IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Delilah Morgan

 

 Delilah Morgan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the pariah
Delilah Morgan
http://panem.forumpl.net/t2389-delilah-morgan#33936
http://panem.forumpl.net/t2394-when-you-pee-all-over-my-chippendale-suite-delilah-delilah#33971
http://panem.forumpl.net/t2392-delilah-morgan
http://panem.forumpl.net/t2761-morgan#41745
Wiek : 18
Zawód : chodzący kłopot (?)
Przy sobie : nóż ceramiczny, butelka z wodą
Znaki szczególne : ciąża i bijąca-z-twarzy-cholernie-świetlistym-światłem pogarda do świata, z którą to dumnie obnosi się panna Morgan
Obrażenia : blizna na lewej dłoni, drobne blizny poparzeniowe na ciele i... psychiczne? Hohoho.

PisanieTemat: Delilah Morgan   Nie Lip 27, 2014 9:00 pm


Delilah Morgan
ft. Teresa Palmer
data i miejsce urodzenia
09.06.2265 (w Kapitolu)
miejsce zamieszkania
Kwartał Ochrony Ludności Cywilnej
zatrudnienie
posiada własne stoisko z wróżbami, czytaniem z rąk, przepowiadaniem przyszłości itp.
Rodzina

Valerie Johanna Angelini - dla swojej córki, męża i tej części otoczenia, która zbytnio nie interesowała się tym, kim jest (lub może właściwiej - nie jest) żona Fabiana - Ana Morgan, wspaniała i opiekuńcza matka, prawdziwa piękność, specjalistka w pieczeniu czekoladowo-orzechowych ciasteczek z polewą marcepanową. Zarówno dla samej Delilah, która przecież nic zbytnio nie pamięta, jak i dla jej babci, zniknęła w dniu, w którym ogień pochłonął jej męża i dwójkę dzieci.
Fabian Morgan - ukochany tatuś Deli, który przez większość życia pracował dla samego prezydenta Snowa przy systemie komputerowym oraz pomocy w projektowaniu kolejnych aren. Prywatnie - najlepszy znany blondynce człowiek, zawsze znajdujący czas dla swoich dzieci i żony. Skryty rebeliant. Zginął w płonącym domu podczas próby ratowania swojej rodziny.
Bea i Thea Morgan - dwie młodsze siostry Lilah, bliźniaczki. Najprawdopodobniej zginęły w łóżeczkach w noc pożaru, lecz ciał nigdy nie odnaleziono. Miałyby teraz niecałe osiem lat.
Adeleine Morgan - babcia, która zabrała ją do siebie po śmierci rodziny i była z nią przez następne dwa lata. Gdzieś tam skrycie, Delilah obwinia ją o zapoczątkowanie zdecydowanie największego koszmaru w życiu.
Valerius Ian i Julka Marie Angelini - przyrodnie rodzeństwo, o którego istnieniu blondynka nawet nie wie.

Historia

KOLeC... Wbrew pozorom!, wcale nie takie straszliwe miejsce, a przynajmniej nie w opinii Delilah. Bywało bowiem gorzej. Znacznie gorzej, ale zacznijmy może od samego początku.

Deli przyszła na świat w jednej z tych wspaniałych rodzin, o których nawet największe plotkarki nie są w stanie powiedzieć nic złego. Ba! Nie próbują nawet odezwać się w tym temacie chociaż jednym złym słowem. Nie ze względu na to, że ktoś, w zamian za oczernianie i szykanowanie, odpłaci im się odcięciem ucha, głowy czy jakiejkolwiek innej części ciała. Tego w żadnym razie nie można było powiedzieć, bowiem rodzina blondynki była...

Wspaniała, ciepła, kochana, pełna szczerych i dobrych uczuć... A przynajmniej tak właśnie pamięta ją Delilah. Jej wspomnienia może i nie są jakimiś wybitnie ostrymi obrazami, bardziej przypominają wyjątkowo zamglony film i to na dodatek odtwarzany na śnieżącym telewizorze, ale dziewczyna i tak uznaje je za coś ze wszech miar cennego, wartego pielęgnowania nawet przy "słabej jakości obrazu".

Wiele z rzeczy, które ukochana babcia opowiadała jej o rodzicach i rodzeństwie, nie występuje w formie jej własnych wspomnień i Deli zna je tylko z czasów, gdy siadała na kolanach starszej pani, a ta roztaczała przed nią to wszystko, co tak bardzo cieszyło wtedy jej małe serduszko i co teraz jest dla niej jednym z najcenniejszych skarbów. Sama dziewczyna pamięta jednak całkiem sporo...

Pamięta ojca siedzącego przy stosach papierów, wręcz w nich tonącego, który gryzł ołówek, marszcząc w zamyśleniu brwi. Pamięta matkę podchodzącą do niego, obejmującą go od tyłu i całującą w czubek głowy, który powoli zaczynał już pokrywać się siwizną. Tak... Gdy się urodziła, jej ojciec nie był już młodzieniaszkiem, lecz i tak w pewien sposób pozostawał tym samym przystojnym chłopakiem ze ślubnych zdjęć, które Deli tak uwielbiała przeglądać.

Wyobrażała sobie wtedy, jak to by było być tam wtedy i móc oglądać to wszystko, co już na samych fotografiach zapierało jej dech w piersiach, pomimo że nie miało w sobie zupełnie nic z kapitolskich standardów. Ba! To było takie... Skromne i naturalne, i przez to tak szczerze piękne.

Do tej pory pamięta tamte momenty, w których dosłownie nie mogła oderwać oczu... Zarówno od wzruszających ją fotografii, jak i od rodziców, których szczera miłość była tak bardzo widoczna... Lecz też nie zawsze. W pamięci Delilah zachowały się też bowiem wspomnienia o dosyć częstych nieobecnościach matki, podczas których jej ojciec zamieniał się w chodzący smutek.

Jednak nie do tego stopnia, by chociaż nie uśmiechać się do swej Kruszyny, jak zwykł ją nazywać ze względu na wyjątkowo drobną budowę ciała, no i okruszki czekoladowych ciasteczek mamy, które dosyć często przyozdabiały kąciki jej ust. Na to miał zawsze choć chwilkę. Nawet w momentach, w których ledwo wyrabiał się ze zlecanymi mu przez Snowa robotami, nawet wtedy miał czas dla swoich dzieci. Może i niezbyt dużo, ale to i tak miało wielkie znaczenie. Zwłaszcza że nie dane było Lilah cieszyć się nim zbyt długo... Ani też siostrami... Ani matką... Ani babką... Nikim.

Nim się obejrzała, została całkowicie sama z długami, o których istnieniu wcześniej nie miała pojęcia. Załamana po stracie ostatniej jej bliskiej osoby, jeszcze bardziej skuliła się w sobie, gdy daleki krewny przyjechał specjalnie do jej domu, by oznajmić, że Adeleine przez lata nie spłacała zaciągniętych u niego pożyczek. I w chwili, w której Lilah myślała już, że to zupełny koniec... Zaproponował jej układ. Zapomnienie wszystkich długów, jeśli tylko się zgodzi.

Była wtedy jeszcze tak młodziutka, dziecko praktycznie, które nie dorosło jeszcze do przyjmowania na siebie całej odpowiedzialności. Na dodatek tak straszliwie bojące się, że w każdej chwili może przyjść ktoś, kto wrzuci ją do sierocińca. A przecież ten starszy mężczyzna był jej rodziną... Zgodziła się więc bez większego wahania. I to był największy błąd jej życia...

Zamknięcie w Kwartale Ochrony Ludności Cywilnej, choć z ciężkim życiem w okropnych warunkach, nigdy nie będzie w stanie zbliżyć się nawet do Koszmaru... Dlatego Delilah cieszy się mimo wszystko. Bowiem to właśnie jest teraz w jej naturze.



Charakter

To wszystko to świetna zabawa, do momentu aż ktoś straci oko... Potem to dalej świetna zabawa, z tym że już jej nie widzisz.

Nadzwyczaj niewiele osób może chlubić się głębszą znajomością charakteru panny Delilah. Tak właściwie, to praktycznie każda osoba postrzega ją inaczej, nawet zupełnie skrajnie. Przypadek? Nie sądzę.

Podczas ujmowania w całość charakteru tej niezbyt wysokiej osóbki... Cóż... Warto zadać sobie pewne kluczowe pytania. Czy Lilah tak naprawdę należy do tego typu dobrotliwych, łagodnych, chociaż nie za bardzo grzecznych i usłużnych!, można nawet powiedzieć, że w pewnym sensie słabych dziewcząt, jak to nawykła oznajmiać, całą sobą!, większości świata?

Czy ta "natchniona" blondynka w długich, powłóczystych ubraniach, w końcu praca zobowiązuje!, tak naprawdę jest tym, kogo pokazuje? A może rola swoiście nieprzystosowanej do radzenia sobie w nieznanych jej miejscach i w towarzystwie nieznanych jej ludzi, przyznajmy szczerze, społecznej kaleki nie jest tym, co prawdziwe?

Mimo wszystko... W każdym człowieku znajduje się jakaś struna, która po poruszeniu... Sprawia, że ma się ochotę zaopiekować "poruszycielką"... A Lilah przez te wszystkie lata koszmaru... Cóż... Nauczyła się odpowiednio dostosowywać do sytuacji.



Ciekawostki


- Wręcz panicznie boi się ognia. Teraz już, całe szczęście!, tego w sporych ilościach i niczym nie powstrzymywanego, otwartego, jednak przez kilka początkowych lat po pożarze, bała się nawet tego zamkniętego w lampie czy też na zapalonej świecy. Udało jej się to jakoś ogarnąć, ale i tak na sam widok zbyt dużych jego ilości... Cóż... Najzwyczajniej w świecie przemienia się w płaczące dziecko i panikarę.

- Ma suczkę bliżej niezidentyfikowanej rasy, która towarzyszy jej jeszcze od czasów, w których mieszkała u swojej babki. Eris, bo tak właśnie się wabi, jest jej wierną kompanką. Ponoć reaguje na komendę Morduj!, ale czy to prawda...?

- Praktycznie codziennie wstaje bardzo wcześnie rano, by otworzyć swoje malutkie stoisko z wróżbami, czytaniem z kart i rąk, a nawet najróżniejszymi sposobami przepowiadania przyszłości. Wbrew pozorom, jest to dla niej całkiem dobry interes, bowiem znaczna część mieszkańców Kwartału chce zaznać choć trochę tego, co tak uwielbiali w przeszłości.

- Lepiej nie pytać, no i lepiej też nie wiedzieć bez pytania, co Delilah zrobiła, by Strażnicy, miejscowi złodzieje i inni możliwie nieciekawie do niej nastawieni ludzie nie zagrażali jej maleńkiemu biznesowi. O ile część o złodziejach i im podobnych nie jest dla niej zbyt nieciekawym wspomnieniem, o tyle ta z udziałem Strażników Pokoju już tak.

- Zdarza jej się pomagać akuszerce. Sama nie wie, z jakiej przyczyny, ale mieszkanki Kwartału reagują spokojniej przy jej obecności. A ona dzięki temu przynajmniej ma jakieś nowe doświadczenia... Z krwią, na której widok niegdyś robiło jej się słabo i niedobrze. Teraz już tak nie jest.

- Może i sama nie ma zbyt wiele, ale zdarza jej się dokarmiać głodne dzieci kręcące się niedaleko jej stoiska.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the pariah
Nicole Kendith
http://panem.forumpl.net/t1130-nicole-kendith
http://panem.forumpl.net/t3565-nicky#56034
http://panem.forumpl.net/t3564-nicole-kendith#56033
http://panem.forumpl.net/t1136-to-co-bylo-jest-i-bedzie#11701
http://panem.forumpl.net/t3566-nicky#56037
Wiek : 24 lata
Zawód : Uciekinierka
Przy sobie : pistolet, naboje, butelka alkoholu, kapsułka z wyciągiem z łykołaków, telefon komórkowy, laptop, pieniądze upchane po kieszeniach, przetarty plecak, aparat, leki przeciwbólowe
Znaki szczególne : nieufne spojrzenie, utyka na lewą nogę
Obrażenia : złamane serce, martwica nerwów w lewej nodze (nie wszystkich, prawda?)

PisanieTemat: Re: Delilah Morgan   Nie Lip 27, 2014 10:11 pm

Karta zaakceptowana!

Witaj na forum! Mamy nadzieję, że będziesz czuć się tutaj jak u siebie, i że zostaniesz z nami długo. Załóż jeszcze tylko skrzynkę kontaktową i możesz śmigać do fabuły. Nie zapomnij też zaopatrzyć się w naszym sklepiku. Na start otrzymujesz butelka alkoholu , scyzoryk i leki przeciwbólowe. W razie jakichkolwiek pytań pisz śmiało. Zapraszamy też do zapoznania się z naszym vademecum.

Uwagi: Nie mam co krytykować, kartę czytało się lekko, a informacja o Koszamrze z życia Deli zdecydowanie mnie zaciekawiła. Mam nadzieję, że wykorzystasz ten wątek w retrospekcjach <3
Także, apkcept i leć do fabuły!



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Delilah Morgan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Rejestr Ludności :: Karty Postaci-