzewa, to mam tutaj kawałki suszonych owoców.
Puściła jej oczko, będąc w ciągłej gotowości do opowiedzenia na kolejne pytania, czy wspólnego rozpalenia ogniska.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t201-chantelle-pourbaix-troy
http://panem.forumpl.net/t247-relacje-chan
http://panem.forumpl.net/t1514-chantelle-troy
http://panem.forumpl.net/t1543-chan
Wiek : 18
Zawód : Doradca ds. technologii
Obrażenia : Brak

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 29, 2014 6:39 pm

Przepraszam, wiem, że miałam napisać to wczoraj, ale internety zdechły, będzie krótko żebyś zdążyła odpisać.

Ten dzień był zdecydowanie spokojniejszy – najwyraźniej wszyscy zainteresowani przewinęli się przez stanowisko już pierwszego dnia, reszta wolała się skupić na treningu siłowym. Dopiero po pewnym czasie zauważyłam trybutkę stojącą w oddaleniu, jak gdyby rozważała szkolenie z pirotechniki, ale jednocześnie jej największym marzeniem była ucieczka na drugi koniec sali. Wreszcie jednak zdecydowała się podejść, artykułując dosyć niemrawe przywitanie.
– Fobia... może być ciężko, ale coś na to poradzimy. – stwierdziłam w zamyśleniu, po czym wysłuchałam pytań trybutki. – Pierwszą sprawą, jaką zajęłabym się na Twoim miejscu, byłoby znalezienie sojuszu. W grupie zawsze jest bezpieczniej, a dodatkowo mogłabyś kogoś wykorzystać do „brudnej roboty”. Przy braku zapałek musiałabyś sama zająć się rozpaleniem ognia przy pomocy krzesiwa, a to zajmie o wiele dłużej i będzie trudniejsze, dlatego mimo wszystko dobrze zaopatrzyć się w nie pod Rogiem.
Rozejrzałam się po stanowisku, próbując odszukać lub przywołać w pamięci cokolwiek zdatnego do zastąpienia zapałek w przypadku fobii Delilah, ale przynajmniej na chwilę obecną nic nie przychodziło mi do głowy. Po chwili przeniosłam spojrzenie na dziewczynę, która wydawała się być w moim wieku. Posyłanie na arenę osób, z którymi w mniej brutalnych czasach mogłabym się przyjaźnić, zdecydowanie nie było tym, co tygryski lubią najbardziej. Przestań, rozczulaniem się jej nie pomożesz.
– Dym pochodzący z ogniska jest najmniejszy w przypadku użycia bardzo suchego drewna. Po deszczu, nieco mniej zawilgocone gałęzie znajdziesz pod drzewami, ze względu na barierę konarów i liści, jednak polecam nazbieranie ich na zapas przy dobrej pogodzie i umieszczenie w suchym miejscu.
Z aprobatą pokiwałam głową na słowa trybutki o nieznanej mi dotąd roślinie – chociaż musiałam wierzyć na słowo, że produkty jej spalania są trujące, nie wydawało się to być specjalnie niemożliwe.
– Jeśli na Igrzyskach rzeczywiście znajdzie się ta roślina, wszystko zależy od konstrukcji areny i ilości zbiorników wody. W przypadku jeziora stanowiącego jedyne źródło słodkiej wody, zdecydowanie łatwiej byłoby czekać na kolejnych trybutów, którzy i tak prędzej czy później się tam zjawią. Sprawa może skomplikować się w przypadku większej ilości zbiorników, jednak przynajmniej część trybutów powinna się zainteresować mocno dymiącym ogniskiem ze zwykłego drewna. Co zaś się tyczy podpalenia Mancinelli... przy odpowiedniej celności mogłabyś wystrzelić zapaloną strzałę, a posiadając proch usypać między sobą a ogniskiem linię spełniającą rolę lontu. Wszystko zależy od tego, co uda Ci się dostać na arenie. Radziłabym jednak uważać, duża odległość od źródła toksyn może nie wystarczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t2389-delilah-morgan#33936
http://panem.forumpl.net/t2394-when-you-pee-all-over-my-chippendale-suite-delilah-delilah#33971
http://panem.forumpl.net/t2392-delilah-morgan
http://panem.forumpl.net/t2761-morgan#41745
Wiek : 18
Zawód : chodzący kłopot (?)
Przy sobie : nóż ceramiczny, butelka z wodą
Znaki szczególne : ciąża i bijąca-z-twarzy-cholernie-świetlistym-światłem pogarda do świata, z którą to dumnie obnosi się panna Morgan
Obrażenia : blizna na lewej dłoni, drobne blizny poparzeniowe na ciele i... psychiczne? Hohoho.

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 29, 2014 8:31 pm

Pozwoliłam sobie uznać, że kawałek rozmowy z rudzielcem odbył się na chwilę przed tym z Chan. <33

Zerknęła raz jeszcze na trenerkę przypominającą jej teraz wręcz do złudzenia pewnego elfa zapamiętanego ze starej książki dla dzieci, którą wykorzystała jako materiał do rozpalania – tak swoją drogą. Nawet poziom widocznego narwania odpowiadał temu ukazanemu na sypiących się stronach z dziwnego rodzaju papieru, co zaczynało wprawiać ją raczej w początki konsternacji.
Ludzie naćpani szczęściem już sami w sobie byli dla niej tym typem, którego zazwyczaj unikała, by nie wpaść w sam środek jakiejś przytulańcowo-milusińsko-gadatliwej akcji i nie dać się tam zagadać na śmierć. W szczególności dziwiło ją ich istnienie w tych czasach, jednak nie o tym była teraz mowa.
Ta tutaj ruda kobieta z pewnością należała do rebelianckiej części trenerskiej, więc miała dużo większe prawo do podekscytowania oraz przedziwnego zachowania niż tacy zwykli ludzie mieszkający w KOLCu, a oni przecież też bywali niezdrowo wręcz rozochoceni do wykonywania swoich prac. Może i nie zdarzało się to zbyt często, ale jednak od czasu do czasu było. Gdyby tylko ona sama podchodziła do tego wszystkiego z tak dużym entuzjazmem…
No, tak jednak nie było, cóż się w końcu dziwić?, bowiem znaczną większość swojej energii ładowała w utrzymywanie swoich nóg w jednym miejscu. Najchętniej już dawno uciekłaby gdzie pieprz rośnie i w sumie sama się sobie dziwiła, że wciąż jeszcze tego nie zrobiła. Zwłaszcza przy zaobserwowaniu tego nadzwyczajnego naćpania radością, jakie wprost buchało od rudowłosej instruktorki.
Dodatkowo wcale nie pomagały jej słowa o cudowności ognia, który odstręczał ją już przy samym wspominaniu. Może nie jakoś tak, by nagle zaczęła brać nogi za pas i wrzeszczeć, ale i tak było niezbyt miło. Do małego ognika jeszcze jakoś się tam przemóc potrafiła, lecz taki wielki i niekontrolowany był jej prawdziwym koszmarem.
Na dodatek aż nazbyt dobrze wiedziała, że na Arenie w większości potrzebne będą te większe płomienie… I nie, nie oswoiła się wcale z tą myślą, choć czasu na to miała już całkiem sporo. Nie myślała też, że wymiga się od obcowania z ogniem, ale nie zmieniało to faktu, że chwilowo starała się o nim nie myśleć. Na stanowisku pirotechnicznym… No, brawo, geniuszu.
Tak czy siak, przy pytaniu o powód jej fobii, cóż, najnormalniej w świecie zadrżała, a nieprzyjemne dreszcze przeszły jej po kręgosłupie. Ile to już razy próbowała z tym walczyć? Setki? Tysiące?
Wciąż wracała myślami do tego, co sprawiło, że tak bardzo nienawidziła tego żywiołu i to zdecydowanie wystarczało, by na powrót robiła się chora, zieleniała na twarzy i miała jeszcze większą ochotę na wzięcie nóg za pas. Tym razem jednak przemogła się na tyle w sobie, by chociaż spróbować odpowiedzieć. Jednocześnie wybitnie interesując się kolorem i fakturą podłogi oraz upodabniając do ścian w kolorze groszku, jakie miała jej sąsiadka za czasów starszego Kapitolu.
- Trzy razy w życiu przeżyłam pożar, w którym zginęli inni, bliscy mi, ludzie. Te wrzaski i świadomość, że nie jestem w stanie im pomóc… To za wiele… – Wyszeptała, raz po raz przełykając ślinę i łapiąc się jakiejś bezpiecznie wyglądającej ścianki. Po chwili odetchnęła już głębiej, ponownie się prostując, lecz wciąż kierując wzrok stronę stołu oraz podłogi, i odzywając już trochę wyraźniej.
Wyleczyłam się z tego na tyle, na ile mogłam, ale większy ogień oraz wszelkiego rodzaju wybuchy wciąż sprawiają, że mam ochotę rzucić wszystko i wiać wbrew logice. Tak samo jest z niepotrzebnym kontaktem z otwartymi płomieniami. – Stwierdziła, pocierając energicznie ramiona i ręce, bowiem zrobiło jej się nagle jakoś nieprzyjemnie zimno.
Nie na tyle jednak, by oderwać ją od rozmowy czy też zmusić do wyjścia, choć wyjść jak najbardziej pragnęła. Słysząc tekst o pirokinezie lub celnemu rzucaniu zapałkami, które i tak musiałaby podpalić!, uśmiechnęła się nieznacznie. Kobieta może i miała nadzwyczaj zaraźliwy śmiech, ale jej jakoś teraz do niego nie było. Dlatego też z miłą chęcią powróciła do słuchania rzeczowych rad oraz informacji, wyjątkowo nie przerywając kobiecie, może ze względu na niezbyt dobre czucie się w tych tematach, a tylko wysłuchując. Jak zresztą przy całej reszcie odwiedzonych przez nią stanowisk, choć bardziej spięcie.
Niezwykła szybkość myślenia kobiety i jej, zdecydowanie Deli rozpraszająca, niezwykła lekkość w przedstawianiu tematu, która sprowadzała go do jeszcze szybszego nawijania, nie ułatwiały pojmowania tego wszystkiego. Co nie było już raczej tak mocno związane z samą trenerką, a bardziej pogmatwanym tokiem myślenia Delilah w tej chwili.
Przy sprawach typu ognistego, jak i wybuchowego… Cóż, potrafiła zupełnie się zaplątać. Naprawdę starała się jednak tego nie zrobić, szczególną uwagę przykładając do stosunkowo prostych stwierdzeń. Takich jak ciągła kontrola ognia, brak zaduszania go czymkolwiek, wybieranie tylko suchego drewna, rozwaga przy ubraniach, tak ważna odpowiednia cyrkulacja, zielone do ogniska na dym, wiać przy mancinelli
Jednak jakoś specjalnie połapać się w tym nie mogła, pomimo wszystkiego i zdecydowanie jak najlepszego podejścia rudowłosej trenerki do tego, więc znak obecności drugiej kobiety przyjęła z jak największym oddechem, starając się ocenić, czy nie ma przypadkiem do czynienia z kolejną nazbyt podjaraną osóbką. Całe szczęście!, chyba nie miała, więc odetchnęła po raz kolejny i podjęła ponownie dyskusję, wsłuchując się z kolei w słowa ciemnowłosej, analizując je. Tym razem zdecydowanie też starała się wyłapać jak najważniejsze rzeczy, choć w tym wypadku było to zdecydowanie łatwiejsze.
- Nie jestem zbyt dobra w ufaniu ludziom, ale sojusz to faktycznie jakieś wyjście. Dopóki nie postanowią mnie zabić. – Stwierdziła, uśmiechając się gorzko, by po chwili przejść do pytania kręcącego się po jej głowie. – Jaka mniej więcej jest szansa na obecność zapałek przy Rogu? To nieodłączny, że tak powiem, sprzęt czy nie pojawia się zbyt często? Nigdy nie byłam zbyt wielką fanką Igrzysk, brzydziły mnie, więc wiem o nich zatrważająco mało. – Przyznała, tłumacząc swą niewiedzę.
Dochodząc do tematu trującego drzewa, bowiem wskazówkę dotyczącą gałęzi tylko przeanalizowała i zapisała gdzieś tam w zakamarkach swojego umysłu, pokiwała głową i odgarnęła włosy z twarzy, patrząc na ciemnowłosą instruktorkę.
- Instruktor ze stanowiska roślin wspominał o tym, że pojawiła się ostatnio, więc jest nadzieja, choć również przekleństwo, że pojawi się i w tych. – Stwierdziła zwyczajnie, marszcząc przez chwilę brwi w skupieniu, gdy usłyszała o zapalaniu strzały. – Jaki byłby najlepszy sposób, by sprawić, że taka strzała będzie płonąć odpowiednio długo i nie spali się zbyt szybko? No i jakiej szerokości powinna być mniej więcej linia usypana z prochu, aby zniszczenia dokonane przez ogień nie były zbyt duże? Wiem, że wszystko zależy od rodzaju i ukształtowania Areny, jednak może da się to podciągnąć pod jakiś schemat?




Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain.
Still remains.
Within the sound of silence.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t201-chantelle-pourbaix-troy
http://panem.forumpl.net/t247-relacje-chan
http://panem.forumpl.net/t1514-chantelle-troy
http://panem.forumpl.net/t1543-chan
Wiek : 18
Zawód : Doradca ds. technologii
Obrażenia : Brak

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Pią Sie 29, 2014 9:55 pm

– Przed swoimi Igrzyskami miałam podobne zdanie na temat zawiązania sojuszu. Przynajmniej na początku lepiej mieć chociaż jednego wroga mniej niż więcej.
Przyjrzałam się uważnie Delilah i dopiero w tym momencie dostrzegłam podejrzanie, choć lekko wystający brzuch – cóż, podejrzanie przynajmniej jak na Kwartałowe standardy. Poza Strażnikami nie widywałam tam zaokrąglonych z nadmiaru kalorii ludzi. Czyżby ciąża? W końcu los lubi bywać dowcipny, a już z pewnością nie uznaje słów „To nierealne” i „Dupku, ona idzie na arenę, jakie dzieci?” Być może nadszedł czas, by historia zatoczyła koło, kreując Delilah na (o ironio) iskrę zapalną kontrrewolucji?
– Z jednej strony bojkot Igrzysk Ci się chwali, z drugiej... – ściszyłam głos – Dla starej kurwy to chyba nie ma większego znaczenia, o wiele wygodniej i szybciej było wrzucić wszystkich do jednego wora.
Profesjonalizm w czystej postaci. Brawo Chan.
– Jeśli podpalisz strzałę tuż przed jej użyciem, nie ma możliwości, by spaliła się przed dotarciem do ogniska.
Uśmiechnęłam się, po czym zaczęłam zastanawiać się nad odpowiedzią na ostatnie pytanie – rozsypanie prochu w teorii nie było niczym trudnym, w praktyce nierówność terenu mogła zniwelować jego działanie.
– Kilka milimetrów powinno wystarczyć, zamiast szerokości postawiłabym na jej długość, żeby zostawić sobie margines bezpieczeństwa na ucieczkę. Oczywiście rozmawiamy tu o linii usypanej na równinie, w przypadku pokrywy lodowej, wzgórz czy skał sprawa może się skomplikować. Wiesz, skąd możesz wziąć proch na arenie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t2389-delilah-morgan#33936
http://panem.forumpl.net/t2394-when-you-pee-all-over-my-chippendale-suite-delilah-delilah#33971
http://panem.forumpl.net/t2392-delilah-morgan
http://panem.forumpl.net/t2761-morgan#41745
Wiek : 18
Zawód : chodzący kłopot (?)
Przy sobie : nóż ceramiczny, butelka z wodą
Znaki szczególne : ciąża i bijąca-z-twarzy-cholernie-świetlistym-światłem pogarda do świata, z którą to dumnie obnosi się panna Morgan
Obrażenia : blizna na lewej dłoni, drobne blizny poparzeniowe na ciele i... psychiczne? Hohoho.

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 30, 2014 12:54 am

Zawiązanie sojuszu może i nie było takim złym pomysłem, przynajmniej teoretycznie, jednak Delilah odczuwała pewnego rodzaju dyskomfort związany z myślą, że powinna ponownie dopuścić do siebie kogoś na tyle blisko, by móc mu chociaż częściowo zaufać. Jej potyczki z Sebastianem, zakończone tak bardzo malowniczym zbrzuchaceniem, nie były zbyt pozytywnym przykładem tego, co może stać w chwili, gdy się komuś za bardzo zaufa.
Przez nie mogła nawet całkiem swobodnie powiedzieć, że zamiast przyjaciela, cóż, zyskała sobie najprawdopodobniej tylko kogoś, kto stał pierwszy w kolejce do zabicia jej. W końcu było coś w tym, co sobie obiecywali, składając jednocześnie obietnicę dotyczącą nieobiecywania niczego!, a czego nie dotrzymała, zachodząc jeszcze przy tym w ciążę. Po tym, jak teraz wyraźnie ją zbywał, no i obdarzał też niesamowitym wręcz chłodem, była praktycznie pewna, że zwaliłby ją z pierwszej lepszej skały, aby tylko pozbyć się zbędnego problemu.
Oboje przystosowali się do życia w KOLCu i myśleli w większości o opiekowaniu się tylko i wyłącznie własną dupą. Wyznawali zasadę mówiącą, że zbytnie przywiązanie się do kogoś jest olbrzymim krokiem w stronę śmierci, więc uparcie tego nie robili. I naprawdę, ale to naprawdę przez jakiś czas twierdziła, że jest jakoś ponad tym wszystkim, że dba tylko i wyłącznie o siebie i o nikogo więcej się nie martwi. Prawda była zgoła inna, lecz w żadnym wypadku nie przyniosła jej niczego dobrego.
Uświadomiła światu tylko to, jak wielką idiotką była Delilah. Wielką i przeraźliwie wręcz niezdatną do życia idiotką, która na dodatek miała iść wprost na rzeź. Choć przynajmniej nie była to taka typowa rzeź niewiniątek, bo mimo wszystko uważała siebie za dosyć marną nieskalaną dziewoję. Zdecydowanie bliżej jej już było do diabła wcielonego. Zwłaszcza przy tym, co roiło się w jej głowie dzięki słowom mężczyzny ze stanowiska roślin jadalnych. Mancinella… Jeden z mniej spektakularnych, ale z pewnością dobrych sposobów na pozbycie się konkurencji.
Nie łudziła się, że nie będzie musiała nikogo unieszkodliwić, by przeżyć. Oczywiście, o ile nie padnie od razu przy samym Rogu, co też było możliwe, choć w żadnym razie tego nie chciała. Musiała być jednak gotowa na wszystko. Jej ręce nie pozostaną czyste i nieskalane krwią, jeśli okoliczności zmuszą ją do wyboru między sobą i swoim nienarodzonym dzieckiem a zupełnie jej obcym trybutem lub trybutką.
Zaś sojusz w tym momencie… Mógł jej niesamowicie pomóc, ale i też zaszkodzić jak mało co. Musiała być przy nim stuprocentowo pewna tego, z kim chce się zadawać i do jakiego stopnia może mu zaufać. A w najgorszym wypadku… Jak najlepiej będzie go zabić, co nie przypadło jej do gustu nawet w zwykłych przemyśleniach. Zwłaszcza przy tym, jeśli miałaby zadawać się z tym kimś przez dłuższy czas, mimowolnie się do niego przywiązując. To mogło być zwyczajnie zabójcze.
- Największy problem nie istnieje w wypadku wrogów. – Stwierdziła, nie mogąc powstrzymać westchnięcia. W jakiś sposób wiedziała, że rozmówczyni zrozumie ją choć w niewielkim stopniu. Sama najprawdopodobniej musiała się przecież mierzyć z myślami przed własnymi Igrzyskami. – Mam na Arenie zaskakująco wiele bliskich mi osób. – Dodała jeszcze, dopiero po kilku sekundach orientując się, że wypowiedziała to na głos. To ją zaskakiwało, bowiem nie należała przecież do osób jakoś nazbyt otwarcie mówiących o swoich uczuciach. Wuj nauczył ją, że to nigdy nie popłacało, więc zazwyczaj skrywała swoje myśli dla samej siebie.
Słysząc kolejne słowa ciemnowłosej, uniosła w górę brwi, nie mogąc zwyczajnie powstrzymać uśmieszku wpełzającego na jej wargi. Zdecydowanie poprawiło jej to humor na tyle, by nie stała już jak ta sierotka, wbijając wzrok w podłogę czy też patrząc podejrzliwie na sprzęty leżące przy stanowisku. Teraz już wyraźniej parzyła na instruktorkę, której zbliżony wiek, a przynajmniej zbliżony z wyglądu, dopiero rzucił się Deli w oczy, co sprawiło, że poczuła się jeszcze odrobinę lepiej.
Chociaż i tak nie była zrelaksowana. Otaczało ją bowiem stanowczo za dużo rzeczy związanych z ogniem, by mogła się jakoś bardziej rozluźnić. Odzywając się, również przyciszyła głos do tego stopnia, by zminimalizować szansę podsłuchania, a przed odpowiedzią wydała z siebie niewątpliwie niezadowolone parsknięcie.
- I dalej uważać się za wielce dobrotliwą… – Prychnęła z pogardą, kręcąc przy tym głową i dodając: - Te Igrzyska z pewnością będą interesujące. Jeszcze się jej to czkawką odbije…
Po chwili jak gdyby nigdy nic wróciła do normalnego tonu i zadawania całej masy bardziej lub mniej bzdurnych pytań, czując niewątpliwą ulgę, gdy upewniła się przy tym, że podpalona strzała nie spali się jej natychmiastowo w rękach. No, o ile udziału w tym nie mieli mieć Organizatorzy, bowiem oni… Cóż, zdecydowanie byli godni nazwania ich bandą padlinożernych sukinsynów.
- Róg Obfitości może być pewnikiem, lecz niebezpiecznym i wątpię, by podali nam na tacy czysty proch. – Stwierdziła, zastanawiając się nad pytaniem. – Mogę liczyć na łut szczęścia i to, że znajdę gdzieś nitro kalit i zdobędę węgiel drzewny, bo siarkę zawsze mogę spróbować pozyskać z zapałek, ale to dosyć naciągana opcja. Poza tym nie ma raczej szans na to, by odczekać odpowiednią ilość czasu, na dodatek z proporcjami może być krucho… – Skrzywiła się, wreszcie zdecydowanie kręcąc głową na znak, że nie ma bladego pojęcia o tym, co innego mogłaby zrobić. – Istnieje jakiś odpowiedni sposób na to, by w arenowych warunkach wyszukać skądś proch? – Postukała się palcem w dolną wargę, myśląc chwilę nad jeszcze jedną rzeczą, by dodać coś jeszcze. – Wracając na chwilę do wspomnianej pokrywy lodowej… Jak najlepiej rozpalić tam ognisko? No i przy okazji nie wkopać się w jakieś tarapaty… Drewno tam będzie, o ile się znajdzie, zapewne skute lodem, więc mogą być drobne problemy przy podpalaniu go. Mogę liczyć na jakiś przyspieszony kurs rozpalania ogniska w warunkach ekstremalnych? – Uśmiechnęła się do towarzyszki.




Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain.
Still remains.
Within the sound of silence.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 30, 2014 3:10 am

KONIEC DRUGIEGO DNIA TRENINGÓW

Drugi dzień upłynął bez żadnych, nawet najmniejszych niespodzianek. Trybuci grzecznie pilnowali swoich miejsc treningowych i poznawali lepiej swoje mocne oraz słabe strony. Mistrz Gry nie jest dumny ze swoim dzieci tak samo jak pierwszego dnia, ponieważ aktywność nieco spadła. Mimo to wierzy, że odnajdą w sobie większe pokłady weny, zaskakując go wybitnie czynną grą.
Od dziś rozpoczyna się ostatni dzień szkolenia. Czy będzie owocny? To już zależy od Was samych!

Trybuci mogą pisać w czasoprzestrzeni trzeciego dnia szkolenia od tego momentu. Zasady pozostają niezmienne - aby uzyskać punkt, trzeba przeprowadzić interakcję z Mistrzem Gry, trenerem lub trybutem, co jest jednoznaczne z napisaniem w lokacji minimum dwóch spójnych i sensownych postów.

Punktacja dnia drugiego pojawi się w godzinach popołudniowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2381-raphael-grant
http://panem.forumpl.net/t2382-raphael
http://panem.forumpl.net/t2383-raphael-grant#33798
Wiek : 17 lat
Zawód : trybut, naczelny arystokrata
Przy sobie : Plecak numer 12: śpiwór, pusta butelka, paczka jedzenia, ząbkowany nóż, dwa małe nożyki, widelec, dwie garści owoców, dwa plastry pieczeni, dwa kacze udka

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 30, 2014 10:51 am

// już dzień trzeci, więęęęc prawdopodobnie z apartamentu!

Próbowałem ze wszystkich sił zagłuszyć myśl, że nadszedł już ostatni dzień treningów. Próbowałem nie myśleć też o tym, jak niewiele czasu zostało mi przed Areną, jak szybko uciekał mi przez palce. Jeszcze wywiady, na których trzeba będzie szczebiotać tym cholernym Rebeliantom słodkie słówka, żeby łaskawie zechcieli ratować mi skórę jako sponsorzy, i już, i tylko tyle, nic więcej. Potem była już tylko Arena i nie byłem pewien, czy było cokolwiek po niej.
Prychnąłem pod nosem, wchodząc na salę. Jakie to było niedorzeczne, głupie i nudne- zginąć na Arenie jak prosiak zagnany na rzeź. Skrzywiłem się, jednocześnie skręcając w stronę kolejnego stanowiska. Grantowie nie giną tak pospolicie, i ja zdecydowanie nie byłem wyjątkiem.
Podszedłem do stołu i lekko trąciłem ręką leżące tam materiały. Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłem, że trafiłem do stanowiska pirotechniczego, które było tak zwyczajne i niezachęcające, jak wszystkie inne. Wzruszyłem ramionami i zacząłem zadawać pytania, z nadzieją na to, że zjawi się ktoś, kto będzie potrafił na nie odpowiedzieć.
-Nie mam pojęcia o rozpalaniu ognisk. Czego powinienem do tego użyć, drewna, roślin? No i jak mogę zamaskować dym z ogniska?
Zastanowiłem się przez chwilę i ponownie przesunąłem wzrokiem po zapełnionych stołach.
-Jak rozpalić ogień, kiedy nie będę miał zapałek? Albo drewna? No i jeszcze- jak się rozbraja bomby? Albo je konstruuje, jeśli już przy tym jesteśmy.- Dodałem po chwili, podnosząc wreszcie wzrok.- Grant, Raphael.
Przedstawiając się, kiwnąłem lekko głową na przywitanie. W oczekiwaniu na pojawienie się trenera i odpowiedź zacząłem przyglądać się zbiorom, próbując rozpoznać cokolwiek, co się w nich znajdowało.


They used to shout my name- now they're whisperin'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t3401-nikola-tesla
http://panem.forumpl.net/t3404-pan-tesla
http://panem.forumpl.net/t3403-nikola-tesla#54147
http://panem.forumpl.net/t3405-tesla
http://panem.forumpl.net/t829-nikola-tesla-i-eva-magnus
Zawód : Naukowiec

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 30, 2014 11:35 am

Tesla podszedł do chłopaka i uścisnął mu dłoń.
- Nikola Tesla, witaj. - zaprowadził chłopaka do stołu przy stanowisku.
- Kiedy nie masz zapałek, najlepiej użyć kamienia, takiego jak krzesiwo, lub gałązek drzew, najlepiej suchych. W kwestii ugaszenia ognia i ukrycia dymu... Cóż, aby świeżo zgaszone ognisko nie wydzielało dymu, poleciłbym Ci zasypać je piaskiem. Dymu jako takiego ukryć się nie da, ale odpowiednie rośliny sprawią, że może wydzielać się go mniej.
Podał Raphaelowi dwa krzesiwa i pokazał, jak należy się nimi posługiwać, by wykrzesać iskrę; następnie poprosił, by zrobił to samo.
- Od czasu lodowej areny Organizatorzy dbają, żebyście mieli pod dostatkiem drewna. Więc bez obaw, na pewno jakieś znajdziesz - obdarzył chłopaka uśmiechem. - Jeśli do ogniska dodasz niektórych roślin, wraz z dymem mogą pojawić się trujące opary; jednak takie świeże liście, zerwane z drzewa mogą niesamowicie dymić. I pamiętaj, że rozpalanie ogniska wieczorami bywa złym pomysłem - łatwo ściągniesz na siebie uwagę innych, co może się źle skończyć.
Słysząc pytanie odnośnie bomb, Tesla zasępił się.
- Znam się na rozbrajaniu bomb w aspekcie bardziej saperskim, ale nie sądzę, żeby profesjonalny sprzęt był dostępny na arenie. Bomby, które otaczają wasze tarcze, można rozbroić, ale jest to bardzo ryzykowne. Chantelle? - zawołał koleżankę, po czym posłał jej uśmiech. - Możesz tu na momencik podejść?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2518-yves-redditch
http://panem.forumpl.net/t2520-miss-around-with-yv
http://panem.forumpl.net/t2521-yves-redditch
Wiek : prawie 18
Zawód : próbuję żyć
Przy sobie : dwa widelce, średniej wielkosci nóż, jabłko, kiść winogrona, plecak, scyzoryk, paczka z jedzeniem, kompas, antybiotyk
Obrażenia : o dziwo, brak

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   Sob Sie 30, 2014 3:21 pm

    Dzień trzeci. Akcja!
Według jednego z najstarszych dzieł świata - Biblii, która funkcjonowała jako główne źródło wiary chrześcijańskiej, popychającej ludzi do najgorszych czynów, trzeciego dnia nigdy nieistniejący Bóg oddzielił wody morza, tworząc ziemię oraz wszystkie pokrywające ją rośliny. Wydawały one ziarno żywiąc później powstałe bla-bla-bla zwierzęta, w tym także bla-bla-bla ludzi. Kiedyś zastawiał się jak bardzo ludzie musieli mieć nierówno pod sufitem, aby wierzyć w to całe zmartwychwstanie, łaskę Pana. Ogólnie to oba Testamenty składały się na wielkie BLA-BLA-BLA o Jezusie i przyjaciołach, ale to nie była idealna pora na literackie rozmyślania, czy porównywanie dzieł…
Co czuł Yves trzeciego dnia szkoleń? Dziwną, lekko zatrważającą potrzebę otrzymania jakiegokolwiek sygnału ze świata zewnętrznego. Chciał dowiedzieć się, co ludzie mówili między sobą o trybutach, jak odbierali transmisję na żywo w CapitolTV, kogo kochali i, czy znajdował się wśród tej części. Nawet na Ziemiach Niczyich nie był aż tak odsunięty od tętniącego życiem miasta. Wielkomiejski podmuch od czasu do czasu drażnił jego policzki, gdy dostrzegła auta przejeżdżające po zniszczonych ulicach, bądź niebezpiecznie blisko podchodził do rysujących się coraz wyraźniej wieżowców.
Strach przed Głodowymi Igrzyskami nie narósł do takiego stopnia, aby go sparaliżować. Momentami chciałby poczuć jakieś bardzo ludzkie uczucie, polegające na przerażeniu, bo przez chwilę wydawało mu się być bardzo dziwne. Przecież takie coś powinno dopaść każdego z trybutów bez żadnego wyjątku, a on… On nawet obawiał się, że takie emocje mogły ominąć jego nowoczesną sypialnię kilkadziesiąt stóp pod ziemią i skumulować się w innych pokojach.
Prawie szczęściarze.
Redditch po prostu miał nastrój na randkę z czystym, niczym niezmąconym strachem. Tyle.
Swoją drogą, to całe przygotowania mogły zostać nazwane prawie idealną metaforą powstania nowego wszechświata lub planety zamieszkiwanej przez rasę ludzką od zamierzchłych czasów
Jednak wiedział, że nie wszystkie jego zamiary, czyny, dzieła były rzekomo dobre jak te boskie.
Obecne stanowisko wybrał dość impulsywnie, dostrzegając przy nim blondwłosego chłopaka. Dopiero po krótkiej chwili zorientował się, że to spontaniczne zachowanie mogło mieć inne podłoże… znacznie bardziej praktycznie aniżeli wyłącznie zwykła konwersacja.
- Myślę, że bez problemu powinieneś rozpalić każdy ogień swoją osobą - położył mu niby przez przypadek rękę na ramieniu, zahaczając palcem wskazującym i środkowym o odkryty kark. Uniósł brwi ku górze.
Na wybór trybutów podobno nikt nie miał najmniejszego wpływu, prawda? Przecież nikt nie wyciągał karteczki ze szklanej kuli jak miała to w zwyczaju robić mocno umalowana pani w Dwunastce. Tutaj działał system, który, jak ukazała opozycja, wcale nie należał do idealnych.
Cóż, powoli przestawał wierzyć w całkowitą przypadkowość losowania, gdyż coraz więcej nazwisk łączyło się ze sobą, tworząc prześmieszny kolaż ludzkich emocji.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Stanowisko pirotechniczne   

Powrót do góry Go down
 

Stanowisko pirotechniczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Stanowisko pirotechniczne
» Stanowisko strzeleckie i rzucania nożami oraz oszczepem
» Stanowisko zaplatania węzłów, tworzenia pułapek i kamuflażu
» Stanowisko pierwszej pomocy

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Po godzinach :: Archiwum :: Lokacje :: Ośrodek Szkoleniowy :: Sala treningowa-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu