IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Toalety damskie

 

 Toalety damskie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
the civilian
avatar
http://panem.forumpl.net/t1889-noah-atterbury#24419
http://panem.forumpl.net/t249-noah-atterbury
http://panem.forumpl.net/t1314-noah-atterbury
http://panem.forumpl.net/t563-noah
http://panem.forumpl.net/t1190-noah-atterbury
Wiek : 19
Zawód : Kelner w 'Well-born' i student
Przy sobie : medalik z ampułką cyjanku, zapalniczka, broń palna, zezwolenie na posiadanie broni, paczka papierosów, nóż ceramiczny
Znaki szczególne : piegipiegipiegi
Obrażenia : Złamane serce i nadszarpnięte zaufanie

PisanieTemat: Toalety damskie   Sob Maj 04, 2013 3:37 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Sro Sie 07, 2013 5:52 pm

// z bufetu

Zamieć musiała być potężna. Vivian podejrzewała, że silny wiatr i śnieg mogły spowodować uszkodzenie generatorów prądu i elektrowni na obrzeżach Kapitolu. No cóż, bywa. Są takie sytuacje. Nieprzewidywalne. Ciężkie do odwrócenia.
Vivian zatrzasnęła za sobą drzwi. Znalazła się w łazience. Sama. Bez nikogo. Było ciemno. Westchnęła cicho i podeszła do jednego z okien z zamiarem otwarcia go.
Wiatr i śnieg dosłownie uderzyły w jej twarz, zaledwie rozsunęła okiennice. Współczuła każdemu, kto był właśnie na dworze. Sama nie czuła się najlepiej, chociaż była przecież w zamkniętym budynku, w którym nic nie mogło jej grozić. Chyba.
Wróciły mdłości, które zaczęły się, gdy rudowłosa stała w towarzystwie swoich przyjaciółek. Vivian nie mogła ich powstrzymać. Zatrzasnęła się w jednej z kabin i zwymiotowała.
- Co się dzieje, do cholery? – szepnęła cicho, odgarniając włosy z twarzy. Nadal było jej niedobrze, włosy miała w nieładzie, a makijaż prawdopodobnie zrujnowany. Ale czy to naprawdę liczyło się w tej chwili…?
Liczył się Tim, Tim, który poszedł na misję, Tim, który mógł z tej misji już nie wrócić…
Vivian oparła się plecami o ścianę zamkniętej kabiny i zaczęła cicho łkać.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Sro Sie 07, 2013 9:59 pm

// Sala bankietowa

Już w trakcie wędrówki do łazienki Sig usłyszała zamieć na zewnątrz. Niewiele chwil później światła zgasły i nastała ciemność. Jak za czasów egipskich normalnie. Ewentualnie robimy za koło podbiegunowe i mamy teraz noce polarne.
Sig miała o tyle szczęście, że miała przy sobie torebkę, a w niej telefon komórkowy z aplikacją o wdzięcznej nazwie "latarka". Cudowne urządzenie, gdy nagle potrzebne Tobie światełko, a nie ma prądu, albo latarki.
Wyciągnęła magiczne urządzenie z dodatku do sukienki i włączyła aplikację. Wreszcie widziała wyraźnie. Poszła prosto do łazienki. Chwilę później już wparowała do środka. Podeszła do umywalek i spojrzała na siebie w lustrze. Wyglądała... nieźle. Może nie olśniewająco, ale przynajmniej nie tragicznie. Jak na kobietę w jej wieku to całkiem całkiem. Dzięki genom matki jej skóra była gładka i jędrna jak dawniej. Fakt, że się kremowała, a nawet czasem dla hobby tworzyła własne specyfiki, ale i tak miała cholerne szczęście, że jej ciało starzało się wolniej niż przeciętny organizm kobiety. Powinna mieć już dawno pierwsze zmarszczki, a jednak nie miała ani jednej. To radowało białowłosą. Bardzo radowało.
Nagle usłyszała, że ktoś jest w jednej z kabin. Ten ktoś cicho łkał.
- Jest tu ktoś? - Zapytała cicho podchodząc powoli do kabin i świecąc latarką w stronę drzwi, by zauważyć w której kabinie znajduje się ów osoba. - Coś się stało? - Zapytała po chwili.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Sro Sie 07, 2013 10:17 pm

Nie umiała powiedzieć, ile czasu spędziła w tym miejscu. Może minutę, a może godzinę? Nie była tym zainteresowana. Było jej źle, diablo źle. Niemalże leżała na podłodze, skulona, mnąc brzeg swojej ślicznej sukienki. Świat mógł się teraz zawalić, co z tego?
Czuła się jak dziecko, skarcone i postawione do kąta za karę. Jakby ostatkiem sił, wyjęła z torebki telefon i drżącymi palcami wybrała numer Tima. Nic. Poczta głosowa. Od razu, jakby miał wyłączony telefon. Może i miał…? Przecież poszedł na misję. Miał jakieś zadanie. Był Strażnikiem. Jesteś częścią jego świata, ale nie jesteś całym jego światem, Vivian Darkbloom. Nie możesz nim być.
W całym swoim nieszczęściu, usłyszała, jak ktoś wchodzi do toalety. Kobieta. No oczywiście, że kobieta, głuptasie. Jesteś w damskiej toalecie, nie w męskiej. I wymiotowałaś. I tulisz się do ściany kabinki i do klozetu, cudnie, po prostu cudnie!
Pociągnęła cicho nosem, usiłując zatuszować swoją obecność. Nie czuła się pewnie w obecności innych, a myśl o tym, że powinna pójść z powrotem do bufetu, była nie do zniesienia. Nie chciała zawieść Rory i Evy, zwłaszcza, że tak dawno się nie widziały. Ale zawodziła je już w tej chwili, co było wręcz nie do pomyślenia.
Ktoś wszedł do toalety. Ktoś, kto pewnie chciał się odświeżyć… Ale usłyszał ją. No pięknie, głupia, nie umiesz nawet stulić japy?!
- Jest tu ktoś?
Chwila milczenia.
- Coś się stało?
Westchnęła jeszcze raz. Była świeżo po torsjach, zapłakana, rozczochrana i jej mentalność oscylowała w okolicach pięciolatki. Ale znała ten głos. Wiedziała, kto to.
Zrezygnowana, uniosła dłoń i odsunęła zasuwkę, a potem popchnęła drzwi.
- Świat jest do dupy, doktor Harding.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Sro Sie 07, 2013 10:50 pm

Nagle drzwi od jednej kabiny otworzyły się. Sig podeszła do niej szybko i zajrzała do środka. Tam znalazła swoją przyjaciółkę w kiepskim stanie.
- Świat jest do dupy, doktor Harding.
Kobieta kucnęła obok Vivian i przyłożyła dłoń do jej czoła. Sprawdzała, czy przyjaciółka nie gorączkuje przypadkiem. Hmmm... Czoło w porządku. Wyglądała tragicznie. Chyba wcześniej wymiotowała.
- Od zawsze Vivian, od zawsze. - Powiedziała ze spokojem do niej. Zamknęła klapę od sedesu, podniosła przyjaciółkę i usadziła ją na nim.
Na chwilę wyszła z kabiny i zaczęła przeszukiwać łazienkę w poszukiwaniu jakiegoś podsłuchu bądź kamer. Chyba było czysto. Sprawdzała przestrzenie pod umywalkami, sedesami, wszędzie. W końcu uznała, że nie są na podsłuchu. Podeszła do drzwi wyjściowych i zamknęła na klucz. Dobrze, że była możliwość zamknięcia. Teraz to było jej potrzebne.
Wróciła do Vivian i kucnęła przed nią. Chwyciła dłońmi jej kolana i spojrzała prosto w jej oczy.
- A teraz powiedz mi co się stało Viv. - Zachęciła do wyznań. Starała się nie być chłodna jak to ostatnio miała w zwyczaju. Starała się, by jej głos był ciepły tak jak dawniej. Robiła to dla kobiety, która siedziała przed nią cała zapłakana.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Sro Sie 07, 2013 11:18 pm

Dotyk dłoni Sigyn na czole. Jej profesjonalne zachowanie. Vivian czuła się jak marionetka w rękach lekarki, niezdolna do samodzielnego myślenia i zachowania. Pozwoliła usadzić się na sedesie i patrzyła tępo w jeden punkt, przygryzając wargę aż do krwi.
Jakaś część jej podświadomości nakazała Viv obserwowanie Sigyn alias Harding, jak ta sprawdza całe pomieszczenie, aż w końcu zamyka drzwi na klucz. Paradoksalnie, współczuła każdej kobiecie, której zachce się do toalety.
- A teraz powiedz mi co się stało, Viv. – powiedziała Sigyn, klękając przed nią.
Zamknęła na moment zmęczone płaczem oczy, a gdy już je otworzyła, usiłowała udawać, że jest w porządku. Ale wiedziała, że przy Stark to nie przejdzie.
Otworzyła usta, a wtedy słowa same popłynęły.
- To przez Tima. Poszedł na misję, na tę cholerną misję do cholernych kanałów. – westchnęła. – Nie chciałam, żeby szedł, ale nie mogłam mu tego powiedzieć. Poszedł tam. Nie wiem, czy żyje. Nie odzywa się. W ogóle się nie odzywa, ani słowem, a przecież powinni już stamtąd wyjść. Martwię się o niego. Przyszłam tutaj, zaczęłam jeść, zrobiło mi się niedobrze…
Urwała i ukryła twarz w dłoniach.
- Coś mi mówi, że on może już nie żyć.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Czw Sie 08, 2013 12:10 am

Sig nie potrafiła już inaczej się zachować. Kiedyś nawet nie brałaby pod uwagę podsłuchu. Teraz wszędzie go widziała.
A jeśli chodzi o kobiety z potrzebą załatwienia się w toalecie to... zawsze są męskie toalety i dla niepełnosprawnych. Trzeba sobie radzić. W szczególności, gdy do damskiej kilometrowa kolejka, a w męskiej pustki. A tak. Z jakiej paki czekać na swoją kolej w damskiej jak można się przemknąć obok pisuarów do wolnych kabin. Szybko i sprawnie. Co prawda panowie poczują się trochę niekomfortowo jeśli znajdą się akurat wtedy w toalecie i będą załatwiać swoją potrzebę, ale grunt, że mało widać. W końcu dup nie wypinają, więc mogą się wypchać. Zresztą... Którą kobietę będą interesowali faceci sikający przy ścianie, gdy ona już udeptuje grunt pod nogami byle tylko nie popuścić? W każdym bądź razie jak ktoś ma pęcherz przepełniony to i do klozetu z dziurą zamiast sedesu wejdzie. Tak moi mili. Wciąż na tym świecie możemy znaleźć wychodni oraz "cywilizowane" toalety z dziurami, które zaopatrzone są w miejsca na stopy. Z drugiej strony anatomicznie są to wygodniejsze, z punktu widzenia organizmu. Z naszego punktu widzenia sedesik jest lepsiejszy.
Skończmy jednak z tą filozofią klozetową.
Sig patrzyła na twarz Viv. Nie spieszyło się jej. Nie wyjdzie z budynku skoro jest zawieja, więc mogła przesiedzieć tu całą noc nawet. Widziała na jej twarzy próbę założenia maski "codzienności". Viv chciała ukryć z początku, że coś ją trapi, ale chyba sobie przypomniała, że to u Sig nic nie da. Zresztą nawet głupi się zorientuje, że nie jest w porządku.
Wysłuchała słów Vivian w milczeniu. Nie przerywała jej monologu. Wiedziała, że potrzebuje się wygadać. Ukryła twarz w dłoniach, ale nie na długo siedziała tak, bowiem Sig złapała delikatnie jej dłonie i zamknęła je w swoich.
- Viv... Nie przewiduj najczarniejszego scenariusza. Nie wiesz dlaczego się nie odzywa. Może nic nie pisze, bo nie może teraz się rozpraszać? Mój brat, Tyrion, też tak robił. Wiedział, że odchodziłam od zmysłów, gdy się nie odzywał, ale robił to dlatego, że chciał wrócić żywy do mnie, a na misji potrzebne jest pełne skupienie. - Powiedziała ze spokojem. - Nie mogę Tobie obiecać, że wszystko będzie dobrze. Doskonale o tym wiesz. Ale... Ale możesz na mnie liczyć. Nie mam zamiaru znikać.
Patrzyła na Vivian z troską. Była szczera z nią. Misja może skończyć się pomyślnie, ale może i tragicznie, więc wolała nie napawać jej zbytnią nadzieją jeśli rzeczywiście Tim nie żyje.
- Wiesz... Może weź sobie kilka dni wolnego i przyjedź do mnie, do Dwójki. Też wezmę sobie wolne i spędzimy razem te dni nie myśląc o teraźniejszości i przyszłości, a o dobrych momentach z przeszłości? - Na ten pomysł wpadła kilka chwil temu. To nie był taki zły pomysł. Oderwanie się od rzeczywistości. Ukrycie się w lesie, w drewnianym domku mogło pomóc Vivian. Sig wiedziała, że Viv będzie potrzebowała ciągłych zajęć, bo inaczej dalej będzie się zamartwiać, ale jeśli będzie skupiona na czymś innym, na czymś kompletnie nie związanym z Coin, Timem, misjami i tym podobnymi to może przez chwilę poczuje się lepiej? Na Sig to działało.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Czw Sie 08, 2013 9:35 am

Oddałaby wiele, żeby być teraz we własnym łóżku. Wtulić się w zimną pościel, spać przy otwartych oknach, wstać, zjeść jogurt, zrobić Timowi śniadanie do łóżka.
- Chyba chwilowo mam dosyć wszystkiego - szepnęła z rezygnacją w głosie. - Jeszcze usłyszałam dziś pytanie o to, czy spodziewam się dziecka.
Vivian zmarszczyła brwi i aż fuknęła, dokładnie tak, jak czasami fukał jej kot, gdy go czesała. Odprężyła się jednak, gdy Sigyn obiecała, że nie będzie znikać. To było jakimś światełkiem w tunelu.
- Cieszę się - westchnęła cicho. - Nie chciałabym już nigdy w życiu myśleć o tym, że coś ci się stało, albo że nie żyjesz. To nie do zniesienia.
Odkąd sięgała pamięcią, niemal zawsze miała na wszystko jakiś czarny scenariusz, od dziecka. Będąc kilkuletnią dziewczynką, w chwilach kryzysowych biegła do dziadka, a ob brał ją na kolana i otwierał jakiś album architektoniczny, pokazując budowle, które istniały na długo przed tym, nim powstało Panem. Zacisnęła oczy i przypomniała sobie swój ulubiony budynek. Przepiękną paryską katedrę na wysepce , ogromną i majestatyczną, budowaną prawie przez dwa stulecia. Wyobraziła sobie wysokie i smukłe wieże, portale nad dębowymi drzwiami i łyki przyporowe. Okna, wypełnione maswerkiem i przepiękną witrażową rozetę, która wypełniała kościół kolorowymi światłami. Poczuła się nagle uspokojona, jakby dziadek był przy niej i głaskał ją po głowie. Wspomniała całe swoje dzieciństwo, w którym to Joseph Darkbloom był centrum jej świata. On jeden walczył, gdy przyszła do niego z projektem. Miała tylko osiem lat i łzy w oczach, a dziadek bezzwłocznie udał się do Coin, żeby poprosić ją o zgodę. nie wiedziała, jakich argumentów użył, by wyrażono zgodę. Ale od tamtej pory czuła na sobie badawcze spojrzenie popleczników Almy Coin i jej samej.
- Już mi lepiej, naprawdę. - uśmiechnęła się słabo do Sigyn. Bała się wymówić jej imię, w obawie, że mogą tu być podsłuchy. Przecież to Kapitol, do groma jasnego, pewnie mam podsłuch nawet w kiblu. Zachciało jej się śmiać na myśl o tym, że może mieć w mieszkaniu kamery i podsłuch. Może gdy Tim wróci, poprosi go o wspólną demolkę każdego pomieszczenia?
- Hmmm, to... Kusząca oferta... - faktycznie, myśl o tym, że mogłaby wyjechać, była niezwykle kojąca. Rudowłosa poczuła się odrobinkę odprężona i szczęśliwsza. Może faktycznie wyjazd nie był takim złym pomysłem?
- Z chęcią zapytam Coin - wywróciła oczami, niewerbalnie mówiąc przyjaciółce, że nie może się doczekać rozmowy z Coin. - I wpad...
Wróciły mdłości. Vivian pochyliła się ponownie nad sedesem i zwymiotowała. Kiedy było już po wszystkim, a trzewia zaczęły się uspokajać, spojrzała na Stark z lekkim zdumieniem.
- Jakieś pomysły, co mi jest...?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Czw Sie 08, 2013 11:32 am

Sigyn odsunęła się od Viv, by zrobić jej miejsce. W końcu będzie miała większą swobodę w wymiotowaniu.
- Jakieś pomysły, co mi jest?
Kobieta przygryzła lekko dolną wargę i przez chwilę milczała.
- W sumie mam trzy Viv. - Powiedziała po czym delikatnie sie uśmiechnęła jakby ktoś właśnie ją rozbawił. - Jeśli nie będziemy liczyć ciąży... - Tym razem już się uśmiechała jak jakaś nastolatka i wariatka w jednym. Po chwili jednak spoważniała i spojrzała na Viv. - Może to być jeszcze zatrucie, a wtedy dobrze, że wymiotujesz, bo pozbędziesz się tego co podtruwa Twój organizm, ale będziesz musiała bardzo dużo pić i jeść jak najlżej. Druga opcja to wymiotowanie w wyniku stresu. Dlatego tymm bardziej powinnaś odpocząć w miejscu, które nie będzie przyprawiało Ciebie o wspomnienia. Trzecia opcja w sumie odpada, bo nie masz temperatury, a czasem organizm w ten sposób zbija gorączkę, więc... Więc albo zatrucie, albo stres. Jednak wykluczymy przy okazji ciążę. - Sig nie wnikała w sytuację intymną Viv, ale miała nadzieję, że przyjaciółka w tych sprawach nie ma problemu, a to mogło oznaczać, że bycie w ciąży to nie taka surrealistyczna sprawa. W przypadku Sig to mission imposible. Nie tylko dlatego, że jest dziewicą, ale też dlatego, że nie ma swojego mężczyzny jak i z powodu bezpłodności. Może nie dosłownie bezpłodna była. Miała po prostu ten ubytek, że w naturalny sposób nie zajdzie w ciążę. In Vitro natomiast było jej ostatnią deseczką, gdyby zechciała potomka.
Sig westchnęła ciężko.
- W tej chwili nic nie możemy zrobić, bo nie ma prądu i jest cholerna zawieja. Brak prądu jeszcze byłby znośny, bo moja walizeczka będzie działać, ale nie dotrzemy do szpitala. Jedynie mogę Tobie zapewnić dużą ilość wody i jakieś sucharki z apartamentów. Na pewno coś takiego mają, bo niektórym trybutom ciężko było przełknąć cokolwiek w poprzednich latach. - Powiedziała troszkę smutniejąc. Pamiętała te dzieciaki co teraz były martwe. Kiedyś trafiła na trzynastolatkę, która marniała w oczach, bo ze strachu nic nie jadła. Musieli ją karmić sucharami, bo inaczej w ogóle nie nadawałaby się na arenę. Gdyby nie trafiła na arenę to karę otrzymywali wszyscy związani z jej przygotowaniem. Styliści, mentor, lekarz... Wszyscy. Nie mieli wyboru. Musieli ją tak postawić na nogi, by ustała na tarczy podczas odliczania, a potem niech się dzieje wola nieba.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Czw Sie 08, 2013 2:51 pm

Vivian wysłuchała swojej przyjaciółki, przygryzając wargę.
- Hmmm... Ciąża odpada na dwieście procent - stwierdziła tylko. Znała swoje ciało. Swój organizm.
Zaczęła zastanawiać się nad stresem i potencjalnym zatruciem, hmm.
- Na pewno nie jadłam nic zatrutego, a na bankiecie zjadłam łososia i wypiłam nieco wody - zaczęła ostrożnie. - Masz rację, to chyba stres... Boję się, że Tim się jakoś zrani, to troszkę.. W jego stylu.
Uśmiechnęła się lekko do Sigyn, ostrożnie przesuwając się tak, aby móc wygodniej oprzeć ciało. Nie wiedziała, co powiedzieć na wzmiankę o trybutach. A że nie było prądu? To nie był problem. Miło było posiedzieć tak z Sigyn, nawet jeśli było się zaryczaną i świeżo po wymiotach.
- Cieszę się, że jesteś.
Nagle... Coś przyszło jej do głowy. Przecież była w szpitalu. Po strzelaninie.
- Sig... Widzisz jakąś ranę na moim ramieniu...?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Czw Sie 08, 2013 10:59 pm

- Skoro tak mówisz... - Odpowiedziała Sig na temat ciąży. Znać swe ciało to jedno, a być w ciąży to zupełnie inna sprawa. Wiele kobiet nie wie, że jest w ciąży dopóki nie zaczyna się poród, więc wszystko jest możliwe. Można znać swe ciało, a i tak nie wiedzieć, że się tworzy kolejne życie, które zostanie zmarnowane na tym świecie, gdzie wysyłają dzieci na rzeź.
- A łosoś na pewno nie był zatruty? Kto wie czy ktoś nie wrzucił czegoś do jedzenia... - Zapytała bardziej siebie niż Vivian, ale na tyle głośno, że siedząc w sąsiedniej kabinie by usłyszała. - Załóżmy, że to przez stres, ale tak czy siak pij więcej, bo wymioty odwadniają organizm. Jeśli się nie poprawi, albo wystąpi dodatkowo biegunka to musisz natychmiast mnie powiadomić. - Powiedziała poważnym tonem do przyjaciółki. Nikogo nie opuści, ale też nie pozwoli, by ktoś opuścił ją.
Na wieść o ranie Sig natychmiast doskoczyła do Viv i zaczęła badać jej ramię. Poświeciła na nie latarką od telefonu. Hmm... Zdawała się być czysta. Świeża blizna.
Badała dalej ramię i wyczuła delikatnymi dłońmi miejsce wbicia igły. Była przeczulona po latach pracy i dokładnie wiedziała, gdzie był u pacjenta zastrzyk. Nawet, gdy wydawałoby się, że nie ma nic... Ona tam widziała i czuła.
- Hmm... Rana się goi ładnie z tego co widzę. Masz ślad po zastrzyku. Jakieś konkretne leki? Czy coś innego? - Zapytała. Po chwili puściła dziewczynę i usiadła naprzeciwko niej. - Skąd masz tę ranę?




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Pią Sie 09, 2013 10:54 am

- Byłam na badaniach jakieś dwa tygodnie temu, nie znaleźli żadnych oznak płodu - stwierdziła, poniekąd z niedosłyszalną ulgą. - Poza tym, on nie bardzo chce mieć dziecko w tych czasach. Zastanawiam się, czy w ogóle chce mieć dziecko.
Powoli narastała w niej złość. Na siebie sama, na Tima. To prawda, zagięła na niego parol, a on przejawiał zainteresowanie nią, i jakoś się złożyło, że zaczęli się umawiać i spotykać. Ale czasami Vivian odnosiła wrażenie, że Timowi to nie wystarcza, że potrzebuje czegoś innego. Nigdy o tym nie rozmawiali, ale przeczuwała, że taka rozmowa w końcu nastąpi. A wtedy... Może być różnie. Może jej się tylko wydawało... Ale czasem widziała wzrok Tima, którym patrzył na inne kobiety. I to się jej nie podobało.
- Jeśli ktoś coś wsypał do łososia, to chyba inni też by zachorowali, nie ja jedna go jadłam - pochyliła się, żeby ułatwić przyjaciółce obserwację i skrzywiła lekko, gdy poczuła nacisk na miejscę po ukłuciu igły.
- Dostałam informację, że mam iść do kina 'Silver Screen' na jakiś film i usiąść w ostatnim rzędzie. Kiedy wybrałam miejsce, przyszła jakaś para z wiadomością, że mają rezerwację. Musiałam się przesiąść i usiadłam koło dziewczyny, Lophii. - w zamyśleniu zaczęła powoli splatać włosy. - Nieopodal siedział jakiś chłopak, który się przesiadł niżej, do grupy facetów. Tamci, przez których musiałam się przesiąść, nie spuszczali z nas wzroku i razem z Lophią trochę zdenerwowałyśmy kobietę, która tam była. Cały czas się na nas gapiła, wręcz obscenicznie.
Czuła się już na tyle dobrze, że mogła się wyprostować.
- Ta kobieta wyszła, a Lophia i ja zaczęłyśmy przysypiać, film był strasznie nudny. W którejś sekundzie obudziłam się, i zobaczyłam, że ktoś we mnie celuje. W mój bark. Ale nie było pocisku... Potem pistolet wystrzelił w sufit, posypały się odłamki i wtedy oberwałam jednym.
Spojrzała na Sigyn i uśmiechnęła się smutno, po czym kontynuowała:
- Facet... Wołali na niego Mike. Zabrali go gdzieś, a nas przewieźli do szpitala w Dzielnicy Rebeliantów. Przyszła tam stażystka, nazywała się Gwen Rodes. Osłuchała mnie, zobaczyła tę ranę i coś wstrzyknęła, ale... Nie wiem, co. Chyba lek.No i puścili mnie. Potem pojechałam po Rory.
Podniosła się i wyszła z kabiny, uśmiechając do Sig. Czuła się na tyle dobrze, że z zadowoleniem wypłukała usta kranówką.
- Sig... Co to jest Violator? - zapytała nieco naiwnie, sugerując, że nikt nie chce jej powiedzieć o tym, czym tak naprawdę jest ten bar.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Pią Sie 09, 2013 12:36 pm

- Czasem o to chodzi, by większa ilość osób zachorowała... - Skwitowała Sigyn.
Słuchała całej historii w skupieniu. Kino, strzelanina, informacja, szpital, stażystka, Gwen Rodes... Jaka Gwen Rodes? Sig znała wszystkich stażystów w szpitalu, ale nie przypominała sobie żadnej Gwen Rodes.
- Nie przypominam sobie takiej stażystki. Albo nagle się zmieniły, albo nie pamiętam wszystkich stażystów. Dziwne... - Mruknęła do siebie. Podejrzane, ale Sigyn ostatnio była nazbyt podejrzliwa, więc co się dziwić.
Patrzyła jak Viv wstaje i wychodzi z kabiny. Nie widziała zbyt dobrze w ciemności, ale słyszała, że przyjaciółka otwiera jeden z kranów. Słyszała dźwięk wody wypływającej z kranu. Ta Gwen... Musiała to zbadać. Nie mogła wręcz usiedzieć w jednym miejscu, gdy coś wydawało jej się nie tak.
Podniosła się i poszła do umywalek, gdzie stała Vivian. Usiadła sobie na półce utrzymującej te wszystkie umywalki i spojrzała na Vivian.
- Jeśli będziesz miała jakieś nietypowe objawy. Krwioplucie, gorączkę, że masz już omamy, na skórze coś wyjdzie, albo inne to się do mnie zgłoś. W KOLCu szerzy się taka jedna zaraza. Mam nadzieję, że nie wyjdzie poza Kwartał. A jak dalej będziesz wymiotować i będziesz się czuła jakbyś miała grypę to też się zgłoś. Nie podoba mi się to. Może i jestem przewrażliwiona, ale nie podoba mi się to. - Powiedziała z lekko drżącym głosem.
- Sig... Co to jest Violator?
Kobieta spojrzała na przyjaciółkę lekko zdziwiona.
- Nie domyśliłaś się? To burdel. Przynajmniej tak wnioskuję po kelnerkach, dziwnie licznej grupie mężczyzn wśród klientów... - Powiedziała smutnym głosem - W życiu bym nie sprzedała własnego ciała. Nawet jeśli to byłaby ostatnia nadzieja na zdobycie jedzenia... - Dodała pewniejszym głosem. Nigdy, przenigdy. Miała swoje zasady, których nigdy nie łamała. Tą zasadą właśnie było nie sprzedawanie siebie. Zresztą bycie wieczną dziewicą zobowiązywało do czegoś. Nie miała już złudzeń. Wiedziała, że nigdy nie znajdzie mężczyzny z którym mogłaby wiązać przyszłość. Nie te czasy. Niektóre kobiety z pierwszym lepszym szły do łóżka, niektóre szły z takimi co wydawało się, że będą przy nich na dłużej, a niektóre jak Sig nie oddawały się byle komu. Tak już chyba pozostanie, bo szczęśliwego zakończenia nie będzie. Ci, których kochała, szczerze kochała, teraz już nie żyli. Caden... czy Cato... Oboje nie żyli. Z jednym i z drugim wiązała przyszłość. Szaloną może w przypadku drugiego, ale jednak przyszłość. Teraz jednak to nie miało znaczenia skoro ich nie było. Dwóch mężczyzn, których szczerze pokochała w swoim życiu i których szczerze opłakuje do dzisiaj. Wciąż ma zdjęcie na kominku, gdzie jest ona i Caden. Razem, uśmiechnięci, szczęśliwi. Ma też zdjęcie Cato. Co prawda jest na nim sam, ale to zawsze coś. Jego zdjęcie trzyma zawsze przy sobie, w portfelu. Czasem, gdy jest sama, patrzy sobie na nie i wspomina. Apartament na drugim piętrze, jej stary gabinet, pokój pacjenta w Trzynastce, jej kwatera w Trzynastce. Wspomnienia, które nigdy nie wygasną. Za to kochała swoją pamięć. Za to, że nigdy go nie zapomni. Za to, że nie zniknie za mgłą zapomnienia. Nie straci szczegółów w wyglądzie. Zapomni pewnie z czasem jaka była barwa jego głosu, ale wygląd pozostanie niezmieniony. Tak bardzo tęskniła. Tak bardzo chciała cofnąć te wydarzenia i po prostu zostać w Trzynastce. Nawet, gdyby go straciła mimo pozostania w Dystrykcie. Zastanawiała się, czy jej szukał. Czy w ogóle przeczytał jej list. Pewnie nie. Nie szukał jej i to nie dlatego, że ona tak chciała, a dlatego, że on nie chciał. Znała go na tyle, że wiedziała, iż pewnie próbował wymazać ją z pamięci. Może nawet mu się to udało. Może rzucił się w ramiona innej, by zapomnieć o niej. Może zabijał ludzi na misjach, byle tylko o niej nie myśleć. Pewnie, gdyby żył to by jej nie pamiętał. A gdyby się spotkali to udawałby, że jej nie zna. Zniszczyła to wszystko. Żałowała bardzo utraty Cato. Nie żałowała jednak ucieczki z Trzynastki. Tak jakby przypuszczała co zrobi Coin. Tak jakby wiedziała co nastąpi. Po co jednak wróciła? Bo się poczuła samotna? Mogła przecież udomowić jakieś zwierzę i już nie byłaby sama. Ale ona wróciła. Chyba po to, by dalej niszczyć wszystko wokół. Lepiej by było, gdyby jej bliscy dalej myśleli, że nie żyje.
- Nie wiem po co wróciłam... - Powiedziała cicho, że ledwo można było ją usłyszeć. Patrzyła na podłogę, której właściwie nie widziała przez te egipskie ciemności. Patrzyła wobec tego w ciemność pod stopami.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Pią Sie 09, 2013 4:47 pm

- Tak, nazywała się Gwen Rodes, stażystka w szpitalu w Dzielnicy Rebeliantów – Vivian spojrzała w zamyśleniu na Sig. – Miała takie… Strasznie intensywne karminowe usta. Mocno karminowe, wręcz… Obsceniczne, jak dla mnie.
Uniosła brew, słysząc słowa lekarki. Gorączka. Krwioplucie. Omamy. Podrażnienie skóry. Zaraza. W Kwartale… Kurwa. Otarła odrobinę potu z czoła.
- Zaraz, zaraz… BURDEL?!
Cieszyła się, że Sig nie widziała jej miny, Vivian bowiem myślała w tej chwili o złapaniu Rory Carter i wytarganiu jej za uszy tak, żeby bolało. No i przy okazji obudził się w niej wewnętrzny demon, który sprawiał, że rudowłosa miała ochotę czymś rzucić w swoją przyjaciółkę.
- Więc… Znalazłaś Rory w burdelu. – powiedziała głucho. – Rory. W Violatorze. W burdelu. Jasna cholera…
Spojrzała na zamyśloną przyjaciółkę. Czy sprzedałaby swoje ciało? Nie była tego pewna. Nie chciałaby nawet myśleć o tym, że ktokolwiek poza Timem miałby ją dotykać. Nawet jeśli była tak diablo wściekła, jak teraz... Potrzebowała go. Mimo wszystko, potrzebowała go jak tlenu.
Ojciec wspomniał kiedyś, że kilku jego znajomych chciało umówić z Viv swoich synów, ale dziewczyna kategorycznie odmawiała. Nie po tym, co się stało matce.
Oparła się o ścianę blisko Sig i westchnęła cicho. Miała ogromną ochotę przytulić przyjaciółkę, ale zauważyła, że ta dość specyficznie odpowiada na próby kontaktu fizycznego. Oparła głowę o ścianę, przyglądając się śnieżycy za oknem.
- Nie wiem, co mam ci powiedzieć… - szepnęła cicho. – Najwidoczniej czułaś potrzebę powrotu…


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Pią Sie 09, 2013 9:15 pm

- Ano burdel Viv. Z tym, że robi też za miejsce zamieszkania dla niektórych osób. I ostatnimi czasy robi też za szpital polowy. - Powiedziała po czym uśmiechnęła się lekko. - Nie przejmuj się. Wyobraź sobie mnie w burdelu. Dwa razy już tam byłam i nadal jestem dziewicą. Czyż to nie cud? - Zaśmiała się jak gdyby wróciła dawna białowłosa, która potrafiła żartować i śmiać się szczerze. Dzisiejszy śmiech nie był nawet w połowie tym śmiechem, którym obdarzała przyjaciół 2 lata temu.
W sumie, gdyby Viv teraz przytuliła Sig to nie spotkałaby się z negatywną reakcją. Za pierwszym razem miała problem z tym, ale teraz raczej sobie poradzi z nagłymi wybuchami emocji. No, ale jeśli nie chce ryzykować to nie musi.
- Potrzebę powrotu... Nie wiem. Lepiej byłoby dla was wszystkich, gdybyście myśleli, że po prostu nie żyję. Dla Ciebie, dla Jasmine, dla Reiven, Michael'a, Joffery'ego. Dla tych co żyją. - Powiedziała ze smutkiem. - Zauważyłam, że mam tendencje do niszczenia.
Spojrzała na Vivian.
- Ale wróciłam szerzyć zniszczenie po drodze. - Powiedziała wzruszając ramionami. - Ale przynajmniej ten skurwiel nie chodzi już po Ziemi... - Mruknęła po chwili. Nie zdążyła ugryźć się w zęby zanim wypowiedziała te słowa. Nie żałowała tego, że zabiła tego mężczyznę. W sumie był pierwszą osobą, którą zabiła, ale jego śmierć dała jej satysfakcję.
- Nieważne. Powiedz mi co robiłaś przez te kilka miesięcy. Jesteś architektem Coin, projektujesz arenę... ale co robiłaś zanim rebelianci wygrali? - Zapytała zainteresowana.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Pią Sie 09, 2013 10:12 pm

Chwilę jej zajęło pojmowanie tego wszystkiego. Faktu, że nie zorientowała się, że jedna z najbliższych jej osób przebywała przez jakiś czas w… Domu publicznym. Nagle słowo burdel wydało się jej najzwyczajniej w świecie brudne.
-  Cud… Chociaż dla mnie to raczej kwestia silnej woli i wytrwałości…
Czasami zdarzały się chwile, w których Viv mimo wszystko czuła się samotna. Poczuła się tak, kiedy usłyszała słowa Sigyn. O powrocie. O niszczeniu.
- Zastanawiałaś się kiedyś, jak czuli się ci, których opuściłaś…? Jasmine, Reiven, cała reszta, ja… - westchnęła. – Nie mogę mówić, jak czuli się oni, bo nie wiem. Ale ja… Byłam jakby częściowo martwa. Nieswoja. Pusta w środku… - paradoksalnie, tak właśnie czuła się, kiedy Tim poszedł na misję. Opuszczona. Samotna. Smutna. Jak rzucona w kąt zabawka, której już ktoś nie chciał. Kim dla niego była, zabawką czy kimś więcej…?
- Zniszczenie… Czasem jest przydatne… Zabijanie pewnie też.
Skąd mogła wiedzieć? Nigdy nikogo nie zabiła. Ba, zapewne nie zniosłaby nawet świadomości tego, że ma na rękach czyjąś krew. Czasami miała sny. Niebezpieczne sny, w których niekiedy nurzała się w krwi zabitych ludzi, aż na jej włosach i skórze pozostawały rdzawe plamy… Wzdrygnęła się.
- Chciałabym powiedzieć, że robiłam coś naprawdę ciekawego. Ale prawda była taka, że przez cały czas byłam w Trzynastce i głównie pomagałam nieco w szpitalu, zajmowałam się dzieciakami… Wiesz, uczyłam te najmłodsze czytać i pisać, starszym pomagałam odrabiać lekcje. Czasem rysowałam, zrobiłam parę projektów… - poczuła przypływ złości. – Wiesz, jaki jest mój ojciec. Cały czas byłam pod kloszem i gdyby nie Tim, pewnie nigdy nie wiedziałabym o tym, że szykuje się jakakolwiek rebelia. Ojciec umarłby pewnie, gdyby miał mi pozwolić oglądać Igrzyska. Starałam się spędzać każdą wolną chwilę z Timem, ale było ciężko, wiesz… nie dość, że Strażnik, to jeszcze rodzina Coin… Bałam się, że jeśli ktoś nas wyda, będzie źle…
Spojrzała przyjaciółce w oczy i uśmiechnęła się swoim smutnym uśmiechem.
- Potem przyszła Coin. Ktoś jej powiedział, że robię projekty, pewnie Thomas. Porozmawiała ze mną, pooglądała projekty i poprosiła o stworzenie jakiegoś przykładowego projektu pomieszczenia. Narysowałam przestronny salon z antresolą na półki z książkami i kominkiem. No i kilka dni później usłyszałam, że jadę do Kapitolu, żeby rozpocząć pracę nad jakąś letnią rezydencją Coin... Kto by pomyślał, że będzie to arena...?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Nie Sie 11, 2013 10:23 pm

- Niewielka po mnie strata była. Wszyscy sobie świetnie poradziliście, a Reiven wręcz rewelacyjnie. - Powiedziała ze spokojem. Nie, nie miała im tego za złe. Sama wybrała sobie taki los. - Bardziej mnie martwi to, że wywracam świat do góry nogami swoim powrotem. Wam... wszystkim. - Dodała po chwili namysłu. Dobra, właściwie bez namysłu, bo Sig przecież jest blondynką, która nie myśli, nie? Zresztą opuszczona i samotna to Sigyn była w Trzynastce. Tylko Caden jej nie zawiódł. Reszta... Przynajmniej ci przyjaciele, których znała przed przyjazdem do Trzynastki... Ci przyjaciele ją zawiedli, a w szczególności Joffery. Raz go widziała, wtedy, gdy zmieniła kolor włosów. Hmm... Może znowu zmieni sobie kolor? Wtedy nie będą jej rozpoznawali na ulicy, nie będzie robiła za zmartwychwstałą. Całkiem dobry pomysł. Chyba tak zrobi jak tylko wróci do domu. Teraz nie było problemu z dorwaniem farby, więc ze spokojem sobie kupi i przefarbuje się. Hmm... Może jeszcze zetnie włosy. Co jej po długich do ziemi włosach. W dodatku białych jak śnieg. Za bardzo się wyróżniała.
- Pusta w środku... Jak ja w Trzynastce przez cały pobyt... - Powiedziała zaraz po wypowiedzi Vivian.
Wysłuchała opowieści przyjaciółki ze skupieniem. Kiwała lekko głową jakby przytakiwała.
- Dzieci... Przyszłość narodów... ale jeśli naród ma zmierzać ku zagładzie to chyba lepiej byłoby, gdybyśmy wszyscy byli bezpłodni. - Mruknęła bardziej do siebie niż do Viv. Po chwili pokręciła głową i narzuciła na twarz maskę delikatności, by wyglądać jak dawniej. Wciąż wyglądała niewinnie, aczkolwiek bił od niej chłód. Chłód, który był czasem gorszy od największych mrozów, które nawiedzały Panem.
- Tak w ogóle to jak się Tobie udało nawiązać z Timem większy kontakt? Pamiętam jak wzdychałaś do niego, ale wtedy to były tylko spojrzenia w jego stronę i nic więcej. Sporo mnie ominęło chyba. - Zmusiła się do lekkiego uśmiechu, który marnie jej wyszedł nawiasem mówiąc. Nie miała specjalnie humoru na dzień dzisiejszy. Chyba potrzebowała zmiany. Zmiany wszystkiego.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Pon Sie 12, 2013 6:55 am

Jedną z rzeczy, które Vivian uwielbiała w Sig, był jej głos, który rudowłosej kojarzył się z delikatnym szmerem strumienia, błądzącego wśród gór. Ludzi można rozpoznawać po oczach, włosach, twarzy, ubiorze, po zachowaniach. Po głosie. Głos kobiety, legitymującej się nazwiskiem doktor Harding, był dla Vivian jak najlepsze lekarstwo. Remedium na smutki. Ze wszystkich znanych jej głosów, tylko głos Tima działał na nią w ten sposób.
- Sig… Dobrze mi z tym, że powywracasz mój świat do góry nogami. – powiedziała spokojnie. – Minęło za dużo czasu od naszego spotkania w Trzynastce, a ty… Zmieniłaś się diametralnie.
Często nie da się słowami opisać swoich uczuć. Rudowłosa w tej chwili odczuwała coś podobnego. Zapatrzona w srebrzystobiałe włosy i profil przyjaciółki, rozmyślała o tym, o przyniesie przyszłość. Co właściwie mogło ją spotkać? Architekt areny, czyli zapewne wróg numer jeden dla Kapitolińczyków. Ba, zapewne i dla niektórych z rządu. Niezależnie od rozwoju wypadków, mogła jedynie mieć cień nadziei na to, że dożyje końca Igrzysk.
Na wzmiankę o Timie uniosła głowę i spojrzała w nieprzeniknione ciemności nad sobą.
- To chyba od tych spojrzeń się zaczęło – szepnęła, ni to do Sig, ni do siebie. – Od spojrzeń, od tego, że poniekąd znałam go całe życie, ale tylko z widzenia. Przyłapał mnie kiedyś, wiesz? Kiedy rysowałam jego portret…
Wróciła wspomnieniami do tamtego dnia. Siedziała w bibliotece z dzieciakami, nadzorując ich postępy nad pracami domowymi. Szło jej całkiem nieźle, tłumaczyła właśnie jakieś zadanie Abigail, gdy usłyszała jego głos. Stał przy jednej z półek, odczytując tytuł z grzbietu książki. Wysoki, postawny, z rozpuszczonymi jasnymi włosami. Wyglądał tak, że zupełnie odruchowo sięgnęła po kartkę i ołówek. Miała tylko kilka sekund, może minutę, ale gdy zamknęła oczy, widziała go wyraźnie. Szkicowała szybko, bez chwili zastanowienia… Ale gdy uniosła głowę, Tima nie było już przy regale. Stał tuż za nią.
- Kiedy się odwróciłam, po prostu na mnie patrzył, nic więcej. Potem odwrócił się i wyszedł, jak gdyby nigdy nic… Ale zaczęliśmy rozmawiać. O książkach. O rebelii. O świecie.
Zamknęła oczy, usiłując pohamować łzy. Przypomniała sobie ten moment, w którym uświadomiła sobie, że jej uczucia to więcej, niż szczeniackie zauroczenie. Ale za tym wspomnieniem szło inne, którego nigdy nie będzie mogła wyprzeć z pamięci…
- Nawet nie wiem, co on we mnie zobaczył… - spojrzała ze smutkiem na przyjaciółkę.
Tamtego dnia miała zakończyć się misja, w której wziął udział, i cały dzień nie mogła znaleźć sobie miejsca. Pałętała się po Trzynastce jak nawiedzona, denerwując wszystko i wszystkich dookoła. Do momentu, w którym ujrzała Tima, który właśnie składał raport Almie Coin. W pomieszczeniu było wtedy wielu ludzi, a ona po prostu usiadła z boku i czekała tak długo, aż została sama. Pamiętała, jak drżały jej kolana i jak serce biło w niebezpiecznym tempie. Bała się, jednocześnie pragnąc. A on po prostu przyszedł i pozwolił jej wtulić się w siebie, kiedy płakała, w końcu wiedząc, na kogo czekała całe życie.
- Nigdy nie zrozumiem…


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Pon Sie 12, 2013 11:53 pm

Proszę o zapoznanie się z tym ogłoszeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the odds
avatar
Zawód : Troublemaker
Znaki szczególne : avatar © laura makabresku

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Wto Sie 13, 2013 2:08 am

Vivian nie widziała do końca, jak ma się czuć w tej całej sytuacji. Przytłaczał ją smutek, może nawet poirytowanie. Siedziała tu z przyjaciółką... właśnie. Przyjaciółką? Czy aby na pewno? Czy to współczucie i pocieszanie było prawdziwe?
Nagle głośno zabrzmiał dzwonek jej komórki. Wyjęła ją z torebki i na wyświetlaczu ujrzała napis: Blocked ID. Niemal momentalnie wcisnęła odpowiedni przycisk, by otworzyć jej zawartość.
TREŚĆ WIADOMOŚCI.


Miłej zabawy, życzy MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Wto Sie 13, 2013 2:06 pm

- Zmieniłam... Zaczęło się od momentu, kiedy rozbito arenę, a ja miałam dopilnować, by ci którzy trafią do więzienia wytrzymali do momentu, kiedy Joffery wróci odbić resztę... - Powiedziała spokojniejszym tonem głosu.
Kiwała głową, gdy Viv opowiadała o Timie. Cieszyła się, że przyjaciółka w końcu była z mężczyzną, który tak jej się podobał. Trochę jej zazdrościła tego, ale bardziej się cieszyła.
- Cieszę się, że tak się ułożyło między wami. - Powiedziała z lekkim uśmiechem.
Gdy usłyszała kolejną wypowiedź wywróciła oczami.
- Nie żartuj sobie Viv. - Powiedziała kręcąc głową. - Jesteś inteligentna, można na Ciebie liczyć. Mam wymieniać wszystkie Twoje cechy, które mogą kręcić Tima? - Spojrzała na rudowłosą i przyglądała się jej uważnie.
Później usłyszała dźwięk telefonu. To nie był jej telefon, więc zamilkła. Zeskoczyła z blatu i umyła dłonie. Po chwili usiadła obok Vivian. Ciekawe, kiedy skończy się burza i wróci prąd.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the leader
avatar
http://panem.forumpl.net/t1915-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t1402-vivian
http://panem.forumpl.net/t1277-vivian-darkbloom
http://panem.forumpl.net/t602-dziennik-vivian
http://panem.forumpl.net/t627-vivian
http://panem.forumpl.net/t2124-vivian-darkbloom
Wiek : 23
Zawód : Architekt z ramienia rządu i archiwistka w jednym
Przy sobie : Dokumenty, telefon, scyzoryk, odtwarzacz mp3, notes
Znaki szczególne : długie, rude włosy, siatki blizn na nadgarstkach, ledwo widoczne blizny na nozdrzach

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Wto Sie 13, 2013 6:30 pm

Vivian już miała odpowiedzieć na pytanie przyjaciółki, gdy usłyszała głośny dźwięk. Jej telefon. Dziwne. Byłam pewna, że wyciszyłam go na czas bankietu…
- Może to Tim – rzuciła wesoło, jednak uśmiech spełzł z jej twarzy, zaledwie zobaczyła informację o nadawcy.
Blocked ID. To nie wróżyło dobrze.
Pełna złych przeczuć, Vivian natychmiast wcisnęła przycisk pozwalający na odczytanie wiadomości. Plik graficzny i tekst. Postukała niecierpliwie paznokciem w ekran telefonu, czekając, aż rozmazany obrazek nabierze ostrości.
To, co zobaczyła i przeczytała spowodowało, że telefon wysunął się z jej dłoni i spadł na marmurową podłogę.

    Darkbloom, uważaj na tą dziunię Stark. Ostatnio
    Twój ukochany Tim był z nią na uroczym spotkaniu.
    Jak bardzo było owocne? Chyba powinnaś zapytać sama tę dziwkę.
    Ciekawe, czy test ciążowy wyszedł pozytywnie. Pani doktor umie
    wybierać - sto procent pewności. Do facetów też ma całkiem
    niezły gust...
    Ale spokojnie, może zostaniesz ukochaną ciocią!
    ~ prawdziwa przyjaciółka
    PS. Jak myślisz - chłopiec, czy dziewczynka?

Cieszyła się, że było ciemno. Sig usłyszała pewnie tylko upadający telefon, nie mogła więc widzieć jej twarzy.
- Ty… Ty… - szepnęła bezsilnie.
Pochyliła się i podniosła telefon, patrząc na zdjęcie. Tim. I Sigyn. W dość… Niedwuznacznej sytuacji. I ta wiadomość. Test ciążowy? Bycie ciocią…? Pytanie o płeć dziecka…?
- Dlatego tak uroczo wypytywałaś o Tima, tak? – spytała jadowicie, zbliżając się do lekarki. Zamachnęła się i spoliczkowała Sigyn, najmocniej jak potrafiła.
- Miałam Cię za przyjaciółkę, a ty co…? Pod moim nosem pieprzysz się z moim facetem, tak?!
Była wściekła. Nie, to mało powiedziane. Vivian była wkurwiona. W furii. Miała wrażenie, że jej krew wrze i nie słyszała niczego poza biciem własnego serca i szumem krwi.  W oczach miała łzy. Czuła się zdradzona i upokorzona, ale najbardziej bolał ją fakt, że dwie osoby, którym ufała, które kochała, miały do siebie coś więcej.
Spojrzała na Stark z nienawiścią i pokazała jej zdjęcie.
- Jesteś zadowolona…?! Mało Ci było Hadleya, co? Musiałaś się wziąć za cudzego partnera? – spoliczkowała ją ponownie. – Dlatego, że był mój? Czy może dlatego, że nie możesz znieść, że świat nie kręci się już dookoła ciebie?!
Nie dając tamtej dojść do słowa, rudowłosa rzuciła się na nią z pięściami, wściekła jak osa. Wystarczyło jej parę razów, by się uspokoić… Nie, pieprzyć to, powiedziała sama do siebie. Nie chcę jej znać. Nie chcę ich znać.
- Jesteś zwykłą suką!
Odsunęła się od Sigyn i rzuciła jej ostatnie, nienawistne spojrzenie.
- Nienawidzę cię. Jesteś zwykłą małpą, która rani przyjaciół i pieprzy się, z kim popadnie - wysyczała. - Zabierz go sobie i razem wychowujcie tego bękarta. Nie chcę cię znać.
Odwróciła się na pięcie, otworzyła drzwi i wyszła z łazienki, wściekła jak osa. Planowała zadzwonić do Tima i porozmawiać z nim, ale…
Pieprzyć Tima.

// sala bankietowa.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
the victim
avatar
Wiek : 29 lat
Zawód : Lekarz

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   Sro Sie 14, 2013 3:47 pm

To co się wydarzyło w ciągu zaledwie kilku minut kompletnie zaskoczyło Sigyn. A już myślała, że mało co ją potrafi zaskoczyć. Myliła się.
Najpierw usłyszała upadający telefon. Już chciała zapytać co się stało, gdy Vivian ją zaatakowała.
- Dlatego tak uroczo wypytywałaś o Tima, tak?
Nagle poczuła piekący ból na policzku co sprawiło, że nie zdołała nawet zareagować. O co chodziło Vivian?
- Miałam Cię za przyjaciółkę, a ty co…? Pod moim nosem pieprzysz się z moim facetem, tak?!
Sig otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia.
- Co? - Jedyne co udało jej się wykrztusić. Spojrzała na zdjęcie, które pokazała jej rudowłosa. Niby przestawiał ją i Tima w jednoznacznej sytuacji, ale to nie była ona. Ktoś przerobił dwa zdjęcia w jedno.
- Jesteś zadowolona…?! Mało Ci było Hadleya, co? Musiałaś się wziąć za cudzego partnera? – Kolejny policzek w twarz. Sigyn czuła, że ogarnia ją wściekłość. – Dlatego, że był mój? Czy może dlatego, że nie możesz znieść, że świat nie kręci się już dookoła ciebie?!
Gdy Vivian próbowała pobić Sig ta zręcznie odparowywała ataki. Nie była już obezwładniona szokiem, a i nie pozwoliła, by kobieta ją tak łatwo pobiła. Nie po tym co przeżyła. Nie pozwoli tak łatwo się pobić.
Oberwała w nos mocno, ale resztę ataków udało jej się odeprzeć.
- Jesteś zwykłą suką! Nienawidzę cię. Jesteś zwykłą małpą, która rani przyjaciół i pieprzy się, z kim popadnie. Zabierz go sobie i razem wychowujcie tego bękarta. Nie chcę cię znać.
Ruda wyszła i Sig pozostała sama. Krew spływała jej z nosa i plamiła sukienkę, którą miała na sobie. Podniosła się z podłogi i podeszła do umywalki, by umyć twarz i sprawdzić jaki jest stan nosa. Na policzkach czuła dwa strumyki łez. Obiecała sobie nie uronić ani jednej łzy, ale znowu coś jej nie wyszło. Nie mogła pojąć jak Vivian mogła oskarżać ją o coś takiego. Nie pamiętała momentu kiedy niemalże Sig chciała zabić Tima w sypialni Viv? To, że jeszcze piętnaście minut temu mówiła, że dalej jest dziewicą można puścić mimo uszu.
Powrót do Panem nie był dobrym posunięciem. Był tragicznym posunięciem. Mogła nie wracać. Teraz już za późno, by odejść ponownie. Za późno. Dzięki Vivian Sigyn zrozumiała, że nikomu już nie może ufać. Dawni przyjaciele są tak samo fałszywi jak wrogowie...
Pochylona nad umywalką stała nie myśląc o niczym. Po prostu stała, słuchała szumu wody z kranu i czekała, aż jej oczy skończą produkować łzy.
Po kilkudziesięciu minutach ogarnęła się i po prostu wyszła. Ubrała się w swój gruby płaszcz i po prostu wyszła z budynku. Miała gdzieś to, że może nie dotrzeć do szpitala. Po prostu musiała wyjść, choćby miało ją porwać tornado.

// zt




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Toalety damskie   

Powrót do góry Go down
 

Toalety damskie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Panem et circenses :: Po godzinach :: Archiwum :: Lokacje :: Ośrodek szkoleniowy [w trakcie rozbiórki] :: Piętro bankietowe-