IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow - Page 2

 

 Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Nie Lip 06, 2014 10:46 pm

First topic message reminder :

Rozgrywka przeniesiona z pokoju hotelowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Czw Lip 10, 2014 1:17 pm

Oczywiście, że wciąż miała nadzieję iż będą mogli z tego normalnie wyjść. Gdy dorasta się pod jednym dachem z dziadkiem prezydentem wszystko wydaje się możliwe, jeśli tylko ma się wystarczająco werwy i bezczelności. Nie było mowy o żadnej karze za zabicie Strażnika, bo Cordelia wciąż uparcie twierdziła, że da się to jakoś odkręcić. Gdyby pozwoliła sobie na chwilę zwątpienia, na pewno już dawno by się rozsypała i zaczęła panikować. Nie mogła sobie na to pozwolić, oboje mieli za dużo do stracenia.
Gdy więc Frans zaczął wydawać jej polecenia, spojrzała na niego tak, jakby miała ochotę zaprotestować i gdyby tylko czas był po ich stronie, na pewno wdałaby się w dyskusję nad słusznością tego planu. Nie mieli jednak tego komfortu ani żadnego lepszego pomysłu w odwodzie, więc panna Snow jedynie skinęła głową i ruszyła w stronę fotela, by zgarnąć swój plecak, gdy nagle...
- Blackwell! Gdzie jesteś i co ty do cholery wyprawiasz?
Zastygła w bezruchu w pół kroku, gdy na korytarzu rozległ się kolejny męski głos. Za późno na ucieczkę, plan spalił na panewce. Martwy Strażnik na podłodze, Frans z pistoletem w ręku i ona cała w nie swojej krwi - taki obrazek mógł przywołać tylko jedno skojarzenie, na dodatek całkiem słuszne.
Mieli tylko kilka chwil by zdecydować co robić dalej, zanim nieznajomy szarpnie za klamkę i otworzy drzwi do ich pokoju. Za mało, by podbiec i przekręcić klucz.
- Stań za drzwiami - niemalże bezgłośnie zwróciła się do Fransa, pospieszając go. Ich jedynym przyjacielem był teraz element zaskoczenia - jeśli ktokolwiek, kto wjedzie przez te drzwi, zobaczy martwego Blackwella i stojącą nad nim pannę Snow na pewno nie zadziała tak gwałtownie, jak mógłby to zrobić widząc Lyytikäinena z bronią. A poza tym, pod blond czupryną urodził się właśnie kolejny plan, który być może pozwoli im wyjść z tej sytuacji bez szwanku. Potrzebowaliby cudu, ale przecież te się zdarzają.
- Celuj w głowę - wyszeptała jeszcze, jakby była pewna, że Frans przewidzi jej działania. Tak łatwo byłoby upozorować, że Blackwell i mężczyzna, który teraz go szukał, pozabijali się nawzajem. To była ich ostatnia szansa, bo szczerze mówiąc Cordelia nie widziała następnej.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1955-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t3422-relacje-fransa
http://panem.forumpl.net/t1264-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t853-frans-violator
http://panem.forumpl.net/f68-violator
Wiek : 34
Zawód : właściciel VIolatora, sutener
Przy sobie : Dowód, faje, zapalniczka, zezwolenie na broń, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, zdobiony sztylet, latarka, scyzoryk, gaz pieprzowy
Znaki szczególne : Niewyspana, zmęczona morda, która chce ci wpierdolić

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Pią Lip 11, 2014 1:26 pm

Tak jak myślał… kto by nie usłyszał trzech strzałów. Oczywiście, że każdy! Dosłownie każdy! Frans westchnął ciężko i zerknął na Cordelię, która ni cholerę chciała mu pomóc w działaniach, a przede wszystkim samej sobie. Kobieta nie może choć raz wysłuchać mężczyzny, bo po co… ach ta przeklęta chęć bycia ponad płcią brzydką przez płeć piękną. I dlaczego to wszystko tak było? „Bo ponieważ”, dałoby się usłyszeć. Gdyby go posłuchała albo sama wpadła na pomysł ucieczki to kłopot miałby tylko on, a tak musiał i myśleć o niej. I co miał teraz zrobić?

Właściwie to mógłby to wszystko pierdolnąć, usiąść na podłodze i mieć spokój, a tak musiał się pakować w drugie zabójstwo. Drugie w tym pokoju. Trzecie z własnej ręki. Ponad sto czterdzieste czy nawet pięćdziesiąte, a kto wie czy i nie było tego więcej, ale ważne, że ustalone przez niego w tym samym roku kalendarzowym. Statystyki były bardzo obiecujące, aż nadto. Dobrze, że Lyytikäinen nie należał do leni i nie miał zamiaru walczyć o przewodnictwo w tej grupie, bo najważniejsze było wydostać się z tej sytuacji żywym. Natychmiast podbiegł w stronę drzwi i stanął nieco na prawo od nich, tak żeby móc idealnie wycelować w głowę i strzelić, kiedy Strażnik Pokoju postanowi wejść do środka.

Nie zamierzał się zawahać, ponieważ i tak miał do czynienia tylko i wyłącznie ze śmieciami społecznymi. Ba, teraz był tego aż ponadto pewien. Ci wszyscy funkcjonariusze to bardziej zboczone i chamskie świnie niż najgorsi z najgorszych przedstawicieli Starego Kapitolu, którzy bawili u niego nie jeden raz w barze i korzystali z usług jego panien na pierwszym piętrze Violatora. Frans był przygotowany, miał palec na spuście i tylko czekał aż jegomość nadstawi swoją głowę do odstrzału. Raz… dwa…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Pią Lip 11, 2014 9:24 pm

Zdaje się, że mijają wieki, nim ciężkie kroki zbliżają się w końcu do drzwi Waszego pokoju. Tym razem wyraźnie da się słyszeć nieustanne przekleństwa mamrotane pod nosem przez mężczyznę, potem trzy szybkie uderzenia, aż wreszcie szarpnięcie za klamkę.
- Już nie żyjesz, Blackwell... - zaczyna gość, wchodząc do pokoju i zaledwie po chwili zdając sobie sprawę z tego, jak muszą brzmieć jego słowa w obliczu widoku, który zastał.
Zgodnie z naszywką na mundurze, strażnikiem jest Julian Carax, jednak w tym momencie największe znaczenie ma fakt, że mężczyzna nie zauważa stojącego za drzwiami Fransa. Wytrzeszczonymi oczami wpatruje się natomiast w Cordelię i leżącego w kałuży krwi Blakwella. Dłoń Craxa nieznacznie przesuwa się w stronę przytwierdzonego do pasa pistoletu, lecz w jego przypadku na interwencję może być już niestety za późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Pią Lip 11, 2014 9:52 pm

Dwóch martwych Strażników i zero podejrzeń w kierunku Cordelii i Fransa, kontra ucieczka panny Snow i... no właśnie, brak jakiejkolwiek gwarancji. Równanie było więc banalnie proste, dlatego dziewczyna wcale nie czuła się źle podejmując szybką decyzję i przeciwstawiając się planom swojego towarzysza. Zresztą i tak nie miałaby szans wymknąć się z pokoju niezauważona, kumpel Blackwella już chwytał za klamkę i otwierał drzwi do tego nieszczęsnego pokoju hotelowego.
Dobór słów Strażnika numer dwa rozbawił Cordelię, jednak nie dała tego po sobie poznać - gdyby parsknęła śmiechem w takim momencie mogłaby zmarnować całą jego podniosłość. A tak, stała nad zakrwawionymi zwłokami z niewinną miną i wpatrywała się w kolejnego nieproszonego gościa.
Frans miał tylko kilka sekund na reakcję, ale Snow ani przez chwilę w niego nie zwątpiła. Choć jeszcze-żywy Strażnik zaczął sięgać po pistolet, blondynka była pewna, że mu się to nie uda. Spoglądała na jego twarz bez mrugnięcia okiem, starając się nie ominąć momentu, w którym kula przeszyje ją na wylot. W swoim krótkim życiu napatrzyła się na śmierć już tyle razy, że nie robiła ona na niej większego wrażenia. A przynajmniej tak to lubiła sobie wmawiać panna Snow.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1955-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t3422-relacje-fransa
http://panem.forumpl.net/t1264-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t853-frans-violator
http://panem.forumpl.net/f68-violator
Wiek : 34
Zawód : właściciel VIolatora, sutener
Przy sobie : Dowód, faje, zapalniczka, zezwolenie na broń, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, zdobiony sztylet, latarka, scyzoryk, gaz pieprzowy
Znaki szczególne : Niewyspana, zmęczona morda, która chce ci wpierdolić

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Pią Lip 11, 2014 10:53 pm

Zanim drzwi ostatecznie się otworzyły – Frans nabrał powietrza w usta i przestał na moment oddychać, żeby tylko poprawić swoją skuteczność w strzelaniu. Każdy oddech równał się temu, że celownik mógł drgnąć o trochę, a im dalej znajdywał się cel, tym bardziej mógł spudłować. Pistolet był odblokowany od momentu, w którym pan Blackwell postanowił strzelać, poza tym Frans wcześniej sprawdził spust. Teraz pozostało tylko namierzyć cel i strzelić, a potem… pal licho, zwiewać jak najdalej, a jeszcze potem zjebać pannę Snow za to, że naraziła się niebezpieczeństwo, na więzienie i kto wie czy może i na egzekucję. Ba, wszystko zależało od tego czy Strażnicy dojdą do tego kto strzelał z broni… cokolwiek. Dobrze, że sam Lyytikäinen miał pozwolenie na broń. Przynajmniej coś.

W końcu drzwi ruszyły, zaledwie kilkanaście sekund po tym jak Frans nabrał powietrza. Strażnik wszedł, stanął, wymamrotał coś – nie ważne co, nie skupiał się na jego paplaninie. Najważniejsze było teraz wycelować w łeb i strzelić. W łeb czy klatkę piersiową? W łeb, potem w klatę piersiową na bezpieczeństwa… Celownik znalazł się więc na środku łba, a jedyne co pozostało Fransowi to nacisnąć spust, więc tak też zrobić… no i pozostało czekać na efekt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Pią Lip 11, 2014 11:30 pm

W przeciwieństwie do Blackwella śmierć Caraxa jest szybka. Mężczyzna oczywiście nie spodziewa się, że ktokolwiek stoi za drzwiami i trzyma go na muszce, a coś świta mu w głowie dopiero wtedy, gdy słyszy huk wystrzału. Strażnik pada na podłogę. Wokół jego głowy momentalnie tworzy się niewielka kałuża krwi.
Najgorsze chyba właśnie minęło, jednak wciąż pozostaje jeszcze kilka spraw do załatwienia. Hotelowa obsługa z pewnością nie będzie zachwycona widokiem dwóch ciał Strażników Pokoju, stłuczonej lampy, krwi na podłodze i pościeli oraz kul w ścianie i łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Sob Lip 12, 2014 1:45 am

Cordelia nie zdawała sobie sprawy, że wstrzymuje powietrze, dopóki Strażnik nie upadł na podłogę, a ona sama nie odetchnęła z wielką ulgą. Plan wymyślony na poczekaniu miał szansę zadziałać, jeśli tylko oboje z Fransem nie będą się kłócić o jego dalszy przebieg. Spojrzała na mężczyznę, wciąż trzymającego broń w ręku i ruszyła w jego kierunku, przechodząc nad trupami i chwytając po drodze swój plecak. Zapewne i tym razem nie mieli wiele czasu, więc darowała sobie pytania o samopoczucie, w końcu w pokoju doszło właśnie do podwójnego zabójstwa.
- Teraz ja tu zostanę i narobię rabanu - oznajmiła, wczepiając się w rękaw Fransa i zmuszając mężczyznę, by spojrzał jej prosto w oczy - Opowiem im, że do mojego pokoju wpadło nagle dwóch kłócących się mężczyzn, jeden był pijany, drugi próbował go powstrzymać, ale ten pierwszy wypalił, gdy ten drugi próbował przeprosić mnie za wtargnięcie. Byłam jedynym świadkiem, spróbował się mnie pozbyć, walczyliśmy, ale on w końcu nie wytrzymał i po rpsotu się zastrzelił.
Już teraz zdawała się brzmieć przekonująco, a przecież gdyby ta wersja została zaakceptowana, nie byłoby problemem oszukać ochronę i kolejnych Strażników. Dziury w łóżku i w ścianie mogły przecież powstać w wyniku celowania do uciekającej Cordelii, lampa była rozbita, butelka też - wszystkie elementy układanki pasowały do siebie, przynajmniej w mniemaniu panny Snow.
Szukając aprobaty u Fransa, zadarła głowę do góry i wpatrywała się w niego wyczekująco, zagryzając dolną wargę.
- Wyczyścisz pistolet i znikniesz, wszystko będzie w porządku. Nikt nie będzie mnie podejrzewał, Coin nie pozwoli sobie na nagłośnienie takiej niesubordynacji Strażników i zapewne nie da mnie tknąć. Nie ma innej opcji, po prostu nie ma.
Niewinne miny i perfekcyjnie opanowana sztuka mówienia nieprawdy (ćwiczona najpierw na rodzicach, później na reszcie Kapitolu) działały na korzyść Snow. Zresztą, kto by podejrzewał siedemnastolatkę o jej posturze o coś takiego?
Pozostawała jeszcze kwestia fałszywych dokumentów, których nie mogli przy niej znaleźć. Cordelia sięgnęła więc do plecaka i wyjęła papiery, podsuwając je w stronę Fransa. Jeśli je weźmie, wtedy na pewno się zgodzi, pomyślała.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1955-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t3422-relacje-fransa
http://panem.forumpl.net/t1264-frans-lyytikainen
http://panem.forumpl.net/t853-frans-violator
http://panem.forumpl.net/f68-violator
Wiek : 34
Zawód : właściciel VIolatora, sutener
Przy sobie : Dowód, faje, zapalniczka, zezwolenie na broń, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, zdobiony sztylet, latarka, scyzoryk, gaz pieprzowy
Znaki szczególne : Niewyspana, zmęczona morda, która chce ci wpierdolić

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Sob Lip 12, 2014 12:13 pm

Drugi trup. Będzie ciekawiej, jak za chwilę zleci się tu obsługa lub jeszcze większa liczba Strażników Pokoju. Wtedy mieliby przerąbane do kwadratu. I wszystko z tego powodu, że jeden z nich zaczął się za bardzo przystawiać do Cordelii. No, ale przecież nie mógł pozwolić na to, żeby stała jej się krzywda… zresztą… jeżeli teraz zrobią coś, co nie wypali… jeżeli funkcjonariuszom odbije… cokolwiek… Nie warto o tym myśleć, trzeba było zaufać losowi. Co ma się stać, to i tak się stanie, byleby nie jej.

Tuż po zabiciu Strażnika zaczął wpierw ścierać z pistoletu krew, przy pomocy swojego rękawa. Potem zacząć go pucować, żeby wyglądał na względnie czysty i niewiele razy używany, a przede wszystkim żeby nie miał aż tyle jego odcisków. Rzucił broń na ciało ostatniego zabitego tutaj mężczyzny. W tym czasie Cordelia wyjaśniała obmyślony przez nią plan, a on słuchał jak gdyby słyszał najbardziej pokręconą bajkę w swoim usranym życiu. To było zbyt bajeczne rozwiązanie. Nie uwierzą jej, choćby nie wiadomo co. Była przecież wnuczką Snowa, jednym z wielu głównych symboli Starego Kapitolu. Jak mogli jej uwierzyć? Im więcej pozbędą się starych symboli „starego” systemu, tym lepiej dla nich. Spojrzał na nią nieco mało przekonany w pomyślność tego ubzduranego planu. Mogliby po prostu się zmyć, oboje. I tyle. Nie byłoby ich. Cordelia nie zostałaby przesłuchana. Przedostaliby się jakoś do Violatora, gdziekolwiek. Chociaż nie… dla panny Snow Violator nie był teraz bezpiecznym miejscem, szczególnie po ostatnim postanowieniu Fransa, w którym Strażnicy nie mieli wstępu do lokalu.

Nie miał pojęcia, co powinien zrobić, żeby zapewnić jej bezpieczeństwo. A w tym przypadku jej plan miał jakiś irracjonalny sens. Westchnął ciężko i wlepił wzrok w jakiś nieistniejący punkt na ścianie. Powinien jej zaufać? A raczej płatającemu figle losowi? Coin… co zrobi Coin? Nie miał pojęcia, ale to było zapewne jeszcze trudniejsze pytanie.

W końcu kiwnął głową, że się zgadza… co prawda niechętnie, ale co innego miał zrobić? Co miał powiedzieć? Wziął od niej papiery i schował je do tylnej kieszeni jego spodni, tak żeby tylko nie wyleciały mu w biegu.

W razie jakichkolwiek problemów masz spróbować się ze mną skontaktować, nie ważne w jaki sposób, zrozumiano? Uważaj na siebie – dodał jeszcze, całując ją w czoło. Następnie poklepał ją po ramieniu, potem zasalutował, a następnie wyszedł z pokoju, starając odnaleźć się jakieś boczne wyjście, przez które nikt by go nie zauważył.

/zt, pytanie: czy MG chce sobie pokierować tą ucieczką, czy nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Sob Lip 12, 2014 5:01 pm

Frans, myślę, że możesz spokojnie uciekać, MG nie będzie Cię już dręczył. Do zobaczenia. <:

Wygląda na to, że plan Cordelii może się powieść, jeśli tylko dziewczyna przekonująco odegra swoją rolę. Po wyjściu Fransa w pokoju nastaje dziwna cisza i aż trudno uwierzyć, iż przez ostatnie pół godziny rozbrzmiewały w nim kolejno wrzaski, huki wystrzałów i znów wrzaski. Wszystko jakby zamarło w oczekiwaniu na sprawdzian umiejętności aktorskich panny Snow.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Sob Lip 12, 2014 6:33 pm

Gdyby zmyli się oboje, Strażnicy postawiliby na nogi cały Kapitol, by odnaleźć zabójców. Monitoring na ulicy, przesłuchania świadków, nagrody za jakiekolwiek informacje na temat zabójcy... prędzej czy później to mogło skończyć się bardzo, bardzo źle. Dlatego Cordelia nie mogła sobie pozwolić na zwątpienie we własny plan, nie na tym etapie zaawansowania. Jedno z nich zostaje i rozgrywa to najlepiej, jak potrafi - padło na nią, bo ta cała hotelowa sytuacja byłaby wtedy tak abstrakcyjna, że aż prawdziwa. A poza tym, panna Snow zawsze dostawała to, czego chciała, tak miało być i tym razem. Oby.
- Dam Ci znać jak tylko się z tego wyrwę - obiecała, przymykając oczy na czas otrzymywania pocałunku w czoło. Również zasalutowała Fransowi i patrzyła jak znika za drzwiami.
W pokoju zapanowała nagle przejmująca cisza, a dziewczyna wykorzystała to, by jeszcze raz rozejrzeć się dookoła i powtórzyć w myślach wszystkie kroki, które za chwilę miała podjąć. Nie mogła czekać zbyt długo, dlatego wzięła trzy ostatnie głębokie oddechy i wybiegła na korytarz, prezentując przy okazji swój repertuar krzyków, od mrożącego krew w żyłach, po czystą, niczym nie zmąconą panikę. Miała nadzieję, że nie będzie musiała dobiegać do recepcji i ściągać na siebie uwagę wszystkich zebranych w holu.
- Pomocy! - krzyknęła po raz ostatni, podpierając się dla efektu dłonią o ścianę. Załzawione oczy byłyby teraz bardzo na miejscu, dlatego przez chwilę próbowała zmusić się do płaczu i o dziwo udało jej się to już za pierwszym podejściem. Doprawdy, takie umiejętności mogłaby swobodnie prezentować na scenie.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Sob Lip 12, 2014 9:35 pm

Już po kilku chwilach na korytarzu po raz trzeci rozlegają się kroki, tym razem znacznie lżejsze, które należą do kobiety w średnim wieku. Jej kręcone, poprzetykane nielicznymi pasmami siwizny włosy okalają twarz o łagodnym wyrazie. Wnioskując po stroju, jaki ma na sobie, pracuje w hotelu jako recepcjonistka.
- To pani wzywała pomocy? - pyta, powoli podchodząc do Cordelii. Ze współczuciem patrzy na łzy w jej oczach. - Co się stało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Nie Lip 13, 2014 5:13 pm

Szczęście się do niej uśmiechnęło, pierwszą napotkaną osobą była kobieta. I choćby miała się okazać najgorszą zołzą na planecie, Cordelia przez chwilę czuła prawdziwą ulgę. Miała nadzieję obudzić współczucie w każdej przybyłej istocie, a to właśnie z przedstawicielkami płci pięknej szło jej (o dziwo) łatwiej. Podniosła załzawione oczy na recepcjonistkę, obdarzając ją najbardziej zbolała miną, jaką była w stanie przywołać.
- Tam... tam w pokoju - wskazała drżącą ręką na otwarte drzwi, specjalnie nawet nie odwracając głowy w tamtą stronę. - Niech pani zadzwoni po pogotowie, oni mogą jeszcze... - urwała w odpowiednim momencie, starając się nadać tej scenie jeszcze więcej dramatyzmu.
Serce biło jej jak szalone i powoli naprawdę dostawała dreszczy. A co będzie, jeśli się nie uda? Snow wiedziała, że nie może pozwolić sobie na taki fatalizm, ale przecież wszystko może się zdarzyć.
Oddychając ciężko, oparła się plecami o ścianę, a po chwili osunęła po niej powoli. Zastraszona, ubrudzona krwią siedemnastolatka - to musiało zadziałać, a Cordelia musiała dalej grać swoją rolę. Nie tylko jej wolność leżała teraz na szali.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Nie Lip 13, 2014 7:17 pm

Kobieta patrzy ze zmarszczonymi brwiami na Cordelię, po czym z wahaniem wchodzi do pokoju. Dziewczyna może usłyszeć, jak recepcjonistka prawie zachłystuje się powietrzem i łapie kurczowo na framugę drzwi. Wychyla jeszcze głowę, by zerknąć na Cordelię i wysłuchawszy jej słów, wraca do pokoju.
Kobieta, nie kryjąc obrzydzenia, sprawdza puls najpierw u Caraxa, a później u Blackwella. Zaciska wargi w wąską linię i rozgląda się po pokoju, próbując dociec, co musiało się w nim stać. Po chwili jednak rezygnuje i podchodzi do szafki, a następnie wyjmuje z niej koc. Wraca na korytarz i przyklęka obok Cordelii, okrywając ją nim.
- Obaj strażnicy już nie żyją - mówi miękko, po czym grzebie przez chwilę w kieszeni. W jej dłoni pojawia się telefon. - Będę musiała zadzwonić na policję, bo nie możemy tak tego zostawić. Zostaniesz najpewniej poproszona o wyjaśnienie całej sytuacji, ale postaram się, żeby nie trwało to długo.
Kobieta zerka jeszcze raz ze współczuciem na drżącą i zakrwawioną Cordelię, po czym wstaje, wybiera numer i dzwoni. Po krótkiej rozmowie znów przyklęka obok panny Snow.
- Powinni być tutaj za około pięć minut. A teraz powiedz mi, co się tutaj stało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Pon Lip 14, 2014 9:54 am

Przyjęła koc z prawdziwą ulgą wymalowaną na twarzy i kiwnęła krótko głową na znak, że dociera do niej wszystko, co mówi recepcjonistka. Gdy kobieta wykonywała telefon, Cordelia opatuliła się szczelniej nakryciem i udawała, że wcale nie podsłuchuje rozmowy, chociaż słyszała każde słowo. Odpowiednie służby powinny się już niebawem pojawić w hotelu, więc Snow nie mogła ani na chwilę wypaść z roli. Z drugiej strony nie mogła także przekombinować, dlatego od razu ustaliła, że nie poda zbyt wielu szczegółów i będzie uważać na każdy gest, który mógłby ją zdradzić.
Gdy kobieta ponownie się do niej zwróciła, blondynka przetarła łzy wierzchem dłoni.
- Jeden z nich po prostu wpadł do mojego pokoju, był pijany, wymachiwał pistoletem – opowiadała, żałośnie wpatrując się w recepcjonistkę – Chyba mnie rozpoznał, bo zaczął coś mówić o dziadku. Ale zaraz potem przybiegł ten drugi i zaczęli się kłócić, nawet nie pamiętam już kto strzelił pierwszy…
Przełknęła głośno ślinę i przez dłuższą chwilę nie powiedziała ani słowa, zastanawiając się, czy może postawić wszystko na jedną kartę i rozryczeć się w najlepsze, ale zrezygnowała z tego zagrania na rzecz czegoś, co uznała za bardziej skuteczne.
- Myślałam, że po Igrzyskach dadzą mi spokój – jęknęła zbolałym głosem i schowała twarz w dłoniach.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Pon Lip 14, 2014 1:28 pm

Kobieta słucha Cordelii z pobladłą twarzą, na której maluje się i zatroskanie, i strach. Kiedy dziewczyna wspomina o Igrzyskach, recepcjonistka marszczy nieznacznie brwi i rzuca pannie Snow nieco bardziej intensywne spojrzenie. Widocznie dopiero teraz zauważa, kim jest drżąca i zapłakana dziewczyna, tak niepodobna do pewnej siebie i znanej wnuczki byłego prezydenta.
- Wszystko będzie dobrze - mówi i gładzi Cordelię po ramieniu.
Mija kilka minut, aż w końcu na korytarzu pojawia się dwóch Strażników Pokoju, którzy dostrzegając recepcjonistkę i pannę Snow, natychmiast zmierzają w ich stronę. Kobieta podrywa się z miejsca i szybkim krokiem podchodzi do mężczyzn.
- Kathleen Richardson, to ja panów wzywałam - przedstawia się, wyciągając rękę na powitanie. Następnie zaczyna tłumaczyć coś cichym głosem, a spojrzenia całej trójki co chwila padają na Cordelię. Strażnicy przyglądają jej się nieco podejrzliwie, jednak malujące się na ich twarzach zmęczenie i tęsknota za kolejną kawą są widocznie silniejsze, bo kiwają tylko głowami, słuchając Kathleen.
Po chwili oboje wchodzą do pokoju. Przez moment panuje cisza, którą przerywa kilka cichych przekleństw i rozdrażnione westchnienie, a następnie jeden z mężczyzn wychodzi z pomieszczenia.
- Dobrze - wzdycha i kuca obok panny Snow. - Strażnik Bennett. Pani Richardson streściła nam to, co się tutaj wydarzyło, a mój partner właśnie zabezpiecza ślady. Jednak chcę teraz usłyszeć wszystko od ciebie. Postaraj się podać jak najwięcej szczegółów, ponieważ będą one istotne w śledztwie.
Mężczyzna wyjmuje z kieszeni niewielki notes i długopis, po czym spogląda na Cordelię. Przez sekundę w jego oczach dziewczyna może dostrzec coś na kształt współczucia.
- To nie potrwa długo - dodaje jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Pon Lip 14, 2014 5:50 pm

Obserwując reakcje zachodzące na twarzy recepcjonistki, jej gesty i słowa, Cordelia zaczęła odczuwać ulgę. Wydawało jej się, że kobieta naprawdę jej wierzy i współczuje, a to była już połowa sukcesu. Teraz należało przekonać do swojej wersji resztę świata. No, a przynajmniej tych dwóch Strażników, którzy pojawili się na miejscu zbrodni. Na widok ich białych uniformów Snow wzdrygnęła się, ale ci tylko na nią spojrzeli i dopiero po wstępnych oględzinach pokoju zwrócili na nią większą uwagę. Jeden z nich podszedł bliżej, przedstawił się (nazwisko jednej z ulubionych książkowych postaci chyba dobrze wróżyło?), a dziewczyna łaskawie podniosła się z podłogi, by móc złożyć oficjalne zeznania.
- Jestem Cordelia Snow – przedstawiła się cichym głosem, ale zaraz potem odchrząknęła i zaczęła mówić dalej, starając się nie przesadzić z modelowaniem tonu głosu. Co za dużo, to niezdrowo – A oni tak po prostu wpadli do mojego pokoju. No, najpierw ten pijany, w jednej ręce trzymał butelkę a w drugiej pistolet. Rozpoznał mnie, na pewno, bo zaczął wygadywać okropne rzeczy o moim dziadku, dodawał jakieś obleśne komentarze – wzdrygnęła się, odnajdując wzrokiem recepcjonistkę, której posłała cień uśmiechu.
Spojrzała w kierunku drzwi i zawiesiła na nich na chwilę wzrok. Dałaby wszystko, żeby widzieć teraz minę drugiego Strażnika, tego, który zabezpieczał ślady. Czy coś szczególnie rzuciło mu się w oczy? O czymś zapomniał, czegoś nie zauważył? Jego opinia i jej wersja nie mogły się przecież od siebie różnić.
- Pamiętam, że zatoczył się na komodę i zbił lampę, a zaraz potem złapał mnie za włosy i pociągnął do ziemi, prosto na odłamki – pokazała mu zakrwawione dłonie i znajdujące się na nich małe ranki – I wtedy wpadł ten drugi, on był trzeźwy i próbował przemówić mu do rozumu, ale to nic nie dało. Najpierw rzucił w niego butelką, a potem strzelił dwa razy, ale chybił – dziury po kulach w ścianie i w łóżku znalazły właśnie swoje wytłumaczenie, a Cordelia szczelniej opatuliła się kocem przyniesionym przez recepcjonistkę – A później, to wszystko działo się tak szybko… pijany kazał temu drugiemu odwrócić się i pójść po mój plecak, a gdy ten wykonał jego polecenie… - urwała, przymykając na chwilę oczy.
Przesłuchujący ją Strażnik na pewno widział już dziurę w głowie swojego kolegi po fachu, nie musiał dodatkowo o niej słuchać. A na koncie Snow nie musiało zapisywać się kolejne kłamstwo, chociaż z tym miała najmniejszy problem.
- Pomyślałam, że zaraz zabije też mnie i wtedy… znowu byłam na arenie, ten koszmar miał się powtórzyć – drżąca warga i błagalne spojrzenie na pewno przysporzyły jej kilku punktów w rankingu niewinnych – Klęczałam na szkle, więc podniosłam jakiś odłamek i spróbowałam zranić tego mężczyznę, ale on mnie odepchnął i znowu miał mnie na muszce. I wtedy nagle wycelował sam w siebie i strzelił w pierś. Upadł na mnie, a gdy tylko się wyczołgałam, wybiegłam na korytarz i zawołałam po pomoc.
Być może powinna zakończyć swoją opowieść w bardziej dramatycznym stylu, ale nie miałaby wtedy takiej frajdy z wodzenia Strażnika do nos. Z drugiej strony, nie byłaby Cordelią Snow, gdyby nie dorzuciła swoich pięciu groszy.
- Przysięgam, że jeszcze żył, gdy go trafiłam, możecie sprawdzić to w laboratorium, badania na pewno to wykażą. Tak czytałam.
Panowała już nad oddechem i wpatrywała się w Bennetta coraz spokojniejszym wzrokiem. Sprzedała mu właśnie największą bajeczkę w swoim życiu, więc albo zostanie za nią nagrodzona wolnością albo… nie, jak zwykle uparta panna Snow nawet nie dopuszczała do siebie możliwości porażki.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Pon Lip 14, 2014 7:33 pm

Podczas gdy Cordelia zeznaje, przez twarz Bennetta przemykają mieszane emocje. Wygląda na nieco oburzonego faktem, co zrobili jego koledzy po fachu, a jego palce zaciskają się mocniej na długopisie, lecz panna Snow ma szczęście - póki co nic nie wskazuje na to, że w jej historii coś zgrzyta. W pewnym momencie w drzwiach pojawia się też drugi strażnik, który z lekko sceptyczną miną przygląda się Cordelii. Gdy dziewczyna kończy mówić, zapada cisza.
Bennett kończy notować i zerka pytająco na swojego towarzysza.
- Wszystko chyba się zgadza - mówi strażnik, choć w jego słowach brzmi nuta niechęci. - Ale teraz ja o coś zapytam. Co robiłaś sama w hotelu, skoro powszechnie wiadomo, że masz bogaty dom w równie bogatej dzielnicy? Spotkałaś się z kimś? Jeśli tak, to z kim i kiedy?
Mężczyzna świdruje Cordelię wzrokiem i w przeciwieństwie do Bennetta oraz wzdychającej właśnie z irytacją pani Richardson, nie jest skłonny od razu uwierzyć w wersję wydarzeń panny Snow.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Wto Lip 15, 2014 10:01 pm

Gdyby ryzyko nie było tak wielkie, Cordelia na pewno nie powstrzymałaby się przed pojedynkiem na spojrzenia ze Strażnikiem numer dwa, kolegą Bennetta. Choćby bardzo chciała, żeby wszystko szło zawsze po jej myśli, ktoś musiał wreszcie ruszyć głową i zadać jej kilka niewygodnych pytań. Tak więc trzecia osoba, która zapytała ją o przebieg zdarzeń, była przy okazji najbardziej rozgarnięta i ostrożna. Wspaniałe wyzwanie dla panny Snow.
Spojrzała na mężczyznę spode łba, bo wiedziała, że to nie ten typ, który zmięknie na widok łez i drgających warg. Musiała podejść do sprawy profesjonalnie i spróbować zjednać do siebie także tę ostatnią osobę.
- Bogaty dom nie oznacza, że czuję się tam szczęśliwa. Albo bezpieczna – odpowiedziała wymijająco, spoglądając Strażnikowi prosto w oczy, unikała jednak rzucenia mu wyzwania – Co jakiś czas spotykałam się tu z kuzynką, Jasmine Snow, która nie była u nas mile widziana – wzruszyła ramionami i zamilkła na chwilę, zastanawiając się, gdzie tak naprawdę jest teraz Jazz. Nie dawała znaku życia już od dłuższego czasu, a wciąż miała u Cordelii dług. Potwierdzając jej alibi będzie mogła go spłacić.
- Czy ja też mogłaby o coś zapytać? – podniosła głowę, teraz już nieco pewniej spoglądając na obu mężczyzn stojących obok – Rozumiem, że niektórym wciąż mogę się wydawać persona non grata w Dzielnicy Rebeliantów, ale czy istnieje jakakolwiek szansa, żeby ten Strażnik wiedział gdzie jestem? Że nie pojawił się w hotelu przypadkiem? Czy miał jakiś rozkaz, który złamał z powodu upojenia alkoholowego?
Z jednej strony podrzucała właśnie śledczym nowy trop, a z drugiej… cóż, być może nie była to groźba, ale potwierdzenie informacji o byciu śledzoną mogłoby być wykorzystane na korzyść Cordelii. Alma Coin na pewno nie byłaby zadowolona z nagłośnienia tej sprawy.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Sro Lip 16, 2014 6:03 pm

Strażnik nie może powstrzymać kpiącego uśmieszku, słysząc odpowiedź Cordelii.
- Bezpieczna i szczęśliwa... - odzywa się, lecz zanim kończy zdanie, Bennett posyła mu ostrzegawcze spojrzenie. Mężczyzna udaje, że go nie dostrzegł. - Nadal nie odpowiedziała pani na moje pytanie, panno Snow, co skłania mnie do pewnych podejrzeń. Powtórzę je zatem. Czy spotkała się z kimś pani dzisiaj? Nie kiedyś, ale dzisiaj, w tym hotelu i w tym pokoju. Czy była to pani kuzynka, Jasmine? Jeżeli tak, chętnie prosiłbym o kontakt z nią.
Strażnik nadal świdruje Cordelię wzrokiem i wygląda na to, że nie zamierza zrezygnować, póki nie wyciągnie od panny Snow informacji. Słysząc jej pytanie, wyraźnie czerwienieje na twarzy. Bennett pociera z roztargnieniem kark, już chcąc coś powiedzieć, jednak jego kolega wchodzi mu w słowo.
- Nie sądzę, żeby miała pani jakiekolwiek prawo dowiadywać się o rozkazach, które otrzymali Blackwell i Carax. Ta sprawa dotyczy innej części śledztwa, w jaką pani nie będzie zaangażowana - strażnik znów uśmiecha się kpiąco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t273-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t3572-cordelia
http://panem.forumpl.net/t1280-cordelia-snow
http://panem.forumpl.net/t1611-the-capitol-s-sweetheart
http://panem.forumpl.net/t1369-cord
http://panem.forumpl.net/t1911-cordelia-snow
Wiek : siedemnaście
Zawód : studentka, celebrytka, mścicielka
Przy sobie : zapalniczka, scyzoryk wielofunkcyjny, medalik z małą ampułką cyjanku w środku, odtwarzacz mp3, gaz pieprzowy, para kastetów, dokumenty, klucze i telefon.
Znaki szczególne : i'm cordelia fucking snow, who the fuck are you?
Obrażenia : wypadają mi włosy, ale od czego są peruki?

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Nie Lip 20, 2014 1:49 pm

Była już coraz bardziej zdenerwowana, ale przecież nie mogła tego okazać. Jeden fałszywy ruch, o jedno krzywe spojrzenie za dużo i mogła stracić więcej, niż tylko własną wolność. Dlatego gdy drugi ze Strażników nie odpuszczał, a jego podejrzliwość stawała się natarczywa, Cordelia za wszelką cenę starała się nie wyjść z roli.
- Byłam umówiona z Jasmine, która jeszcze nie przyszła. Nigdzie nie mogłam znaleźć telefonu, może napisała mi, że się spóźni, naprawdę nie wiem - zmęczonym spojrzeniem odpowiadała na wszelkie nieme zarzuty wścibskiego Strażnika - A może właśnie wchodzi do recepcji? Nie ukrywam, że gdyby panowie się z nią skontaktowali, byłoby mi to na rękę.
Obserwowała reakcje obu mężczyzn, na zadane przez siebie pytanie i o mało co, a nie powstrzymałaby tryumfalnego uśmieszku, który próbował wpełznąć na jej własną twarz. A więc jednak! Coś było na rzeczy, a Strażnicy za wszelką cenę starali się to ukryć.
- Blackwell i Carax, tak? Dziękuję, zapamiętam - odpowiedziała pozornie spokojnym głosem, ale tym razem to ona przewiercała spojrzeniem kolegę Bennetta na wskroś - Skoro nie będę zaangażowana w tę część śledztwa to mogą istnieć jedynie dwa wyjścia, niemniej jednak ma pan rację, tu i teraz nie dowiem się już niczego więcej.
Wzruszyła ramionami, spoglądając ponad ramieniem mężczyzny na drzwi do felernego pokoju, obok których kręciła się recepcjonistka. Minęła dłuższa chwila, podczas której Snow uparcie milczała, by w końcu zadać krótkie pytanie:
- Czy mogłabym zabrać stamtąd swój plecak? - miała nadzieję, że nie zatrzymają wszystkiego, a nawet jeśli będą chcieli gruntownie przebadać jej ekwipunek, zwrócą go stosunkowo szybko. W końcu nie posiadała już niczego, co mogłoby wzbudzić podejrzenia. Zapalniczka? Gaz pieprzowy? Och, darujmy sobie.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   Nie Lip 20, 2014 9:24 pm

Strażnik milczy przez chwilę, rozważając słowa panny Snow.
- Rozumiem, była pani umówiona z Jasmine - mówi i choć wygląda na to, że jakoś przyjął wyjaśnienie Cordelii, w jego głosie wciąż pobrzmiewa lekka nuta kpiny. Nieznacznym ruchem dłoni każe Bennettowi zanotować jej słowa. - Z pewnością jeszcze z nią porozmawiamy, gdy tylko uda nam się uzyskać kontakt.
Mężczyzna, widząc wzruszającą ramionami Cordelię, chce powiedzieć coś jeszcze, tym bardziej nieco mniej przyjaznym tonem, jednak jego towarzysz w końcu przejmuje pałeczkę, nie pozwalając mu się odezwać.
- Myślę, że to nam na razie wystarczy. A jeżeli chodzi o panią, pani Richardson, proszę zostać tu chwilę, zadamy pani kilka pytań - mężczyzna rzuca przelotne spojrzenie stojącej przy drzwiach pokoju recepcjonistce, po czym znów skupia się na Cordelii. - Może pani zabrać swój plecak i iść do domu, jednak w każdym momencie możemy zadzwonić, więc lepiej, by miała pani przy sobie telefon.
Bennett podaje dziewczynie dłoń, a następnie udaje się w stronę pani Richardson. Drugi strażnik patrzy przez moment na Cordelię, jakby czegoś żałował, i podąża za kolegą.

Cordelia, jesteś wolna. Do następnego razu. <:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow   

Powrót do góry Go down
 

Frans Lyytikäinen i Cordelia Snow

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Cordelia Snow
» Patrick "Snow" Johnson
» Pokój Snów
» Szkoła publiczna
» Roan Snow

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Rejestr Ludności :: Osobiste :: Retrospekcje :: Rozgrywki-