IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Mini siłownia

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
 

 Mini siłownia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Mini siłownia   Pią Sie 08, 2014 1:29 pm




Jeżeli Twoja sprawność fizyczna już teraz pozostawia wiele do życzenia, lepiej nadrobić straty, poświęcając trochę czasu na poprawienie kondycji, która z pewnością będzie miała jedno z kluczowych znaczeń podczas walki o przetrwanie na arenie. W mini-siłowni znajdziesz bieżnie, sztangi i hantle, ławki do brzuszków, rowerki stacjonarne, ergometry oraz ściankę wspinaczkową. Nadzorujący to stanowisko trener na pewno udzieli Ci kilku rad i wytłumaczy, jak korzystać z poszczególnych sprzętów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2375-even-irving
http://panem.forumpl.net/t2403-irving#34171
http://panem.forumpl.net/t2401-even-irving#34151
http://panem.forumpl.net/t2402-wiwisekcja-przeszlosci#34152
Wiek : skończona osiemnastka.
Zawód : rzeźnik, zajmuje się też szmuglowaniem.
Przy sobie : kurs pierwszej pomocy, zwiększenie szansy na powodzenie podczas walki wręcz oraz zwiększenie szansy na skuteczną obronę.
Obrażenia : psychiczne? Za mało miejsca.

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Pią Sie 22, 2014 10:25 am

/po rozgrywce z Deli/
Przyzwyczaił się do funkcjonowania już od godzin przez większość obywateli Panem uznawanych za kurewsko wczesne. Dlatego też i dzisiaj wstał najprawdopodobniej przed innymi trybutami. A przynajmniej tymi, którzy mogli spać. Nie wątpił bowiem, że w ich wspaniałej dwudziestce czwórce jest ktoś, kto już teraz ma urocze koszmary, spędzające sen z powiek.  
Iluzja w jego pokoju, widoczna w ramie zmyślnego okna, które ukazywało to, co dzieje się przed ośrodkiem, prezentowała się w palecie szaro-burej. Czyli jak najbardziej na topie, zważywszy na ostatnie trendy. Even mógł tylko przypuszczać, że to, co projektantom trudno było osiągnąć przez lata, im udało się w jeden wieczór – popielaty został nowym czarnym? Westchnął, lekko zirytowany swoimi myślami. Tak jakby koncentrowanie się na takich bzdurach cokolwiek zmieniało.
Wszedł do rażącej pustką szatni męskiej, rozkoszując się tym, że nikogo tutaj jeszcze nie ma. Przebrał się w wygodny strój do ćwiczeń, który dla nich przygotowano i udał się od razu w kierunku siłowni. Chwilę zajęło mu rozciągnięcie mięśni. Nie chciał sobie niczego naciągnąć, więc wykonał kilkuminutową sekwencję banalnie łatwych ćwiczeń. Kark, nadgarstki, mięśnie rąk, grzbietu, pleców, nóg i ścięgna Achillesa - przynajmniej to minimum na dobry początek.
Skinął tylko głową trenerowi, rezygnując z jakiejkolwiek innej interakcji. Po chuja miał się uczyć, jak używać różnych sprzętów? Skoro i tak korzystał już wcześniej z tych, którego go interesują najbardziej? Zresztą, jakie miało znaczenie na Arenie, czy potrafisz poprawnie złapać hantle? Śmiem domniemać, że raczej znikome. Za plan treningowy też podziękuje.  
Wskoczył na bieżnię, ustawiając ją tak, by platforma nie była już pozioma. Teraz biegł pod górę. Koncentrował się tylko i wyłącznie na miarowym oddechu, lekce sobie ważąc otoczenie. Zaczął od powolnego truchtu, ale szybko zapragnął mocno podkręcić tempo. Co też uczynił. Przymknął powieki, zdając się całkowicie na swój zmysł równowagi i mimowolnie uśmiechnął się. Ćwiczenie tutaj – w tych sterylnych warunkach i zamkniętej przestrzeni – nie mogło się równać z uczuciem wolności, gdy biegnie się po bezkresnych przestrzeniach. Ale wciąż poprawiało mu humor. Niemal czuł uwalniające się endorfiny, gdy jego twarz w końcu zaczęła się błyszczeć od potu, a mięśnie rozgrzały się niemal do czerwoności. Zmusił się, by wyłączyć urządzenie, po czym oparł się o ramę bieżni. Kiedy uspokoił oddech, wytarł ręcznikiem papierowym twarz i podszedł do ściany. Podniósł lewą nogę ponad głowę, dociskając ją do chropowatej powierzchni, by raz jeszcze rozciągnąć mięśnie nogi. To samo zrobił z drugą.
A potem udał się na ergometr. Jedno z najlepszych urządzeń do aerobowych, zdecydowanie. Irving przypomniał sobie godziny, które spędził, wsłuchując się w jednostajny dźwięk wioślarza, gdy przygotowywał się wraz z ojcem do wyprawy wioślarskiej. Tak właśnie wyglądało całe jego życie w Kapitolu przed rebelią. Nauka i realizowanie planów rodziciela. Pasji Laurenta, które później stawały się również pasjami Evena, gdy mimowolnie kalkował wszystko, co robił ojciec. Nieważne, jak bardzo go nienawidził.
Usiadł na ruchomym siodełku, chwycił za rączkę i zaczął wykonywać nieco monotonne ćwiczenie. Wykop nogami, odchylenie pleców, przyciągnięcie drążka – szybki ruch, mocny i silny. Nachylenie się do przodu, spowolniony podjazd na siodełku i powrót drążka na odpowiednie miejsce. A potem raz jeszcze. I tak w kółko, czując, jak wszystkie mięśnie pracują przy ustawionym najwyższym obciążeniu. Szczególnie zależało mu na brzuchu. O dziwo nie miał za dużo czasu w KOLC-u, by cisnąć szóstkę Weidera.
Nienawidził ćwiczeń w takiej formie. Co innego na łonie natury, bez sztucznego oświetlenia i nabawiających klaustrofobii pomieszczeń. Wioślarstwo naprawdę mu się podobało. Nie zrezygnował z niego nawet po dość zniechęcającym początku, gdy wsiadał z ojcem do niestabilnej dwójki. Zapomniał najpierw umieścić wiosła w dulkach i drewniana łódka zachybotała się, a on wpadł do głębokiej na kilka metrów wody, zanurzając się w mule rzecznym. Takie przeżycie dla chłopca jest raczej dość traumatyczne. (Przy okazji, Laurent zamiast ratować syna, uratował wiosło, zostawiając dzieciaka samego sobie.) Ale jeśli kiedykolwiek sunęliście po gładkiej tafli wody w czasie, gdy na niebie trwa swoistego rodzaju przedstawienie ze wschodzącym słońcem w roli głównej, gdzieś z dala od zgiełku wielkich miast, to z pewnością zgodzicie się, że warto było przełamać lęk (i swoją słabość – a tych nie tolerował).
Na sam koniec podszedł jeszcze do ścianki wspinaczkowej. I wspiął się mniej więcej do połowy. Z tym, że bez żadnych uprzęży i zabezpieczeń. Na dziko. Bo tylko wtedy można poczuć zajebistą adrenalinę. Co prawda i tak raczej nic by mu się nie stało, gdyby spadł z takiej wysokości na materac. Ale przynajmniej nic nie krępowało jego ruchów. Ostrożnie zszedł na dół – po ówcześnie wytyczonym szlaku.
Beznamiętnym spojrzeniem rozejrzał się po całej sali, rozplanowując sobie trzy dni ćwiczeń. Na dłużej zatrzymał wzrok na stanowisku pierwszej pomocy, gdzie udał się chwilę później.

/zt -> stanowisko pierwszej pomocy/


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1975-sonea-hastings
http://panem.forumpl.net/t3571-heart-breaker-dream-maker
http://panem.forumpl.net/t3573-sonea-hastings#56065
http://panem.forumpl.net/t1166-she-will-be-loved
http://panem.forumpl.net/t3574-sonea#56066
Wiek : 21 lat
Zawód : trenuje rekrutów na żołnierzy
Przy sobie : paczka papierosów, zapalniczka, para kastetów
Znaki szczególne : tatuaż (kluczyk) na karku, złoty medalion na szyi, wojskowy chód
Obrażenia : częste bóle brzucha

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Pią Sie 22, 2014 3:13 pm

// z czasoprzestrzeni

Zawsze uważałam punktualność za jedną z moich dominujących cech. Jednak tym razem nawet ona postanowiła mnie zawieść.
Leniwie strąciłam ręką dzwoniący budzik, ignorując cichy głosik w mojej głowie, który w mało uprzejmy sposób próbował wytłumaczyć mi, że naprawdę powinnam wstać. Jakaś część mnie przyznawała mu niechętną rację, ale zdecydowanie przegrywała z częścią, która miała ochotę po prostu powrócić do przerwanej czynności. Przez większość nocy nie potrafiłam spać spokojnie; zmęczona, zła i zatopiona we wspomnieniach potrafiłam przez wiele godzin bezczynnie wpatrywać się w sufit, żeby nad ranem zasnąć na dwie, czasem trzy godziny, a potem niechętnie maszerować do pracy. A raczej do prac- czasem do Violatora, gdzie usilnie próbowałam udawać, że tak naprawdę nic się nie zmieniło, a brak kontaktu z Mathiasem wychodził przecież na dobre, czasem na szkolenia, na których natomiast próbowałam robić pompki i mobilizować przyszłych żołnierzy z takim samym entuzjazmem jak kiedyś.
Cóż, nie zawsze wychodziło.
Ogłoszenie Igrzysk nawet specjalnie mnie nie zdziwiło, byłam pewna, że moje szanse na wylosowanie były zerowe- nie tylko dlatego, że pochodziłam z Dzielnicy, ale też dlatego, że Coin mnie potrzebowała. Jeszcze. Jak widać, na moją korzyść zadziałał tylko drugi powód. Losowanie obejmujące rebeliantów zdziwiło mnie już zdecydowanie bardziej, ale wiedziałam, że nie mogłam zrobić niczego w tej sprawie, tak, jak nie mogłam zrobić niczego w sprawie pierwszych zorganizowanych przez Coin Igrzysk. Postąpiłam więc tak, jak było najprościej- udawałam, że nic się nie zmieniło, i że dalej było tak pięknie i cudownie jak dawniej.
To też nie zawsze wychodziło.
Nie spodziewałam się, że Coin postanowi powołać mnie jako jedną z trenerek, ale przyjęłam to dość spokojnie. To był jedyny sposób, w który mogłam pomóc tym dzieciakom- pokazać chociaż odrobinę tego, co potrafiłam, i spróbować je zmobilizować. Zdecydowanie nie mogłam przegapić tej okazji.
Oczywiście zaspałam w pierwszy dzień treningów; spanikowana, pospiesznie ubrałam przydzielony strój, wypiłam szybko kilka filiżanek kawy, upięłam włosy, przećwiczyłam w lustrze pozytywne, przekonywujące uśmiechy (wychodziły mi beznadziejnie, ale nie miałam czasu, żeby to poprawić), a potem udałam się do Ośrodka.
Nie brzydzę się nimi, nie brzydzę się, powtarzałam sobie w myślach, mijając wszystkich pracowników tego miejsca, sztucznie uśmiechniętych i nadmiernie miłych. Nie mogłam sobie pozwolić na publiczne okazywanie poglądów, zdecydowanie nie. Weszłam do sali i szybkim krokiem udałam się w stronę swojego stanowiska, po czym oparłam się o ściankę wspinaczkową i spróbowałam uśmiechnąć się zachęcająco w oczekiwaniu na trybutów.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Pon Sie 25, 2014 7:40 pm

KONIEC PIERWSZEGO DNIA TRENINGÓW

Ten dzień z pewnością był pełen wrażeń, trybuci byli świadkami nietypowej bójki, można więc powiedzieć, że zabawa była przednia! Mistrz Gry jest dumny ze swoich podopiecznych i życzy im miłego wypoczęcia, bo już od jutra rozpoczną się kolejne treningi - miejmy nadzieję, że równie fascynujące!

Trybuci mogą pisać w tematach już od jutra, przypominamy o tym, że aby uzyskać punkt, trzeba przeprowadzić interakcję z Mistrzem Gry, Trenerem lub trybutem, napisać w lokacji minimum dwa spójne i sensowne posty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2467-jason-mcgann
http://panem.forumpl.net/t2470-jasonowe#35720
http://panem.forumpl.net/t2469-jason-mcgann#35718
Wiek : 17
Zawód : trybut

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Wto Sie 26, 2014 12:15 pm

Drugi dzień treningów Jason postanowił rozpocząć od wędrówki na stanowisko z siłownią i ścianką wspinaczkową. Po wczorajszych rewelacjach, czuł się lekko zdezorientowany i wiedział, że prędzej pójdzie do stanowiska walki, niże pobawi się z łukiem. Siłownia wydawała się być takim... Najbardziej optymalnym rozwiązaniem; powoli już wiedział, co robić. Udało mu się zapamiętać wszystkie rośliny, o jakich mówił trener, nie zapomniał też o słowach trenerów ze stanowiska logicznego. Żałował, że nie spędził tam więcej czasu.
- Dzień dobry. - powitał trenerów, kłaniając im się i przedstawiając.
- Znam większość stojących tutaj sprzętów, kiedyś trenowałem i sądzę, że dziś do tego wrócę... Chciałbym jednak nauczyć się wspinaczki, czy mogliby mi państwo udzielić kilku wskazówek?
Kilku, kilkunastu, nigdy nie wiadomo, co może się przytrafić, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1975-sonea-hastings
http://panem.forumpl.net/t3571-heart-breaker-dream-maker
http://panem.forumpl.net/t3573-sonea-hastings#56065
http://panem.forumpl.net/t1166-she-will-be-loved
http://panem.forumpl.net/t3574-sonea#56066
Wiek : 21 lat
Zawód : trenuje rekrutów na żołnierzy
Przy sobie : paczka papierosów, zapalniczka, para kastetów
Znaki szczególne : tatuaż (kluczyk) na karku, złoty medalion na szyi, wojskowy chód
Obrażenia : częste bóle brzucha

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Wto Sie 26, 2014 1:49 pm

Drugi dzień treningów znosiłam już o wiele lepiej, przestałam nawet krzywić się na widok przewijających się przez Ośrodek podporządkowanych Coin osobistości. Właściwie było nawet lepiej, niż się spodziewałam. Moje stanowisko nie było najbardziej obleganym, więc nie przytłaczał mnie nadmiar pracy, trybuci wydawali się być całkiem poukładani- no, może oprócz tej drobnej blondynki, która raniła nożem jedną z trenerek, a potem zniknęła. Amanda Gautier, trybutka, która była w moim wieku, niemile przypominając mi, że mogło trafić również na mnie, i... kolejny winowajca, Mathias le Brun, legenda chaosu, zniszczenia i więzień. Moją pierwszą, odruchową reakcją był śmiech, nieco nerwowy, urywany, histeryczny śmiech. Byłam pewna, że ktoś musiał być w błędzie- co Mathias robiłby w Ośrodku Szkoleniowym, w Dzielnicy, wśród rebeliantów, których tak nienawidził? Musieli się mylić. Chciałam, żeby się mylili.
Jednak nie miałam okazji zobaczyć po tym incydencie ani Amandy, ani jego, jeśli faktycznie to on był sprawcą tego całego zamieszania. Na początku próbowałam dowiedzieć się czegokolwiek, czy został złapany i zamknięty tutaj, w Ośrodku, czy może w więzieniu albo w samej twierdzy prezydent Coin? Jednak za każdym razem spotykałam się tylko z wymownym milczeniem i odwracaniem wzroku, więc postanowiłam odpuścić z nadzieją, że może informacje same do mnie przyjdą.
Jedyną pewną rzeczą było to, że do mojego stanowiska przyszedł trybut, młody chłopak, którego chyba nawet kojarzyłam z KOLCa. Uśmiechnęłam się najprzyjaźniej, jak tylko potrafiłam, starając się powrócić do trybu trenera, w który zawsze wchodziłam na czas szkolenia żołnierzy.
-Miło mi Cię poznać, jestem Sonea- rzuciłam energicznie, żeby zaraz przejść do jego pytania. Szybkim krokiem udałam się w stronę ścianki wspinaczkowej, gestem wolnej dłoni zachęcając go, żeby udał się tam ze mną.
-Jeśli trenowałeś jakikolwiek sport i nie masz lęku wysokości, wspinaczka nie powinna stanowić dla Ciebie większego problemu- zaczęłam na dobry początek, żeby zaraz kontynuować.- W tym sporcie liczy się przede wszystkim kondycja, opanowanie, siła mięśni i odrobina logicznego myślenia. Przede wszystkim musisz być uważny- kiedy już znajdziesz się nad ziemią, każdy ruch może zarówno pomóc Ci wejść wyżej, jak i zafundować Ci niezbyt przyjemny lot w dół.
Wskazałam mu uchwyt, który znajdował się najbliżej mnie.
-Łap punkty zaczepienia całą dłonią, zginając palce i przytrzymując się krawędzi. Nie musisz wkładać w to wiele siły, o wiele ważniejsza jest precyzja. Stawiając stopy, przykulaj lekko palce i nie zmieniaj chwytu, dopóki nie poczujesz pod nogami pełnej stabilizacji, to podstawowy błąd- pragnienie szybkości wywołuje nieuwagę. Wybieraj punkty położone jak najbliżej siebie, w największych skupiskach; jeśli zdarzy Ci się jeden puścić, szybko możesz złapać się drugiego, tego, który będzie najbliżej. No i przede wszystkim- jeśli puścisz któryś uchwyt, staraj się nie panikować i przycisnąć się ciałem do ścianki, jednocześnie łapiąc się najbliżej położonego punktu. Wiem, że łatwo mi to mówić, kiedy stoimy bezpiecznie na dole, ale postaraj się zachować spokój i opanowanie, to podstawa sukcesu.
Następnie sięgnęłam po linę i uśmiechnęłam się do niego zachęcająco.
-Chcesz spróbować? Mogę być Twoją asekurantką, albo mogę wejść tam z Tobą, asekurację zostawiając drugiemu trenerowi.- Zaproponowałam, nadal się uśmiechając. Chciałam mu pomóc najbardziej, jak tylko mogłam.






Ostatnio zmieniony przez Sonea Hastings dnia Sro Wrz 17, 2014 9:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t2389-delilah-morgan#33936
http://panem.forumpl.net/t2394-when-you-pee-all-over-my-chippendale-suite-delilah-delilah#33971
http://panem.forumpl.net/t2392-delilah-morgan
http://panem.forumpl.net/t2761-morgan#41745
Wiek : 18
Zawód : chodzący kłopot (?)
Przy sobie : nóż ceramiczny, butelka z wodą
Znaki szczególne : ciąża i bijąca-z-twarzy-cholernie-świetlistym-światłem pogarda do świata, z którą to dumnie obnosi się panna Morgan
Obrażenia : blizna na lewej dłoni, drobne blizny poparzeniowe na ciele i... psychiczne? Hohoho.

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Wto Sie 26, 2014 3:20 pm

/apartament

Pierwszy dzień treningów przeleciał jej jakoś tak nadzwyczaj szybko. Nim się obejrzała, już przeznaczony czas minął, a następnie rozpoczął się ten kolejny. Następny, w którym zamierzała dać z siebie dosłownie wszystko, co było tylko możliwe. Siedzenie na kanapie z zbijanie bąków nie miało jej zdecydowanie w niczym pomóc, a że tym razem czuła się już znacznie lepiej, postanowiła trochę o tę kanapową kondycję zadbać. No dobrze, może i nie był z niej taki typowy przedstawiciel kapitolskiej kultury kanapowej, ale i tak przygotować się raczej należało.
Dlatego też swoje kroki skierowała wprost w stronę pierwszego miejsca, jakie wpadło jej przy tym do głowy. Miała przy tym szczerą nadzieję, że nie pożałuje tego pomysłu, a nawet uzna go za nadzwyczaj dobry. Chociaż nadzieja ponoć była matką głupich, zaś pewne opinie do niej dochodzące, cóż, nakazywały zastanowić się szczerze przed dokonaniem pierwszego wyboru, bo później mogło nie być już tak kolorowo.
Zawahała się, zamierając na kilka sekund w połowie kroku i zerkając podejrzliwie w stronę wybranego przez nią stanowiska, by wreszcie podjąć decyzję. Mówiącą dosyć jasno, że w akurat tamto miejsce powinna podejść z kimś, kto nie skopie jej od razu dupy tak, że nawet jej dziecko zobaczy gwiazdki przed oczami. Poza tym musiała się raczej wpierw trochę porozciągać, by nie lądować jak kłoda na macie.
Pokręciła więc głową, psiocząc pod nosem na samą siebie i swoje durne pomysły, by następnie obrócić się na pięcie i ruszyć w kierunku innego, zdecydowanie na teraz lepszego, miejsca. Podeszła do stanowiska, przyglądając się obecnym przy nim i obdarzając ich dosyć ponurym uśmiechem. Cóż, zdecydowanie nie była chodzącym szczęściem i nie miała najmniejszego zamiaru udawać, że jest inaczej.
- Hej. - Stwierdziła, darując sobie bzdury typu dzień dobry, bo wcale nic dobrego nie było. Poza tym krótkim powitaniem, nie odezwała się chwilowo nie przerywając więcej jej chwilowemu towarzystwu. Zamiast gadać, słuchała i patrzyła, obserwowała, starając się analizować potrzebne rzeczy.
- Pozwolicie, że się wtrącę... - Starała się wyglądać i brzmieć jak najbardziej miło, jak chodząca niewinność ze smutnym uśmiechem. - Na Arenie może trafić nam się sytuacja, w której nie będziemy mieli jako-tako naturalnej ścianki wspinaczkowej, a potrzeba wspięcia się gdzieś może zaistnieć. Zakładając, że nie będzie żadnych miejsc, w których możemy postawić nogi... W jaki sposób najlepiej własnoręcznie przystosować sobie teren do wspinaczki? Żłobiąc choćby zwykłym nożem w drzewie, jeśli tylko będzie na coś takiego czas i pójdzie to dosyć łatwo, na co warto zwracać uwagę? Jak głębokie i szerokie powinny być szczeliny do stawiania nóg? A inne rzeczy, które można wbijać, robiąc sobie z nich podporę? W jaki sposób najlepiej je mocować, by zapewnić sobie stabilność i zminimalizować ryzyko upadku?




Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain.
Still remains.
Within the sound of silence.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1975-sonea-hastings
http://panem.forumpl.net/t3571-heart-breaker-dream-maker
http://panem.forumpl.net/t3573-sonea-hastings#56065
http://panem.forumpl.net/t1166-she-will-be-loved
http://panem.forumpl.net/t3574-sonea#56066
Wiek : 21 lat
Zawód : trenuje rekrutów na żołnierzy
Przy sobie : paczka papierosów, zapalniczka, para kastetów
Znaki szczególne : tatuaż (kluczyk) na karku, złoty medalion na szyi, wojskowy chód
Obrażenia : częste bóle brzucha

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Wto Sie 26, 2014 4:04 pm

Kiedy skończyłam mówić, zwróciłam uwagę na trybutkę, która w międzyczasie podeszła do mojego stanowiska. Dyskretnie zmierzyłam ją wzrokiem; nie, daleko mi było od szukania okazji do złośliwości, w ten sposób mogłam szybko pobieżnie ocenić jej posturę, kondycję i zdolność do wysiłku. Rezultat? Dość drobna, szczupła, najprawdopodobniej nieprzyzwyczajona do regularnych treningów, jednak dość długie nogi mogły się okazać bardzo pomocne w bieganiu. Uśmiechnęłam się do niej, skinieniem głowy akceptując ,,cześć'' jako formę przywitania.
-Jestem Sonea.- Rzuciłam tylko krótko, zachęcając ją tym samym do zwracania się do mnie imieniem, nie per ,,pani'', tak, jak to zasugerowałam również Jasonowi. Widziałam, jak rysy jej twarzy stężały lekko- musiała słuchać, uważać. Świetnie. Znacznie łatwiej było mi rozmawiać i pomagać komuś, kto wykazywał jakąkolwiek chęć i wolę przetrwania. Skrycie cieszyłam się też, że była starsza, tak samo, jak poprzedni trybut- nie chciałam znaleźć się w sytuacji, w której musiałabym pomóc młodszemu dzieciakowi, którego szanse na przetrwanie już od początku były minimalne. Tak było łatwiej- starsi znaczyło dojrzalsi, bardziej inteligentni i zacięci, krótko mówiąc- z jakąkolwiek szansą na wygraną. Patrząc na blondynkę i jej towarzysza mogłam mieć chociaż cichą nadzieję na to, że faktycznie im się przydam, i że kiedyś jeszcze będę miała szansę pogratulować im zwycięstwa.
-Oczywiście, pytaj o co chcesz- rzuciłam odruchowo w odpowiedzi na jej słowa, a następnie wsłuchałam się w pytanie, szybko je analizując i układając jak najbardziej szczegółową radę.- Teren do wspinaczki możecie przygotować sobie na różne sposoby w zależności od tego, co macie przy sobie. Idealnym rozwiązaniem byłaby lina- pamiętajcie o niej pod Rogiem, bywa przydatna nie tylko do zostawiania pułapek. W sytuacji wymagającej wspinaczki możecie zawiązać na niej węzeł.
Mówiąc to, złapałam za kawałek leżącej koło mnie liny i powoli pokazałam im od podstaw, jak uzyskać użyteczną pętle. Następnie podałam im dwa kolejne kawałki liny, zachęcając ich tym samym do spróbowania samodzielnego uzyskania pętli.
-Tak przygotowaną linę możecie zarzucić na punkt na szczycie i powoli wciągać się do góry, nogami lekko odpychając się od ściany dla ułatwienia sobie zadania. Możecie też, tak, jak wspominałaś, wyżłobić sobie ślady na ręce i stopy. Robiąc to, powinniście zwracać uwagę, żeby uchwyt był półtora raza szerszy, niż szerokość Waszej stopy lub rozpostartej dłoni, a także na to, by był głęboki akurat na tyle, żebyście mogli bez większych problemów wydostać z niego palce u nóg lub rąk.
Po krótkiej chwili zastanowienia przeszłam do następnego zadanego przez nią pytania.
-W szczeliny możecie wbijać grubsze gałęzie, wcześniej na płaskim terenie sprawdzając ich wytrzymałość i elastyczność. Jeśli zdecydujecie się na ich użycie, pamiętajcie, żeby wbijać je od grubszej strony i stawiać nogę jak najbliżej ścianki. Jeśli uda Wam się wyrzeźbić głębokie uchwyty, możecie zamocować kamienie, wcześniej sprawdzając czy nie kruszą się pod wpływem nacisku, czy nie są zbyt śliskie i czy nie wysuwają się ze szczelin. Starajcie się mocować je jak najgłębiej, bliżej boku niż środka szczeliny, przed wspinaniem upewnijcie się też, czy się nie przesuwają ani nie wypadają.
Na koniec uśmiechnęłam się, kierując słowa już tylko do dziewczyny.
-Masz ochotę spróbować wspinaczki?- Zapytałam, kiwając głową w stronę ścianki. Wydawało mi się, że oboje mogli bez większych przeszkód poradzić sobie z tym zadaniem.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2467-jason-mcgann
http://panem.forumpl.net/t2470-jasonowe#35720
http://panem.forumpl.net/t2469-jason-mcgann#35718
Wiek : 17
Zawód : trybut

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Wto Sie 26, 2014 4:43 pm

Trenerka o imieniu Sonea zaprowadziła go do ścianki wspinaczkowej, uśmiechając się szeroko.
- Lęk wysokości… miałem go jako dziecko – powiedział Jason niepewnie, podchodząc bliżej i dotykając dłonią powierzchni ścianki. – Ale pamiętam, że jak miałem jakieś sześć, siedem lat, wlazłem na drzewo, wspinając się za pomocą jakiejś szarfy… pokazują to w bajkach dla dzieci, prawda? Otoczyłem konar tą szarfą i wspinałem się najwyżej, jak umiałem. Więc chyba lęk wysokości już nie jest dla mnie problemem, bardziej obawiam się takich rzeczy, jak upadek, poślizgnięcie się… Rozumie pani. – dodał cicho, uśmiechając się do niej niepewnie.
Podszedł do uchwytu i złapał go tak, jak poleciła mu trenerka. Całą dłonią, palce zgięte, przytrzymując się krawędzi... Nie silnie, ale na tyle precyzyjnie, na ile mógł się zdobyć. Jason zmarszczył brew, unosząc głowę i patrząc na ściankę. Nie była specjalnie wysoka, ale gdyby to była góra, a nie ścianka wspinaczkowa?
- Ale nie każda skała ma ustępy, prawda? Co wtedy? I co, jeżeli nie będę miał do dyspozycji grupy ustępów? Słyszałem, że można się wspomagać, wbijając w skałę jakieś uchwyty, które pomogą przy wspinaczce, ale co pani by poleciła w takiej sytuacji?
Wziął kawałek linki, wiążąc ją dokładnie tak, jak jego trenerka. Uśmiechnął się do kobiety i spojrzał niepewnie na ściankę.Chwycił linę, delikatnie obwiązując się nią w pasie… Bo chyba o to chodzi, prawda?
- Chyba zrobiłem to dobrze, tak? – uśmiechnął się znowu. – Spróbuję sam, może za chwilę koleżanka do mnie dołączy, jeśli chce spróbować.
Uśmiechnął się do obu kobiet, brunetki i blondynki, chwycił pierwszy uchwyt, powoli i spokojnie, i zaczął się wspinać, krok po kroku, bez pośpiechu, uważnie obserwując strukturę ścianki. Gdy usłyszał pytanie dziewczyny, przerwał wspinaczkę, przylgnął do ścianki i spojrzał na trenerkę, oczekując odpowiedzi. Wysłuchał ich i pokiwał głową.
- A co ze wspinaczką po bardziej piaszczystych skałach? Albo w kwestii bagien? Wiem, że to stanowisko wspinaczki, ale czy zna pani jakieś sposoby na wydostanie się? I czy ten węzeł mógłby się przydać do skakania z drzewa na drzewo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t2389-delilah-morgan#33936
http://panem.forumpl.net/t2394-when-you-pee-all-over-my-chippendale-suite-delilah-delilah#33971
http://panem.forumpl.net/t2392-delilah-morgan
http://panem.forumpl.net/t2761-morgan#41745
Wiek : 18
Zawód : chodzący kłopot (?)
Przy sobie : nóż ceramiczny, butelka z wodą
Znaki szczególne : ciąża i bijąca-z-twarzy-cholernie-świetlistym-światłem pogarda do świata, z którą to dumnie obnosi się panna Morgan
Obrażenia : blizna na lewej dłoni, drobne blizny poparzeniowe na ciele i... psychiczne? Hohoho.

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Wto Sie 26, 2014 6:48 pm

Śledzenie i analiza najróżniejszych zachowań ludzi, cóż, miały to do siebie, że potrafiły niezmiernie wręcz ją wciągnąć. Może i nie czyniło to z niej jakieś nadzwyczaj wielkiej specjalistki do spraw odczytywania ludzkich emocji, charakterów i intencji, jednak przynajmniej mogła wyciągać jakieś wnioski, mniej lub bardziej trafne, które później szło uznać za całkiem przydatne.
Niektórzy grali, nawet nadzwyczaj wyśmienicie i dosyć jasne było to, że wstępna ocena takich osób nie należała do najlepszych, jak i najbardziej przydających się w przyszłości. Choćby i nawet ona sama miała skłonności do odgrywania przyjętej przez siebie roli, którą była teraz, jak i zresztą w większości przypadków, całkowicie delikatna, smutna panienka. To zazwyczaj jednak działało, pozwalając jej na wprowadzenie elementu zaskoczenia, gdy była taka potrzeba. Jedynym, czego nie kryła, była jej chęć dowiedzenia się jak największej ilości rzeczy na temat trudności mogących ją spotkać na Arenie oraz tego, w jaki sposób mogła starać się sobie z nimi poradzić.
Nie przejmowała się tym, że coś z jej uwag mógł swobodnie podłapać chłopak po części dzielący z nią, choć to bardziej ona z nim, bowiem był przecież pierwszy, uwagę instruktorki. Nie zamierzała rywalizować z nim w jakiś specjalny sposób, szepcząc pytania, bawiąc się w przekazywanie karteczek z nimi i oczekując jak najcichszych odpowiedzi. Młodzieniec wyglądał jej bowiem na takiego, który jak najswobodniej mógł wpaść sam na to wszystko, na co wpadła ona, co oznaczało też, że powinna mieć go za inteligentnego. A tacy mogli przydać się w kwestiach, o które ona zapomniałaby spytać lub też które odbierałaby na zupełnie inny sposób.
Czysta wymiana informacji. Może i sprawiająca, że będzie musiała wybitnie uważać na niego już podczas Igrzysk, ale też niezmiernie przydatna. Co dwie głowy to nie jedna, racja? Wpierw jednak liczyła bardziej na odpowiednio wyczerpującą i łatwą do szybkiego przyswojenia odpowiedź Sonei. Na kolejne pytania, nieistotne już czy wychodzące z jej ust, czy też pochodzące od chłopaka, miała być jeszcze pora. Zadawanie ich teraz mogło tylko nieźle namieszać, więc nie zaczynała rzucać nimi pośpiesznie. Czekała tylko, by słuchać.
Podczas swoistego wykładu, czyniła w myślach odpowiednie notatki, dziękując losowi, że sporo czasu spędziła jednak w warunkach, w których kombinowanie było istotą przetrwania. Lina... Nawet jeśli miała jej nie zdobyć na samym początku, mogła przecież próbować znaleźć materiały na splecenie jej zamiennika, którym wiązała zasłony w oknach swojego mieszkania. W końcu bezpieczeństwo przede wszystkim, co będzie jej po linie, gdy kilka sekund po jej zdobyciu wyzionie ducha? Oczywiście, z zamiennikiem, a właściwie - materiałami na niego, też mógł być nielada problem, jednak liczyła na swoje szczęście. W środowisku naturalnym z pewnością miało być w tym wypadku lepiej, jednak nawet na terenie zabudowanym można było coś znaleźć, co udowadniały, wspomniane wcześniej, mocowane zasłony w jej lokum.
Tak czy inaczej, zapisała w swoim umyśle informację o linie i przeszła do dalszego śledzenia słów ciemnowłosej. Tym razem też jej nie przerywała, czekając na odpowiedni moment, by wypytywać dalej. Śledząc ruchy instruktorki, ujęła podaną jej linę, zdecydowanie lepiej byłoby zdobyć taką zamiast robionej własnoręcznie i pochłaniającej niezbędny czas na zrobienie jej, starając się jak najdokładniej powtórzyć ruch wiążący. Zdecydowanie musiała to jeszcze potrenować, jednak nie było chyba aż tak źle. Sama technika wiązania nie wyglądała jej na jakoś specjalnie trudną, więc musiała tylko włożyć w to więcej serca i powtórzyć kilka razy, by uzyskać coś jak najbardziej ją zadowalającego. Pytanie tylko, jak oceniała to Sonea...
Wysłuchała wszystkiego, co miała jej do powiedzenia kobieta, kiwając głową ze zdecydowaną wdzięcznością. Widziała bowiem, że ciemnowłosa jak najbardziej stara się wyczerpać temat, za co miała u niej niewątpliwego plusa. No i już o wiele bardziej szczere uśmiechnięcie się, którym to uśmiechem obdarzyła też chłopaka, słysząc jego pytania. Nie ma co, dobrze go oceniała w kwestii inteligencji i sprytu. Pytania tylko jak najbardziej to potwierdzały. Sama zaś, korzystając już z okazji, dodała po nich jeszcze kilka kolejnych od siebie.
- A co przy, że tak powiem, odwrotności ścianki wspinaczkowej? Chęci zbudowania sobie swoistego mostu linowego, gdy nie ma innej możliwości? Choćby tak, jak już wspomniał kolega. Chcemy przejść z drzewa na drzewo, możemy się huśtać nad ziemią na linie, ale możemy też zbudować sobie prowizoryczne przejście. Co ile przy czymś takim powinniśmy zrobić supeł czy też jakoś inaczej zabezpieczyć się przed upadkiem czy niekontrolowanym zjechaniem? I co w wypadku deszczu? W jaki sposób możemy dodatkowo się zabezpieczyć, gdy wszystko wokół dosłownie płynie? - Spytała, przeczesując palcami włosy i zagarniając je do tyłu, by zrobić z nich kucyk. - Z miłą chęcią spróbuję swoich sił we wspinaczce. - Odpowiedziała Sonei, przypominając sobie jeszcze o jednej rzeczy i wyciągając w jej stronę rękę. - Delilah. - Chłopakowi chwilowo kiwnęła tylko głową, bowiem zwalić go, jeszcze, nie chciała.




Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain.
Still remains.
Within the sound of silence.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1975-sonea-hastings
http://panem.forumpl.net/t3571-heart-breaker-dream-maker
http://panem.forumpl.net/t3573-sonea-hastings#56065
http://panem.forumpl.net/t1166-she-will-be-loved
http://panem.forumpl.net/t3574-sonea#56066
Wiek : 21 lat
Zawód : trenuje rekrutów na żołnierzy
Przy sobie : paczka papierosów, zapalniczka, para kastetów
Znaki szczególne : tatuaż (kluczyk) na karku, złoty medalion na szyi, wojskowy chód
Obrażenia : częste bóle brzucha

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Wto Sie 26, 2014 8:29 pm

W odpowiedzi na słowa Jasona tylko roześmiałam się cicho.
-Tak, pokazują to w bajkach dla dzieci- rzuciłam z uśmiechem, żeby zaraz dodać.- Kiedy byłam mała, oglądałam jedną, w której dzieci latały na magicznym dywanie. Byłam dość odważnym dzieckiem, więc wlazłam ze swoim dywanem na drzewo, i... cóż, chyba nie był wystarczająco magiczny.
Mówiąc to, pokazałam mu biegnącą przed ramię krzywą, jasną bliznę. Potem jednak przestałam żartować; chciałam go pocieszyć, ale nie mogłam pójść za daleko. Z pewnością nie miał ochoty na znajomość z kimś, kto próbuje żartować z nim w czasie przygotowań do walk, do Areny, z której mógł nie wrócić.
-Rozumiem- odparłam z łagodnym uśmiechem.- To nic dziwnego. Jednak kiedy sam spróbujesz wspinaczki i zobaczysz, jakie to w gruncie rzeczy proste, myślę, że i ten strach minie.
Pokiwałam głową w odpowiedzi na jego następne pytanie.
-Tak, to prawda. Organizatorzy mogą próbować utrudnić Wam zadanie, dając do wspinaczki gładką ścianę bez większych uchwytów. W takiej sytuacji najpewniejsza jest asekuracja z liną zarzuconą na szczyt góry- lekko odbijając się od ściany przy jednoczesnym podciąganiu się na linie można w dość szybki i pewny sposób znaleźć się na górze. Możesz również próbować sam wyrzeźbić ustępy, jeśli będzie to dość krucha skała. Jeśli nie, możesz również posłużyć się nożem i wtykać go w wąskie szczeliny, spotykane prawie w każdych skałach. Ostrze wsunięte z odpowiednim rozmachem powinno utrzymać Twój ciężar ciała.
Kiedy obwiązał się liną w pasie, szybko zerknęłam jeszcze na zawiązany przez niego węzeł i upewniłam się, że był dobrze zawiązany. Uśmiechnęłam się i poklepałam go po ramieniu.
-Dobra robota, udało Ci się za pierwszym razem.- Pochwaliłam go, a kiedy zaczął się wspinać, poleciłam drugiemu trenerowi zająć się jego asekuracją, wracając do dziewczyny.
Najpierw przejęłam z jej rąk linę i sprawdziłam węzeł. Był prawidłowo zawiązany i zapewne utrzymałby ciężar dziewczyny, chociaż dla pewności zacisnęłam go jeszcze odrobinę mocniej i posłałam jej pełen uznania uśmiech.
-Świetnie, wręcz podręcznikowo, szybko się uczysz- rzuciłam zadowolonym głosem. Zanim zdążyłam jednak coś dodać, usłyszałam padające z ust Jasona pytania. Oszacowałam wysokość, na jakiej się znajdował- całkiem wysoko w dość krótkim czasie, dodatkowo na czas rozmowy zatrzymał się i przylgnął do ściany, tak, jak powinien był to zrobić. Pokazałam mu uniesiony do góry kciuk, a potem zabrałam się za odpowiedź.
-Piaszczyste skały są bardzo nietrwałym i zdradzieckim materiałem, dlatego najlepiej zaniechać wspinaczki po nich, wybierając okrężną drogę, chociaż, oczywiście, nie zawsze istnieje taka możliwość. Jeśli dojdzie do wspinaczki, należy posługiwać się klinami- gałęziami, mocniejszymi kamieniami lub nożem, i wbijać je głęboko, przez sypkie warstwy, aż do trafienia na tą mocniejszą, co daje możliwość stabilizacji. Oczywiście możemy też skorzystać z liny, co jest najlepszym, choć nie zawsze osiągalnym, rozwiązaniem. Co do bagien- uczyłam się o nich na moim szkoleniu żołnierskim. Jeśli już wpadniecie w jedno, zaprzestańcie gwałtownych ruchów i opanujcie panikę. Im bardziej będziecie się szarpać, tym mocniej Was wciągnie. Jeśli w pobliżu będzie Wasz sojusznik- poproście go o podanie Wam gałęzi lub liny, którą obwiążecie się w pasie, tak, aby mógł Was wyciągnąć. Jeśli natomiast będziecie sami- uspokójcie się, a potem zacznijcie wykonywać gwałtowne, szybkie skręty bioder, ciągnąc przy tym jedną nogę ku górze. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, uwolnicie ją aż do kolana- oprzyjcie kolano o błoto i postarajcie się jak najszybciej przerzucić na nie cały ciężar ciała, przechylając się do przodu, aż do uwolnienia drugiej nogi. Jeśli natomiast zatoniecie aż po szyję... cóż, spróbujcie się łapać konarów, gałęzi, czegokolwiek w pobliżu, albo nawołujcie sojusznika.
Do odpowiedzi na następne pytania potrzebowałam chwili zastanowienia.
-Tak, to jeden z najbardziej sprawdzonych, silnych węzłów, mogących utrzymać nawet duży ciężar, więc jak najbardziej utrzymałby Was przy przeskakiwaniu z drzewa na drzewo.
Następnie odwróciłam się w stronę dziewczyny, uważnie wsłuchując się w jej pytanie. Cieszyła mnie ciekawość trybutów, z którymi pracowałam. Byli ambitni, intelgentni i sprytni, wiedzieli, czego chcieli, co dawało im duże szanse.
-Most linowy jest dość prostą rzeczą do zbudowania, jednak musicie do tego posiadać mocną, pewną linę, a najlepiej dwie. Zakładając, że będziecie posługiwać się dwoma- osobnymi lub też jedną przeciętą, najpierw musicie jedną z nich rozpiąć pomiędzy drzewami, wiążąc na końcu węzły na mocnych, pewnych gałęziach lub wokół pnia, chociaż to przyniesie duże straty w długości. Drugą linę natomiast przewiążcie wokół pierwszej, możecie zastosować ten sam węzeł. Na pierwszej linie dla pewności można zrobić kilka małych węzłów w odległości dziesięciu centymetrów od siebie, które, jeśli zjazd będzie stromy, nieco spowolnią zjazd i zmniejszą tarcie. To się sprawdzi przy zjazdach. Jeśli zechcecie tą samą drogą dostać się na górę, odwiążcie drugą linę, potem przewiążcie się nią w pasie i zróbcie luźną pętle u góry, a potem zarzućcie ją na pierwszą linę. Przesuwajcie się ostrożnie i powoli, od węzła do węzła.
Uśmiechnęłam się lekko, po czym kontynuowałam.
-W wypadku deszczu najlepiej powstrzymać się od wspinaczki, lub zamocować w uchwytach gałęzie, które będą pewniejsze od mokrych skał. Jeśli chodzi zaś o używanie mostu linowego- wzmocnienie węzłów powinno wystarczyć, chociaż mokre liny bywają niebezpieczne i musicie się z tym liczyć, jeśli podejmiecie ryzyko użytku w niepogodę.
Energicznie uścisnęłam jej dłoń, posyłając jej pogodny uśmiech.
-Miło mi Cię poznać, Di. Przy wspinaczce możesz skorzystać z przygotowanej przez siebie liny albo z gotowej już uprzęży. Obie opcje są sprawdzone i całkowicie pewne. Chcesz, żebym wspinała się z Tobą, czy została na dole i udzielała Ci stamtąd rad?- Zapytałam jeszcze, nie kryjąc zadowolenia. Oboje okazali się być znacznie chętniejszymi do pracy niż większość żołnierzy, których trenowałam.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t2389-delilah-morgan#33936
http://panem.forumpl.net/t2394-when-you-pee-all-over-my-chippendale-suite-delilah-delilah#33971
http://panem.forumpl.net/t2392-delilah-morgan
http://panem.forumpl.net/t2761-morgan#41745
Wiek : 18
Zawód : chodzący kłopot (?)
Przy sobie : nóż ceramiczny, butelka z wodą
Znaki szczególne : ciąża i bijąca-z-twarzy-cholernie-świetlistym-światłem pogarda do świata, z którą to dumnie obnosi się panna Morgan
Obrażenia : blizna na lewej dłoni, drobne blizny poparzeniowe na ciele i... psychiczne? Hohoho.

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Sro Sie 27, 2014 3:21 am

[Rzucam teraz, bo nie wiem dokładnie, o której jutro wrócę do domu i jak będzie z możliwością pisania na fochliwym telefonie, a nie chcę Was blokować. <3]

Słysząc stwierdzenie o wręcz podręcznikowym węźle, przyznajmy szczerze, poczuła się jakoś tak mile połechtana. Z docenianiem swoich działań nie spotykała się jakoś zbyt często, choć przecież spotykała na swojej drodze nadzwyczaj wiele osób, z którymi zamieniała nie tylko kilka prozaicznych słów, ale dla których też często wykonywała jakąś robotę. Od zwykłego powróżenia czy innych czynności związanych z pracą, poprzez pomoc akuszerce, aż do czynienia uwag oraz doradzania w sprawach dekoracyjnych lub kulinarnych. Imała się praktycznie wszystkiego, co mogło przynieść jej odpowiednie zyski i w przyszłości odbić się jakoś korzystnie na stanie jej portfela, a nawet nie tylko jego.
Mimo tego wszystkiego, pomimo przewijania się przez jej życie wręcz nienormalnych ilości osób, jakiekolwiek komplementy pojawiały się wybitnie nieczęsto. Nawet tak specyficzne jak ten zasłyszany przed chwilą, który przecież niczym niecodziennym być nie powinien. Ludzie wychodzili raczej z założenia, że pieniądze same w sobie są swego rodzaju pochwałą i nagrodą, choć o napiwkach zapomniała już dawno temu, więc niczego innego robić nie trzeba, bo to tylko zbyteczny wysiłek. A ona taki stan rzeczy przyjęła.
Co nie oznaczało, że nie lubiła słuchać o tym, że zrobiła coś dobrze, że jakaś rzecz jej wyszła. To było niewątpliwie przyjemne, więc spotkało się też z jej uśmiechem. Leciutkim, bardziej nieznacznym wygięciem warg, ale jednak nie towarzyszyła mu ponura mina, więc można było to uznać za jakiś tam rodzaj sukcesu. Dosyć specyficznego i niewiele wartego, ale wciąż sukcesu. Swoista wymiana. Sukces w wiązaniu węzłów za sukces w wywoływaniu pozytywniejszych uczuć na twarzy Deli. I nie było źle.
Słuchając pytań wychodzących z ust chłopaka i wyczerpujących odpowiedzi na nie, powiodła wzrokiem w górę, zerkając dodatkowo na ciemnowłosego, by upewnić się, że nie zleci nagle na nią z jakiejś niebotycznej wysokości, robiąc z niej obolały placuszek. Nie to, że nie wierzyła w jego kondycję czy umiejętność wspinaczki, wyglądało bowiem na to, że radzi sobie w tym świetnie, ale w grę wchodziła tutaj zasada ograniczonego zaufania. Nawet przy drugim trenerze od asekuracji zawsze mogło zdarzyć się coś nieoczekiwanego i wypadek gotowy. A ona zginąć jeszcze przed rozpoczęciem Igrzysk nie chciała. Na nich zresztą też nie, ale to teraz szczegół.
Wsłuchując się, nieznacznie przekrzywiła w bok głowę, nawijając na palec pasemko włosów i podsuwając je bliżej swojej twarzy, by zlustrować je wzrokiem. Słuchając o ciężkich warunkach, niebezpiecznych czy niepewnych wspinaczkach, tonięciu w bagnie i całej masie innych rzeczy, przy których o potknięcie się nie było trudno, coraz bardziej zaczynała skłaniać się ku jednej z tych rozczarowujących myśli, jakie miała już na początku treningów, gdy to zauważyła, że coś dla niej cennego może nagle zacząć być tylko zawadą. Opuściła na chwilę głowę w dół, a pasmo włosów praktycznie natychmiast zasłoniło jej twarz. Było dokładnie tak, jak myślała, lecz nie tym przecież miała się teraz zajmować.
- Nie byłam wielką fanką Igrzysk, w przeciwieństwie do mojego wuja, więc nie za bardzo się orientuję i mogę walnąć jakąś gafę, ale… Czy nie mylę się mówiąc, że nie było jeszcze takiej Areny, w której podstawową umiejętnością decydującą o przetrwaniu była właśnie wspinaczka? Nie mówię tutaj o tych momentach, w których nadchodziła wielka powódź czy coś w tym rodzaju, a takim zupełnym przypadku, w którym nie dało się przeżyć bez pokonywania wysokości. – Spytała przy okazji chwili milczenia ze strony towarzyszy, dodając jeszcze: - Przy braku czegoś takiego, zawsze można się spodziewać, że ktoś wreszcie wpadnie na pomysł tego typu. Arena obejmująca sobą jakieś góry, wąwozy mogłaby zawsze wpaść Organizatorom do głowy. Choć w sumie dosłownie wszystko może się pojawić. – Westchnęła na koniec, w zastanowieniu pocierając palcami swoją dolną wargę.
- A jak z rozplątywaniem tego węzła? Dajmy na to, mamy tylko jedną linę i całkowicie logiczne jest to, że nie chcemy jej stracić, a tym bardziej pozwolić na to, by ktoś inny dostał ją w prezencie, wykorzystując przy tym naszą pracę. W jaki sposób odwiązać linę umocowaną po drugiej stronie? Czy jest jakiś węzeł, który może swobodnie utrzymać nasz ciężar i nie rozwiązać się przy tym, a który można też rozplątać za pomocą jakiegoś określonego ruchu czy czegoś w tym rodzaju? Niby zawsze możemy zdobyć lub upleść nową linę, jednak pozostawienie starej niesie za sobą ryzyko, a zamaskować jej nie ma nawet często jak.
Analizując słowa trenerki, odetchnęła z niemałą ulgą, zdając sobie już bardzo wyraźnie sprawę z tego, że miała do czynienia z kimś, kogo swobodnie mogła nazwać profesjonalistką. Rady nie były zbyt złożone, a co za tym idzie – dało się je w miarę łatwo przyswoić i zapamiętać, na dodatek brzmiały na tyle pewnie, by była skłonna im w przyszłości zaufać. Przynajmniej w tym jednym Organizatorzy nie postanowili ich udupić poprzez przysyłanie osób zupełnie nieznających się na rzeczy.
Biorąc pod uwagę wszystkie stanowiska, jakie już do tej pory odwiedziła, zyskiwała pewność co do tego, że nie musiała się raczej obawiać wyssanych z palca rad, które mogłyby ją nawet zabić. Wystarczyło tylko, by zapamiętała jak najwięcej potrzebnych informacji i mogła chociaż w ułamku stopnia czuć się pewnie. Nie zamierzała bowiem pozwolić sobie na zbytnią pewność siebie, poznając tylko rzeczy teoretycznie i ćwicząc na zabezpieczonych odpowiednio obiektach. Wiedziała aż nazbyt dobrze, że coś takiego mogłoby ją w przyszłości zgubić.
- Skupiając się wciąż na kwestii deszczu i niepewności zabezpieczeń podczas niego… Załóżmy, że coś poszło nie tak i osunęliśmy się na skalną półkę, która znajduje się gdzieś tak w połowie drogi między szczytem a dnem przepaści. Nie możemy tracić czasu na przeczekanie deszczu i musimy podjąć jakąś decyzję. Widzimy zarówno koniec jak i początek skalnej ściany. Możemy próbować wspinać się lub też zejść jakoś na dół. Przy wchodzeniu na górę obrażenia mogą być większe, jeśli się potkniemy i polecimy na łeb, na szyję, jednak szczeliny są tam głębsze i szersze, a ręce jest na czym oprzeć. Tak czy siak nie ma jak skorzystać z liny. Z pewnością to trochę przerysowana sytuacja, ale co w takim wypadku? Twórcy Areny lubią wywoływać różne nienormalne sytuacje. – Zerknęła w stronę Sonei, patrząc na nią uważnie.
A gdy zaś przyszło do samej możliwości wspinaczki, Delilah przez chwilę zastanawiała się nad opcjami, by wreszcie obdarzyć towarzyszkę nieznacznym uśmiechem i stwierdzić:
- Wszystko robimy pod kątem Igrzysk, więc niech już będzie tak jak przy nich. Skorzystam z przygotowywanej przez siebie liny i postaram się wejść jakoś sama, tylko… – Wciągnęła powietrze nosem, zniżając głos, by zminimalizować szanse na to, że usłyszy ją chłopak na ściance. Może i Amanda zrobiła już niezłe przedstawienie w poczekalni rydwanów, lecz zawsze istniała szansa, że ciemnowłosy akurat tego nie słyszał, a ona sama nie chciała jakoś specjalnie się tym afiszować. Już wystarczy, że zrobiła małe przedstawienie na Paradzie. – Gdybyś mogła być tak miła, Soneo, byłabym bardzo wdzięczna za pokazanie mi jakiegoś sposobu zabezpieczenia się tak, by sznur nie przechodził mi jakoś bezpośrednio przez brzuch ani zbytnio nie uciskał jego okolic. Oczywiście, jeśli nie jest to możliwe przy tego typu rekwizycie, pozostanę przy standardowym założeniu. Jednak z pewnych względów wolałabym go unikać… – Uśmiechnęła się krzywo, zerkając przelotnie na swój brzuch, a następnie na trenerkę.




Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain.
Still remains.
Within the sound of silence.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
http://panem.forumpl.net/t2467-jason-mcgann
http://panem.forumpl.net/t2470-jasonowe#35720
http://panem.forumpl.net/t2469-jason-mcgann#35718
Wiek : 17
Zawód : trybut

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Sro Sie 27, 2014 9:18 pm

Wspinaczka… Cóż, była nieco łatwiejsza, niż myślał. Przez całe swoje życie w Kapitolu Jason nigdy nie miał okazji ćwiczyć na ściance – lub raczej, okazje były, ale nigdy o tym nie myślał. Teraz, gdy nadarzyła się sposobność – i naprawdę miła, kompetentna trenerka, warto było spróbować. Jednak musiał przyznać, że chociaż idzie mu dobrze, ciężko było skupić się jednocześnie na wspinaniu się i słuchaniu pytań i odpowiedzi. Zwłaszcza, że dziewczyna, która do nich dołączyła, Delilah, zadawała same ciekawe pytania. Co w efekcie dawało możliwość znakomitego treningu pamięci.
Wspiął się wysoko, znacznie wyżej, niż przypuszczał, dlatego też dał drugiemu trenerowi znać, że będzie powoli schodził. Tak też zrobił, uważnie obserwując, ile dzieliło go od podłogi… Ale musiał przyznać, że z wysokości, na której się właśnie znajdował, miał doskonały widok na całą salę. Patrzył przez moment na stanowisko kamuflażu i zaplatania węzłów, które wyglądało bardzo ciekawie, i zdecydował, że chętnie się na nie uda. Opuszczał się powoli, spokojnie, pamiętając wcześniejsze słowa trenerki… aż dotknął stopami ziemi.
Uśmiechnął się do Sonei i Deliah, które wciąż stały na ziemi, i powoli rozwiązał linę.
- Wow. – rzucił, podekscytowany. – Koniecznie musisz tego spróbować, widok z góry jest fantastyczny – rzucił w kierunku blondynki, uśmiechając się.
Słuchał cały czas rozmowy trenerki i trybutki, gorliwie kiwając głową.
- A co ze sprzętem? Na arenach faktycznie zdarzają się skały, ale czy jest jakakolwiek szansa na sprzęt do wspinaczki, poza zwykłymi linami? I czy każde gałęzie możemy wbić czy należy się jakichś wystrzegać?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1975-sonea-hastings
http://panem.forumpl.net/t3571-heart-breaker-dream-maker
http://panem.forumpl.net/t3573-sonea-hastings#56065
http://panem.forumpl.net/t1166-she-will-be-loved
http://panem.forumpl.net/t3574-sonea#56066
Wiek : 21 lat
Zawód : trenuje rekrutów na żołnierzy
Przy sobie : paczka papierosów, zapalniczka, para kastetów
Znaki szczególne : tatuaż (kluczyk) na karku, złoty medalion na szyi, wojskowy chód
Obrażenia : częste bóle brzucha

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Czw Sie 28, 2014 3:29 pm

Przez chwilę pospiesznie wertowałam w myślach wspomnienia, starając się wyłowić wszystkie te, które dotyczyły Areny. Było ich niezbyt wiele- nienawidziłam Igrzysk, brzydziłam się nimi, ich dzikością i prymitywnym okrucieństwem, więc oglądałam je tylko wtedy, kiedy już nie miałam innego wyjścia. Spróbowałam się skupić, przypominając sobie wszystkie dotychczasowe Areny, żeby w końcu pokręcić głową.
-Masz rację, nie istniała jeszcze Arena, w której kluczową umiejętnością była wspinaczka. Oczywiście w kilku była dość przydatna, na przykład we wspomnianym przez Ciebie przypadku powodzi, ale żadna nie opierała się na wspinaczce, więc... Niewykluczone, że Organizatorzy sięgną po nią w tym roku. Jednak nie martwcie się, jesteście na to przygotowani.- Dodałam, kwitując ostatnie słowa uśmiechem. Potem sięgnęłam po linę, na której wcześniej sama zawiązałam supeł, i kontynuowałam wykład.
-Możecie skorzystać z  tego samego węzła, pod warunkiem, że nie dociągniecie go do końca, albo wsuniecie kawałek liny pod splot, właśnie tak- rzuciłam, pokazując jej tą czynność krok po kroku na moim suple.- Powinniście wtedy poruszać się nieco szybciej, jeśli nie będziecie w stu procentach pewni, że lina wytrzyma do końca Waszej wspinaczki. Po znalezieniu się na drugiej stronie wystarczy, że lekko pociągniecie linę w dół- kawałek sznura wysunie się ze splotu, uszkadzając jego dolną część, która również się rozwiąże i odzyskacie linę.
Przed odpowiedzią na następne pytanie zamyśliłam się na chwilę.
-Oczywiście, nie możemy wykluczyć takiej ewentualności- zgodziłam się, przez chwilę rozważając całą sytuację i wracając myślami do treningów żołnierskich. W końcu krótko pokiwałam głową i zabrałam się za jak najbardziej szczegółową odpowiedź.- Jeśli naprawdę nie będzie możliwości przeczekania deszczu, musicie wziąć pod uwagę kilku czynników, przede wszystkim rodzaj skały, jej wysokość i poziom Waszego zmęczenia. Rozpatrzmy to: jeśli skała jest niepewna i osuwista, jak najszybciej zejdźcie na dół, deszcz może wywołać grad spadających odłamków. Jeśli natomiast jest pewna i stabilna, przejdźcie do następnego punktu, czyli wysokości. Jeśli skała nie jest zbyt wysoka i mało stroma, możecie wspinać się dalej. Jeśli jest zaś stroma i wysoka- zejdźcie na dół. No i poziom Waszego zmęczenia- jeśli jest duży i czujecie, że potrzebujecie odpoczynku, zejdźcie na dół. Zmęczenie wywołuje nieuwagę, i to może postawić Was w niebezpiecznej sytuacji. Jeśli nie jesteście zbytnio znużeni- możecie wejść na górę. W przywołanej przez Ciebie sytuacji znaczenie mają także lepiej przystosowane do łapania szczeliny; jeśli te trzy czynniki tego nie wykluczą, w takim momencie lepiej jest wejść na górę.
Pokiwałam głową z uznaniem, kiedy dziewczyna postanowiła skorzystać z własnej liny. Była odważna i zdecydowana, więc dość szybko zdążyłam ją polubić. Zaniepokoiło mnie nieco, gdy nagle zniżyła głos, chociaż do tej pory mówiła raczej pewnie i otwarcie. Przybrałam lekko wyczekujący wyraz twarzy, a kiedy skończyła mówić, ledwo powstrzymałam się od uniesienia ręki do twarzy w wyrazie zaskoczenia i przestrachu. Otrząsnęłam się szybko, nie chcąc dać po sobie poznać, jak bardzo wstrząsnęło mną to, czego zdołałam się domyślić.
Czy może być coś gorszego od niewinnej dziewczyny na Arenie?
Tak, odpowiedziałam sobie ponurym głosem, niewinna dziewczyna w ciąży na Arenie.
Również zniżyłam głos, po czym poinstruowałam ją dokładnie.
-Oczywiście wiązanie na brzuchu jest najlepszą opcją, ale zawsze możesz zapleść linę zaraz poniżej linii klatki piersiowej, możesz też przewiązać ją ukośnie, od ramienia przez żebra. Wtedy musisz jedynie uważnie sprawdzić węzeł. I... chyba powstrzymam się od gratulacji, Di, mam nadzieję, że wystarczy Ci zwykłe ,,rozumiem''... I pomoc sponsorów. W tym również moja.
Kiedy Jason skończył się wspinać, posłałam mu radosny uśmiech i poklepałam go po ramieniu.
-Poszło Ci świetnie- pochwaliłam go krótko, wciąż lekko się uśmiechając. Chłopak był sympatyczny i inteligentny, co mogłam stwierdzić po jego pytaniach; wydawał się też świetnym towarzyszem do rozmowy, chociaż wątpiłam w to, że miałby na nią ochotę w takich okolicznościach. Skinęłam mu jeszcze głową, wciąż z uśmiechem, a następnie przeszłam do odpowiedzi na jego pytania.
-Cóż, jeśli na Arenie będzie wiele miejsc do wspinania, myślę, że Organizatorzy powinni umieścić sprzęt pod Rogiem, jednak zwykle tego nie robili, więc szanse są niewielkie. Najprawdopodobniej będziecie musieli poradzić sobie z linami- stwierdziłam po chwili zastanowienia.- Możecie używać wszystkich gałęzi, które będą dość grube, elastyczne i nienasiąknięte wodą. Wcześniej powinniście je sprawdzić, na przykład wygiąć je w obie strony albo podciągnąć się na nich przed ich ścięciem bądź zerwaniem, żeby sprawdzić, czy zdołają utrzymać Wasz ciężar.
Zakończyłam, uśmiechając się zachęcająco, gotowa odpowiedzieć na możliwe inne pytania.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
avatar
http://panem.forumpl.net/t2389-delilah-morgan#33936
http://panem.forumpl.net/t2394-when-you-pee-all-over-my-chippendale-suite-delilah-delilah#33971
http://panem.forumpl.net/t2392-delilah-morgan
http://panem.forumpl.net/t2761-morgan#41745
Wiek : 18
Zawód : chodzący kłopot (?)
Przy sobie : nóż ceramiczny, butelka z wodą
Znaki szczególne : ciąża i bijąca-z-twarzy-cholernie-świetlistym-światłem pogarda do świata, z którą to dumnie obnosi się panna Morgan
Obrażenia : blizna na lewej dłoni, drobne blizny poparzeniowe na ciele i... psychiczne? Hohoho.

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Czw Sie 28, 2014 4:39 pm

Branie pod uwagę wszystkich okoliczności było jednym z najważniejszych kluczy do przetrwania dłużej niż tylko przez kilka pierwszych minut spędzonych na Arenie. Może i nie mogła jakoś specjalnie znieść oglądania wcześniejszych Igrzysk, ale wiedziała o nich mimo wszystko na tyle dużo, by wyłapać kilka dosyć ważnych lekcji, o których musiała pamiętać zawsze i wszędzie. Jedną z nich zdecydowanie było zwracanie uwagi dosłownie na wszystko, każda okoliczność mogła bowiem przynieść coś, co było w stanie albo ją zniszczyć, albo jej pomóc. To zależało od jej umiejętności i odpowiedniego wykorzystania sytuacji.
A by umieć skorzystać z tego, obrócić to na swoją korzyść, trzeba było wiedzieć jak najwięcej. Wiedza plus możliwość logicznej i szybciej reakcji... Zdecydowane pewniki w całym arsenale innych rzeczy. Mogła bowiem mieć wszystko, co potrzebne i nie umieć skorzystać tylko z tych dwóch umiejętności, a i tak z pewnością by umarła. Dobry sprzęt nie był stuprocentową gwarancją przetrwania w jednym kawałku. On tylko pomagał, ułatwiał różne sprawy, ale nie zabezpieczał człowieka przed wszystkim. Nie dawał nieśmiertelności, choć czasami tak przecież ludzie myśleli. Kończąc później wybitnie źle...
Sprzęt był pomocą, sprytna osobą mogła obyć się bez niego lub prowizorycznie stworzyć sobie własny, to umiejętności były tutaj kluczem do przetrwania. Zdolności, talenty, umiejętności i logika przede wszystkim. Dlatego też nie odpuszczała sobie treningów nawet wtedy, gdy czuła się tak fatalnie, a usilnie brnęła przez nie dalej, starając się skupiać na nich jak najbardziej. Może i w KOLCu nauczyła się kilku technik przetrwania, ale ani myślała spocząć na laurach. Czuła się w nich bowiem jeszcze na tyle niepewnie, by uważać się za zupełnego laika.
Całkiem logiczne jest więc to, że laik ten musiał starać się wyszkolić chociaż do poziomu godnego i zapewniającego jak najwięcej. Choć czasu było na to zdecydowanie nazbyt mało, więc i wysiłku trzeba było wkładać w to znacznie więcej. To właśnie z tego powodu nie patrzyła tylko i wyłącznie na to, co z węzłem robi jej instruktorka, a sama chwyciła kawałek liny i spróbowała powtórzyć jak najlepiej jej ruch. Metodycznie i kroczek po kroczku, jednocześnie nie zaprzestając obserwacji. Kończąc, spróbowała rozwiązać szybko swój nowy supeł, który, o dziwo!, puścił nadzwyczaj łatwo. Przez chwilę stała ze sznurem w ręce, marszcząc brwi i zastanawiając się nad tym czy przypadkiem nie popełniła jakiegoś błędu przy wiązaniu go, czy faktycznie tak lekko można było go załatwić. Sonea w tym czasie milczała, więc przynajmniej nie musiała obawiać się, że zamyślenie spowoduje, że przeoczy coś ważnego.
Nie musiała się o to bać, bowiem z chwilowej konsternacji wyrwała ją właśnie kolejna odpowiedź młodej kobiety, która to najwyraźniej miała wybitnie duże, przynajmniej jak na oceniony przez Deli wiek - po wyglądzie, doświadczenie w sprawach zwiazanych z różnego rodzaju wspinaczkowymi i survivalowymi technikami. Przez co w sumie zdobyła już, tak u Delilah trudno dostępny, pewien rodzaj szacunku i... Sympatii? Tak, to chyba właśnie było to. Na treningach ogólnie spotykała się z ludzmi wybitnymi, co ją w sporym stopniu szokowało, ale jej uznanie wciąż zdobyło tylko kilka osób. Ciemnowłosa zdecydowanie była jedną z nich.
Zwłaszcza już po wyczerpującej odpowiedzi na dosyć dziwne pytanie związane ze skałą, które aż waliło po oczach swoim przekoloryzowaniem i swą absurdalnością. Lecz to były Igrzyska i wszystko na nich zdawało się być możliwe, więc wolała brać pod uwagę wszystkie dziwne wizje, jakie wpadały jej do głowy. Dlatego też serdecznie podziękowała za odpowiedź, nieustannie notując w swoim umyśle wszystko to, co wydawało jej się potrzebne. Czyli... Cóż, praktycznie znaczną większość rzeczy. Bywa. Grunt to tylko nie zrobić ze swej głowy śmietnika pełnego niepoukładanych i całkowicie nieprzydatnych wiadomości.
Tego starała się nie robić, zaś po zadaniu wszystkich najważniejszych pytań i przeanalizowaniu całej teorii przyszła najwyższa pora na praktykę, w której od razu spotykała się z trudnościami związanymi z jej stanem. Zabezpieczenie siebie i jednoczesne zadbanie o to, by dziecku nie stała się krzywda były... Cóż, z pewnością trudne w wykonaniu, ale i też sprawiające same psychiczne trudności. Już sama myśl o tym, jak ma sobie radzić na Arenie w ciąży... Paskudne i chyba nie tylko ona tak uważała. Przynajmniej w tym momencie nie była z tym sama, całą swoją uwagę skupiając na instrukcjach Sonei. To zdecydowanie była teraz jedna z ważniejszych spraw. Wszystkie dziwne sytuacje były tylko teoretycznymi opcjami, jakie mogli zafundować im Organizatorzy, ciąża była najzupełniej realnym problemem i względnie bezpieczna wspinaczka przy niej też. Bo w to, że będzie musiała choć nieznacznie się wspinać, nie wątpiła.
Wysłuchała do końca słów trenerki, próbując odpowiednio przygotować się do wspinaczki po ściance. Była wdzięczna, praktycznie jak mało kiedy. Naprawdę miała nadzieję, że, tak samo jak w przypadku starca od roślin, nie zawiedzie tej kobiety ani siebie i będzie miała jeszcze okazję spotkać ją w bardziej przychylnych okolicznościach. Obdarzyła ją uśmiechem pełnym wdzięczności, kończąc zawiązywanie liny i sprawdzając wszystko, a jednocześnie też dając sprawdzić się osobie będącej w tym profesjonalistą.
- Wystarczy i... Dziękuję. Za wszystko. - Nie dodała nic więcej. Słowa w takim przypadku nie były zbyt potrzebne, gesty mówiły wszystko, a ona szczerze obawiała się tego, że zwyczajnie może się teraz rozkleić, a to mogłoby przyciągnąć niepotrzebną uwagę innych trybutów.
Zamiast tego, cóż, pozwoliła sobie na lekkie uściskanie Sonei, by następnie zająć się wspinaczką i słuchaniem tego, co dochodziło do niej z rozmowy trenerki i chłopaka. A gdy wreszcie potrenowała i zmęczyła się na tyle, by zrezygnować, nie przerywała rozmowy towarzyszy niepotrzebnie. Zwyczajnie pożegnała się, uśmiechnęła i odeszła w stronę kolejnego stanowiska, machając przy tym ręką na pożegnanie.

[z/t]




Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain.
Still remains.
Within the sound of silence.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Sob Sie 30, 2014 3:08 am

KONIEC DRUGIEGO DNIA TRENINGÓW

Drugi dzień upłynął bez żadnych, nawet najmniejszych niespodzianek. Trybuci grzecznie pilnowali swoich miejsc treningowych i poznawali lepiej swoje mocne oraz słabe strony. Mistrz Gry nie jest dumny ze swoim dzieci tak samo jak pierwszego dnia, ponieważ aktywność nieco spadła. Mimo to wierzy, że odnajdą w sobie większe pokłady weny, zaskakując go wybitnie czynną grą.
Od dziś rozpoczyna się ostatni dzień szkolenia. Czy będzie owocny? To już zależy od Was samych!

Trybuci mogą pisać w czasoprzestrzeni trzeciego dnia szkolenia od tego momentu. Zasady pozostają niezmienne - aby uzyskać punkt, trzeba przeprowadzić interakcję z Mistrzem Gry, trenerem lub trybutem, co jest jednoznaczne z napisaniem w lokacji minimum dwóch spójnych i sensownych postów.

Punktacja dnia drugiego pojawi się w godzinach popołudniowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   Sro Wrz 03, 2014 2:40 am

KONIEC TRZECIEGO DNIA TRENINGÓW

Trzeci dzień upłynął spokojnie i bez większych komplikacji, obyło się bez krwawych niespodzianek i poważnych zamachów na psychikę. Trybuci zachowywali się jak należało, w sposób kulturalny utrzymując odpowiednie kontakty z towarzyszami ich doli oraz trenerami, zdobywając wiedzę potrzebną im do przetrwania na Arenie. Mimo iż aktywność na treningach tego dnia była najmniejsza Mistrz Gry nadal pozostaje dumny ze swoich dzieci, mając świadomość, iż rozpoczynająca się szkoła mogła pochłonąć ich uwagę. Od dziś możecie się zatem cieszyć chwilą wolności, zbierając pokłady weny na rozpoczynające się niebawem pokazy indywidualne.

Od tego momentu do czasu rozpoczęcia pokazów możecie spokojnie prowadzić interakcje między sobą.

Punktacja dnia trzeciego pojawi się w godzinach popołudniowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Mini siłownia   

Powrót do góry Go down
 

Mini siłownia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Mini siłownia
» Odział Położniczo-Ginekologiczny
» Siłownia

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Po godzinach :: Archiwum :: Lokacje :: Ośrodek Szkoleniowy :: Sala treningowa-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu